Ja z racji ze mieszkam w De.to nie mogę porównywać,ale ja mialam tez terapie grupowe codziennie.Nie bardzo je lubilam.Ale te inne terapie muzyka,medytacje relaksacyjne i zajecia plastyczne byly moje ulubione.Ale lekow specjalnie mi nie zmieniono bo chcieli mi dodac sertraline a ja juz ją dwa razy próbowałam z marnym skutkiem,wiec odmówiłam i zosatalam na samej Mircie.A lekarzy mielismy raz w tyg i to tak na szybko czulam sie jak przed wielkim sądem opowiadajac o moich lekach.Nie chcialam zresztą nic nowego w tym czasie zaczynać ,bo jednak wracalam po poludniu do domu,rano przyjezdzalam,a wiem że jak ja mam skutki uboczne na wejsciu,to pewnie bym nastepnego dnia wogóle nie dojechala.Jednak zmienianie lekow to albo w domu albo w stacjonarnym oddziale,bo maja cie caly czas na oku.Tez chyba pojde na stacjonarny,bo mi żaden lek nie dziala na depresję,Dulo tylko lęki zlikwidowala,a apatia została.Moze tam beda ze mna eksperymentować i daj Boże coś pomoże.Bo już nie wiem co robić.