Skocz do zawartości
Nerwica.com

Carolus

Użytkownik
  • Postów

    83
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Carolus

  1. Mam niestety ten sam problem. Mam wrażenie, że obecnie ta paroksetyna działa może w 1/5 tak jak za pierwszym razem. Nawet nie wiem czy mi ona cokolwiek pomaga. Chyba będzie trzeba porozmawiać na następnej wizycie o jakiejś zmianie lub dołączeniu czegoś. Tylko czy jest coś o działaniu zbliżonym do paro? O silnym działaniu antylekowym, ale żeby depresji też nie pogłębiało chociaż, bo o tym, że coś ją ruszy to nie marzę?Przes*ane to wszystko. Człowiek nie odżywia się źle, suplementuje, uprawia sport i pracuje, a i tak czuje się jak g*wno.
  2. Zatem miejmy nadzieję, że to już koniec tej zimy( której w zasadzie prawie nie było, ale jednak). Marzec to już taki pomieszany, więc jak przeżyjemy miesiąc góra półtora to znowu będzie ładniej. Niby nie powinno się tak warunkować swojego szczęścia, ale ja czuję się lepiej gdy słońce lekko grzeje, a taka siwa pogoda odbiera mi energię. Natury organizmu nie zmienię. A więc niech moc będzie z Wami.
  3. Małego turystyka- bmw f750gs. Prawko mam dopiero od 2 lat także bez szaleństw. No, ale nie będę zaśmiecał czyjegoś wątku.
  4. W tym problem właśnie, że większość tych aktywności jest raczej letnia. Bieganie na świeżym powietrzu, długie wędrówki po górach( w zimę nie sprawia mi to tej frajdy), jazda motocyklem/ autem czy nawet głupie spacery. Wszystko jest okey, gdy na dworzu jest chociaż te 8 stopni. Jak temp. spada w okolice 0 to czasem nie chce mi się wstawać, żeby coś zjeść. Rzadko trafiam na film/ serial, który mnie pochłonie. Ciągle się kręcę, sprawdzam telefon, myślę co by przegryźć. Tutaj dobra książka góruje, bo potrafi mnie wciągnąć na dobre godziny. Nie wiadomo kiedy czas mija. Wit. D, już próbowałem kilka razy brać i raczej nie zauważyłem efektów, ale fakt- trochę mniej bo po 2 czy 4 tys max. Oprócz paro biorę jeszcze ashwagande i dziurawca i mam wrażenie, że jest nieco lepiej. Chyba trzeba przeżyć jeszcze jakoś z miesiąc, a później zacznie się tyrka i nie będzie czasu i siły na myślenie. A do przyszłej zimy będę próbował coś wymyślić nowego. W każdym razie polecam Wam bieganie. Jest świetne, nawet na bieżni. Uważam, że jak tylko komuś względnie zdrowie pozwala to powinno się uprawiać jakiś sport, a bieganie przy depresji jest świetnym wsparciem dla SSRI czy SNRI.
  5. Również nienawidzę zimy. W sezonie zimowym mamy lekki przestój w pracy. Dużo siedzimy w domu, a mnie tak dobija ten brak zajęcia.Jedynie czytanie mi pozwala zabić ten czas. I biegam na bieżni od tej zimy też. Na filmach czy serialach rzadko mogę się skupić. A na dwór prawie nie wychodzę, bo jak patrzę na to siwe niebo to mi się nie chce kompletnie wychodzić. Jedynie na jakieś zakupy. Kiedy wreszcie zrobi się cieplej?? Zaczęło się to jakiś rok temu. Odstawiłem paroksetyne przed zimą 2023 i dopadła mnie taka depresja, że nie mogłem się pozbierać przez prawie cały rok, latem zaczęło być minimalnie lepiej, ale ono szybko minęło i znowu nadeszła zima. Jest zdecydowanie lepiej niz w poprzednią, ale jestem też obecnie na paro. Nabieram powoli jakiegoś lęku przed zimą. Czuje, że powinienem znaleźć sobie jakąś nową aktywność, która zajmie głowę na dłużej, ale zupełnie nic nie przychodzi mi do głowy takiego. Cholera, miałem skrobnąć krótkiego posta, a się rozpisałem jak maniak. Chyba człowiek nie ma komu się wygadać zwyczajnie.
  6. U mnie bodajże 25 dzień na paro 20. I jestem już pewien, że zaskoczyło. Również bałem się, że mogą być problemy, bo odstawiałem go zaledwie z pół roku temu, a byłem wtedy na dawce 40. To była ciężka zima, ale wreszcie zaczynam mieć jakieś pozytywne myśli i nerwy już mi tak nie dają popalić. Także trzymajcie się ludziska. Będzie dobrze tylko nie traćcie nadziei.
  7. Brałem przez krótki czas w późniejszych godzinach i miałem problemy z zasypianiem i źle spałem.
  8. Jeśli poczytasz ten wątek to dowiesz się, że niektórym paro zaskakiwało nawet po 6- 7 tygodniach. Także u Ciebie raczej nawet nie zaczęło jeszcze działać. Lekarz Ci powie, co masz robić, bo on zna Twój przypadek najlepiej. Mogę Ci jedynie powiedzieć, że ja poprzednim razem przy 40 byłem już mocno odcięty od lęków. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że nawet nie byłem do końca sobą momentami. Chociaż chyba byłem, bo przecież wszystko jest w mojej głowie Aż się boję co zrobiłaby w mojej głowie 60.
  9. acherontia styx nie rozumiem dlaczego tak na mnie naskakujesz jakbym Ci jakaś krzywdę zrobił. Wyraziłem jedynie swoją opinię na podstawie własnych doświadczeń. Pisałem, że nie rozumiem działania niektórych lekarzy, a nie że są one błędne, a to chyba spora różnica. Nie miałem zamiaru podważać niczyjego autorytetu. Zresztą nie ma co drążyć tematu. Mamy weekend, jest piękna pogoda. Polecam wrzucić na luz. Adwentystka nawet nie będziesz wiedziała kiedy to paro zaskoczy. Słoneczko też już zaczyna się częściej pokazywać i wspierać naszą psychikę po tych strasznych zimowych miesiącach.
  10. Jeśli efekty uboczne dają popalić to zwiększenie dawki jeszcze pogorszy sprawę? Chyba, że chodzi Ci o skrócenie czasu tej męczarni? Ja za każdym razem jak wchodzę na jakiś lek to przez jakiś czas mam zalecone, aby zostać na najniższej działającej dawce. Jak lek zaskoczy to dopiero się kombinuje co dalej. Widać co lekarz to inaczej. I co pacjent to też osobna kwestia. Będzie dobrze. Ja byłem na 40 paro wcześniej, a teraz jestem na 20 od około 3 tygodni i już jest lepiej. Fakt, że w międzyczasie schodzę z wenlafaksyny, ale jestem pewien, że "czuję" właśnie paro. Tylko ta senność jest straszna. Śpię tyle co wcześniej, a rano nie mogę się rozbudzić. Jednak wszedł ten "luz" i wreszcie mogę odetchnąć pełną piersią. Czy też połową póki co.
  11. Nie wiem co kieruje niektórymi lekarzami. Moim zdaniem to zupełnie bez sensu. Choć może robią to dlatego, że znają danego pacjenta już długo i wiedzą, że to 20 to dla nich za mało. Chociaż nawet wtedy wskakiwanie po kilku dniach na 40 jest... dziwne.
  12. Bawicie się dawkowaniem niepotrzebnie. Jeśli lek jeszcze się nie załadował to nic nie da podniesienie dawki. Dawkę podnosi się wtedy, kiedy lek już działa stabilnie od jakiegoś czasu, ale jego działanie jest niewystarczające. Nauczcie się cierpliwości ludziska. Wiem, że to trudne kiedy człowiek długo czuje się jak gówno, ale nie ma tutaj drogi na skróty. I nie bazować na samym leku. Robić coś dla siebie. Ćwiczyć, cokolwiek. Jeśli siedzę całymi tygodniami na chacie i nic nie robię to żadne leki mi nie pomagają. Zdrówka. Oczywiście, że tak. I jeszcze cała lista innych ciekawych dolegliwości. Paro działa dobrze, ale przy wejściu daje też mocno popalić. 6 tygodni to dość długo i uboki po podniesieniu dawki powinny przejść. A co do Twojego pytania to nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zależy to od osoby, leku i kilku innych kwestii.
  13. Aj no cóż. Mam nadzieję, że jak już mi się wkręci to będzie działać dobrze. Nie wiem czy jest jakiś równie dobry lek na lęki i nie chciałbym żeby przestał działać.
  14. Jak to wypalił? Całkiem przestał działać czy trzeba było tylko zwiększyć dawkę? W wątku o wenli pisałeś coś o powrocie do paro.
  15. Ładny zestaw. Paro na początku daje popalić, ale później Ci to wynagrodzi. Przynajmniej taką mam nadzieję. Musisz być cierpliwa
  16. Carolus

    Straszny bol glowy??

    Dokładnie. Mi od dziecka towarzyszą bole głowy. Nawet po kilkanaście razy w miesiącu. I po lekach na nerwice są one zdecydowanie rzadsze. Zapisałem się wreszcie do neurologa i będziemy szukać przyczyny tych bólów oraz przyczyn słabej koncentracji i pamięci. Podejrzewam, że to wszystko dzięki nerwicy/ depresji, ale lepiej sprawdzić wszystkie opcje. Tobie radzę to samo.
  17. Ja akurat schodzę już z wenli. Byłem na 225, ale ciągle byłem spięty, nadmiernie pobudzony fizycznie i psychicznie. Wracam obecnie do paro, które fajnie zadziałało za pierwszym razem i nie będę już chyba kombinować tylko na niej zostanę. Była moim pierwszym lekiem. W międzyczasie przez kilka miesięcy próbowałem citalopramu, którego wcale nie czułem( może dlatego, że w porównaniu do 40 paroksetyny jego działanie było delikatne). Z tym, że raczej będę celować w 20- 30, bo z perspektywy czasu mam wrażenie, że ta 40 zbyt mocno wpływała na moje zachowania.
  18. Sorry za poprzednią wiadomość. Nie mogłem się pozbyć tej ramki. Ja schodzę z wenli na paro i chwilowo biorę jeden i drugi. Nie sądzę, żeby do paro był potrzebny inny lek na lęki. U mnie wcześniej jak byłem na 40 to je bardzo mocno odcinało już. Jedynie jak robiłem prawko to o sobie przypominały, ale to był jeden z moich największych lęków obok fobii społecznej, którą sam mocno osłabiłem jeszcze przed jakimikolwiek lekami. Paro to dobry lek. Tylko trzeba czasem walczyć z leniem, ale tutaj już ważna jest praca nad sobą. Nie można tylko polegać na lekach i liczyć, że zrobią wszystko za nas.
  19. W sumie nie chodziło mi o psychoterapię. Nie tylko. Jednak 20 lat to kawał czasu, więc nie ma sensu żebym Ci mówił jakie znaczenie ma dieta, aktywność czy nawet częściowe kierowanie myślami, bo pewnie to wszystko już wiesz. Żeby nie było tylko offtopu to ja już jestem na 112,5 wenli i 10 paro. Co zaskakujące mam wrażenie, że to paro zadziałało od pierwszej 10, bo wszedł lekki luz i senność. Choć to drugie to raczej ubok.
  20. Od razu na 20? Ja schodzę z wenli na paro. I mimo pobudzającej mnie mocno wenli, marna 10 paro powoduje całodzienną senność. Do ogarnięcia z kawą, ale jednak przebiła zbyt mocną stymulację na wenli. Choć zejscie z 225 na 150 w tym samym czasie też pewnie dołożyło swoją cegiełkę.
  21. Nie za bardzo skupiasz się na lekach? Na nastrój/ lęki może mieć wpływ mnóstwo innych czynników. U mnie chociażby pogoda robi ogromną różnicę. Wysiłek fizyczny w pracy i poza. To, że mamy gorsze dni nie oznacza, że leki przestały działać. "Normalni" ludzie też mają kryzysy. Szukanie odpowiedniej dawki i kombinacji leków jest spoko, ale uzależnianie swojego stanu od nich jest raczej słabym pomysłem, jeśli wiesz o co mi chodzi.
  22. Daj mu jeszcze trochę czasu. Ja też miewałem zwichrowane nastroje niekiedy. A przy cięższych okresach miałem wrażenie, że przestaje działać. Podobnie miałem jak przesadziłem z alkoholem. Nic się nie zmieniło ostatnio w Twoim życiu, co mogłoby wpłynąć na ten stan?
  23. Czas wejścia jest różny. U niektórych wchodzi po 3- 4 tygodniach, a u innych sporo dłużej. Mi za pierwszym razem chyba wskoczyło jakoś po 7- 8 tygodniach, także trzeba cierpliwości. Jednak lek jest bardzo skuteczny i warto czekać.
×