Skocz do zawartości
Nerwica.com

Stracona100

Użytkownik
  • Postów

    1 431
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Stracona100

  1. Stracona100

    Witam,

    Próbowałam, ale oporna jestem :)
  2. Stracona100

    Pustka.

    Są dni, kiedy jest tylko pustka, nic, zero, sufit. Są takie, kiedy jest ból, płacz i myśli samobójcze, by się tego pozbyć. Są i takie, gdy działam jak automat. Nie ma takich z uśmiechem, radością, życiem...
  3. Ana, właśnie teraz jest ten etap, że żyję już tylko dla bliskich. Niestety wiem, że jestem dla nich coraz większym ciężarem, więc to także traci sens. Nie chcę doprowadzić do tego, że mnie znienawidzą. Pewnie, że nie mam pewności, że nie będzie lepiej, ale wszystko wskazuje na to, że może być tylko gorzej, a ja zawsze byłam realistką. Myślę, że "trzeba wiedzieć kiedy zejść ze sceny" i dla mnie ten moment jest już bliski. Nie boję się i nie jest mi żal, bo TAKIE życie, to nie życie. Czuję się tak, jakbym miała raka - wyrok i już.
  4. Stracona100

    Samotność

    Nie zmieniaj się, nie naginaj i nie dopasowuj do innych. Tylko bycie sobą i realizowanie własnych planów i marzeń daje poczucie szczęścia. Nie patrz co inni mają i co robią. Ważne jest tylko to, co Tobie tak naprawdę daje radość. Nie ważne, że to nie jest cool, ważne, że Ty to lubisz i Ty tego chcesz. Nawet jeśli Twoje marzenia wydają Ci się dziś nie realne, nie zapominaj o nich i zbliżaj się do ich realizacji jak tylko nadarzy się okazja. Nie szukaj tematów zastępczych, lecz tych, które potencjalnie (w przyszłości) pozwolą Ci na realizację tych właściwych.
  5. Ana, tak, jest mi ciężko, i to bardzo. Leki miałam już kilkakrotnie zmieniane. Psychoterapii też próbowałam, ale mi to nie pomaga. Psycholog nie potrafi powiedzieć niczego, czego nie wiedziałabym sama. Problem polega na tym, że ja nie mam życiowych problemów, życie poukładane a ja z nieznanych powodów całkowicie straciłam umiejętność odczuwania przyjemnych uczuć. Kiedyś miałam wiele zainteresowań, wiele rzeczy mnie cieszyło, teraz nic. Obojętność i ten straszny wewnętrzny ból duszy. Sądzę, że to się już nie zmieni, a tak jak jest żyć nie mogę. Myślę, że dla wszystkich będzie najlepiej jak odejdę.
  6. Stracona100

    Pustka.

    Czuję się tak samo i męka trwa o 6 lat. Nic mnie nie cieszy, niczego nie planuję, niczego nie chcę. Czasem jest odrobinę lepiej a potem znowu dół. Najgorsze jest to, że nie ma żadnego konkretnego powodu, żadnego problemu, którym mogłabym usprawiedliwić ten stan. Jestem już bardzo zmęczona takim bezsensownym wegetowaniem i coraz intensywniej myślę o tym, by to definitywnie zakończyć.
  7. Tak Ana, od 6 lat chodzę do psychiatry i biorę leki. Jednak one mnie nie leczą tylko zobojętniają a spadki nastroju są coraz boleśniejsze.
  8. TylerDurden23 , jednak część ludzi rzuciła się na druty, na kapo, palnęła sobie w łeb lub w inny sposób odebrała sobie życie. Tak że sposób nie dla każdego na przeżycie
  9. Jestem "żywym trupem" - nic nie cieszy, nic nie bawi, nic nie interesuje. Jedyna emocja to nieuzasadniona złość. Nie mam żadnych planów. Coraz trudniej mi zmusić się do robienia czegokolwiek. Unikam kontaktów z ludźmi i wychodzenia z domu. Moje życie jest kompletnie pozbawione SENSU. Nie chcę, nie mogę i nie umiem dalej TAK żyć Nie mam już siły.
  10. Stracona100

    Witam,

    Jestem tu, bo od kilku lat choruję na depresję i nie mam już siły dalej walczyć. Leki działają tak, że czuję się jak "żywy trup" - nic nie cieszy, nic nie bawi, nic nie interesuje. Jedyne co od czasu do czasu mnie ogarnia, to złość. Nie mam żadnych planów a do każdej czynności zmuszam się ogromnym wysiłkiem woli. Niestety coraz częściej nawet to mi się to nie udaje i zawalam wiele spraw. Unikam kontaktów z ludźmi i wychodzenia z domu. Moje życie stało się jałowe i kompletnie pozbawione sensu. Nie chcę, nie mogę i nie umiem dalej tak żyć
×