Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Czytałem coś noblistki, ale nie pamiętam co już. Nie było takie złe. A prozę Myśliwskiego znacie? Myślę, że mogłby się spodobać. To są takie nieśpieszne retrospekcje (ale nie biografia autora), dosyć melancholijne, niektórzy by uznali je za nudne. Takie o życiu - raz trudnym, smutnym, raz radosnym. Takie prawdziwe, a nie jakaś rozwodniona papka. Fabuła i akcja to raczej tło dla przeżyć wewnętrznych i przemyślen bohatera. Język raczej prosty, ale nie prostacki. Tam nie ma zakamuflowanego pod dziesięcioma warstwami, ukrytego sensu, żeby którego zrozumieć trzeba mieć doktorat z krytyki literackieji i znać odniesienia do tysiąca innych książek. Polecam
  3. Tajlandia i Nowa Zelandia jeszcze w planach ale myślę, że zdążę zrealizować. Dokładnie. Na pewnym wykładzie zrozumiałam, że ważna jest realizacja marzeń w życiu. Jak każdy szukam swojej drogi do szczęścia bo ono jest celem w życiu. Mamy tutaj trochę utrudniona sprawę z racji zaburzeń i chorób. Dochodzi lęk przed zmianami ale wychodzenie ze strefy komfortu rozwija. I jeszcze to poczucie, że muszę sobie z wszystkich radzić sama utrudnia sprawę bo chwile kiedy sobie nie radzę dobija bardziej.
  4. Zdecydowanie jest przereklamowana.
  5. Łał ale fajne masz przeżycia. Dla mnie brzmią jak z filmu:) zazdroszczę Nie kupią szczęścia pieniądze ale pośrednio dają szczęście bo raz że za nie można spełnić marzenia, można jechać na wakacje i dwa przede wszystkim dają poczucie bezpieczeństwa i sprawczosc. To poczucie bezpieczeństwa jest ogromnie ważne w redukcji leku i stresu, właściwie gdy go nie ma człowiek powoli jest zjadamy przez stres, i wiele osób np może przez to zapaść na zdrowiu
  6. Nesia

    Dzisiaj czuje się...

    Dobrze gdy jestem sobą
  7. burzowo

    Dzisiaj czuje się...

    Hu..vo i poj..e .ba .nie. Bez ogrudek
  8. To ta moja trzecia i podobnie ze mną XD bełkot bez sensu. Czwarta to była taka gruba jakbyś 3 biblie zlaczyla i już nie sięgnęłam.
  9. Z pewnością można poprawić komfort życia. Wiem, że przychodzimy tutaj szukać wsparcia, zrozumienia, empatii. Czasem mówienie o tym co nas boli pomaga. Każdy z nas tu przeszedł przez różne sytuacje w życiu. Żadna terapia świata nie uchroni nas przed następnymi sytuacjami. Jednak możemy się nauczyć z tym radzić lepiej. Proces adaptacji jest ważny, minimalizowanie ryzyka. Świat jest taki jaki jest i nie zmienimy go. Zmiany można zacząć od siebie tylko i wyłącznie. Nie umiem ładnie pisać jak inni np @Dryagan. W chwili kryzysu ciężko dostrzec słowa innych bo emocje przysłaniają i zaciemniają szerszą perspektywę. To trudne bo gdyby było proste nie byłoby nas tutaj
  10. Ale mojego patrzenia na świat i na ludzi już chyba nie zmienię. Za bardzo sie zawiodłem na wszystkim. Świat nie jest dobrym miejscem do życia.
  11. Ja czytałam "Bieguny" i nie mam ochoty sięgać po kolejne.
  12. Tak tak idealne epitety dostałaś!!! Ja czytałam jedna, potem drugą, a trzecia zaczelam i czwarta Bo zawsze książki prawie dostaje xd już sobie darowalam Dobralas*
  13. Dzisiaj
  14. Niestety nic tu się nie da poradzić. Te leki już tak mają. Zawsze trzeba czekać. I to niekiedy bardzo długo zanim zaczną pomagać. Czasem lek jest nietrafiony i trzeba od nowa... Niestety trwanie w zastoju nie pomaga tylko przedłuża tą katorgę. Powinieneś podjąć jakąś decyzję i się jej trzymać, zaciskając zęby.
  15. o, takie są najlepsze ksiązki. Ale te z fab ułą też bywają "pouczające". Czlowiek przeżywający to, co się dzieje w książce dostaje doświadczenia jakich by nie miał w realu. Mózg nie rozróżnia często tych fikcyjnych historii od tych, co mu się przydarzają. Książki są dla mnie ważne. w końcu wróciła mi koncentracja ii zaczełam znowu sięgać po lektury. Na razie wolniej czytam, ale nie spieszy mi się. Czasem spisuję te lepsze cytaty.
  16. Co to za rodzina za pieniądze? Warto nie mieć takiej rodziny Byli już miliarderzy, którzy fortuny nie zabrali do grobu ani ich nie uratowała. Najważniejsze jest zdrowie. Gdy nie ma się zdrowia człowiek dochodzi do wniosku, że dotychczasowe problemy nie mają znaczenia. Pieniądze szczęścia nie dają ale pomagają żyć. Pomagają gdy siedzę w samolocie do Nowej Zelandii lub Tajlandii. Gdy skaczę ze spadochronu. A może w jakimś sensie szczęście dają??? Wydaję tyle na ile mnie stać.
  17. Tak bywa. To trochę nielogiczne bo znała Cię przed nim i miała wszelkie warunki aby wasza relacja przekształciła się ale z jakiegoś powodu do tego nie doszło. Zaufanie w związku to podstawa. W punkt
  18. To prawda, ale to może trochę co innego, w sensie czyn innym jest to, że dziewczyny mogą nie lubić przedmiotów ścisłych, a czym innym to, że mężczyźni mają czytać proste kryminały, sf itp. Dobrze pisała @Verinia, aczkolwiek mogą być też wrodzone tendencje dla płci. Trzeba sprawdzić na wiki. Nie wiem strasznie mnie irytują takie podziały, ja wiem, że pod nie w ogóle nie podpadam. Też nie jesteś standardowa pod wieloma względami, z tym Twoim zainteresowaniem wojną itp itd. Może jestem wkurwiający, nic nie można napisać bo przyjdzie Mic i będzie zaraz poprawiał i się mądrzył Mam bardzo ścisły umysł, a dużo czytam tzw. literatury pięknej. Przestała mnie interesować fabuła, akcja, szukam głębszej prawdy o rzeczywistości i ludziach. Ale już nie w formie filozoficznych wykładów, jak kiedyś. Ale nie zawsze tak było. Kiedyś dużo czytałem książek wojennych, podróżniczych (Verne) itp. Im człowiek starszy, tym chyba bardziej szuka jakiejś głębi i 'prawdziwości'. Może też różne doświadczenia, niekoniecznie przyjemne, powodują, że człowiek zmienia zainteresowania. A czytacie opowiadania i nowele? To bardzo dobry gatunek. Krótkie, ale często zostawia Cię z takim pierdolnieciem. Hłasko, Pavese, Buzzati etc. Czemu nie śpią w ogóle? He?
  19. Jak to Edward Stachura pisał "ludzi coraz więcej, człowieka coraz mniej".
  20. To jest zawsze weryfikator. Jak to mówią przyjaciół poznajesz w biedzie a ja dodam, że w sukcesie też. Jak zachorowałam pierwszy raz spotkało mnie to samo. Nie byłam na to przygotowana kompletnie. Zwłaszcza, że gdy w życiu tych osób coś się działo- byłam i myślałam, że mogę liczyć na to samo. Zderzenie z rzeczywistością nie jest łatwe. Im jestem starsza ostrożniej dobieram ludzi ale to nie zawsze też oznacza, że się nie sparzę. Ten świat jest taki, że coraz mniej człowieka w człowieku. Ludzi się używa często.
  21. Nie no nie rozumiem za co Nobla dostała Tokarczuk. Czytałam jedną jej książkę i nawet nie do końca. Te przekoloryzowane, przeintelektualizowane teksty mnie irytowały. Jakby robiła "kopiuj, wklej" z Wikipedii.
  22. U mnie nigdy się nie przelewało i przez to cenię wartość pieniądza. Najgorzej jak nie ma co do gara włożyć. Pieniądze dają możliwości, co znaczy, że dają szczęście. Dobrze jest zaspokoić swoje potrzeby te najważniejsze i te mniej, bo człowiek czuje się później usatysfakcjonowany. Jak ma za co rachunki popłacić i co do gara włożyć to człowiek czuje się spokojniejszy. U mnie zawsze liczono grosz, no bo mama wychowywała nas piątkę, tata pił i były problemy finansowe. Nie jestem typem zakupoholiczki, no ale czasem sobie pozwalam na zachcianki. Człowiekowi należy się chociaż to. Pieniądz ma swoją wartość i smutne jest to, że wiele osób tego nie rozumie. Dopiero jak braknie to człowiek docenia.
  23. Myślę, że nie było takiego pytania. Właśnie tak się zastanawia jak do tego podchodzicie. Osobiście powiem tak... Kiedyś powiedziałabym, że nie dają. Nie lubiłam zakupów, nie lubiłam oszczędzać. Wszak wtedy jeszcze nie zarabiałam tyle, co teraz, ale coś tam miałam/ Nigdy nie kręciły mnie fury. Nawet nie zwracałam uwagę na markę auta, gdy ktoś po mnie przyjeżdżał. Znałam tylko jedynie kolor. Nawet ogólnego wyglądu auta "nie widziałam". Kasa i "prestiż z nią związany" dla mnie nie istniał. Ubierałam się w tańsze rzeczy, raczej mało modne, często z lumpeksów. Za to uwielbiałam komuś coś kupić. Czy to młodszej o 5 lat kuzynce zawsze chciałam płacić za jakieś drobne zakupy. Nie mówiąc o prezentach. Starałam się trochę na nie wydać. O sobie mało myślałam. A na zakupy nie chodziłam też w powodu ogromnego lęku jaki mnie dopadał w środku. Fobia społeczna i ataki paniki. Teraz jest zgoła inaczej. Są momenty, że kupuję sporo. Jestem trochę zakupomaniaczką. Oczywiście nie trwonię całej kasy, ale lubię coś sobie kupić. Matka jest ultra oszczędna. Chcę być podobna. Ona do przesady, u siebie chcę wypośrodkować, ale więcej zbierać, bo niedługo hajs spory się przyda. Gdy starzy kupili nowe auto, to tylko chwilę nim jechałam po naszej cichej okolicy, i na placu, gdzie czasem uczą się jeździć. Nie jeżdżę nim. Nie to, że się boję, bo kiedyś jeździłam sporo. Lecz dlatego, że szkoda mi tego auta. Nie chcę w coś wjechać. Nie czuję się też pewnie, bo biorę sporo leków. Gdy rodzina stała się zamożna, a ja nazbieralam kasiorę, to rzeczywiście TAK pieniądze mogą dać szczęście. Sama świadomość posiadania jakiejś sumy, daje poczucie bezpieczeństwa i świadomości, że możesz kupić, co chcesz. Samo posiadanie daje też takie poczucie prestiżu. Nie miałam tak nigdy, ale teraz to czuję. Doceniam swoją pracę. Doceniam, że przyjemnie się zarabia.teraz mam wolne przez wzgląd na pogodę, martwy okres. Już nie mogę się doczekać aż się ociepli i znów spotkam z radością swoich klientów. Wolne też potrzebne. To taki zimowy "urlop". Na wakacje nie jeździmy. Dawno nie bylam za granicą. Jedynie mama byla w zeszłym roku w Indiach, więc ma co wspominać, bo bardzo jej się podobało. Mialam jechać, ale depresja mnie oczywiście trzymała za gardło. No i tak. Bardzo chcę się stać jak rodzice i bardziej szanować pieniądz. Zacząć więcej oszczędzać. Mój brat też mało wydaje. Praktycznie nie kupuje ubrań. Wszystko kupuje mu mama, a ma dobry styl, więc mu się podobają. No ale.. pieniądze to nie wszystko. Nie kupisz miłości, przyjaciół, nie wyleczysz się z wrodzonego smutku. Za pieniądze nie kupisz rodziny. A może kupisz? Bywa i tak. Cieszę się, że mam jak mam. Przynajmniej nie szukam faceta patrząc mu do portfela Trochę się uzewnętrzniłam, ale już za późno. Dodaję ten wątek. Może być drazliwy, co dla niektórych, no ale podyskutujmy. Co sądzicie o pieniądzach?
  24. Ja raczej wolę dokumenty, „Złego” czytam bo to klasyk
  25. Moja przyjaciółka z lat gdy miałam ich 17/20 nie zaprosiła mnie naa swój ślub. A po czasei spotkałyśmy we trójkę z taką jedną jeszcze. Tamte jak gdyby nic rozmwiały o weselu. Czułam się pominięta, więc dię urwałąm szybciej. Mimo, że ona się przeprowadziła do Anglii, to myslalam, ze bylam dla niej ważna. NO ale cóż. Tak to się pozmieniało. Każdy ma swoje życie. Nie mam jej tego za złe w ogóle, ale niesmak pozostał. No i oczywiście historia z podstawówki o której już pisalam. Bylysmy bajlepszymi przyjaciółkami. Takie gwiazdy w szkole, ona byla liderką. Pewnego dnia dostalam szlaban na wyjście. Kolejny dzień w szkole mnie zszokował. CALA klasa sie do mnie nie odzywala. Seidzialam sama. Nie wiedzialam co się dzieje. Wyzywali mnie, wyśmiewali. Stalam się kimś innym. {Przestalam mowic w szkole i w domu. Ojciec dogryzal, ze nie mam kolezanek i nie wychodzę z domu. Darł się, że jestem niemową. Przestalam chodzić do szkoly, jak to bylo tyljo możliwe. Udawałam chorobę, albo nie szlam i klamalam, ze bylam. W gimnazjum podobnie, choć tam zaprzyjaźniłam się z zaburzoną (prawdpodbnie bulimiczką i borderka) dziewczyną. Trudny byl to kontakt. Jenego dnia mnie kochala, na drugi nienawidzila i obgadywala. no ale nie chcialam zostać sama. Dopiero gdy zaczęłam się przyjaźnić z A., tą ktora mnie na slub nie zaprosilam, to poczulam się w koncu pewniej. Bylysmy naprawdę w dobrej relacjik. Tylko raz lekko się poklocilysmy o jakąś bzdurę, ale przeszło nam do pół godziny. Lubiła mnie, wiedzialam o tym. Na mieście robilysmy szalone rzeczy i chodzilysmy ciągle na odkryty basen. Mialysmy grupkę kolegów z którymi spędzalysmy czas i jeszcze taką jedną koleżankę. Co do tej pierwszej - nie mam żalu. Za to do tej z ;podstawówki.... tego nie wybaczę, bo okazała się potworem. Nadal nim jest z tego co slyszalam. Mieszka na mojej ulicy xD ale cześć tam jej czasem powiem. Takie historie kształtują człowieka. Cieszę się, że pod koniec gimnzjum poznalam A. Dzięki niej czułam, że żyję i stalam się pewniejsza swojej osoby. Niestety liceum bylo osobne. Ona ekonomik, ja ogólniak. W liceum nie bylo za dobrze. Tam mialam kilkoro ziomków, ale nie do konca im ufałam. Byalm na ;profilu dziennikarskim, czyli takim do ktorego chodzilty same "gwiazdy". Nawet nam przydzielonno psychologa do rozmów z nami, bo byly klotnie. Dpiero gdy jeżdzilismy na wasztaty do krk, wawy, bieszczad - byly imprezy, alkohol nas nieco polczył. Ja mając fobię szkolną i lęk przed ludźmi ze szkoly, trzymalam się mocno z boku ciągle slysząc w glowie cichy glosik - oni cię nie lubią, nie jesteś jedną z nich, No i dalej wagarowałam. Zaczęłam brać natydepresanty które w niczym mi nie pomogły. Ale zdałąm maturę, więc moje slabe w dzienniku zachowanie mnie nie obchodzilo. Cieszę się, że mam to za sobą. Szkoła to byl ogromny stres, po traumie ze szkoly podstawowej i cudownej liderki, której kazdy się sluchał. Ale karma sama do niej wróciła i to podwóóóójna. Na pewno byly osobym ktore mnie zawiodly inne, ale to nie byli moi przyjaciele. Co najwyżej znajomi, bądź faceci, ale nie chcę już się na ten temat produkować.
  26. Masz rację. To są statystyki. I to prawda że wielu mężczyzn ma jednak duszę romantyka czy artysty. W sumie było mnóstwo pisarzy przecież poetów.... Ale w tych naukowych rzeczach jednak faceci dominują mimo że oczywiście kobiety są. No ciekawe jaki proc jest biologia A jaki nie. Ale już nie offtopuje
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×