Skocz do zawartości
Nerwica.com

noszila

Użytkownik
  • Postów

    548
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez noszila

  1. Pasuje, wszystko niestety pasuje.... Ale wiecie co, to chyba w jakiś sposób ewoluuje, bo jeszcze jakiś czas temu człowiek płakał z bezsilności, ze smutku i żalu, a dziś...cóż...nawet płacz wydaje się bez sensu, bo i po co? Nie mogę, nie potrafię. Wszystko, nawet dni, zlały się w jedną całość , nic ich nie oddziela, są takie same....tak samo obojętne i przytłaczające...
  2. Podpinam się pod wątek, gdyż doskonale opisuje również mnie i moje odczucia. Mam 26 lat, stwierdzoną depresję, chociaż nie jestem pewna, czy to wystarczająco trafne zdiagnozowanie. Wszystko wydaje mi się bez sensu. Wszystko, co dotyczy mnie i mojego życia. Nie jest tak, że głoduję, nie mam się w co ubrać i śpię w melinie (tam raczej nie byłoby internetu ha...haha.....taaaa :/ ). Ktoś powie więc, że powinnam się cieszyć z tego co mam, bo "inni mają gorzej". Ale to strasznie oklepane. Wszyscy mówią "bo trzeba się cieszyć, mniej narzekać, doceniać" etc..... Tylko, że właśnie w tym tkwi sedno problemu. Ja nie potrafię się cieszyć. Radość dla mnie nie istnieje. Ludzie wokół śmieją się, żartują, a ja się zastanawiam, czy za chwilę coś gdzieś nie pierdutnie. I z czego się cieszyć? Jak to zrobić? To nie jest tylko kwestia podejścia "a bo od dziś będę się cieszyć i chodzić z bananem na twarzy; będę się tak szeroko uśmiechać, że aż mi ósemki będzie widać! (pomijając, że musiałam je usunąć)." Zdarzają się lepsze momenty, czy nawet dni, ale to jest właśnie kwestia chwili, ulotnej.. W końcu znowu wszystko spada w dół, cały nastrój, wszystko. Właściwie gdyby nie pies, nie wychodziłabym z domu już chyba wcale. Lekarze pakują we mnie od lat tylko i wyłącznie leki oparte na serotoninie. Nudne to już. Jak to ma niby działać? Jak z SSRI mam się cieszyć, skoro nic mi się nie chce, w niczym nie widzę sensu? Czasem myślę, że lepiej byłoby spróbować czegoś opartego na dopaminie, która motywuje, a właśnie tej motywacji mi tak bardzo brak na co dzień. Przecież gdybym podejmowała działania, to i nastrój byłby lepszy automatycznie. W drugą stronę to nie działa. Sztuczny, plastikowy uśmiech wywołany serotoniną nie starcza na długo, skoro i tak nic mi się nie chce...w niczym nie widzę sensu. Ostatnio brałam Setaloft. Ponieważ po 50mg nie było jakiejś poprawy, zwiększono dawkę do 100mg, przez co wylądowałam w środku nocy na pogotowiu: serce chciało mi wyskoczyć, całe ciało zdrętwiało i bolał mnie każdy mięsień, ręce wykrzywiło mi tak, że trudno było cokolwiek chwycić w dłoń. Czasem po prostu mam wszystkiego dosyć. Co to za życie. Marna egzystencja... Czy wiecie coś może na temat leków z dopaminą? Naprawdę już mam alergię na serotoninę. Jakieś pomysły, własne doświadczenia? :/ pozdrawiam
  3. Cyklopka, mam właśnie takie same współistniejące ze sobą problemy. A wiesz coś może o kosztach takiego badania? I czy można je zrobić w zwykłym laboratorium przy szpitalu czy trzeba szukać jakiegoś specjalistycznego ośrodka badającego pasożyty? -- 09 paź 2014, 14:49 -- Temat mnie zainteresował chyba dlatego, że już nie wiem sama gdzie szukać pomocy i w czym dopatrywać się przyczyny mojego stanu. Jestem zmęczona wieloletnią walką. Pozwolę sobie niżej przytoczyć kilka fragmentów tekstów z różnych stron internetowych, które właśnie traktują o związku pasożytów z zaburzeniami takimi jak depresja, nerwica oraz dolegliwości somatyczne: "Za sprawą pasożytów może powstać stan zapalny w mózgu. Obniżony poziom serotoniny jest w tym wypadku nie przyczyną, lecz objawem zaburzeń w działaniu mózgu." "Chroniczne zmęczenie może wywoływać drożdżak Candida; wywołuje je wirus EBV, ale zawsze idzie w parze z dużymi pasożytami, takimi jak przywry." "Depresja może być spowodowana zainfekowaniem mózgu małymi robakami obłymi (obleńcami); może też być glista kocia i psia (Ascaris), włosień kręty (Trichinella), węgorki (Strongyloides); bakterie z rodziny Schigella zawsze towarzyszą przypadkom depresji." "Zarobaczenie, zagrzybienie (candida albiensis) i zakażenia pierwotniakami lamblią dają uboczne efekty w postaci np. nerwic, bólów mięśniowych i kręgosłupa, zespołu permanentnego zmęczenia, słabej odporności, kaszlu, kataru, zapalenia zatok, infekcji ginekologicznych, zapalenia dziąseł." "Częste przebudzenia w nocy, zazwyczaj między 2 a 3 godziną mogą być wynikiem prób organizmu pozbycia się przez wątrobę toksyn; biorytmologicznie to czas wątroby."
  4. Witam, Ostatnio zaciekawił mnie temat powiązania zaburzeń takich jak depresja z występowaniem w organizmie człowieka pasożytów. Dlatego też odświeżam temat. Czy ktoś z Was wie coś więcej może na ten temat, może jakieś ciekawe linki? Szukałam info na ten temat, ale mile widziane jakieś ciekawe artykuły, może macie jakieś doświadczenia w tym temacie? Pozdrawiam
×