Skocz do zawartości
Nerwica.com

Sorrow

Użytkownik
  • Postów

    3 510
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Sorrow

  1. Sorrow

    Hejka!!

    Witam :) .
  2. Przede wszystkim otoczenie wywiera presję za pomocą groźby bycia nikim, odcięcia gazu, prądu, wody, komorników, bandytów podatkowych itd. Kij z nimi i tak po śmierci będą budować piramidy ku mojej chwale :) . Co do wewnętrznej presji... Hmm... Trochę. Chcę wyzdrowieć i móc na równych prawach walczyć z tym przeklętym światem... Bez lęku... Bez litości...
  3. Sorrow

    Niezwykłe sny

    Ale schiz, dzisiaj mi się śniła druga wojna światowa. Była tam bardzo ciekawa scena: Widziałem mały oddział alianckiej piechoty (mniej więcej 10 żołnierzy) idący przez jakiś zarośnięty dziką zielenią teren. Widziałem od przodu dowódcę, który szedł na czele. Nagle za nimi zobaczyłem bunkier z karabinem maszynowym mg42. Wystrzelili serię i tylko zobaczyłem padającego na brzuch dowódcę. Był ciężko ranny w plecy (widać było krwawe otwory po kulach), ale jeszcze żył. Widać było, że nie za bardzo wiedział. Następna seria rozwaliła mu głowę na kawałki. Następnie zobaczyłem jak 3 pozostałych przy życiu żołnierzy dobiera się do bunkra, który okazał się pozbawionym dachu stanowiskiem ogniowym. Stanęli u na brzegu stanowiska (z tyłu, więc chyba byli jakąś straż tylną czy coś) Gość od BARa zastrzelił kaemistę wroga i został tylko oficer SS. Dość podstarzały i się krzywił. Chyba go chcieli pojmać ale on wyciągnął Granat i chciał go rzucić. Został natychmiast zabity ogniem z BARa i Stena. Granat upadł na ziemię i eksplodował zabijając wszystkich. Dziwny sen, no nie? Nie wiem czemu, ale moje sny są zwykle pełne przemocy :) .
  4. to pytanie swiadczy o Twojej ignorancji, zeby nie powiedziec glupocie!! na Boga nie mozna sie nadawac. Twoja odpowiedź świadczy o Twojej ignorancji, żeby nie powiedzić . Po prostu pytam się, czy każda godforma się nadaje do nadania sensu w życiu i innych korzyści w stylu jej działania w życiu i może życia wiecznego i innych bonusów (chociaż nie za bardzo mi pasuje perspektywa życia w niewoli jakiegoś bóstwa), czy też musi być bardzo stara? To, że Bóg jest wymysłem człowieka, nie znaczy, że nie ma mocy. Wymysły człowieka mają tendencje do ożywania Carpe Diem [cenzura], dlatego właśnie nie trawię Chrześcijaństwa . Dla mnie jedyny sposób na zadośćuczunienie niesprawiedliwości to walczyć o lepsze życie i o lepszy świat. Tu i Teraz. Każda inna postawa jest defetyzmem lub zdradą własnego gatunku. Tyle, że zawsze znajdą się ludzie, którzy zamiast sprzeciwiać się niesprawiedliwej władzy wolą masturbować swój umysł wiarą w to, że im wszystko zostanie zadośćuczynione. [cenzura], chciałbym wreszcie znaleźć jakieś miejsce gdzie rządzą ludzie honoru, gdzie szyderstwa dresów i innych podludzi nie muszą być tolerowane, bo "tylko Bóg może decydować o życiu i śmierci". Mam dosyć życia wśród ludzi, którzy wierzą, że trzeba kochać swoich wrogów i nadstawiać drugi policzek.
  5. Który Bóg? Czy Boginie też się nadają?
  6. Ja wierzę w moją Boginię, która stworzyła świat nieco ponad rok temu.
  7. Sorrow

    Lubicie ludzi?

