Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

EntroPiaa

Użytkownik
  • Zawartość

    32
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

277 wyświetleń profilu
  1. EntroPiaa

    Zjazdy - kiedy czujesz, że przychodzi najgorsze

    Po SSRI nie czułam jakiś nagłych zmian w moim stanie emocjonalnym. Natomiast po dłuższym czasie zażywania, tych złych uczuć było mniej, a tych dobrych więcej. Nie wiem czy to kwestia leków, czy bardziej terapii, ale będąc na SSRI doświadczyłam wielu dobrych chwil i potrafiłam się z nich cieszyć i je docenić bardziej niż kiedykolwiek. Inna sprawa, że teraz mam taki zjazd, że te dobre chwile blakną w moim umyśle i mam wrażenie, że z tego nie wyjdę… A na osłabienie emocji biorę benzo – jak jest już bardzo źle, kiedy lęk mnie zżera od środka, łykam alprazolam i mam „wyrąbane” na świat. Ale nie polecam częstego stosowania benzodiazepin (uzależniają i przymulają mocno).
  2. EntroPiaa

    Zjazdy - kiedy czujesz, że przychodzi najgorsze

    Wczoraj osiągnęłam największy stan krytyczny od dawna. Wieczorem było bardzo źle. Wzięłam większą dawkę benzo, a że raczej unikałam przyjmowania tych substancji i moja tolerancja jest zerowa, ścięło mnie tak mocno, że nie pamiętam co się działo. Spałam 14 godzin. Strasznie boli mnie głowa i jestem okropnie zamulona. Nie wiem czy to był dobry ruch… Nadal po głowie krążą złe myśli, nadal dół… Ja już nie wiem co mam zrobić, żeby poprawić swój stan. Z lekarzem ciągle nie ma kontaktu, a ja bardzo potrzebuje umówić się na wizytę.
  3. EntroPiaa

    "JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!

    Jestem małą dziewczynką do je*ania. Jestem bezużyteczna. Jestem beznadziejna. Nie nadaje się do niczego. Nic w życiu nie osiągnę. Nikt nigdy mnie nie kochał bezwarunkowo. Nikt nie chciał mi pomóc, kiedy działy się te wszystkie rzeczy, przez te wszystkie lata. Nikt nigdy mnie nie pokocha. Na wszystko trzeba sobie zasłużyć. Jestem jak brudna ścierka. Już zostałam zużyta. Nikomu więcej się nie przydam. Nie zasługuję na szacunek.
  4. EntroPiaa

    Trauma a związki

    @Lilith Myślę, że ten lęk jedną z przyczyn. Wcześniej się nad tym nie zastanawiałam, ale teraz doszłam do wniosku, że ja naprawdę boję się go stracić. Przeraża mnie to zarazem, bo ja zawsze dążyłam do bycia niezależną, a strach przed opuszczeniem… świadczy, że ja go potrzebuję i… kocham. Czyli jestem słaba. To czyni mnie słabą. Dodatkowo boję się tego, że ja go opuszczę. Kiedy moje „omamy” (to o czym pisałam wcześniej – strach przed nim, nienawiść, poczucie bycia zniewoloną i oszukaną) nade mną zapanują to go zostawię i jeszcze skrzywdzę na pożegnanie. Albo zostawię go, bo nie będę mogła znieść myśli, że go ograniczam przez swoje problemy… Mam wrażenie, że wszystkie drogi prowadzą do zakończenia tej relacji…
  5. EntroPiaa

    Zjazdy - kiedy czujesz, że przychodzi najgorsze

    Dawno nie rozmawiałam z moim psychiatrą. Teraz próbuję umówić się na wizytę, ponieważ kończą mi się tabletki, które aktualnie zażywam. Zastanawiałam się nad tym, czy nie spróbować innych leków, ale boję się, że pierwszy miesiąc na „ubokach” będzie nieznośny, a ja nie mogę być teraz niedysponowana, bo czeka mnie dużo pracy. @Luxor Jeśli chodzi o efekty uboczne, to w moim przypadku było okropnie przez pierwszy miesiąc. Potem zero dyskomfortu. Jedyny trwały „skutek uboczny” to to, że unikam alkoholu. Ale to wyszło mi na zdrowie, bo gdy jest źle to mam ochotę zalać się w trupa.
  6. EntroPiaa

    Myśli samobójcze

    @Heledore Myślę, że pojawiły się one, ponieważ Święta i Sylwester zazwyczaj były dla mnie ciężkie do przeżycia. Tylko, że ten rok naprawdę był o wiele lepszy od poprzednich. Powinnam go dobrze wspominać, a zamiast tego mój umysł znowu powędrował w dalszą, ciemną przeszłość. I wróciły te emocje, poczucie beznadziei i bezradności. Raczej nie czeka mnie nic nowego. Choć zbliża się sesja, a ja nadal nie poskromiłam mojej lekko przerośniętej ambicji i prawdopodobnie podświadomie zaczynam się stresować… To też może mieć wpływ na moje samopoczucie. Do tego nawarstwia się lęk i frustracja związane z tym, że nie potrafię ogarnąć swojej sfery intymnej. Mam z nią ogromne problemy i nie wiem, czy kiedykolwiek je pokonam. Ponadto czuję, że zawiłości wywodzące się z tej sfery, „naciekają” na inne dziedziny życia. Mam wrażenie, że to taka czarna dziura, która się rozrasta. Męczy mnie to bardzo…
  7. EntroPiaa

    Myśli samobójcze

    Dlaczego każdy Nowy Rok zaczynam z myślami S? Przecież wszystko szło już w dobrym kierunku. Poprzedni rok był chyba najlepszym rokiem w całym moim życiu, bo wreszcie zyskałam nadzieję, że będzie dobrze. A teraz? Znowu śmierć zaczyna jawić się jako jedyne rozwiązanie... Nie mam siły z tym walczyć.
  8. EntroPiaa

    Jak się dziś czujecie-umiecie to opisać?

    Superpozycja - chaos i pustka jednocześnie.
  9. EntroPiaa

    Zjazdy - kiedy czujesz, że przychodzi najgorsze

    Ostatnio mam to samo. Czuję jakby mój umysł został wystrzelony gdzieś daleko w kosmos, a tu została sama skorupka. Jakbym była czymś odurzona - kompletne odrealnienie. Coraz trudniej mi się skupić na czymkolwiek. Wszystko zaczyna sprawiać mi kłopoty i wydaje się być nie wiadomo jakim ciężarem. Boję się, że wraca głęboka depresja. A przecież ciągle biorę SSRI...
  10. EntroPiaa

    Zjazdy - kiedy czujesz, że przychodzi najgorsze

    Dziś na forum weszłam po ponad 3 miesiącach bycia nieaktywną. Wcześniej było całkiem znośnie. Zdarzały się dni naprawdę dobre i te gorsze. Ale dało się żyć. Byłam bardzo zapracowana. Od jakiś 3 tygodni ciągnie mnie coraz bardziej w dół. Mam zjazd. Czuję, że nie daje sobie rady z tym co we mnie siedzi. Przeraża mnie to, że nikt nie potrafi mi pomóc i jest mi wstyd, bo znalazłam ludzi, którzy mnie wspierają, a ja i tak nie potrafię się wzbić ponad moje problemy. Boję się, że nigdy z tego nie wyjdę.
  11. EntroPiaa

