carlosbueno, ja to mam o tyle szczęścia, że nie jestem pierwszym przegrańcem z mego miotu. Cała ma rodzina to wielkie kariery i upadki, choroby i styl artystyczny gdzie nie do końca co kto robi jest jasne... Ale to nie to, to przed sobą przegrywam, kiedyś mi to nie przeszkadzało bo się skutecznie tłumiłem i nie wiele mi do życia było trzeba. Teraz nie wiedzieć czemu trzeba mi więcej, a ja nie mogę mieć tego, bo przespałem życie, przejebałem. Tak bardzo chciałem być kimś wyjątkowym, a nie byłem kimś zwykłym wyjątkowym, zwyklakiem, nawet chyba nie byłem szczęśliwy w tym 10 leciu, by to chuj