    Ja zwykle gardzę ludźmi jako jednostkami, lub masami, nie jako gatunkiem.
  8. Mam małe pytanie... Czy przewidziana "przyszłość" to wyrok, czy tylko tendencje?
  9. Hmm... Nie jestem pewien... Na co mroczniejszych obrazkach "szum" jest celowy - ma on lepiej wyrazić brutalność emocji. Ale z drugiej strony przy normalnych rzeczach, typu rysowanie postaci mam problemy z cieniowaniem. Hmm... Rozmazywać? To znaczy rozmazywać cienie palcem? To sprawi, że będą gładkie? Spróbuję, dzięki za radę :) .
  10. To nie jest swastyka, tylko sauwastyka. A swastyka sama w sobie nie jeste zła - oznacza Słońce, Boga i Powodzenie. Dlatego właśnie naziści ją wybrali na swój symbol . Tyle, że nazistowska swastyka jest pod kątem tak by wyglądała jak dwie runy sieg i na białym tle oznaczającym biały suprematyzm i czerwonym oznaczającym socjalizm. Jak już mówiłem ostatni zmierzam w stronę symboliki a tak się składa, że swastyka jest bardzo ważnym znakiem mającym około 10000 lat. Ale jako, że swastyka i sauwastyka budzi w ludziach dziwne skojażenia, stworzyłem własny symbol, który widać na moim avatarze. Akurat ta lampa to nie moje dzieło i zgadzam się, jest mocno schizofreniczna . Nom, w sumie, to trochę mroczne to co rysuję jest. A będzie jeszcze mroczniejsze . Ale planuję zacząć też rysować świetliste rzeczy. W końcu nie samym mrokiem człowiek żyje .
  11. A jak się można samouczyć muzyki? Ostatnio jestem zainteresowany tym tematem :) .
  12. A jakie:>? Grasz na czymś? Śpiewasz? Mizer -> Nie lubię mangi, ale podoba mi się to jak rysujesz tkaniny.
  13. Zauważ, że nie istnieją organizacje zajmujące się nienawidzeniem starszych osób i dążeniem do ich usunięcia z kraju. A jeżeli by istniały, to ten szczęśliwy uśmiech też by je prowokował do napadu. Mnie nigdy jeszcze nie zaatakowała przypadkowa zgraja gości, którzy chcieliby mi ukraść komórkę, lub portfel, ale ludzie, którzy mnie nienawidzą za kolor skóry. Nijak taki delikwent nie przypomina Mojej Wspaniałej Osoby. Akurat się ubieram dość zwyczajnie, zwykle nawet nie noszę koszulek z nazwą zespołu. No, ale mam ciemną skórę i oscentacyjnie idę przez Prawdziwie Polskie miasto, co jest ewidentnym sygnałem dla Prawdziwych Polaków, Prawdziwych Aryjskich Wojowników, Nazi Skinhead Black Metali i tym podobnych kretynów, że należy mnie zaatakować. Sorry, ale to jest problem ich postawy a nie mojej. Myślenie życzeniowe. Poczucie bezpieczeństwa w formie złudzenia nie jest zdrowe, ponieważ powoduje, że człowiek nie pilnuje pleców. Wczoraj jak zobaczyłem jednego NSBMa, to rozpoznałem go z odległości ponad 100 metrów i wykonałem manewr unikowy, co uchroniło mnie od nieprzyjemności spotkania z nim. Gdybym wtedy wmawiał sobie, że jestem bezpieczny, to zostałbym znowu zaatakowany. Poczucie bezpieczeństwa owszem jest naturalnym stanem, podobnie jak bycie najedzonym, kochanym itd. Tyle, że nic nie ma za darmo. Jak człowiek nie eliminuje swoich wrogów, to nie zasługuje na to by czuć się bezpiecznie, podobnie jak człowiek, który nie ma jedzenia nie zasługuje na to by by czuć się najedzonym. Chociaż z drugiej strony wolałbym od lęku stan spokojnej czujności i świadomości otoczenia i odwagę do stawienia czoła wrogom. Bo z tego co wiem, to mój lęk się bierze najbardziej ze strachem przed konfrontacją. A jak często ktoś chce Cię pobić/zabić za to kim jesteś?
  14. No cóż, nie udało mi się dzisiaj przyjechać :| . Może następnym razem :) ...
  15. Sorrow

    Lubicie ludzi?

