neon
Użytkownik-
Postów
9 919 -
Dołączył
Treść opublikowana przez neon
-
BratKat, ostatnio czytam książkę szymona hołowni, o jego misji dobroczynnej w afryce i tam wlaśnie oni ponoć są bardzo rozśpiewani i roztańczeni, msze odprawiają godzinami i śpiewają i śpiewają, na wesoło.
-
BratKat, wszystko co miele jęzorem i wydaje dźwięk, tyranozaury również ;-D
-
no bo chce zostać miss world BratKat, wszyscy chetni, dziki i zajace z lasu tez mogą wpaść. Ḍryāgan, cześć.
-
to jednak może lepiej że cie nie widziałem
-
tosia_j, musiałaś smignąć jak struś pędziwiatr bo nie zauwazyłem
-
tosia_j, helloo lutka. kope lat cie nie było ;- D
-
tak po waszych avatarach mi sie skojarzyło, wiem że macie ciepłe serduszka ja sie też pisze na chórlane śpiewy bo solo to cienko przędę ogólnie dzisiaj mam strasznego muła, własnie osbie wycisnąłem sok z marchwi i jabłka i mam nadzieje że zdziała cuda.
-
misty-eyed, mirunia, Dzień dobry dwóm królowom lodu
-
WitOjcie, ja to sie chyba przestane zajmować tymi snami bo dzisiaj wstałem jakiś niewsypany, pamiętam że miałem minimum 5 snów, ale niewyraźnie i jakieś takie nie klejące sie. ale wasze porady przydadzą sie i bede je interpretował na własną modłę. Purpurowy, umiejetnie budujesz napięcie.
-
cyklopka, nie no żartowałem, chociaż pamiętam jak kiedyś siostra rzucała we mnie drewniakami, a potem uciekała i zamykała sie w łazienie, żebym nie mógł uskutecznić akcji odwetowej. niektórzy nie mogą sie pogodzić z utrata kontroli nad telewizorem i sięgają po nieprzyjemne środki zastraszania i zadawania bólu drewniak mógł naprawde krzywde zrobić człowiekowi, jeszcze takiemu małemu, jaki byłem wtedy za gówniarza. Purpurowy, Dobranoc. i ja sie zmywam, przygotowałem sennik długopis, i lulu. sprawdzałem wczorajszy sen z diamentami-znalezienie diamentów oznacza wedłgu sennika stratę, mam nadzieje ze jakaś materialną, a nie człowieczą Dobranoc!
-
obyś dała rade i nie potrzebowała formu, ale jak bedzie potrzebowała to dawaj na bajere cyklopka, to piącha i prawym sierpowym doprawić.
-
misty-eyed, no marzy mi sie marzy cyklopka, mam własny telewizor, na szczescie, bo pamietam jeszce czasy jak walka o telewizor była walką o ogień. i cenie sobie tez to ze nie jestem zależny mieszkaniowo, ale póki nie ma dziewczyny wynajmuje swoje lokum wojskowym. to będą kuchenne rewolucje
-
misty-eyed, mirunia, zgadzam sie z wami, zupki jem, moje ulubione naj naj to buraczkowa i pomidorowa. kasze też dokładnie w takiej hierarchii jęczmienna, gryczana, jaglana, która bardzo rzadko gładko wchodzi-nie ma kto przyrządzić jej jak trzeba. ale zdecydowanie kartofle są na szczynie tej drabiny bestsellerów. jak taką spotkam to zrobie sobie z jej piersi smoczka haha
-
mirunia, oooooo to smacznego, ja dzisiaj żarłem kasze jeczmienna, z jajami i sobie sałatke z rzodkiw zrobiłem. w sumie takie jedzenie nie jest złe, z dnia na dzień chudne, bo ciągle jem tą kaszę nie lubie gotować, chchialbym mieć kiedys prywatna gosposie kosmostrada, nieee no chyba aż tak zła gesslerka nie jest, że se tam pokrzyczy, cena restauracji za promocje i podpisanie sie pod ich biznesem.
-
cyklopka, Nie nie mieszkam sam. to znaczy to jest objawy chorobowy? jak tak, to nie wiem jak mozna sobie pomoc w takich sytuacjach
-
cyklopka, ja nie oglądam telewizji w ciagu dnia, czasem wieczorem walne jakis serwis informatyczny, czasem ugotowanych, czasem gslerke, mam dwa programy na które zazwyczaj poluje, to królowe życia i googlebox.
-
gesslerka jak była młoda
-
w sumie chodzenie po scianach jest dobrym rozwiązaniemm, gdy geslerka próbuje sie zamachnąć na nas z talerzem ;-D
-
cyklopka, gesslerka ci dzisiaj gotuje? mi by mogła całe zycie gotować, nie tlkoe trzy razy ;-D
-
misty-eyed, mirunia, Dzień dobry Purpurowy, elo, kto szuka nie bładzi.
-
1 sen. kupowałem akcesoria do malowania, taśmę i folie zabezpieczającą, babka mi wydała w drobnych tyle ile ja jej dałem w papierku 2 sen. Byłem małpoludem i razem ze zgrają małpoludów szukaliśmy wody pitnej idąc w dół żwirowatego stoku po którym spływała stróżka słonej wody, podążalismy za nią ponieważ mieliśmy pewność, że żwir oczyści wode z soli i na kóncu stróżki trafimy na całkiem pitną wodę. w końcu doszliśmy do urwiska, u którego dołu znajdował sie koniec tego strumyczka (trudno to nazwac strumykiem, strużka wody miała 20 cm średnicy). jednak poruszały sie tam jakieś istoty, widziane tylko jak przez mgłę. szczyt urwiska był zalesiony, stojąc na jednym z drzew i wyginając gałęzie spierałem sie z jednym z naszych, który stał na prostopadle oddalonym drzewie do mojego, czy wybieramy wojne, czy pokojowo spróbujemy dostać sie do źródła. ja byłem za pokojem, więc samotnie zsunełem się z urwiska w dół, gdzie leżalo źródło, udało mi sie uzupełnić wodę nie zwracając niczyjej wagi i wspiełem się w górę, mój sukces skwitowany został okrzykami radości te sny to naprawde niezła zabawa.
-
kosmostrada, jak jest ochota to chyba niewiele wiecej do szczescia jest potrzebne, miłego dnia
-
JERZY62, siamano wieslawpas, i gumowanych drzew
-
Purpurowy, nie badz taki święty