Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Znajomy deweloper, który rodzicom sprzedawał mieszkania mówił o sobie, że nienawidzi ludzi, kocha tylko zwierzęta. Ma teraz sekretarkę i nie zadzwonisz już do niego bezpośrednio. Pamiętam, że jak była pandemia, to był chwilę na tinderze i miał opis, że ma dużo czasu wolnego, i chce jedynie pogadać bez randek. Chciałam napisać, bo przystojny i jakiś taki intrygujący xD No ale przez to, że zna rodziców i ma z nimi interesy, to nie napisałam. Ale... po latach, jak miałam lekką manię napisałam do niego na fejsbuku: Hej. Często przejeżdżamy obok Twojej łąki ze zwierzœętami (baranki, owieczki, sarenki itp.) i jest to piękne miejsce. A on, ze dzięki I tak potoczyła się nasza znajomość. On serio ma dość ludzi, ma stresująca pracę, a ludzie są czasem tak natrętni, wkurwiający. Mnie np. wkurza jak ktoś pyta o cenę i podaję mu tę cenę. I on nie slucha. Ludzie nie słuchają! Pyta po raz drugi i trzeci. I wtedy we mnie kipi, ale nie reaguję, bo chcę pięniędzy xD Więc udaję, że jest ok. Tłumaczę każdu produkt, jak ktoś musi wiedzieć wszystko, a Ty się produkujesz, a potem ta osoba powie, że jednak się odchudza, albo idzie do sklepu, bo tam taniej, jakaś promocja xD No a jak nie obniżam cen (a ceny są mega niskie), to nazywa mnie stary dziad skąpą. Wtedy nie wytrzymałam i musiałam mu powiedzieć coś. Ale w sklepach, jakiechś marketch nie możesz nic powiedzieć raczej, a klienci ogólnie lubią dowalać ludziom, bo to ich jedyna rozrywka. Są tacy ludzie. I u nas też sporo kradli, ach, jakie to są akcje. OStanio nawet stary gość ukradł 3 paczki ciastek, ale jakoś się to udało rozwiązać, bo tato się zorientował dopiero, jak ten gość poszedł. NIe przychodził do nas kilka tygodni i w końcu się pojawił. tato był pewien, że idzie oddać pieniądze, a ten nie wspomniał o tym i jak tato mu powiedział, że ostatnio mu wziął ciastka, to ten gościu powiedział: - Ach, ale one były posklejane (co xd) No i musiał oddać kasę, nie wypierał się. I taki sobie pójdzie do spowiedzi i co tam. Jedziemy dalej. NIebo za rogiem Ludzie są męczący często, ale są też fajni i normalni. Kiedyś się mocno stresowałam klientami. Teraz nie, ale mam jedynie złość, jak tak nie słuchają, a ja się muszę serio produkować, bo gadam i gadam, wydaję, a często te baby się drą, PO ILE ONI SO? Jest sporo sytuacji, że ktoś wydawał się fajny, a potem słyszysz, że on Cię okrada... No i tak to jest z tymi ludźmi naszymi, kochanymi
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
kwadrat z Dubaju odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
tyle profili jest prowadzonych po angielsku ze nie znajdziecie xD -
leżę pod kocem po gorącej kąpieli z solą o zapachu bergamotki i limonki cudowny zapach i roznosi się na salon, bo otwieram drzwi po kąpieli, żeby fanie się ogrzał i pachniał, no i też wykorzystuję tę wodę potem. Mam odżywkę z Anwen - bez, nawilżającą, ale już nie mam żadnej. Potrzebuję teraz jakiejś randomowej z silkionami, np. z elseve pomarańczową. Bardzo lubię bananową maskę z garniera. W pobliżu nigdzie nie ma odżywek. xD Piję drugą kawę z kardamonem (w końcu go dorwałam) i jest cudna. Kardamon to życie. Zaczynam :kurację: dziurawcem i mam zaparzony już. Zaraz zmywam odżywę, suszę i się ogarniam. Kuchnia prawie czysta. Musiałam ogarnąć lodówkę, posprzątać trochę i powywalać. A potem może zrobię tę szarlotkę, bo mam wszystko. Dobrze, że wczoraj już ogarnęłam tv i salon i rzeczy. No ale jeszcze chcę trochę poprawić umiejscowienie rzeczy w pokoju, salonie i mam rzepy do najlejenia obrazów i Kurta Cobaina chyba dam w salonie. A potem jadę do domu, bo brat dziś przyjeżdża na parę dni, więc tam zostanę, a może też wpadniemy tu razem albo dam mu kluczyki, żeby sobie pomieszkał. Już tak kiedyś mu dawałam, jak mieszkałam klatkę obok - też poddasze, ale inny totalnie projekt. Tutaj bardziej mi się podoba, choć tam też było ładnie. Tylko coś mi nie pasowało i ciągle przesuwałam meble w salonie, kanapę, telewizor itp xD A tutaj jest tak, jak ma być. u mnie po monitorze łazi, nie mogę jej zabić,a muchy i owady, to jest coś czego z całego swojego serca nienawidzę!
-
Czemu mucha łazi
-
Kawa, ciastko. Boli mnie brzuch ze stresu i kłuje w klatce, czeka mnie dzisiaj i jutro dużo spraw do ogarnięcia.
-
Dla spokoju celowałabym w administrację, marketing z wykorzystaniem grafiki/designu, rozliczanie faktur, coś powtarzalnego za biurkiem, może nawet praca w urzędzie czy archiwum. Praca z klientami wydaje mi się bardzo stresująca, codziennie ma się styczność z innym sortem ludzi, nigdy nie wiesz ile twojej energii pochłoną, ale spróbować zawsze można.
-
tzn. wiesz... ja lubię, jak chcę, a jak mam codziennie robić rodzinie podobne obiady, to jest to obowiązek. Jednak gdy robię coś dla nich specjalnego, innego, to mnie to jara i czekam na pochwałę xD No próżność, ale lubię im sprawiać przyjemność. Moja babcia też tak okazuje miłość. Tyle fajnych rzeczy nam (wnukom) robiła. Praca kucharza jest ciężka i to jeszcze w zespole, a ja tylko lubię sama gotować. Współpraca u mnie trochę leży. Zmywanie, gotowanie - 2 godziny bite w kuchni. A tutaj sobie kupię danie dnia i mam za 27 zł cały obiad. Wczoraj kupiłam tylko drugie, bo był schabowy za 20 zł i nic nie muszę gotować. A gotowanie dla siebie, a dla wszystkich jest różnicą, bo nie zawsze muszę mieć ten obiad. Umiem, ale nie zawsze chce mi się, więc taka praca odpada, no chyba że musiałabym coś szukać, to wtedy tam, albo w jakimś biurze najlepiej. Niestety moje miasto jest słabe, nie ma tu zbytnio wyboru. Rozumiem. No to znajdziesz coś na pewno
-
Czy prostytutki współcześnie awansowały w pozycji społecznej?
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Socjologia
bo to teraz jest "fajne", a nastki to kupują. Sprzedają fotki, filmiki i mogą się nosić drogo dla mnie istnieje różnica między uzależnieniami, a sprzedawaniem się w taki sposób. Jeśli tego nie widzisz, to masz problem. -
Ja z kolei nie umiem i niecierpię gotować. Codzienne obiady to dla mnie udręka. A jeszcze potem to zmywanie. Chciałabym pracę spokojną, bez stresu, nie muszę się rozwijać ani nic, karierę mam już za sobą, po prostu chcę spokoju.
-
Czy prostytutki współcześnie awansowały w pozycji społecznej?
czarna rzodkiew odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Socjologia
Tak, to też kwestia wyboru, ale innego kalibru. Napisałam wcześniej, że może być milion powodów, dla których ktoś się zdecydował na prostytucję, rozumiem, że ludzie są różni i różną mają historię, ale zawszę stanę po stronie tych, którzy pomimo chujowego życia, nie upadną tak nisko. Będę gardziła prostytutkami, nawet jak by mi dawały cukierki. Brzydzą mnie choróbska, wymienianie się florą bakteryjną z kim popadnie, brzydzi mnie wszechobecna seksualizacja, sex-working i próby wybielania tego. -
Dali mi wolne. Fajnie. Już rozplanowuję dzień.
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
Żaba Monika odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
Mozna przypuscic z duza pewnoscia, ze jesli nie po polsku, to po angielsku, bo po co tworzyc w innym jezyku bardziej niszowym. -
Czy prostytutki współcześnie awansowały w pozycji społecznej?
