Miałem w tym miesiącu badanie krwi między innymi na stężenie prolaktyny i testosteronu i okazało się, że poziom prolaktyny jest ponad cztery razy wyższy niż górna granica normy, a poziom testosteronu jest jednocześnie o około dwadzieścia procent poniżej dolnej granicy normy, możliwe, że stężenie testosteronu miałem badane po raz pierwszy, stężenie prolaktyny miałem badane i wcześniej i około trzy miesiące temu miałem nawet większe niż ostatnio. Biorę tylko 100 mg sulpirydu, 30 mg paroksetyny, 2 mg reboksetyny i 1000 mg walproinianu sodu (pomimo braku diagnozy ChAD czy zaburzeń schizoafektywnych). Mimo zaburzonego poziomu prolaktyny i testosteronu pociąg do kobiet u mnie nie zniknął, czasami doświadczam erekcji, pragnienie dobrego małżeństwa nie opuściło mnie. Za to w tym miesiącu po raz pierwszy od prawie półtora roku miałem nocną polucję, niestety w dodatku związaną ze snem erotycznym. Takie zaburzenia hormonalne są prawdopodobnie spowodowane lekami psychiatrycznymi w moim przypadku i mogą negatywnie wpływać także na zdrowie fizyczne, więc wyglądają dość poważnie, mogą prowadzić do zmniejszenia masy mięśniowej, zmniejszenia gęstości kości i otyłości brzusznej, w dodatku mogą też nasilać "objawy negatywne" (bardzo pasujące do mnie): spadek motywacji i chęci do wykonywania codziennych aktywności oraz zmęczenie. Sulpiryd ma być aktywizujący, przeciwdepresyjny i przeciwautystyczny. Co ciekawe, seksuolog kilka tygodni temu myślała nad wprowadzeniem w moim przypadku małej dawki silnego leku obniżającego poziom testosteronu - Androcuru. Lek ten może mieć poważne efekty uboczne. Okazało się, że poziom testosteronu "już teraz" jest poniżej normy A ja mimo tego mogę męczyć się z pokusami do grzechów nieczystych