Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Utrata pracy PROBLEM w związku dni ciągnące sie w nieskończoność
Trbr odpowiedział(a) na Trbr temat w Depresja i CHAD
Rozumiem tą opinie. Ale jestem naprawdę zamotany. To moja jedyna miłość. Wiem, ze zaczalem jej problemy rozwiązywać 'dzięki' benzodiazepinom i odwadze ktora mi daly i ogolnie nadwyrezac swoj organizm. Ale czy mam powiedziec ze tego zaluje? Nie. Czy zrobilbym inaczej teraz? Prawdopodobnie tez nie. Wczesniej nie mialem zadnej dziewczyny, mialem pasje, mam do teraz chociaz ciezej mi je realizować... więc mam wrazenie ze cel tutaj uświęcił środki. Ponieważ odbyłem przed poznaniem jej dwie terapie, nie pomogły i chcialem zaznać prawdziwej miłości. Tyle i az tyle. Dodam jeszcze ze kiedy mieszkalismy razem moja matka przestala sie do mnie odzywać. I tu sie pojawił wyrzut sumienia. Komu przeszkadzam? Komu pomagam? Mam żyć dla siebie, dla rodziny, dla dziewczyny? Ktora opcja jest najwazniejsza? Ale najgorsze pytanie jest jedno: Dlaczego zostalem odrzucony ze strony matki? Bo mieszkam bez ślubu? Bardzo duzo rzeczy jest niezrozumiałych dla mnie na tym świecie... -
Utrata pracy PROBLEM w związku dni ciągnące sie w nieskończoność
Trbr odpowiedział(a) na Trbr temat w Depresja i CHAD
Sorki. Za duzo do wygadania sie mialem a moglbym to ciągnać w nieskończoność. Chodzi o jedną dziewczynę. Aktualnie nie mielismy kontaktu od 3 dni. Szczerze mowiac czuje ogromną pustke ale rowniez gniew ze względu na to ze nie probuje sie zainteresowac mną wiedząc ze nie jest u mnie dobrze. Aktualnie ma zjazd na studiach i w kolejnym tygodniu. Ja nie jestem uwikłany w żaden kredyt, nie mam długów, ona ma w banku i u mnie... u mnie marne 1700, w banku az boje sie pomyslec bo nie pytalem nigdy ze względu na zrozumienie jej ale ok 100 tys kiedy sie wygadala pare msc temu (jej mama umarła kiedy miała 15 lat, ojciec zostawił ją z siostrą w domu kiedy miala 16... naprawdę rozumiem jej sytuacje i to glownie dlatego ze pierwszych ataków paniki, nerwicy dostalem mając 18 lat i znam największe bóle jakie moze psychika przeżyć). Tak naprawdę dalem jej tyle wsparcia ze na wiesc o tym ze jest zadluzona juz w wieku 20 lat (2021 rok) ja na to machnąłem ręką. Naiwność? Moze tak. Zrozumienie? Tak, w 100%. Rozumiem kazdego i słucham każdego. Moja ostatnia terapeutka byla na tyle fatalna ze wywolywala u mnie straszne wnerwienie (przeszkadzala w wypowiedziach, byla bardzo ekstrawertyczna i wcinala sie między słowa, a ja jestem typem człowieka który naprawdę daje się wypowiedzieć każdemu, szczegolnie w kryzysie, chociazby narobil wielu głupot w przeszłości i daje bardzo duzo zrozumienia przez to co sam przeżyłem z własną głową). Aktualnie czuje się po prostu zawalidrogą w jej oczach. Przeprowadzila sie z mniejszej miejscowosci do większego miasta, wynajela mieszkanie. Dziwnym trafem ostatnie pieniądze które jej pożyczyłem były w czerwcu. Od tego momentu nie oddala niczego. Faktem jest ze pozyczala kiedy mialem stala prace co miesiąc i oddawala szybko ale rowniez pozyczala znowu bardzo szybko. Nie wiem kto kogo gniecie, mam wrażenie ze porwalem sie na zbyt gleboka wodę z tym związkiem. Ale co mialem poradzić bedac introwertykiem ktory naprawdę pokochał szczerze kobiete ktora dawala mi poczucie swobody w kontakcie? Strasznie to przykre dla mnie i ciężko mi to ogarnąć. Teraz czuje sie wykorzystany. Przy odstawianiu bezodiazepin/terapii widziałem że ją to męczy. Nie oceniam. Ona łatwo tez nie ma. Ale kiedy wrocilem do benzo nagle sie ucieszyla 'bo wrocilem pozytywny ja'. Jej perspektywy na leki tez nie oceniam bo wiem ze ich nigdy nie zazywala. Ale ja sam nie jestem kompletnie szcześliwy. Ale jako ze jestem znośny to jest fajnie. I tak to odczuwam. Ma być fajnie. Bo jak inaczej mam to interpretowac? W sierpniu przyjechalem do niej w naprawdę kiepskim stanie. Liczyłem na wsparcie, nie potrafilem jej 'zabawić', bylem w glebokiej depresji. Siedziała i nic nie robiła. Powiedziała tylko w pewnym momencie 'ja cie nie rozumiem'. Strasznie mnie to zabolało, bo zawsze ją wspierałem, kiedy musiala emigrowac za pracą rowniez z nią jechalem, mimo ze nikt mi nie kazał. Ale rozumiałem ją. I ten brak zrozumienia z jej strony najbardziej mnie boli. 