Jestem młody i bardzo leniwy, nie chce mi się tego wszystkiego czytać. Lubię powierzchowne relacje, bo nie wymagają ode mnie niczego, a nienawidzę, gdy ktoś czegoś ode mnie wymaga. Kiedyś wiele godzin siedziałem nad wiadomościami i uważam cały ten czas za stracony. Zamiast siedzieć niekiedy do 3 w nocy i odpisywać, mogłem napisać przynajmniej dwie książki lub grę, ale wtedy jeszcze nie wiedziałem, że piszę sam ze sobą. Przyjaźnie są przereklamowane. Znajomości mogą być, zwłaszcza takie, w które nie muszę się zbytnio angażować, tylko mogę wjechać z buta. Zawsze uważałem, że wystarczy mi jedna osoba i tak się stało, czasem i ona to za dużo, doceniam każdą chwilę samotności, choć z tą jedną osobą też mi jest bardzo komfortowo. Bez niej na pewno nie czułbym takiego spokoju i odpuszczenia, nie muszę już gonić za nikim, nie muszę nikogo poznawać, gadać dla samego gadania, jest mi bardzo dobrze samemu, ale w związku. Rozumiem nawet, dlaczego inni, dawni znajomi, tak się odizolowali. Po pierwsze, nie angażowałem się i wyraźnie dawałem znać, że ludzi nie lubię i mnie męczą, posuwałem wszystkie swoje konta społecznościowe, nikt za takimi jak ja nie będzie gonił, po drugie, ustatkowali się, wolą poświęcać swój czas najbliższym wybranym niż losowym ludziom i wcale się temu nie dziwię.