Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Zasrany SAP głównie + wszystko czego dotknie się Kyndryl
  3. @Doktor Indor jeśli stresuje Cię wizyta gościa z gazowni do tego stopnia, że wolisz samemu zrobić uprawnienia, by nie musiał przychodzić, to wg mnie leki, które bierzesz nie działają tak jak powinny. Co jakiś czas żartuje sobie z tej wenli. Ale Ty nie widzisz, że coś z jej skutecznością w Twoim przypadku jest nie tak jak powinno? Tak się przyzwyczaiłeś, że działa chociaż trochę, że nie dostrzegasz, że są pigułki, które robią cyk i gościa z gazowni powitasz chlebem i solą
  4. Co wam pada? Ciekawe czy to samo co u nas.
  5. I u mnie bardzo mocno się odbiło. Ale chyba mam to już za sobą. Teraz podchodzę do siebie bardziej z troską, niż z wymaganiami. Nie na zasadzie „zrób to i ani k…wa mruknij” tylko opieki nad tą częścią mnie, która wtedy cierpi. U mnie gamechangerem był bus. Dzięki temu moje bezpieczne miejsce jest zawsze ze mną. Choć bez wenli samo wyjście z domu było problemem, a pojechanie gdzieś dalej to już w ogóle. Jak odstawiłem wenlę to doszło do tego, że przed każdym wyjściem z domu musiałem łykać xanax (ale wtedy jeszcze nie miałem busa), więc stwierdziłem że to nie ma sensu – syf milion razy gorszy i prosta droga do uzależnienia. A teraz… po prostu funkcjonuję. Są sytuacje triggerujące, szczególnie czekanie na kogoś, spotkania z ludźmi, bycie zamkniętym (szczególnie jak nie mam czasu żeby panikować, bo np. jestem gdzieś umówiony albo jadę z kotem do weta – chcę minimalizować jego czas bycia w transporterze), ale jest ich o rzędy wielkości mniej, niż było, zanim dostosowałem pod swoje problemy życie. No więc rzeczy tylko do paczkomatu, jeśli już kurier to ma zostawiać rzeczy pod drzwiami, itd. Zastanawiałem się, na przykład, czy nie zrobić sobie uprawnień gazowniczych, żeby samemu podbijać sobie przegląd gazowy. Bo czekanie na ziomka, który raz do roku przytknie urządzonko do zaworu i podbije przegląd (a to zawsze jest panika, poczucie ogromnego zagrożenia, choć racjonalnie wiem, że absolutnie nie ma do tego powodu – coś się przestawia w pustym indyczym łbie i tyle), versus zapłacenie paru stów i zrobienie uprawnień online… No kusi. Elektryczne zdałbym z palcem w dupie, tylko musiałbym sobie normy przypomnieć, ale ich nie potrzebuję, bo przeglądy są co 5 lat, a ja nie pracuję w zawodzie. Żeby te uprawnienia były bezterminowe to bym zrobił, ale tak to trzeba odnawiać co parę lat, z tego co wiem jest co parę lat egzamin (co zawsze w jakiś sposób stresuje), itd. Inna sprawa, że taki detektor gazów swoje kosztuje, nie wiem czy nie trzeba go co jakiś czas kalibrować, więc dla jednego dnia w roku to by się mogło zupełnie nie opłacić. Mam książki do gazownictwa, czekają na przeczytanie. Może przeczytam i wtedy zdecyduję. Byłby jeden stresor w roku mniej. No i kiedyś jeszcze wiązałem spore nadzieje z terapią. Bardzo długo się męczyłem, czekając na jakieś rezultaty. A rezultatów nie ma, nie było i nie będzie. Chyba po prostu łatwiej jest doić klienta z kasy niż uczciwie powiedzieć mu wprost: moim zdaniem pana przypadek jest beznadziejny i nieuleczalny, nie widzę możliwości poprawy. Bo taka jest prawda. Nie wszystko da się zmienić. Pewne rzeczy są w nas zapisane na zawsze i będą już do śmierci, i możemy albo z nimi walczyć (i przegrać), albo próbować się do nich dostosować i żyć pomimo nich. Smutne? Owszem. Sprawiedliwe? Ani trochę. Prawdziwe? Niestety.
  6. Jeszcze wrócę do tematu. Moim zdaniem stwierdzenie "umarł na {tu wstaw nazwę choroby psychicznej}" nie pasuje przy samobójstwie, ze względu na ten moment, w którym osoba chora podejmuje decyzję, że chce zakończyć swoje własne życie. Przy chorobach fizycznych nie ma tego momentu. Choroba psychiczna uśmierca Cię czy tego chcesz czy nie. A przy samobójstwie, to człowiek podejmuje taką decyzję. Mniej lub bardziej, ale jednak świadomą.
  7. Trzymaj się Vercia. Jesteś super Osóbka, tyle przeszłaś, te złe dni miną. Muszą pójść w pizdziet Dla nas bardzo ważna jest równowaga i stabilizacja emocjonalna. Potrzebujemy spokoju, miłości, tulasów do bliskich, dobrej muzyki, książki, filmu… Jeśli chodzi o mnie to jak zwykle ambiwalencja gra pierwsze skrzypce. Również w tym temacie. Czyli z jednej strony ulga, spokój wewnętrzny, nadzieja…z drugiej lęk, samotność, poczucie beznadzieji… A Ty?
  8. Czuje się wymęczony przez natłok pracy i ciągłe awarie :S Ale wieczorem będzie spotkanko firmowe więc może trochę ulży i zajmę głowę czymś innym
  9. Dzisiaj
  10. Ja tak samo często poprawiam swoje posty.
  11. Ludzi z pracy? Może buszek z mężem, jeśli pomaga
  12. A w "mojej nerwicy" takie pogodzenie się z tym, że pewnych rzeczy nie mogę robić, odbiłoby się bardzo negatywne na poczuciu własnej wartości. Ja zdaję sobie sprawę ze swoich ograniczeń ale nigdy nie przestanę podejmować kolejnych prób mimo, że wiele z nich kończy się porażką (czy bardziej - nowym doświadczeniem ). U mnie trigerrem jest po prostu... wyjście z bezpiecznego miejsca (dom, samochód, mieszkanie itp.). Więc duuuuuzo rzeczy, które są do załatwienia czy to towarzysko czy zawodowo powoduje nerwicową masakrę. Ale przestać próbować chociażby eksperymentować z lekami to byłoby jak wywieszenie białej flagi. Rzuć wenlę
  13. Na 99% pomogła by mi na moje stany, ale pewnie szybko bym się uzależnił. Jestem o tym przekonany. Poza tym boję się psychozy, obłędu, ciężkich stanów psychicznych.
  14. Zablokowałeś ją i jej odpisujesz (czyli widzisz jej posty)? Tak, dlatego mnie jest ciężko gdzieś umieścić. Niektóre poglądy mam jak prawicowiec, inne jak lewicowiec (ale raczej nie prawak ani lewak). Ale więcej jak prawicowiec, tylko pojedyncze (np. dotyczące aborcji czy kościoła) bliższe tej lewej stronie (z którą absolutnie się nie utożsamiam). Może inaczej, jakby ktoś nazwał mnie prawicowcem to stwierdziłbym, że jest po prostu w błędzie. Jakby nazwał mnie lewicowcem to uznałbym, że próbuje mnie obrazić. Problem polega na tym, że poglądy występują w zestawach i jak się wyłamujesz z pakieciku, to tak średnio jest co z tobą zrobić. A każdy myślący człowiek w jakimś temacie wyłamie się z pakieciku. Chyba że ktoś nie myśli, a tożsamości szuka w przynależności politycznej, to wtedy nie. W ogóle obie strony próbują sobie zagarniać ludzi z cechami, które nie mają nic wspólnego z polityką. Np. spróbuj być gejem albo transem który nie wyznaje jednocześnie lewicowych poglądów i nie utożsamia się z ruchem LGBT. W mózgach wielu osób zrobi się wtedy zwarcie. A już w ogóle jak jesteś detransem i otwarcie opowiadasz o swojej detranzycji i o tym, jaką krzywdę ci zrobiono. Bo nie pasujesz do narracji. Dobrze, jeden priv Cośtam sobie wyjaśniliśmy, ale czy to znaczy, że mam ukrywać historyczny fakt otrzymania od ciebie niekulturalnego i nie na miejscu priva? To nie ta choroba niestety Szczerze – nie pamiętam, bo tu są ciągle burze i ciągle komuś coś się nie podoba (i to chyba normalne, inaczej nie byłoby o czym rozmawiać), i musiałbym się cofnąć żeby przypomnieć sobie, o co wtedy chodziło. Ale to nie ma znaczenia. Żaden uraz, nie nadinterpretowuj.
  15. Ten dylemat akurat da się rozwiązać… Napisy pomińcie, taki znalazłem. A z resztą tego co napisałeś zgadzam się w 100%.
  16. Nieeeeee. W żaden sposób nie można usprawiedliwiać takiego postępowania. Najbogatszy człowiek na świecie nie różni się od najbiedniejszego w tym aspekcie, że oboje posiadają "coś" a ktoś inny chce im to coś zabrać i rozdać innym. @Doktor Indor uargumentował to dobrze i zgadzam się w pełni. Janosikowanie nie jest szlachetne nic a nic. Równie dobrze możnaby powiedzieć, że w dylemacie kolejki (kojarzycie ten eksperyment myślowy z wagonikiem i zwrotnicą) zawsze lepiej ratować więcej osób. Dla mnie to jest absurdalne
  17. Znowu wku*wiona i znowu przez ludzi.
  18. Jakie privy? Dlaczego kłamiesz? Jeden, jedyny priv ci wysłałam, w którym żadnej agresji, żadnych wręcz emocji nie było! Myślałam, że sobie to wyjaśniliśmy wtedy na discordzie, ale ty dalej żyjesz swoimi urojeniami. Nie chciałam robić burzy w tamtym wątku, więc wysłałam ci prywatnie, co myślę, ale i tak burza się rozpętała, bo nie tylko mnie się nie spodobało, co napisałeś! Nie pamiętasz już? A do Mica privów nie wysyłam, tylko odpisuję, odpisywałam, bo też mu się coś uroiło i to srogo, skoro wszystko odbierał jako atak, nawet jeśli nie chciałam o czymś pisać i wolałam zakończyć mój prywatny temat. Boże, chłopaki. Naprawdę nie wiem co miała na celu ta indycza, złośliwa uwaga. Jakiś uraz w tobie został. Tylko dlaczego? Bo raczyłam wysłać priva? Jezu, trzymajcie mnie!
  19. W obu kierunkach skrajne poglądy zazwyczaj są bliskie szaleństwu. Bez względu na to czy to ta czy tamta strona imho Bardzo trafna uwaga, mimo, że usilnie się jedni chcą podpiąć pod tych drugich na naszym rynku
  20. Sama jesteś 'przypadkiem'. Sorry, po prostu zablokuj mnie jak ja Ciebie i po problemie. A to że jakiś wyrwany z kontekstu fragment wrzuciłaś botowi, to rzeczywiście zajebisty dowód. Bez odbioru.
  21. Ty też dostawałeś pełne czułości privy od naszego malutkiego aniołeczka? :3 Weź, ja nie wiem kiedy tokfm tak skręciło. Słuchałem ich ze 20 lat temu, albo to wtedy było normalne radio albo mnie aż tak polityka nie interesowała, żebym wyłapywał lewoskręt. Ja próbowałem czytać takie rzeczy, ale zawsze dochodzę do wniosku, że „oni” (ta druga opcja, bez wskazywania która, bo zaraz się tu znowu gównoburza zrobi) to są po prostu ludzie chorzy psychicznie, którzy z jakiegoś powodu są dopuszczeni do decydowania o zdrowej większości. Nie wyobrażam sobie być z kimś, kto ma skrajnie różne poglądy od moich na fundamentalne tematy. Moja dziewczyna ma podobne do moich, tylko chyba nie aż tak skrajne. Tylko na jednym forum coś takiego widziałem. Faktycznie dialog i wymiana poglądów, bez obrzucania się gównem. Jedna osoba stamtąd nawet została, myślę, moim kumplem, mimo skrajnych różnic politycznych. Inna sprawa, że to międzynarodowe forum, więc scena polityczna też wygląda inaczej. Nie można bezpośrednio porównywać naszej lewicy i prawicy np. do demokratów i republikanów w U, S i A.
  22. Ale tu nie chodzi o niezgadzanie się. Z założenia nie zajmuję się pseudonaukowymi teoriami. Jest ich miliony, nie starczyłoby życia, żeby się nimi zajmować. Tak, to jest mój główny filtr (naukowość) - szczególnie jeśli chodzi o psychologię, która sama w sobie ma gorsze podstrawy niż twarda nauka pokorju fizyki i chemii. Ja jestem lewicowy w w zasadzie na obu osiach, romanse z prawicowym myśleniem mam już dawno za sobą.
  23. W tym znaczeniu co napisałem, to nie. Bo nie wierzę w jakieś substancjalne zło. Można robić sobie jakąś skale zła i przydzielać współczynniki zła na podstawie czynów. Potem jeśli współczynnik osiągnie pewną wartość, nazywać sobie daną osobę 'złą', ale to tylko czysty formalizm. Nie ma dla mnie jakościowej, immamentnej różnicy pomiędzy kimś dobrym i kimś złym. Każdemu przydzielamy pewną liczbę i przynajmniej toaretycznie moglibyśmy wskazać że X jest bardziej zły niż Y. I to tyle. Zupełnie nie potrzebuję takich dychotomicznych rozróżnień.
  24. Doktor Indor

    Perfumy

    Wg mnie każdy tak ma Z tego co wiem zapach to bardzo pierwotny zmysł, jest przetwarzany w mózgu na dosyć niskim poziomie w porównaniu z innymi zmysłami, stąd takie silne jego połączenie z układem limbicznym. Prostackich januszowych tekstów o „zapachach z pipki” nie skomentuję bo nie jesteśmy na wiejskim weselu… Trzymajmy jakiś poziom.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×