'Wszystko zalezy od ciebie', tak mi powtarzała. Nie. Strach pomyslec gdzie by była gdyby nie ja, który ją spotkałem w fatalnej sytuacji familijno-pieniężnej. Tęsknie za tym kiedy słuchaliśmy razem muzyki ktora nam sie podobała i oglądaliśmy filmy które nas fascynowały. I chcieliśmy to ciągle ze sobą spędzać czas. Aktualnie nie mam pojęcia czego ona oczekuje. Koniec wypocin. Mozna zadawac pytania a ja odpowiem. Przepraszam za chaos ale jak mowilem - jestem bardzo skryty, nieufny i duzo mam do powiedzenia bo w końcu coś we mnie pękło. Piszcie co chcecie - negatywne opinie, pozytywne, zrozumiem każdą. -
Utrata pracy PROBLEM w związku dni ciągnące sie w nieskończoność
Żaba Monika odpowiedział(a) na Trbr temat w Depresja i CHAD
Fajnie, że pomagasz dziewczynie, ale myślę, że powinieneś się przede wszystkim skupić na pomocy samemu sobie. Współczuję rodziny. -
Cześć Pisze tutaj ponieważ ostatni rok miałem zawrotny po względem leczenia. Żle się czułem i ja i moja pani dr szukaliśmy leków konkretnie neuroleptyków aby mi pomogły. I właściwie co miesiąc był inny lek. W skutek tego receptory powariowały i zamiast być lepiej to było jeszcze gorzej. Ostatecznie zostałem na zolafrenie. I biore go już regularnie 2 miesiące i jest lepiej. Zaczynam się stabilizować. Jest większy spokój i zarazem więcej energii. Lek działa. Pisze to tylko tak aby przestrzec że stabilizacja jest ważna.
-
Dwie strony mnie: nieśmiałość i śmiałość. Czy też tak masz?
Dalila_ odpowiedział(a) na Niewkopomonowana temat w Psychologia
Ja potrafię mieć bardzo różne twarze, w towarzystwie mogę być super śmiała i będę duszą towarzystwa, nie mylić z hipomania xD, przy dalszej rodzinie albo obcych dorosłych starszych będę dobrze wychowana usłużna i uśmiechnięta, a w stosunkach formalnych mój autyzm wjeżdża na pełnej, totąlne zagubienie lęk błędy niepewność i widać to baaaardzo nawet jestem płocha na byle dźwięk że aż inni się robią płosi zwraca to uwagę nie wiem czy to od leków A co do ghostingu to nie ma on za bardzo związku z tą osobą. Zwyczajnie czasy pozwalają się każdemu z każdym skontaktowac, to proste i szybkie i szybko można skończyć relacje. Po prostu to nie jest dużo żeby się do człowieka przywiazac, chyba by ktoś musiał 10 lat z kimś korespondowac lub dłużej żeby to miało jakaś istotna rzecz w twoim życiu, tak mi się wydaje. Wiem gorzkie ale tak jest ja przynajmniej tak mam nie potrafię się w prawie żadna relację zagłębić i zaangażować. Nie liczac 2 osób -
Czuć jakiś spokój od Ciebie w tym wpisie. Miło że nie zapomnialas nas:D walcz dalej, i super że terapeuta czy psycholog się trafił miły i skuteczny. Zdrowia Cynthia i humoru
-
Ale to tylko wakacyjna przerwa, wcale nie ma nowych osób, nadal jesteś świeżynką:D tak gdy nas nie ma na forum to prędzej znaczy że dusza spokojna... więc w sumie może lepiej to świadczy
-
Cześć chciałbym pogadać o czym ważnym co zmieni wasze życie i doceni co macie
Dalila_ odpowiedział(a) na nelypolishboy temat w Kroki do wolności
Nie umiesz czy zaczepiasz hehe. Wstydzę się -
Utrata pracy PROBLEM w związku dni ciągnące sie w nieskończoność
Dalila_ odpowiedział(a) na Trbr temat w Depresja i CHAD
Napisałeś tak chaotycznie że myślałam najpierw że mówisz o tej samej dziewczynie. Ale chyba o 3 kolejnych to. 100 tyś przewalila żartujesz i z czego to oddacie z kredytu może? Masakra jakaś, radzę ją odciąć od środków. Ciężka sytuacja ale jeszcze się nie poddawaj. I nie wiem odstaw benzo bo wejdziesz w kanał się uzależnisz i życie twoje będzie do dupy jeszcze bardziej bo nie wyjdziesz z tego. Idź do psychiatry niech da inne leki zastępcze żebyś lżej zszedł, albo idź na odwyk może skoro nie masz pracy póki co i skorzystaj z tego -
Taki bardzo lubię te grę. Przeszedłem dwie części.
- Dzisiaj
-
Dzisiaj miałam leniwy dzień, oglądałam "Noce i Dnie". Wstałam późno, bo miałam intensywny tydzień i potrzebowałam odpoczynku.
-
Nie wiem czy widziałeś i znasz- The last of us.
-
Dzień taki sobie. Dobrze, że przynajmniej pojechaliśmy busem po zakupy. Najważniejsze, że kierownik się na to zgadza i nie mamy z tym problemu. Ogólnie to wszyscy są zmęczeni, ale no cóż...nie przyjechałam tutaj na wczasy tylko zarabiać pieniądze. Nie czuję się dobrze. Jest ciężko, ale tak jakby mózg czy organizm się trochę wyczyścił z leku. Nie wiem jak to określić.
-
Ja ostatnio to sobie nic nie kupuję. Myślę bardziej o córce. Ja to już mam dużo rzeczy, a nie....zapomniałam...przecież dzisiaj kupiłyśmy z koleżankami w jakiejś zagranicznej drogerii perfumetki. Miały być tylko do pracy, ale są nawet trwałe. Same się zdziwiłyśmy bo nie kosztowały dużo.
-
Ładne.
-
Czuję się póki co do du....py, źle i chyba przyjeb...anie jeżeli mogę sobie poprzeklinac.
-
Ogólnie schodzę z leku i zostaję na samej terapii. Tylko pytanie jak to będzie bo póki co dziwnie dretwieja mi dłonie. Chociaż nie brałabym chyba tego pod uwagę, że to od pregabaliny. Wydaję mi się teraz po przemyśleniu, że to jest od pracy jak się dłońmi nie może dosięgnąć towaru żeby zeskanować. Ogólnie to my wyglądamy jakbyśmy z wojny wracali- sińce na rękach itp..., ale cóż począć- taka praca. Jeżeli mi się nie uda zejść z pregabaliny to będę cały czas na 75 mg.
-
Fajnie ze zajrzalas na forum.Mam nadzieję ze jednak wszystko u ciebie się dobrze dzieje.
-
@Niewkopomonowana juz lulu poszlaś? Ten Ketrel chyba za mocny był
-
Gdyby nie relanium nie dałabym rady przeżyć tego dnia. Siostra bardzo chciała, bym jechała z nią do sklepu ogrodniczego po kwiaty na grób do ojca, a później zaprosiła mnie do McDonalda na frytki i kawę. Nie chciałam zrobić jej przykrości i pojechałam do tego sklepu, ale powiedziałam jej, że do maka nie dam rady psychicznie, za dużo ludzi, a ja jedynie czego pragnę od rana do nocy to mięciutkie łóżko i zimna strona poduszki. Zaproponowałam w zamian kawę u mnie, no to przyjechałyśmy i wypiłyśmy. Siostra powiedziałą mi także dzisiaj, że pojedzie ze mną do psychiatry w środę.
-
Czarną torebkę w SinSayu i mały, beżowy portfel.
-
Zestresowana.
-
Długo mnie tutaj nie było, ale wiele się działo, a ja musiałam oczyścić umysł. Pewne prywatne sprawy też zmusiły mnie, by się nieco oddalić od tego miejsca. Ale myślałam o was wszystkich bardzo często i tęskniłam za tym miejscem. Nie wiem, czy ponownie się tutaj odnajdę, stara jestem, siedem lat na forum. Nawet nie wiem kiedy i jak to minęło. U mnie wiele się działo i dzieje. Niestety objawy negatywne się nasiliły do tego stopnia, że popadłam w depresję. W tej chwili głosy nie są na tyle uporczywe, bym mogła się skarżyć, ale depresja, brak chęci do życia i myśli samobójcze zmusiły mnie do przyspieszenia wizyty u psychiatry. Nie wiem jak to się zakończy. Nie znaczy to jednak, że narzekam na wszystko. Wiele się zmieniło - na lepsze. Uczęszczam regularnie na terapię. Raz w tygodniu. Bardzo mi ona pomaga. Czuję, że coś się we mnie zmienia, na dobre. Mam w tej chwili ambiwalentne uczucia, ale jakaś iskierka w sercu zaczyna płonąć. Ponoć lepiej żyć intensywniej bo i tak się spalimy, prędzej czy później, obojętnie czy jaskrawym ogniem czy tylko przyprószonym. Mam uczucie, że tak naprawdę życie dla mnie dopiero się zaczyna, a ja stoję na środku jakiegoś odległego miasta i spoglądam na znaki drogowe myśląc, w którą stronę iść, by dojść do miejsca docelowego. Ponoć życie zaczyna się po trzydziestce.... A może to było po czterdziestce? pięćdziesiątce? Nie wiem, ale we mnie, wewnątrz, w sercu i umyśle jakoś lżej pomimo tego, że mam ochotę umrzeć. Jest okej, bo tu przecież chodzi o mnie. A ja zawsze wychodzę ze wszystkiego obronną ręką. Trzymajcie się i ku lepszemu!
-
Wzajemnie A czemu schodzisz?
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane