Aktywne wątki (bez zabaw/bez offtop)
Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Ja nie wiem czy przez ostatnie pótora roku miałam taką sesję. Może faktycznie sie zdayrzło, że wyszłam z poczuciem mało produktywnej sesji, ale widocznie na taką byłam gotowa. Jakoś tak źle bym sie czuła z tym że juz dostałam sie na NFZ na terapię i jej nie wykorzystuje na tyle na ile mogę. Jak kiedyś powiedziałam terapeucie, że nie chce mówić o sprawach które wydają mni sie błache to on jakby potwierdziła, po co mówic dla samego mówienia. Za to na terapi prywatnej uczucie "zmarnowanej sesji/zmarnowanych pieniedzy" miałam częściej.
-
z moim ex nie bylo latwo. Był muzykiem, dobrze zzarabiał, choć nigdy nie patrzyłam na niego jak fanka. Jqkiś house, trance itp. Nie słucham takiej muzyki. Już wolę techn zdecydowanie. Także fanką nie bylam. ale swietnie nam się rozmawialo. bYlo przywiązanie, namiętność tez. NIestety gdy trafilam do szpitala, on oznajmil mi smsem, ze ma już kogos nowego. Nie pojawil się w szpitalu.A w sali znalazłam się z jego mamą, i on był w mojej sali, żeby jej rzeczy rozpakować. DO mnie prawie się nie odzyhwał. Matkę ma świetną. Traktowałam ją bardzo dobrze. Polubilysmy się, chodzilysmy razem na fsajkę. Nasz związek się rozpadł, on tak w sumie to, nie istniał Był ciągle pochłonięty muzyką i nie wiedział czego chce. Ale jakąś tam inną chciał. Przerosła go moja choroba i problemy z nastrojem. Święta nie bylam, ale bardzo go kochałam.
-
mnie mega to uspokaja i bardzo dobrze cię rozumiem
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Heledore odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Ja miałam terapię z 5? lat. I było różnie- tak, jak @Catriona pisze. Raz ciężkie tematy, raz sesje o niczym. I to też było ok. Aktualnie terapię mam już za sobą -
Mogło być gorzej, gdyby ci dziecko zrobił i spierdolił za granicę, jak były mojej koleżanki. Ale dobra bo offtop się robi.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
cynthia odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
ojjj no tak to nie można nie wiem, czy jest sens zaczynać znów terapię, skoro mam takie podejście, takie a nie inne emocje wywołuje u mnie terapia. Nie mówię, że nei może mi pomóc, ale ze swoim podejściem raczej więcej nie wyciągnę -
Mnie nigdy nie nagrywano, przynajmniej nie pamietam żeby tak było. Nie zastanawiałam sie nad tym czy bym się zgodziła choć mysle że to albo w celach nauki innych psychoterapi, albo podzielenia sie z superwiziorem. Ja też czasami nie wiedziałam o czym mówić, choć nie do końca dlatego ze nie mia,łam tematu, tylko bardziej dlatego że nie byłam gotowa na poruszenie jakiegoś.
-
tego malowania po numerach nie probowalam. Ale przyklejanie cekinów to świetna rze. Skupiasz się tylko na tym. Coś w stylu medytacji. Ja zawsze do tego slucham muzyki na sluchawkach. Mega przyjemnie zajęcie.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Catriona odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Ale ja pod słowem stagnacja nie mam na myśli milczenia, mam na myśli luźne i nudne czasami sesje na tematy o niczym. Ja mam teraz większość spotkań o niczym, ale ja już kończę terapię i rzadko się zdarza, żebym miała coś istotnego, mimo spotkań max 2 razy w miesiącu. Ostatnio np. całą praktycznie sesję przegadałyśmy z terapeutką o książkach i w sumie zaraz się jej przypomnę bo miała mi wysłać tytuł jednej książki i tego nie zrobiła -
najśmieszniejsze, że mój ex też ma schizofrenię, a mnie zostawił jak taką szmatę, jeszcze że mamusia mu kazała. Skoro woli słuchać swojej mamusi to już jego wybór. To on się o mnie starał.A uważałam go przede wszystkim za przyjaciela.
-
Nie chodzi o Twoją toksyczność, tylko towarzyszenie komuś w takim doświadczeniu wymaga dużo odwagi, wrażliwości itp. Nie wszyscy potrafią to unieść. Sam nie wiem czy bym potrafił, więc nie będę się mądrzył.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
cynthia odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
może masz rację, ale ja po prostu nie potrafiłam dalej się angażować. A te długie milczenie na terapii nie jest dla mnie wymowne, a jedynie mnie stresuje i nuży. może masz rację, ale ja po prostu nie potrafiłam dalej się angażować. A te długie milczenie na terapii nie jest dla mnie wymowne, a jedynie mnie stresuje i nuży. w ogóle miał ktoś do czynienia z indywidualną terapią, na której terapeuta nagrywał całe spotkanie? pamiętam jak chcieli to zrobić na Szpitalnej, Catriona,a ja się nie zgodziłam bo powiedziałam, że chcą mnie nagrać, a potem ze mnie śmiać xd -
Normalny (tak mi się przynajmniej wydaje ) nastrój.
-
no to jest śmieszne, ale i tragiczne. Pantoflarz. Nie wydaje mi się, bym była osobą toksyczną. Nie kierują mną emocje, jestem spokojna, zawsze się podporządkowuję. A może ja tej toksyczności nie widzę. Nie wiem. dlatego ja już nie nazywam nikogo przyjacielem. Te słowo i te emocje już mnie nie dotyczą.
-
Znam ten ból, właśnie dlatego już nie nawiązuję relacji - nawet koleżeńskich - w pracy. Kiedyś lata temu tak właśnie było - koledzy się odwrócili ode mnie jak trafiłem do szpitala.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
Catriona odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Jakbym miała kończyć terapię za każdym razem gdzie pozornie tematy mi się kończyły, a przynajmniej te, które ja uznawałam za ważne i o których chciałam mówić, to moja terapia musiałaby się w ogóle nie zacząć, bo po wyjściu z Kliniki moja terapeutka wiedziała już o mnie wszystko co najistotniejsze i część rzeczy przerobiła się w Klinice. Etapy stagnacji w terapii są i są potrzebne dla "oddechu" od ciężkich rzeczy, ale to rzadko jest oznaka, że przerobiło się wszystko, tym bardziej po półrocznej terapii. -
Xd Dziewczyna mu zabroniła, no nie wierzę. Jak już, to pożegnać się na pewno nie zabroniła. No cóż, to musi być ciężkie dla innych, ale też bym się czuł rozczarowany na Twoim miejscu
-
Ja kiedyś namiętnie kolorowałam czy to mandale, czy większe obrazy. Też świetna sprawa. Ale nie podeszło mi malowanie po numerach.
-
Jak się dzisiaj czujesz?
-
28 lat prawiczek, brak seksu, bliskości, intymności
MicMic odpowiedział(a) na Hurricaner27 temat w Seksuologia
Xd to ja już powinienem dawno w grobie leżeć, dajże spokój. -
Ok. Chujowo ale stabilnie. Czyli norma.
-
może dziewczyna mu zabroniła, nie wiem. No ale to było niefajne bardzo. Akurat trafiłam do szpitala. Ludzie mnie zaczynają olewać i urywać kontakt zawsze jak trafiam do psychiatryka. Nawet mój były xD jestem jakaś femme fatale czy co xD
-
Dla mnie „przyjaźń” to bardzo mocne słowo. Prawie jak miłość. Nie lubię go nadużywać, bo wtedy traci znaczenie. Tak naprawdę jedyną osobą, którą w życiu nazwałem przyjaciółką, jest moja obecna Żona. I nadal nią jest. Przyjaźniliśmy się długo zanim weszliśmy w relację intymną – i chyba właśnie to było fundamentem: że ona mnie rozumie, widzi moje słabe strony i mimo to akceptuje mnie takim, jakim jestem. Jak dotąd nie zawiodłem się na niej Poza tym nie przypominam sobie relacji przyjacielskich, może jakieś koleżeńskie, a i to nie bardzo. W realu nie jestem szczególnie „towarzyski” i nie buduję łatwo bliskich więzi. A znajomości internetowe… lubię ludzi z Forum (niektórych), ale nigdy nie traktowałem tego jako przyjaźni w tym głębokim sensie. Bardziej jako ważne znajomości, czasem bardzo wspierające, ale jednak inne niż relacja, w której człowiek naprawdę zna Cię „od środka”. I odpowiadając wprost na pytanie „czy przyjaciel mnie zawiódł”: skoro nikogo nie nazywam przyjacielem i nie nakładam na ludzi takich oczekiwań, to trudno mi się „zawodzić” w tym znaczeniu. Rozczarować kimś – jasne, zdarzyło się. Ale „zawód przyjaciela” zakłada, że ta relacja ma u mnie rangę wyjątkową i że oczekuję od niej czegoś więcej. U mnie to się zdarza bardzo rzadko.
-
Na przyjacielu nie ale na "kolegach" tak.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
cynthia odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
No dobra, prowadzę bujne życie wewnętrzne co mi trochę zastępuje te zewnętrzne. To znaczy ja już dawno przestałam czuć potrzebę integracji z innymi ludźmi.
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane