Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. @cynthiapewno dziewczynę znalazł i tak
  3. Sorka, tak troszkę zabrzmiało jak napisałaś że nuda Nie wiem, mam, wrażenie, że bieżące tematy się nigdy nie konczą
  4. Proszę Cię, spróbuj na chwilę zejść z tej myśli „już po mnie” i zrobić prosty rachunek tego, co masz, a nie tylko co Ci brakuje. Nie po to, żeby się pocieszać na siłę, tylko żeby zobaczyć, że masz na czym budować. Jak pisałem ja w wieku 33 lat byłem samotny, z diagnozą poważnej choroby psychicznej, i jeszcze po wypadku – w takim stanie, że naprawdę nie wiedziałem, czy w ogóle będę chodzić. Mimo to dało się krok po kroku odbić od dna, poukładać życie i zbudować relację. Dlatego mówię Ci wprost: jeśli masz zdrowie w miarę stabilne, jeśli masz pracę, dach nad głową, jakiekolwiek kontakty – to są ogromne plusy. To jest baza, której wielu ludzi nie ma. Zamiast „w mojej sytuacji zostaje tylko sznur”, zrób uczciwie listę: co masz ogarnięte, co działa, a co jest do poprawy. Brak partnerki to jeden obszar, bardzo ważny, ale nie jedyny. Jeśli masz pracę i mieszkanie – to już jesteś dalej niż myślisz. Jeśli nie masz – to też jest konkret do ogarnięcia, a nie dowód, że jesteś skreślony. I jeszcze jedno: skupienie na plusach nie oznacza udawania, że jest super. To oznacza, że przestajesz sobie podcinać nogi i zaczynasz szukać punktów zaczepienia. Bo relacje najłatwiej buduje się wtedy, kiedy człowiek ma choć trochę stabilności i poczucia sprawczości.
  5. Mam 34 lata, a moi rodzice w moim obecnym wieku mieli kilkoro dzieci. Ja przede wszystkim nie umiem pracować i jestem na rencie socjalnej. "Nie zachowuję się normalnie". Jestem "słaby fizycznie". Bałbym się, że moje potomstwo byłoby niepełnosprawne i wymagałoby więcej pracy i środków finansowych niż przeciętne dzieci. W życiu przepracowałem jedynie kilka miesięcy przy roznoszeniu ulotek, dzięki orzeczeniu o niepełnosprawności lub bez pisemnej umowy (to drugie przez zaledwie kilka dni).
  6. Miałam dwie osoby, które mogłabym nazwać przyjacielem, czy przyjaciółką. Jedna z ciężkim borderem zrzucała na mnie całą winę za jej niepowodzenia, zawsze mi się obrywało, jak jej coś się nie spodobało, a ja to znosiłam w ciszy bo mi bardzo na niej zależało. W sumie to się w niej zauroczyłam. Jednak przegięła, gdy zaczęła grubo ćpać i się puszczać. Wtedy powiedziałam jej, że jest zwykłą dziwką. Przez długie tygodnie nie dawała mi spokoju, wypisywała bzdury, byleby tylko mnie zranić. Wszędzie ją poblokowałam i dała mi święty spokój. Strasznie się na niej zawiodłam, bo myślałam, że jest dla mnie najważniejsza. W cholerę toksyczne to było. Była moją pierwszą przyjaciółką, bo znaliśmy się jak obie miałyśmy po 13 lat - w internecie. Często do niej jeździłam. Zawiodła mnie, że obrała taką a nie inną ścieżkę. Ale... gdyby do mnie napisała, przeprosiła to wiem, że bym przyjęła przeprosiny. Nadal mi jej brakuje chociaż wiem, że nie powinnam się znów pakować w znajomość z nią. Ale wiem, że bym to zrobiła. Druga osoba, która znała mnie na wylot. Znaliśmy się z neta. Nagle przestał odpisywać mi na wiadomości i bez żadnego wytłumaczenia urwał kontakt. Nie gadamy już z 3 lata. szkoda, by była to dla mnie ważna osoba, ale nie wiem do dzisiaj co się stało, że tak nagle kontakt się urwał. Wiadomo, że w przyjaźni nie chodzi o to, by być nierozłącznym, ale o to, żeby ta rozłąka nic nie zmieniła. Może była w tym jakaś moja wina, ale stało się to tak nagle, ze poczułam się urażona. Brakuje mi tej osoby, ale raczej się nie odezwę do niej a ona do mnie. Może tak musiało być.
  7. https://tenor.com/pl/view/interrogation-interrogation-tactics-gif-13098581 Krejzi w akcji
  8. Muszę sprawdzić ost rzecza o która podejrzewam kafeteryjne ogony to prawdomówność a tego za kogo sie podaje akurat lubiłam wiec chetnie to potwierdzę Haha to jesteś dupa, a nie tosziro. bajo ogonku
  9. Ja nie twierdzę że nie jest powinien też być bo to zdrowy związek. Ale jednak o innej więź mówię, no partner to zawsze może zawieźć np zerwanie to już może być zawodem. To samo w rodzinie jak ktoś ma trudne stosunki z bliskimi albo trudna sytuację jakaś. no to są takie powszechne doświadczenia. Rozumiesz? Czy jakieś delikatne kwestie w związku i kłótnie o to
  10. Podaj pierwsza litere miasta z ktorego jest tosziro
  11. Mam 33 lata. Temat zaczynałem kilka lat temu ale nie poradziłem sobie. W tym wieku już tylko sznur zostaje w mojej sytuacji
  12. Byłem i pisali że się tu przenieśliście. Dobra muszę lecieć będę później xD
  13. A czy ja powiedziałam gdzieś, że to rozrywka? Mówię co odczuwałam na terapii i na dłuższą metę dla mnie jest to bez sensu bo tracę tematy, które mogłabym poruszyć.
  14. Serio? A jaka mam mieć pewność. Byczy tez zawsze łże ze to nie on, bo wie, ze nie będę z nim gadac. tosziro nie włazi już na Kafe wiec dziwne ze nagle by tu tak trafił 1 dzień po naszym exodusie.
  15. Ja to widzę tak: nienawiść, zawiść i nakręcanie się na „innych” są kompletnie jałowe. Dają chwilową ulgę, bo pozwalają wyrzucić napięcie, ale na dłuższą metę tylko zabierają energię i robią większy bałagan w głowie. A potem człowiek jest jeszcze bardziej zmęczony, jeszcze bardziej samotny i z jeszcze większym poczuciem, że „świat jest przeciwko mnie”. To działa podobnie w różnych tematach. Ktoś cierpi na brak miłości i zaczyna nienawidzić par. Ktoś jest chory i nienawidzi zdrowych. Ktoś ma kiepsko finansowo i zaczyna gardzić bogatymi. Tylko z tego nic nie wynika, poza tym, że człowiek oddaje ster swoim emocjom i żyje cudzym życiem zamiast swoim. A to jest najgorszy wydatek energii, jaki można zrobić. Zazdrość sama w sobie jest jednak informacją: pokazuje, czego mi brakuje i za czym tęsknię. Problem zaczyna się wtedy, kiedy przerabiam ją na zawiść, czyli „chcę, żeby innym też było gorzej”. To nie przybliża do celu ani o centymetr. Jeżeli brakuje mi bliskości, to realnie pomaga uczenie się relacji, oswajanie lęku, wychodzenie do ludzi, praca nad sobą. Jeżeli brakuje mi zdrowia, to pomaga leczenie, rehabilitacja, dbanie o siebie, szukanie wsparcia. Jeżeli brakuje mi stabilności finansowej, to pomaga plan, umiejętności, praca, edukacja. To są trudne rzeczy, ale one przynajmniej prowadzą do jakiegoś konkretnego celu. Wiem, że łatwo powiedzieć „bądź pozytywny”, kiedy komuś jest źle. Dlatego nie chodzi absolutnie o udawanie, że jest super. Chodzi o decyzję: nie karmię w sobie nienawiści, bo ona nie jest moim sprzymierzeńcem. Ból można nazwać, złość można przeżyć, ale potem warto zadać sobie jedno proste pytanie: co dziś, choćby małego, mogę zrobić w stronę tego, czego pragnę? Bo nawet mały krok w dobrą stronę daje więcej niż tysiąc myśli o tym, że inni mają lepiej.
  16. Dla mnie partnerka to też przyjaciółka. Dlaczego od partnera czy rodziny można się bardziej spodziewać zawodu niż od przyjaciela, który nie jest partnerem?
  17. Przeważnie dzieje się tak, że nigdy nie nawiązuje sama bliższych kontaktów. Jeżeli ktoś chce nawiązać kontakt ze mną komunikuje mi to i określamy relacje. Miałam kilku przyjaciół ale tez się zawiodłam. Zrozumiałam, że ludzie zatrzymują się w naszym życiu na pewien czas. Widocznie z jakiegoś powodu nasze drogi się skrzyżowały po to aby później się rozejść. Dla mnie byli przyjaciółmi bo mogłam na nich liczyć, byli wsparciem, świetnie spędzałam czas. Mogłam im ufać i z pewnością byli lojalni. Później relacja z różnych powodów się zmieniała co zawsze mocno na mnie wpływało. Mimo trudnych chwil czasem pamiętam ile mi dali. Bywa, że brak mi ich zwyczajnie. Tęsknię.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×