Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Dobrze że byłam na piętrze 2 bo srali na 4 Xd Super temat!!! No to już pisałam że rzygalam na własnej studiowce do kibla zdążyłam ale to się spodziewałam a raz miałam akcję że się nie spodziewałam i taka najebana na kebabie ledwo zdążyłam Hm z śmiesznych rzeczy to na wycieczce albo koloniach poszłam odnieść talerz jak wszyscy poszli odnosić wróciłam do pustego długiego stołu usiadłam wypiłam herbatę zorientowałam się że pomyliłam miejsce usiadłam obok piłam swoją herbate wróciła dziewczyna i była bardzo zdziwiona że jej ktoś wypił rozgladala się a ja nie dałam po sobie poznać. Taka młoda byłam dziecko a już się objawił mój talent szpiegowski
-
@Sigrid a dziecięco-młodzieżowy to zupełnie inna bajka. Te oddziały (bo teraz są 3 dziecięco-młodzieżowe do F) akurat przyjmują nadal na ostro. Tylko dla dorosłych się zamknęły i przyjmują planowo tylko.
-
No ja potrafię wypić 10 kaw i red bulla i iść spać xD
-
Ja chciałam wrócić już do domu jak najszybciej, do mamy. Czułam się lepiej ale to nie było jeszcze to co powinno być. No ale podjęłam teraz taką decyzję, mam nadzieję że nie będę żałować. tak słyszłąam, że na cito nie biorą. ja byłam na dziecioęco młodzieżówym na D. Pamiętam taką panią Elę, która nosiła przypinkę z napisem "Tylko mój brat może mowić do mnie siostro". Kochana osóbka to była. Teraz pewnie się wszystko pozmieniało.
-
Moje ciało sabotuje moje wysiłki na rzecz wyleczenia z nerwicy
bei odpowiedział(a) na robertina temat w Nerwica lękowa
Porozmawiałbym o tym z terapeutka, o tym że sie boisz, że cię zostawi, chociaż możliwe że o tym rozmawiacie. Chyba trudno jest być w terapii ciągle bojąc się tego, że zostanie się zostawionym. Czasami w terapii potrzeba czasu żeby osiągnąć jakieś efekty. -
Wygląd i zachowanie gejów, lesbijek i biseksów.
Dalila_ odpowiedział(a) na MiśDuży temat w Seksuologia
A czemu nie wolałes gejowskich klubów? Tak mi się nie klei. Hipermeskie hobby? opowiedz o nich;3 zareklamuj nam się skoro szukasz teraz dziewczyny -
Szpitalna od 8-9 lat już ma tylko przyjęcia planowe. Nie przyjmują na ostro i tam mają to że jak pacjent jest stabilny to przenoszą na sanatoryjny, a na sanatoryjnym to już w ogóle luzik, nic wspólnego z oddziałem zamkniętym (ah, te "ucieczki" 10 lat temu na zakupy do biedronki oddalonej o kilometr xD). Nie wiem na którym oddziale leżałaś bo jeszcze chyba C jest jest możliwy (ja byłam na A).
-
I to jest częsty błąd, choć zrozumiały. Nikt nie lubi być zamknięty miesiącami. I potem ludzie już oszukują, że jest dobrze, byle by tylko wyjść na wolność. Też mi się zdarzało tak kłamać. Tym razem nie musiałam, bo poczułam się dobrze. Po jakimś miesiącu była poprawa.
-
Zależy na jakich ludzi się trafi, no ale teraz trafię do szpitala w całkiem innych okolicznościach, z innym podejściem także mam nadzieję, że przeżyję.
-
Taa, też widziałam jednego pacjenta co się za bardzo odkleił i zesrał się na środku korytarza
-
Czego nie mówiliscie nawet osobom najbliższym?
Dalila_ odpowiedział(a) na Dalila_ temat w Psychologia
Ok no ja to niczym szczególnym was nie zaskocze to znaczy: co cpalam, z kim spałam, z iloma spałam, żadne kwestie szczególne, ale na milion procent bym została wyrzucona z domu Xd Innych rzeczy nie mam co ukrywać nie jestem w tajnym stowarzyszeniu ani politycznym ani jakim -
Ciekawe jak zadziała na Ciebie solian, jeśli Ci go dadzą. Decyzja o szpitalu nigdy nie jest łatwa. Na pocieszenie powiem Ci,że ten ostatni pobyt mój w szpitalu był najlżejszy, mimo odstawianiu benzo i zmianie leków. Nie działo się ze mną nic mocnego i złego poza drażliwością. Nie miałam psychozy i urojen jak to zwykle w szpitalach bywało. Miałam dobry kontakt z pacjentami, pomijając pierwsze tygodnie. No... Był to totalnie inny pobyt. Roznil się bardzo od wszystkich moich pobytów. Dlatego chcę Cię pocieszyć, że może ten pobyt będziesz dobrze wspominać Ważne byś wyszła ze szpitala z poprawą i dobrym samopoczuciem. Po to tam się jest. Bądź szczera z lekarzami. Słuchaj siebie i organizmu. Będzie dobrze! 🩷
-
doktor M. to bardzo dobry lekarz. Uwielbiam go, to on mi stwierdził schizo i zaczął leczyć. Niestety on stosuje bardzo agresywną formę leczenia, wjebał mi od razu 470mg klozapolu (ale to 10 lat temu jak zaczęłam się leczyć na schizo) ale wiem, że musiał, bo byłam w krytycznym stanie. Zaś mój obecny lekarz nie lubi tego leku i mi zmniejsza zawsze jak jest okazja. I w tym jest różnica - M. jak mi gorzej było to pyk, 50mg klozapolu więcej, a ten obecny jednak ma inną formę leczenia i chyba tego obecnego forma bardziej mi się podoba. Niemniej, doktor M. to wspaniały lekarz i wspaniały człowiek. Zawdzięczam mu życie. Z problemu z dojazdami do Gniezna musiałam się do mojego przenieść do HCP. Ale nie żałuję. Ten obecny to taki aparat że masakra xd Hmmm. Byłam na Szpitalnej ale to 15 lat temu więc inaczej to pewnie funkcjonowało. Nie wiem, raczej wolałabym zostać w HCP bo mój jest ordynatorem oddziału i ma mnie blisko wtedy. A w Gnieźnie teraz co byłam na 8 to z tym Rxulti w ogóle nie trafili. Trochę też to moja wina, bo po 2 miesiącach zaczęłam kłamać, że się dobrze czuję, byleby mnie już wypuścili.
-
Zawsze jak HCP nie podoła, możesz się starać o przyjęcie do Kliniki - tam się leczy trochę inaczej bo są inne warunki i oni się zajmują ustawianiem leków, to jest ich główne zajęcie a i oddział damski jest raczej kameralny, podzielony na dwie części i każdego pacjenta pośrednio nadzoruje prof Rybakowski bo każdy pacjent ma konsylium. No i tam plus taki, ze nie trafiają ludzie z ulicy, a do HCP jednak zjeżdża wszystko co karetki przywożą nie gwarantuje że się zgodzą, bo oni od zawsze wybierali sobie pacjentów, ale warto spróbować czasem w innym miejscu, ale raczej tak bo na nadmiar pacjentów nie narzekają bo bazują tylko na przyjęciach planowych.
-
E tam właśnie, ja lubię pić kawę od rana do nocy Xd. ostatnio wypiłem wieczorem, ale potem krótko spałem i wcześnie się obudziłem i byłem lekko niewyspany przez resztę dnia
-
Ja kiedyś jak byłem w szpitalu, to na dolnym oddziale biegała jakaś niedorozwinięta dziewczyna i raz śpię, a ona lata po korytarzu i mi pod łóżko podlazła i ślina leciała na poduszkę jej, fuu. A potem podlazła do jakiegoś innego typa, to ten się przestraszył i zdenerwował, hahah a ja wylewałem ze śmiechu. A potem ona czy jakiś gościu nasrali na podłogę w korytarzu, LOL
-
Moje ciało sabotuje moje wysiłki na rzecz wyleczenia z nerwicy
robertina odpowiedział(a) na robertina temat w Nerwica lękowa
Dopóki nie powiem sobie, że "muszę" coś zrobić, to nic nie zrobię, nawet się nie zajmę tym, co lubię. Ja w życiu skończyłam cokolwiek tylko, jeśli "musiałam". "Chcę" jest dla mnie abstrakcyjne - to w sumie synonim tego "muszę", i wiem, że mi tylko to pomaga. -
Tak. Moja lekarka też jest fanką tego leku. Ja niestety nie mogę mieć pod nosem praktycznie podawanej (w końcu na Dziekankę mam rzut beretem) bo mnie dr M. by odrzucił, muszę mieć w Klinice z różnych względów zresztą nawet tak wolę jak jeden lekarz prowadzi całość, który mnie zna bo mogę negocjować głupie pomysły jak wczoraj
-
E tam ślinotok to norma przy tych lekach haha. Ja codziennie poduszkę muszę zmieniać bo całą oślinię. xd
-
Haha, ja po relanium w psychiatryku jakiegoś ślinotoku dostałem i mi warga zwisała, wtff
-
Moje ciało sabotuje moje wysiłki na rzecz wyleczenia z nerwicy
robertina odpowiedział(a) na robertina temat w Nerwica lękowa
Ja stałą terapię zorientowaną na wyleczenie z nerwicy mam dopiero po raz pierwszy. Wcześniej wielokrotnie próbowałam ją mieć, ale albo terapeuci rezygnowali po kilku sesjach, bo przenosili zakład, albo wizyty były raz na 3 miesiące. Więc, można w zasadzie powiedzieć, że normalnej terapii przez dłuższy czas nigdy nie miałam. Jeśli o mnie chodzi to na 100% skończyłabym w przytułku z dwóch powodów: - nie opuszczam domu, więc nie byłabym w stanie zrobić sobie zakupów ani na siebie zarobić. A ciężko przeżyć bez jedzenia i nie zostać eksmitowanym jak się nie płaci rachunków. - w ataku lęku jestem kompletnie odrealniona i moje działania zagrażają bezpośrednio mojemu życiu. Mogę bez własnej świadomej kontroli zażyć całe opakowanie leków uspokajających i stracić przytomność, dlatego musi ktoś przy mnie cały czas być. W tej chwili moja samodzielność jest na etapie dziecka w wieku przedszkolnym i nie ma żadnych szans, żebym przetrwała choć dzień bez asysty. To jest pierwsza terapia. Wszystkie pozostałe kończyły się po max. 5 - 6 sesjach. Często po 3. I nie, nie jest to w nurcie poznawczo-behawioralnym. -
No dobra, nie będę gorsza. Posrałam się raz w psychiatryku (skutek uboczny leku). No nie zdążyłam do kibla wstyd jak chuj. A z innych to zasnęłam podczas ekhhmmmm drobnych zabaw. Klozapol już zaczął działać i odleciałam. A raz jak chciałam wyjść z banku, to wpadłam na szybę ( nie widziałam, wleciałam z takim impetem, że mi okulary spadły. Wszyscy się na mnie patrzyli jak na debila.
-
Kiedyś poprosiłem mojego rodzinnego o zwolnienie na uczelnie ale podałem mu zły dzień i później daję babce to zwolnienie a ona patrzy na obecność i widzi, że byłem i jeszcze wtedy miałem referat. Popatrzyła na mnie krzywo i pokiwała głową
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane
-