Zastanawiam się,czy tylko ja jestem tak dalece szurnieta, że mam na łóżku swojego ulubionego miśka
Do ktorego lubię się przytulic czasem,gdy mi smutno.
Wiem ze to tylko szmatka,do kochania sa zwierzaki,one sa najbardziej pocieszne i kochane.
Ale bez mojego miśka czasem ciezko zasnąć
Tez tak macie,czy uwazacie to za głupotę?