Miałem może ponad dwadzieścia wizyt u seksuologa w życiu. Ostatnio raz na około trzy miesiące przez parę lat.
"Bardzo ciężko" żyje mi się bez kobiety. Kobiety są bardzo słodkie. Prawie każda młoda kobieta mi się podoba.
Nazwałem swoje trwające od dzieciństwa nienormalne skłonności seksualne "pervertasive developmental disorder", co jest grą słów między "pervasive developmental disorder" ("całościowe zaburzenie rozwoju" - mam diagnozę jednego z takich zaburzeń od kilkunastu lat) i "perverted" ("zboczony").
Od dziecka przytrafiły mi się osobliwe parafilie, których trudno się całkowicie pozbyć w taki sposób, aby to, co jest z nimi związane, w ogóle nie było bodźcem erotycznym. Nie chciałbym mieć tych cielesnych "fetyszy". Wiadomo, jak katolicyzm traktuje takie upodobania: zabrania ich zaspokajania także w małżeństwie, bo byłoby to poniżenie godności ludzkiej.
Mam prawie 35 lat i nigdy nie byłem w związku romantycznym, nawet takim na odległość.