Skocz do zawartości
Nerwica.com

zaburzony

Użytkownik
  • Postów

    290
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez zaburzony

  1. zaburzony

    X czy Y?

    adidasy majtki czy stringi ?
  2. zaburzony

    X czy Y?

    Sycylia Jawa czy sen ?
  3. a macie tak że jak uda wam się zignorować jedną myśl , za jakiś czas dochodzi nowa z innej beczki ,w końcu jak jej ulegnę to wracają na zmianę ta 1 "niby" zignorowana i ta nowa? wtedy już mi kompletnie nie wychodzi, macie jakiś sposób na ćwiczenie ignorowania ?? z fb to się też zgadzam zło ! przynajmniej w moim przypadku , u was z rana też jest taki natłok myśli ??
  4. z tym "genem" to ilu naukowców tyle zdań ja jestem Alkoholikiem w rodzinie jedynym , dopiero poprzednie pokolenie od strony matki czy ojca by się coś znalazło , a te ilości picia też nie świadczą o alkoholizmie znam alkoholików co mogą nie pić cały rok przychodzi taki etap i pija tydzień później znowu rok przerwy , ale co z tego jak nie piją a nie leczą się i efekt jest taki że są nie do wytrzymania w domu zachowują się gorzej niż pijąc , poznałem też dziewczynę co miała taką tolerancje na alkohol że wypijała 2 piwa i traciła kontrole "urwany film" , z genem też dużo pasuje kiedyś nawet złościłem się że nie mogę zwalić na gen
  5. masz predyspozycje do bycia alkoholikiem , najlepiej zdiagnozować się u kogoś obcykanego w temacie , ja jestem alkoholikiem i nerwicowcem mam tak zwaną "podwójną diagnozę" , taka prawda że osoby z nerwicą bądź depresją nie powinny wcale popijać , u mnie przez pierwsze lata było bosko zamiast się leczyć uciekałem w tak zwane piwko albo 2 bo to była dobra ucieczka od problemów lęków kompleksów niskiej samooceny itp byłem bardziej wygadany i wydawało mi się że mega prześmieszny ... , z roku na rok było więcej piwek i okazji do spotkań których jak się przeanalizowało sam szukałem, gdy były nawroty nerwicy bądz gorsze dni poprostu zapijałem "mechanizm regulowania uczuć " ,czasem nie pomagało ale większości tak , z czasem mogłem pić olbrzymie ilości 07 l albo 1 litr bez problemu ale pamietajmy że tolerancja się zmienia od stanu uzależnienia ,efekt końcowy był taki że piłem ćwiartkę wódki badz pare piwek i był "film urwany", kac na 2 dzień po piciu jest czymś porównywalnym do stanów z ciężkiej depresji plus mega lęk !!! śmieszą mnie pojęcia kaca u osób twierdzących och ta suchość w gardle ten ból głowy ) szybko kończy się przyjemność z picia a zaczyna się mus picia jedyne wyjście żeby nie bolał kac i mega lęk jest picie , zacząłem klinować od 2 dni do 1 mc, dzień w dzień po 3 razy dziennie się upijałem budziłem i znowu piłem bo lęk był potworny , w końcu udało mi się jakoś wyjść z picia ale mówię takie pozorne picie na poprawę nastroju to 1 krok do piekiełka, a u osób z zaburzeniami alkoholizm jest bardzo łatwy do wywołania , co do benza znam osoby z terapi ze spotkań co też uzależniły się od benza ciężka sprawa wyjśćia jak przy alkoholu ,na dokładkę dodam że znam alkoholików co leczyli kace benza i efekt był jeszcze tragiczniejszy, z poczatku mogli pic bez obaw lęku brali rano benz szli do pracy powrót z pracy ostre picie ,tak nawet i rok czasu dłuzej w koncu benz przestawały działac zostały 2 nałogi , co do własciciela postu nie chce nic sugerować ale ja zaczynałem podobnie historie i masz tu przykład alkoholika nerwicowca po paru latach... co do diagnozy to najlepiej udać się do specjalisty , nie każdy pijaczek to alkoholik , to jest cienka granica jak przekroczysz nie ma powrotu nie stety i już nie ma później czegoś takiego że tylko piwko wypije albo raz na miesiąc bo bedziesz wracał do takiego stanu w jakim zatrzymałeś ostatni cuk o ile uda ci się powrócić ...
  6. ja już staram się nie mieć żalu do nikogo , też tak szukałem winnych rodziców znajomych sam siebie że to kara za moje wybryki , staram się też nie porównywać do innych a to najtrudniej czasem sobie czytam Dezyderate , ale to różnie jak z fobią wiem że to moje wymysły ale one biorą i tak górę , w teorii mam wszystko w 1 paluszku ale ni jak idzie na przełożenie tego w praktyce jak biorą górę emocje ...
  7. u mnie tak samo , podstawówka była chyba najlepsza jeśli chodzi o fobię , wszystko się zmieniło jak zacząłem szkołę średnią i do dziś większość zostało , jak wychodzę z psem , to jak bym mógł to bym frunął aby nikogo nie spotkać , a pies jest duży i grubas ,to idzie sobie powoli do tego jest ro labrador i oczywiście do każdego musi podchodzić i się łasić , jak już spotka kogoś to nie dość że mam problem z samym wyjściem to jeszcze ludzie mnie podpytują i wtedy pale cegłe zaczynam zachowywać się jak nienormalny.... do znajomych też tak mam ale to bardziej teraz wstyd że nie mam czym się pochwalić i rozmawiać , najgorzej z kościołem czasem mam chęć iść ale nie mogę bo jak już wejdę to czuję na sobie spojrzenia wszystkich , nagle zaczyna mnie coś swędzieć a to się pocę i już mam myśłi że widać albo czuć , i w efekcie jak idę w święta do koscioła to jak za karę się czuję ...
  8. Mika211, ja mam arytmię od 8 lat , miałem ablację i najlepszy numer że okazało się po latach, że to po prostu arytmia wywołana przez nerwicę ,(cała ablacja była wcale nie potrzebna) .... arytmia pojawia się w momentach stresu , większość kardiologów u których się leczyłem przepisywała mi leki co okazało się zupełnie nie potrzebne dopiero jak trafiłem na dobrego psychologa wszystko mi wyjaśnił co z czasem okazało się trafne , a bóle jakie czujesz to prawdopodobnie są to nerwobóle ...
  9. dzięki za serial , normalnie jak bym siebie oglądał ....
  10. Witam , ja kiedyś chodziłem na dolną ,ale odradzam chyba że coś się zmieniło , na sobieskiego było do tej pory najlepiej , ale i tu się skończyły dobre czasy , obecnie mam mega nawrót trzyma mnie ze 2 mc już , zawszę brałem seroxat jako tako pomagał , teraz dostałem fevarin 50 mg wydaję mi się że po 1 miesiącu branie jest nawet i gorzej , dostaje ostrych ataków natręctw od myśli po sprzatanie wszystko w około wydaje mi się brudne zniszczone , wszysto widzę w czarnych barwach , i nie jestem w stanie wyjść do ludzi mam styd przed nimi , siedzę obecnie w domu i albo śpię albo komputer i ciągle coś chce sprzątać co i tak daje efekt odwrotny bo wydaje mi się ze jeszcze bardziej jest brudne, wszędzie widzę jakieś obicia na meblach scianach staram sie je retuszować robię to natychmiast jak mnie złapie atak nie mogę przestać o tym myśleć przecież to tylko rzeczy , jak już jakoś sobie to przetłumacze to i tak nachodzą nowe myśli te poczucie strachu że nie umiem nawet zarobić na siebie 28 lat że nie zbudowałem związku na stałe , i ten fb portal widzę tam swoich rówieśników każdy z nich jest kimś w życiu coś osiągnął ma dzieci prace , a ja prawie wogole nie pracowałem , jak nawet uda mi sie znaleść pracę to zaczynają się schody z ludźmi z komunikacją ciągle jakieś problemy ja wszystko biorę na wagę złota , albo białe albo czarne albo kogoś nie lubie albo wielbie ...byle kłótnia sprzeczka przeradza się w wojnę i zawsze kończy się tak że rezygnuje z pracy bo nie daje rady zmierzyć się z 2 osobą o danym konfliktem robię sobie wrogów tak szybko jak nawiązuje znajomość, czytam wiele na forach i wszystko mi pasuje do mnie każde zaburzenia , macie jakies doświadczenie w warszawie z terapią ??
×