Żaba Monika odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Socjologia
Ktos moze powiedziec to samo o byciu cpunka i alkoholiczka. Ze to tez kwestia wyboru i nikt Cie nie zmusza, ludzie sa rozni i nie warto oceniac na podstawie siebie. - Dzisiaj
-
Zapytac zawsze mozna, wydaje mi sie to dosyc normalne pytanie w pracy. Nawet jesli ktos to negatywnie odbierze to co z tego? Przeciez Cie nie zwolnia.
-
Czy prostytutki współcześnie awansowały w pozycji społecznej?
Grouchy odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Socjologia
Każdy orze jak może... -
też zrobię dziś zielony xD a jaki msz kolor oczu?
-
Praca, robota, tyra - Wasze profesje.
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na luos nettor temat w Off-topic
63 złote, kurde. To miałabym dwie paczki fajek więcej miesięcznie, czyli na jakieś dwa dni. A tak serio, no kurde. Co to jest wgl 63 złote. -
kłamał. to wlasnie opisuje jednym slowem takich ludzi. Ale patrz jak szybko stąd spierdolił, nie skomentował swojego wątku, gdzie na Ciebie najechał. Myslał, ze każdy stanie po jego stronie i będzie go bronił. haha, ale szybko się na nim poznali. I stchórzył. NIe ma frajera.
-
jakbym miałą wybrać dla siebie pracę, to jako pomoc kuchenna, a potem zostałabym kucharką. Umiem gotować, lubię poeksperymentować czase. Od dziecka gotowałam i sprzątałam, czy to w domu, czy u babci i zajmowałam się bratem. Znajomi rodziców mówili na mnie: Mama nr 2 Od babci zawsze brałam ciekawostki kulinarne, pomagałam i lubiłam to robić. Często słyszę od taty: że ja nie mogę gotować, bo za dobrze gotuję i musi zjeść drugi raz... I mówią na mnie Geslerowa xD No tak. Umiem i lubię, ale... praca to praca. Gotujesz masowo, dla dużej ilości ludzi, te same przepisy, tak samo bez kreatywności, więc nie byłaby to praca marzeń pewnie. To jest harówka. Natomiast z braku laku, to może wtedy bym próbowała pomagać w kuchni w jakiejś restauracji. Raz szujali pomocy w Azjatyckiej i miałam się zgłosić z ciekawości, ale to raczej z powodu hupomanii, niż jakiejś potrzeby pracy. A tak to... jedynie doświadczenie w sprzedaży, kontakcie z klientem mam, poza tym jedynie matura. Kilka kursów, ale takich psycholgicznych, bardziej dla własnej satysfkacji. Kuchnia to nie marzenie żadne moje, bo to ciężka sprawa, tak myślę. Choć też zależy od miejsca i jak płacą, ale wykształcenia kucharki nie mam. I gdzie ja bym mogła... brat mówi, że mnie widzi w jakimś biurze i że kiedyś mi załatwi pracę w jego firmie, że tam jest w ciul ludzi zawsze ktoś się przyda do jakiejś papierologii, czy czegoś takiego. No, tu już bym się zastanowiła, bo pracowałam chwilę w Anglii jako sekretarka, ale język stanął mi na przeszkodzie, by zacząć rozmawiać z kientami i odebirać telefony. Musiałam zrezygnować. Ale komputerowe wpisywanie danych, jakieś dokumenty i cała ta atmosfera tam mi odpowiadała i porównując tę pracę do pracy w fabrykach, to jest niebo a ziemia. Fabryka to masakra, czas stoi w miejscu, a musisz odczekać 9 godzin, żeby móc wrócić długą trasą do domu i użerać się z współkolatorami, którzy mnie nie cierpieli. Ach, Polaczki. A potem: Hej Pati, może ogarniesz mi taką pracę w biurze? A na drugi dzień slyszę z kuchni jak on mówi: A ona, to taka księżniczka, nic nie robi. NIgdy więcej mieszkania z lokatorami za granicą. NIgdy. No ale mam fajne wspomnienia, bo ludzi, których poznałam: Anglików i jednego Polaka z którym się tam przyjaźniłam, jarałam ziele, było cudownie. Jednak to co się działo z ludźmiw mieszkaniu: oni nigdy z domu nie wychodzili. Był taki syf. Miałam dość sprzątania a deweloperom kazali mnie wyrzucić, bo nic nie robię... Uczepili się mnie, a byłam wtedy mocno wycofana, nieśmiała i miama ogromne problemy z samooceną. Może dlatego. Nie wiem. Chciałabym pracować w takiej atmosferze rozwijającej. Takiej, gdzie czujesz, że się rozwijasz, że lubisz to i czujesz, że dzięki pracy twój umysł działa i nie lubię zbytnio pracy zespołowej i np. że muszę ciągle gadać z pracownikami. Lubię mieć swoją przestrzeń, popracować. Chociaż z ludźmi też dobrze pogadać itp. zależy jakie to są osoby. W zasadzie mi trudno byłoby coś szukać, bo bałabym się, że byłby jakiś mobbing itp., albo że prca będzie nudna i długa. Zdecydowanie wolałabym studiować. No ale pracę też jakąś trzeba mieć. Ja nie mam żadnych uiejętności, Ty masz. Może wykorzystaj to @sailorka, żeby znaleźć coś ciekawszego od pracy w lidlu.
-
Szalone precle z pieprzem i ziemniakami
lily was here odpowiedział(a) na lily was here temat w Off-topic
Teraz już wiem ze nie po polsku -
Współczuję tych 10 lat. Mężczyzna który sam mi mówił, że mnie kochał..., a teraz pisze, że był z jakąś typiarą która sobie ubzdurała miłość. Jednym słowem- kłamał.
-
Ciekawe, bo jedna znamienita pulmonolożka stwierdziła kiedyś na podstawie zdjęcia RTG, że mam cechy rozedmy płuc, kiedy ja nie palę
-
to jest trudne, tzn. bywa, gdy się przyzwyczajasz do kupowania, a teraz jest szybka moda, asortyment zmieniają w sieciówkach co dwa tygodnie, to tydzień (?) ludzie, zwłaszcza młodzi, kupują i kupują. Cichy są tandetne, zaraz zmiana mody, wszystko do szafy. Potem kosz, albo jakieś zbiórki ciuchów. Sprzedać już nie sprzeda, tak myślę. Ja jestem okropną maniaczką zakupów. I już nawet nieważne "co". I mnie to tak u siebie wkurza. Normalnie nie potrafię gospodarować pieniędzmi. Na razie wyleczyłam się z ciuchowego kupowania ubrań (czasem jak coś wpadnie superowego, to kupię, ale ptarzę też na cenę), i nie kupuję od dłuższego czasu komsetyków do malowania. Jedynie szampon, odżywka itp. i jakiś krem i już też nie szukam "najlepszych":, tylko taki np. za 30zł. Chcę się ogarnąć, kasa topnieje, mieszkam sama, a to wszystko jest takie drogie. Nie wiadomo, czy kupować jedzenie, czy ubrania xD No, po prostu kupować z głową. Ja mam tak jakoś "wpojone", że nie patrzę na cenę np. mleka, śmietany, czegokolwiek do jedzenia, tylko biorę zwykle te droższe, bo jestem głupia xD Moi rodzice i mój brat są totalnie inni. Oszczędzają (tzn. mam też oszczędności, ale na moje szczęście nie w swoim banku xD), patrzą na cenę i kupują jak coś jest ważne i że tak powiem warte. Mój styl to już taki chłopczycowy Z sukienek, na dresy i adidasy, koszulki zwykle rockowe, czasem dodatek białego, brązowego, kolorwergo sweterka, a czasem na ostro: skórrzana kurtka xD misz masz, bo sobie jeszcze dam kokardę we włosy z tyłu. Ciocia zawsze mówiła, że ja to mam taki "swój własny styl". kiedyś lubiłam też styl boho, hipisi, dzieci kwiaty no to jesrmój strych xd tam duchy so, dlatego się nie chodzi xd
-
Jak wygląda wasze mieszkanie? Opiszesz swój wymarzony dom?
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Off-topic
ja lubiłam czasem do mamy mówić, że lubię styl nowoczesny-glamour kwiaty trochę mi się znudziły, ale też nie do końca. Lubię obrazy, lubię ładne dodatki, które mają często dla mnie jakieś znaczenie. I... no tak jak jest teraz: mieszkanie głównie biało, czarno::szaro:jasnobrązowe, małe więc tutaj nie chcę szaleć z dodatkami. Drewno kocham, w sensie nie za ciemne, ani też nie za jasne. Brakuje mi trochę balkonu, ale w sumie to te okna mają taki urok: dziupli xD, strychu. Co do białych ścian , to lubię. Nie chciałabym mieć koloru: żadnych beży, żadnych szarości, żadnych różów itp. Biel, bardzo lubię biel.
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane