Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. co by tu

    Nasze sny

    Eurowizja, jakieś Harry Potterowskie klimaty i ćwiczenia wojskowe na które spoglądałam z boku. Śniłooo się!
  3. Mój dzisiejszy płynny tok myślenia i to, że uświadomiłam sobie ważną rzecz. Zwyciężyłam:)
  4. odczuwam strach albo lęk
  5. co by tu

    Samotność

    samotność mi nie uwiera, ani nie straszna, dobrze mi z nią, chociaż to w tym wszystkim
  6. co by tu

    Depresja objawy

    Nie umiem żyć i też po części nie chcę żyć, doświadczać, czerpać z każdego dnia. Odczuwam anhedonię.
  7. Lubię ogladac filmy podroznicze.Ostatni Podroze wojownika,ale był też jakis fajny kanal,nie pamietam dokladnie,taki fajny chlopak prowadził.Zwiedzał Indie i ciekawie opowiadał nawet tak humorystycznie czasami. Ech .. podróże,te male i duże
  8. Jeszcze nie bylam,czekam troche dlugo na miejsce.Fajnie na pewno nie bedzie,zmiany lekow=tragedia,ale jakby pomogły nowe to by bylo super.Wtedy z bananem bym wyszla Dzieki @Dalila_ za pamięć i troskę.To fajne z twojej strony.
  9. No no ..jest takie male panstewko Eswatini ktore ma dwie stolice
  10. Srututut kurwa Naruto -,- Oficjalnie nie jestem dobra z niczego. Stempel dobranoc
  11. A luanda to nie była stolicą Anglii? Dobra koniecznie trzeba apke sciagnac Angolii .kingston kur*a Nie no dobra ja już nie wiem Mozambik mbabane ??? Maputo
  12. Heledore

    Spamowa wyspa

    Bo kiedyś to były czasy. Teraz nie ma czasów
  13. Też chciałam. I właśnie wiem. Luanda? bo ja zaczęłam gorączkowo myśleć. Potem obrazilam się na siebie że nie pamiętam. A znałam wszystkie. Potem wróciłam tu zapytać Cię Lucy czy byłaś w końcu w Tym szpitalu? Daj znać czy będzie spoko i się spodoba chyba nie mówiłam tego ale to oczywiste! A teraz nie wiem ile czasu już minęło. No i przypomniała mi się też właśnie ta fajna aplikacja gra na tel z mapami stolicami i flagami epicka pora znowu ja znaleźć:D Luanda nie ma chyba 2 stolic. Co ma 2 stolicę poza RPA?!
  14. Moja ukochana Dzień dobry, przychodzę tutaj z prośbą o pomoc w odbudowaniu relacji i odzyskaniu kobiety z którą byłem w związku a który zakończył się niedawno z mojej strony. Moja dziewczyna Paulina zakończyła ze mną relacje we wtorek 26 maja. Nasza historia wyglądała tak, że poznaliśmy się pod koniec grudnia a spotykać zaczęliśmy na początku stycznia. Nasza relacja rozkwitała z każdą randką. Wychodziłem z inicjatywą, starałem się poznawać ją najlepiej jak to możliwe. Każda nasza randka, każde spotkanie było wyjątkowe i unikatowe. Ja pokazywałem jej świat a ona w zamian budowała ognisko domowe. W oficjalny związek weszliśmy ze sobą po trzech miesiącach znajomości 4 marca. Wszystko układało się wręcz idealnie. Spędzaliśmy ze sobą coraz więcej czasu, często rozmawialiśmy, było zrozumienie między nami, wspólne plany na przyszłość o których rozmawialiśmy, czułość, intymność, zrozumienie. Niestety Paulina nie wiedziała o wielu rzeczach, które działy się w moim życiu. Wszystko zaczęło się od utraty przeze mnie pracy 28 lutego. Paulina wiedziała o tym i o tym, że mam jeszcze miesiąc wypowiedzenia. Wiedziała, że mieszkam pod Warszawą - że wynajmuje tam mieszkanie ale nigdy przez te 6 miesięcy naszej znajomości tam nie była. Kiedy spędzaliśmy ze sobą czas, to albo wychodząc na randki, lub będąc u niej w mieszkaniu. Do dzisiaj nie wiem, dlaczego jej nie zaprosiłem. Nie byłem niedostępny emocjonalnie. Dawałem jej wsparcie, dużo czułości, miłości, troski, dbałem o jej potrzeby emocjonalne i fizyczne. Czuła się przy mnie zaopiekowana i bezpieczna. I niestety to bezpieczeństwo a raczej jego utrata była powodem zerwania. Tak jak powiedziałem ukrywałem przed Pauliną kilka rzeczy z mojego życia i kiedy w końcu postanowiłem jej o tym powiedzieć, to w jej mniemaniu ukrywając to, budowałem związek na kłamstwie przez co utraciła do mnie zaufanie i jednocześnie nie zabezpieczyłem jej potrzeby bezpieczeństwa. Tak jak wspomniałem 28 lutego straciłem pracę. Od razu powiedziałem o tym Paulinie. Powiedziałem jej, że trudno bo to było wynikiem restrukturyzacji firmy i nie miałem na to wpływu. Dodatkowo wiedziała, że mam miesiąc wypowiedzenia, poduszkę finansową i że już zaczynam szukać nowej pracy. Oferty się pojawiały ale nic konkretnego a kiedy pojawiało się coś konkretnego, to na rozmowach się kończyło. W końcu na horyzoncie pojawiła się nowa oferta, która widniała jako ta, która pozwoli mi powrócić na rynek pracy. Przeszedłem pomyślnie przez wszystkie etapy rekrutacji aż w końcu się udało. Cieszyliśmy się razem, bo w końcu poczułem, że wraca mi sprawczość i kontrola nad moim życiem. Niestety życie przewrotne pisze różne scenariusze. 22 maja mieliśmy ślub i wesele przyjaciółki Pauliny i kiedy przyjechałem odebrać Paulinę z mieszkania, to nagle otrzymałem telefon od rekrutera - Bartek, słuchaj niestety nie możemy cię zatrudnić, przykro mi. Mi również zrobiło się przykro ale nie chciałem o tym mówić Paulinie w dzień wesela i ślubu jej przyjaciółki. Nie chciałem psuć atmosfery. Pojechaliśmy tam jakby nigdy nic i bawiliśmy się świetnie. Przez chwilę zapomniałem o tym i chciałem aby ta chwila trwała i była nasza. Później wróciliśmy do Warszawy i odpoczywaliśmy przez sobotę a w niedzielę byliśmy u jej rodziców na obiedzie, więc zdałem sobie sprawę, że powiem jej o tym w tygodniu. To była pierwsza rzecz - pierwsze zatajanie prawdy ale nie pierwsze chronologicznie. Kiedy nie miałem już pracy, to nie siedziałem bezczynnie, mój prawnik powiedział mi, abym udał się do psychiatry i uzyskał zwolnienie lekarskie, żeby otrzymać zasiłek chorobowy, żeby mieć ciągłość finansową, co pozwoli mi w spokoju szukać nowej pracy. Tak zrobiłem i otrzymałem to zwolnienie. Cieszyłem się bo nie wiedziałem ile czasu zajmie mi szukanie nowej pracy a tak miałem dostęp do pieniędzy z ZUS’u co pozwalało mi normalnie funkcjonować. Niestety na zwolnieniu byłem a pieniądze nie przychodziły i powodowało to u mnie stres. To była druga rzecz o której nie powiedziałem Paulinie. Dodatkowo będąc na zwolnieniu imałem się różnych zajęć - pracowałem u mojego taty jako pomocnik ogrodnika albo tynkarz. Chciałem dodatkowo coś zarobić a nie siedzieć bezczynnie - o tym Paulina wiedziała. Wszystko zaczęło się w momencie w którym Paulina zaczęła rozmawiać ze mną o tym, że ona jest przede mną przeźroczysta, pozbawiona sekretów. Że wprowadza mnie do swojego życia a ja jej do swojego nie. Chodziło o to, że przez tyle czasu nie zaprosiłem jej do siebie. Ja już w maju wiedziałem, że będę zmuszony po 12 latach wrócić do rodziców, bo nie mogę pozwolić sobie na to, aby nie mając pracy wynajmować mieszkanie. Nie powiedziałem o tym Paulinie. Nie mówiłem jej, że to planuje. Wstydziłem się tego. W końcu Paulina zaczęła coraz częściej dzwonić do mnie na FaceTime i wiedziałem, że chce sprawdzić czy dalej mieszkam w tym mieszkaniu, skoro przez tyle czasu jej nie zaprosiłem, to czuła że coś musi być nie tak. Na początku jak zadzwoniła, to byłem u rodziców bo musiałem coś załatwić, więc nic się nie stało. Za drugim razem, kiedy zadzwoniła też byłem u rodziców ale nie chciałem odpalić kamerki, bo wiedziałem że się wyda, choć wiedziałem, że już coś podejrzewa. Powiedziałem jej, że nie mogę odebrać, bo mam maseczkę na twarzy. Wyczuła, że coś kręcę więc zaczęła mnie wypytywać, kiedy przeprowadzam się do nowego mieszkania, bo taki temat też się przewijał. Mówiłem jej, że szukam czegoś mniejszego, tańszego itd ale do wynajmu nigdy nie doszło, dlatego pytała bo tyle o tym mówiłem a nic z tego nie wynikało i temat zawsze trafiał w próżnię. Rozmawialiśmy kilka godzin o tym, że ona jest dla mnie otwarta a ja skryty i zamknięty. Po tej rozmowie wiedziałem, że muszę jej wszystko powiedzieć - całą prawdę. Przyjechałem następnego dnia i powiedziałem jej całą prawdę o sobie. Wiedziałem, że mówiąc jej to wszystko mogę ją stracić, natomiast wolałem żyć w prawdzie, niż ciągle zatajać prawdę. Paulina wiedziała o tym, że u mojej mamy zdiagnozowano nowotwór - chłoniak płuca typu MALT. Powiedziałem jej o tym kilka tygodni wcześniej i wspierała mnie w tym, natomiast nie wiedziała, że leczenie wymaga nakładu środków finansowych, bo jest realizowane prywatnie. Zaczęło się! Powiedziałem Paulinie, że dałem moim rodzicom 60 tysięcy na leczenie. Powiedziałem, że dałem bratu 30 tysięcy, bo popadł w długi o których Paulina wiedziała, ale nie wiedziała, że pomogłem bratu. Powiedziałem, że to mocno uszczupliło moją poduszkę finansową i jako odpowiedzialny facet podjąłem decyzję o powrocie w rodzinne strony, żeby odbudować finanse i przy okazji zająć się chorą mamą. Wiedziałem, że nie stać mnie na to mieszkanie w obecnej sytuacji. Paulina powiedziała, że podejrzewała że już tam nie mieszkam i powiedziała, że podejrzewa, że nie mieszkam tam już od kilku tygodni. Przyznałem jej rację, że od tygodnia już tam nie mieszkam. Kolejną rzeczą było to zwolnienie lekarskie. Powiedziałem Paulinie, że w związku z utratą pracy o której wiedziała, zdecydowałem się udać na zwolnienie, aby mieć za co żyć do czasu znalezienia nowej pracy - o tym też nie wiedziała. Następnie powiedziałem jej, że w dniu wesela i ślubu jej przyjaciółki otrzymałem telefon od rekrutera, że nie otrzymałem pracy. Zapytała dlaczego jej o tym nie powiedziałem, skoro mieliśmy cały weekend na to? Powiedziałem jej, że chciałem jej powiedzieć już wszystko a nie dozować prawdę. Ostatnią rzeczą była moja upadłość konsumencka. Dwa lata temu założyłem firmę, która splajtowała i w związku z tym popadłem w zadłużenie. Wówczas podjąłem decyzję, że muszę podjąć kroki prawne w celu rozwiązania problemu przyszłości, żeby zabezpieczyć swoją przyszłość. Udało się uzyskać tą upadłość, otrzymałem pismo z sądu, zgodę od syndyka, harmonogram spłaty itd. Miałem oszczędności, nie miałem komornika na koncie ani nic z tych rzeczy. Po prostu chciałem jej o tym powiedzieć, że został mi jeszcze rok spłaty ale ja to wszystko obsługuje i ogarniam. Powiedziałem jej, że po prostu to mnie wszystko mocno przygniotło, dlatego czasami bywałem smutny i przygnębiony. Utrata pracy, brak pieniędzy z ZUS’u, choroba mamy, topniejące oszczędności, perspektywa tego że facet mający 34 lata będzie zmuszony wrócić do swojego pokoju w domu rodziców po 12 latach. Nie chciałem jej tym obarczać zwłaszcza, że te problemy nie oddziaływały bezpośrednio na nasz związek. Ja ten związek obsługiwałem. Dbałem o nią, dawałem zainteresowanie, czułość, miłość i troskę. Tylko po prostu w pewnym momencie z tego naczynia zaczęło się przelewać, przez co to oddziaływało na mnie w postaci smutku. Paulina zapytała jak ma mi teraz zaufać? Skąd ma pewność, że nie trzymam innych trupów w szafie? Czy za miesiąc nie dowie się jeszcze czegoś? Czy w ogóle mnie zna? Czy może budować ze mną przyszłość, skoro takie ważne elementy swojego życia potrafiłem przed nią ukrywać? Powiedziałem jej, że stoję przed nią obnażony ze wszystkich sekretów. Pełen wstydu, ukazujący swoje błędy i porażki. Powiedziałem jej, że przyjechałem tutaj ze świadomością, że jeśli jej o tym powiem, to mogę ją stracić a mimo, to zdecydowałem się na to, bo chcę żyć w prawdzie. Gdyby było inaczej, to powiedziałabym tylko część prawdy albo wymyślił jakieś kłamstwo. Jaki facet, który nie chce żyć w prawdzie zdecydowałby się na taki krok? To do niej nie przemówiło. Powiedziała, że dla niej, to tak jakbym przez cały okres naszego życia ukrywał przed nią to wszystko i tworzył związek na kłamstwie. Prosiłem ją o szansę a ona mówiła, że dawała mi szansę kiedy nic nie mówiła. Kiedy miałem sam okazję jej o tym powiedzieć. Powiedziała „nie” i że jak mówi „nie”, to znaczy nie i raczej zdania nie zmienia. Nie błagałem jej, nie płakałem choć głos drżał z żalu. Nie płaszczyłem się. Wiedziałem, że ją zraniłem. Chciałem ją chronić przed tym całym syfem dając jej piękną i czystą przestrzeń nie obarczoną tymi problemami. Z jej perspektywy ta chęć chronienia odebrała jej możliwość wyboru, czy chce być ze mną w tym, wspierając mnie. Wyszedłem stamtąd pełen smutku, żalu, rozgoryczenia i złości na siebie, bo straciłem osobę którą kochałem całym sercem. Następnego dnia obudziłem się, jakby ktoś dał mi obuchem w głowę. Później zdałem sobie sprawę, że zostawiłem u niej odkurzacz piorący, bo prałem jej dywan w mieszkaniu itd. Pomyślałem, że to będzie idealny pretekst do tego, aby ponownie się spotkać, aby porozmawiać jeszcze raz bez emocji. W międzyczasie ogarniałem swoje sprawy i skupiałem uwagę na sobie i swoim życiu. Pomyślałem, że dwa tygodnie to czas jaki dam jej na przemyślenie wszystkiego i uspokojenie emocji. Rozmawiałem ze swoimi przyjaciółmi i rodziną i mój brat i jego dziewczyna powiedzieli, że nie ma sensu dłużej czekać. Że 5 dni, to wystarczająco długo, aby kurz opadł i mogła sobie pewne rzeczy przemyśleć. Pojechałem do niej. Otworzyła mi i dała ten odkurzacz. Zapytałem czy poświęci mi trochę swojego czasu, bo chciałbym jej powiedzieć coś co uważam, że jej się należy. Powiedziałem jej, że moja wizyta nie jest aktem desperacji. Że nie jestem tutaj pod wpływem emocji i to co powiem nie jest reakcją na odtrącenie. Powiedziałem jej, że nie jestem tutaj, aby ją do czegokolwiek przekonywać, bo wiem że logiczne argumenty nie mają znaczenia a liczą się emocje. Byłem w tym wszystkim bardzo spokojny i opanowany. Powiedziałem jej, że nie jestem tutaj aby ją odzyskać, tylko aby powiedzieć jej, że wiem jaka była przyczyna tego, że podjęła taką decyzję. Że utraciła do mnie zaufanie przez co straciła poczucie bezpieczeństwa. Że nie wie czy coś nie wyjdzie w przyszłości, czy mnie zna itd. Że zdefiniowałem źródło problemu. Wiem, że nie dopuszczałem jej do siebie, że ja byłem częścią jej życia a ona mojego już nie. Powiedziałem jej, że wiem że nie przekonają jej żadne logiczne argumenty. Powiedziałem jej, że jedynym sposobem na to, abym mógł odbudować to zaufanie, to proces powtarzalności. Musiałaby brać czynny udział w moim życiu, żeby zobaczyć że za słowami idą czyny. Zapytała ale jak ja to sobie wyobrażam? Że miałaby być moją koleżanką? Powiedziała, że to nie wyjdzie i że nie wyobraża sobie być moją koleżanką po związku. Że co jeśli ja powiem, że zaczynam się z kimś spotykać albo ona? Widok innej kobiety w moich ramionach zabiłby ją. Powiedziała „To jest jedyne marzenie ściętej głowy, że ewentualnie się uda i że wrócimy do siebie, natomiast to będzie bolesne dla mnie i dla ciebie”. Zdałem sobie sprawę, że Dla niej powrót do mnie to jest „marzenie”. Ona nie powiedziała: „to jest głupie”, „to jest niemożliwe”, „nie chcę cię znać”. Użyła słowa marzenie. Dlaczego dodała „ściętej głowy” i „bolesne”? Bo w jej oczach powrót teraz – kiedy rany są świeże, a zaufanie nadszarpnięte – kojarzy się z ogromnym trudem. Ona się boi, że znowu wejdziemy w relację, w której ona będzie się potykać o lęki, sprawdzać mnie, kontrolować, a ja będę się czuł jak pod lupą. To byłby ból dla nas obojga. Pękła i rozpłakała się. Przytuliła mnie. Powiedziałem jej, że nie chce być jej kolegą a facetem, natomiast wiem że słowami jej nie przekonam. Powiedziałem jej, że mówię jej to bo uważam, że jestem jej to winien i że ją kocham. To był pierwszy raz kiedy jej to powiedziałem i dodałem, że nie robię tego, żeby wzbudzić w niej litość, bo relacja to nie caritas i nigdy nikt z nikim nie był z litości. Powiedziałem jej, że nie wiem czy jeszcze ją zobaczę a czułem to od dłuższego czasu i chciałem jej to powiedzieć. Powiedziałem, że nie wiem co ona do mnie czuje ale mogę się tylko domyślać przez to jak mnie traktowała i jak dbała o ten związek. Jaka była czuła, empatyczna, wrażliwa, dobra i ciepła. Powiedziałem jej, że nie chciałem tego, że nie chciałem zawieźć jej zaufania, że nie chciałem jej zranić i że ponoszę za to odpowiedzialność i ciężko mi mając świadomość, że przez to tracę osobę którą pokochałem całym sercem i z którą chciałem założyć rodzinę (bo razem o tym rozmawialiśmy), a chciałem ją tylko chronić przed tym całym piekłem w moim życiu, bo bałem się, że jak ją tym obarczę, to ten ciężar ją przygniecie i postanowi odejść. Znowu się rozpłakała i przytuliła mnie a ja zachowywałem stoicki spokój i starałem się ją uspokoić. Wyszedłem stamtąd z wielkim bólem serca ale i spokojem, że zrobiłem wszystko co mogłem na tym etapie i że zachowałem resztki godności, bo wiedziałem że w tamtym momencie słowami jej nie przekonam. Wiedziałem że mówienie, że się zmienię, że już więcej tak nie zrobię zostanie odebrane jako mechanizm obronny przed odrzuceniem i ona to wyczuje. Kocham ją całym sercem i chciałbym ją odzyskać, natomiast nie wiem jak. Nie wiem od czego zacząć. Rozmawialiśmy w sobotę 30 maja, więc co mam zrobić? Przecież nie mogę je nachodzić, narzucać się wiadomościami. Muszę dać jej przestrzeń ale co dalej? Skupiam się na sobie, na swoim życiu, natomiast co mam dalej zrobić z nią? Jak odbudować to zaufanie, skoro już nie uczestniczy w moim życiu? Proszę o pomoc i wsparcie. Dziękuję. Bartek To tak w sumie wszystko jeśli chodzi o to jak ta relacja się zakończyła. Co do mnie, to wiem że naruszyłem jej zaufanie a raczej je straciłem. Wiem też, że przez to straciła poczucie bezpieczeństwa w relacji co spowodowało u niej taką a nie inną reakcje przez co podjęła taką decyzję. Wiem, że muszę to zaufanie odbudować ale jak? Wiem, że słowami niczego nie zmienię - czyny są ważne. Natomiast jak jej pokazać zmiany zachodzące w moim życiu, skoro się nie spotykamy? Jest też tak, że nasza relacja była świeża - znaliśmy się 6 miesięcy a byliśmy w związku od 3. Nie brakowało w niej niczego. Była czułość, wyrozumiałość, zrozumienie, empatia, wspólne zaspokajanie potrzeb fizycznych jak i emocjonalnych. Tutaj nie było czegoś jak w większości tego typu sytuacji, gdzie kobieta już się przygotowuje do rozstania. To spadło na nią jak grom z jasnego nieba. Wiem też, że zasada braku kontaktu nie będzie dobra, no bo w jaki sposób to ma mi niby pomóc? Samo ma się wszystko naprawić? Samo się przecież nie zadzieje - samoistnie do mnie przecież nie wróci. Wydaje mi się, że odpowiednia forma kontaktu jest tutaj potrzebna a nie jego brak, bo jak przestanę się do niej odzywać, to ona całkowicie się ode mnie odsunie. Wiem jak to brzmi - jakbym wszystko wiedział, natomiast wewnętrznie tak czuję, że muszę jakoś z nią ten kontakt utrzymywać ale nie wiem jak. Bo przecież nie napisze „hej co tam?”. To musi być czymś podyktowane. Musi być jakiś powód stojący za tym, tylko nie wiem jaki. Mam coraz większy mętlik w głowie, bo z jednej strony wiem co powinienem zrobić, ale nie wiem jak to zrobić i od czego zacząć.
  15. Dzisiaj
  16. Dalila_

    Dzisiaj czuje się...

    A dziś miałam myśli ksobne. Nie znoszę jak zwracam uwagę
  17. Jak chcesz mnie bardzo wyleczyć to poleć jakieś fajne leki na nerwobóle xddd
  18. Dalila_

    Dzisiaj czuje się...

    Z dobrych wieści chyba to nie zęby do leczenia a tylko nowy nerwoból -,- Qrwa O i jest też szum uszne, dawno nie było Cię
  19. Dalila_

    Spamowa wyspa

    Czemu mówicie że jest nie spójnie na forum? I takie samo?
  20. Wyszło git a dawniej było zle więc moja tarczyca zamieniła się na siniaki:p
  21. Strzelam w ciemno - Somaliland? Bo dużo się mówi o tym pipidówku ostatnio w USA przez ich bajzel migracyjny
  22. On ma adhd... Ale nikt mu nie każe mieć potomstwa z nami to przecież mógłby nie mieć tych objekcji
  23. Czy wiecie jakiego panstwa afrykanskiego stolicą (jedną z dwóch) jest Mbabane? Kto wie,zanim zajrzy w google. A tak poza tym,znowu forum muli,nie ładuje stron
  24. Tym razem;) Bo nie wiem z kim mam do czynienia
  25. Tym razem;) Bo nie wiem z kim mam do czynienia
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×