Usmialam się z tego spirytusu.Do naszej paczki przybłąkał się Ukrainiec i się dobrze przyjął Mielismy często ogniska nad jeziorem , więc i on przywoził co nieco ,,od siebie"Dobrze mówił po polsku i byl wesoly jak my.
Nigdy się nie obrażał za głupie żarty.No ale ten spirytus....kto po nim nie plywal w nocy nago w jeziorze byl choryGdyby moja mama o tym wiedziala hahahaa