    Ja umiem zawierać bliższe znajomości, ale mi to zajmuje dużo, dużo czasu i trudno mi znaleźć odpowiednich ludzi. Też szybko gardzę ludźmi, chyba, że mają w sobie to coś, co daje powód by dać im szansę albo nie mają tego czegoś co sprawia, że nimi gardzę . Jeżeli chodzi o ludzi na ulicach, to jak się im przyglądam to ostatnio mi się robi niedobrze. Czuję się, jakbym pochodził z jakiegoś obcego, lepszego miejsca... Chciałbym odnaleźć swój lud ...
  16. Właśnie. Twórczość, szeroko pojęta sztuka, czy ktoś z was się tym się zajmuje? Czy macie może galerię albo jakieś swoje prace w necie? Jak twórczość wpływa na wasze samopoczucie i na odwrót? Ja dużo rysuje, co prawda nie mam zbyt dużych umiejętności, ale za to wkładam w swoje rysunki dużo uczuć. To trochę pomaga. No a poza tym warto tą nerwicę zaprzęc do jakiejś pracy. Ciekawa sprawa. Mam spore trudności z koncentracją, ale jak coś mnie wciągnie, to znowu popadam w obsesję. Niestety nigdy tak nie miałem z rysunkiem. Do niedawna rysowałem głównie coś w stylu mandali, ostatnio bardziej interesuję się symboliką. Ponadto lubię rysować kobiety. Link do mojej galerii jest w moim podpisie. Co sądzicie o tym, co rysuje? Czy Wy też moglibyście pokazać jakieś prace:>?
  17. Widzisz, problem polega na tym, że za każdym razem jak byłem atakowany na ulicy, byłem całkowicie przekonany, że jestem bezpieczny. Przekonanie o bezpieczeństwie, gdy niebezpieczeństwo istnieje jest także złudzeniem. Dla mnie zagrożeniem są ludzie, którzy celowo chcą mnie skrzywdzić albo ograniczyć moją wolność. Bezpieczny świat jest złudzeniem. Jedyną drogą do bezpieczeństwa jest eliminacja źródeł niebezpieczeństwa, czyli wrogów. A można to zrobić tylko na dwa sposoby. Albo ich zabić, albo skłonić by zrezygnowali z wrogich zachowań. Prowokuję uśmiech u ludzi, których lubię. Jeżeli chodzi o ludzi, których w ogóle nie znam a którzy chcą mnie skrzywdzić, to bardziej celowe byłoby wywołanie bólu albo wstrzymanie ich funkcji życiowych. Ja nie prosiłem o to, by ktokolwiek mnie napadał.
  18. Nom. Czasami mam wrażenie, że jedynym sposobem na to, by z tego wyjść jest zgromadzenie jak największych sił do obrony przed światem. Silni rządzą światem... Jedynym sposobem jest Siła... Tylko jak ją odzyskać, gdy społeczeństwo robi wszystko byśmy byli słabi i miłosierni, byśmy nadstawiali drugi policzek? Byśmy nie bronili siebie, tylko czekali aż to zrobi policja, sąd prokuratura. Szkoda tylko, że skoro państwo uważa, że dbanie o własne bezpieczeństwo jest samosądem,utrzymuje ludzi, bo przecież nikt tak nie może zadbać o potrzeby człowieka jak państwo. Bo państwo wie najlepiej. Przeklęty niech będzie ten świat niewolników! Czasami marzę o lepszym życiu... W, którym w szkole uczą Prawdy, uczą walczyć, uczą używać Siły, Woli i Odpowiedzialności... W, którym człowiekiem nie rządzą reklamy, korporacje, kościoły, rządy... Czemu w szkole nie uczą tak podstawowej rzeczy jak obrona swojego Honoru, Bezpieczeństwa i Wolności? Potem człowiek jest zmuszony żyć jako bezbronny umysłowy kaleka... Ptak z obciętymi skrzydłami, który marzy o lataniu, ot co!
  19. Mi się najbardziej podoba podejście Magyi Chaosu. Tylko, że jak ktoś już napisał, osoby z problemami psychicznymi nie nadają się do używania magyi .
  20. Sorrow

    Troszkę o seksualności.

    Tak to jest. Moim zdaniem stowarzyszenia zajmujące się walką z sektami powinny być w pełni areligijne, bo przypadku stowarzyszeń kościelnych jest zagrożenie tym, że mogą wciągać osoby, które mają wydostawać z sekt do własnej religii. Nie mówiąc już o tym, że kościoły są z natury uprzedzone do innych religii... A tego to ja nie rozumiem :) Czystość działań, czystość myśli, czystość ciała :) . Co w tym niezrozumiałego ?
  21. Fakt zwłaszcza w gimnazjum było to po prostu nagminne . Nom. Myślę, że to jest naturalna konsekwencja tego, że w szkołach brakuje opieki nad dziećmi i młodzieżą, wychowania i przede wszystkim surowego karania za takie wybryki. Myślę, że gdyby "osoby", które to robią wiedziały, że spotka je za to kara to by do takich rzeczy nie dochodziło. Tyle, że nauczycielki i wychowawczynie zwykle to traktują jako tylko czasowe złe zachowanie i nie przejmują się ofiarami. Tak samo jest z pobiciami, nękaniem, itd. Miłosierdziu dla tych, którzy krzywdzą mówię zdecydowane nie.
  22. No to może Ja też się dopiszę do tematu . W zasadzie z tego powodu trafiłem na to forum. Niedawno w celu powiększenia mojej wiedzy potrzebnej do robienia TC szukałem informacji o szeroko pojętych torturach. Natrafiłem tam na dość intrygująco brzmiący termin - PTSD. Poczytałem sobie o tym i stwierdziłem, że to może być powód moich ostatnich problemów. Między innymi ciągłego napięcia nerwowego, zwiększonej czujności, myślenia skierowanego na potencjalne niebezpieczeństwa, lęku przed wychodzeniem z domu, koszmarów sennych, w których ktoś próbował mnie zabić, problemów z pamięcią... Stało się to pod koniec września b.r. kiedy spokojnie wracałem do domu, w na podwórku w pobliżu domu zobaczyłem bandę młodzierzy w wieku mniej więcej studenckim. Od razu moją uwagę przykuł łysy typ, co do, którego od razu miałem złe przeczucia. Przeszedłem kilkanaście metrów i usłyszałem za sobą kroki biegnącego człowieka. Nagle poczułem kopnięcie w plecy. Obejrzałem się i zobaczyłem za sobą tego łysego. Pomyślałem "przecież nie będę się bił w sandałach" [sic!] i rzuciłem się do ucieczki. Przez długie kilkadziesiąt metrów gość za mną biegł. Pamiętam z tego tylko długą ucieczkę i osamotnienie w niebezpieczeństwie. W końcu gość się zmęczył i krzyknął, że jak mnie tam jeszcze raz zobaczy to mnie pobije na śmierć (ciekawe jak zamierzał to zrobić, skoro nie mógł mnie dogonić?). Wróciłem do domu i jak moja mama wróciła, to jej opowiedziałem. Byłem wstrząśnięty tym wydarzeniem, ale wtedy jeszcze się nie nabawiłem lęku przed wychodzeniem. Dwa dni później sytuacja sie powtórzyła, tym razem jednak tego stwora nie widziałem, po prostu usłyszałem za sobą bieg, obejrzałem się i rzuciłem do ucieczki. Znowu długie osamotnienie w biegu, z nikąd pomocy... W pewnym momencie to mnie prawie dogoniło więc wyrzuciłem szybko rękę za siebie i to odruchowo zwolniło. ... Biegłem i biegłem... Znowu stwór się zmęczył i udało mi się uciec. Tym razem poszedłem z mamą na policję, ale to się na niewiele zdało, bo zupełnie nie pamiętam jak wyglądało to podludzkie bydle, które mnie zaatakowało. Co ciekawe, nie miałem wtedy żadnego ataku paniki i działałem z czystą racjonalnością. Miałem rozmowę z policjantem na temat dopuszczalnych metod samoobrony i dowiedziałem się, że dopuszczalny jest gaz paraliżujący. Tyle, że jak go użyję, to mnie pociągną do odpowiedzialności. K***a . Nigdy nie zrozumiem tych barbarzyńców :| . Jednym pozytywnym aspektem tej sprawy było to, że wreszcie moja mama wysłuchała moich próśb o zwiększenie budżetu na samoobronę i zafundowała mi lekcjje Krav-Magi (prosiłem ją o to już od kilku miesięcy, ale nie, ona musiała zawsze mówić, że mam sobie zarobić. Ludzie, pamiętajcie nie wolno oszczędzać na budżecie obronnym! Trzeba być zawsze czujnym, gotowym i uzbrojonym po zęby.), na które z trudem zaczęłem chodzić. Wtedy jeszcze nie miałem lęków przed wychodzeniem jako takim. Po prostu robiłem wzszystko by omijać tamtą okolicę. Zwykle robiłem to wsiadając na gapę do autobusu i przejeżdżając jeden przystanek. Co prawda za to groziła kara, ale Święte Prawo Wojenne mówi, że względy bezpieczeństwa są przed uczciwością i prawami społecznymi. No i tak z trudem, ale chodziłem na Krav Magę i czułem się nieco lepiej, bo przynajmniej robiłem coś w kierunku poprawy sytuacji. Na każdych zajęciach uczyłem się czegoś więcej i uczyłem się jak niewiele wiem. Pewnego dnia pojechałem na tamto podwórko z policjantami sprawdzić, czy tego gościa nie ma. Oczywiście go nie było i nikt nic nie wiedział. Po jakimś czasie szedłem nakręcony przez miasto i nagle jakiś łysy typ mnie chwycił za szelkę od plecaka. Zaskoczony i wystraszony obnażyłem kły i uniosłem pięść do ciosu... Na szczęście gość zawołał do mnie po imieniu żebym go nie bił i okazało się, że to znajomy z klubu komiksu. Jakoś zupełnie go nie zauważyłem, podobnie jak kilku innych znajomych, którzy byli zaraz obok :| . Po jakimś czasie się przeziębiłem i musiałem zrezygnować z treningów. Jak wróciłem okazało się, że już nie nadążam o czym się przekonałem nieprawidłowo blokując cios i w ten sposób kontuzjując się. Potem mi się pogorszyło, brakowało mi już tej energii, którą miałem z treningów, na dodatek większość moich bliższych znajomych z netu w ten czy inny sposób straciło dostęp do sieci. Po drodze zapieprzyłem kilka terminów na policji i śledztwo zdechło. Potem przyszło najgorsze: Szedłem sobie do urzędu pracy i zobaczyłem jak idzie w moją stroną dwóch obdartych nastolatków. Poczułem się nagle jak w koszmarze, czułem, jakby moje ruchy stały się powolne i czułem się całkowicie bezbronny. Na szczęście goście tylko zapytali o papierosa w jakimś dziwacznym slangu i sobie poszli. Tyle, że we mnie coś wtedy pękło. Po prostu boję się wychodzić, boję się spotkać jakiegokolwiek wroga. To jest straszne. Czuję, że puki nie zdobędę przewagi siły woli i siły ognia nigdy nie będę mógł się czuć bezpiecznie... ...
  23. Ja mam wręcz przeciwnie. Z ludźmi, których znam utrzymuję bardzo dobre stosunki. Tyle, że 3/4 znajomych w moim wieku się wykruszyło a to stali się niesłowni, jeden się stoczył i został mi jeden bliski znajomy. A brakuje mi znajomych, bo nie mam z kim wyjść się przejść .
×