    Trauma a związki

    Wie. Wie o wszystkim. Wie więcej niż ktokolwiek (oprócz mojej terapeutki). Powiedziałam mu o tym na początku naszego związku, bo wiedziałam, że nie chce go oszukiwać i angażować w coś czego on nie jest świadomy. Potrzebowałam, żeby zgodnie ze swoją wolą zdecydował, czy chce się tego podjąć. Tak naprawdę nie czuję do końca jakobym to ja zdecydowała o opowiedzeniu mu mojej historii. Chyba coś musiało się wtedy stać, żeby mnie do tego pchnąć, ale ja tego nie pamiętam. Pustka w głowie. Pierwsze wspomnienie z tego dnia to jak siedzę na podłodze w łazience, pocięta i on kuca naprzeciwko mnie i o wszystkim już wie. Nie pamiętam nawet co mu dokładnie powiedziałam. Podjął się tego i mnie wspiera. Ale kto nie przeżył ten nie zrozumie. Nie mówię mu o moich wątpliwościach wobec niego, bo nie chcę go skrzywdzić. Przez kolejne 3 miesiące starałam się podchodzić do naszej relacji w trzeźwy sposób. Na dzień dzisiejszy moja opinia jest taka, że on jest naprawdę dobrym człowiekiem. To we mnie tkwi problem. Boję się, że go stracę. Boję się, że w środku dążę do powielania jakiegoś chorego schematu, a on jest poza nim. Jest dla mnie za dobry. Ja jestem dla niego za nienormalna.
  12. Wiem, że proszę o wiele, a moje pytanie jest bardzo niedelikatne, ale czy są tu może osoby, które doświadczyły „child-on-child sexual abuse” i chciałyby się podzielić swoją historią? A może raczej jej kontynuacją: Jak zareagowało otoczenie (głównie rodzina) kiedy się dowiedziało o wykorzystywaniu? Czy zostało to zignorowane? Czy jest ktoś, kto rozmawiał ze sprawcą będąc już dorosłym człowiekiem? Jak to się potoczyło?
  13. A jeśli nie doświadczył przemocy seksualnej w „standardowej” formie, tylko przez patologiczne środowisko uzależnił się od pornografii w bardzo młodym wieku i chciał spełnić swoje fantazje za wszelką cenę (mimo wiedzy, że jest to złe)?
  14. Po prostu nienawidzę, kiedy ludzie uznają, że dzieci sobie „tylko eksperymentowały”. Wydaje mi się, że pełny stosunek trochę wykracza poza „zabawę w doktora”. Dlaczego ignorowane są także przypadki, gdy „eksperymenty” trwały latami, a młodsze dziecko było przymuszane za pomocą gróźb, manipulacji emocjonalnej, kłamstw do wszelkich form współżycia.
  15. EntroPiaa

    Niewypowiedziane cierpienie

    Wczoraj wdałam się w dyskusje z grupą moich kolegów (myślę, że ma to znaczenie, iż byli to sami mężczyźni) na temat, którego poruszać nie powinnam. Lubimy spotykać się i omawiać przeróżne wątki, wymieniać swoje spostrzeżenia, myśli. Często mówimy o tematach ciężkich, skomplikowanych. Takie rozmowy dają mi dużo rozrywki i satysfakcji, lecz wczoraj, gdy pojawił się motyw seksualnego wykorzystywania dzieci powinnam odpuścić… Poniosło mnie, poprowadziłam dyskusje bardzo niemerytorycznie. Doszło do tego, że niesłusznie pokłóciłam się z jednym z moich kolegów. Nie wiem co we mnie wstąpiło i co chciałam uzyskać. Dzisiaj cały dzień pokutowałam: dopadły mnie okropne stany lękowe, ogromny żal, smutek, złość – wszystkie złe uczucia jednocześnie. Do południa nie mogłam wstać z łóżka, non stop chciałam płakać. Teraz jest lepiej, aczkolwiek czuję jakiś rodzaj beznadziei i bezsensowności. Mam wrażenie, że życie jest płytkie, że zasłużyłam sobie na wszystko co mnie spotkało, że mężczyźni to bardzo prymitywne istoty dążące tylko do spełnienia swoich podstawowych potrzeb – nieważne jakim kosztem. Przykro mi, że jestem jedynie workiem na nasienie oraz narzędziem do zaspokajania i nie mogę tego zmienić. I jestem zawiedziona, bo zdążyłam już uwierzyć w to, że możliwe jest by dzięki pracy nad sobą stać się szczęśliwym. Czy te PTSD-fazy kiedyś się skończą? Zanim poruszyliśmy ten temat czułam się świetnie. Wystarczyło pół godziny by doprowadzić mnie do samego emocjonalnego dna… Chciałabym powiedzieć o tym na terapii, ale pewnie przed spotkaniem uznam, że nie ma to sensu. Czasami pragnę, żeby moja T bardziej mnie przyciskała na sesjach. Tyle tematów przemilczanych, a jak już jakiś wypłynie to kończy się czas spotkania.
×