-
Postów
10 945 -
Dołączył
Treść opublikowana przez na_leśnik
-
1. Która jest godzina? Zbyt wczesna 2. Twoje przezwisko? Spartak 3. dzien urodzin? 10 sierpnia 4. Jakiego koloru są spodnie, które masz akurat na sobie? Czarne 5. Czego słuchasz w tym momencie? Black Rebel Motorcycle Club - Ain't No Easy Way 6. Co ostatnio zjadła/es? Paczkę parówek 7. Jakie jest Twoje ulubione zwierzątko? Wilk polarny (wyimaginowany, ale przynajmniej nie trzeba wyprowadzać na spacery ) 8. Gdzie chciałabyś/-byś spędzić tydzień z ukochana osobą? W górach pod namiotem. 9. Jaka jest teraz pogoda u Ciebie? Pochmurno i przyjemnie chłodno. 10. Kto był ostatnią osoba, z którą telefonowalas/-eś? Przemiła pani z Orange 11. Co zauważasz jako pierwsze u płci przeciwnej? Oczy 12. Jak się dzisiaj miewasz? Trochę zmęczony, ale ok. 13. Jaki jest twój ulubiony napój? Kawa 14. Ulubiony - alkoholowy - napój? Miód pitny! 15. Masz piercing? Niet 16. Masz tatuaż? Patrz punkt 15 17. W jaki sposób jesz batonika - pawełka? Najpierw rozpakowuję, potem jem (zawsze w tej kolejności, nie lubię eksperymentów kulinarnych...) 18. Ulubiony sport do oglądania? Nie oglądam sportu 19. Jaką płytę kupisz sobie wkrótce? Czystą :) 20. Kolor oczu Szare 21. Nosisz soczewki ? Nie 22. Rodzeństwo i wiek? Siostra, 24 23. Ostatni film, jaki oglądałas/-es? Pontypool 24. Ulubiony dzień? Piątek 25. Czy jesteś nieśmiala/-y, żeby zaprosić kogoś na kolacje? No niestety 26. Miałas/-es już wypadek samochodowy? Nie 27. Lubisz wesołe czy straszne filmy? Preferuje straszne 28. Twój ulubiony film? Encounters at the end of the world 29. Twoje ulubione miejsce na urlop? Góry 30. Lato czy zima? W zimie lato, w lecie zima :) . A tak poważnie to to drugie. 31. Przytulanki czy całuski? Komplet :) 32. Związek czy przygoda na jedna noc? Związek 33. Czy miałaś/-es już taka osobę, przez którą wylałaś/-e łzy? No ba! Żeby to jedną! 34. Twoja ulubiona knajpa Fast Food? Omijam szerokim łukiem 35. Twoja ulubiona książka? Mistrz i Małgorzata 36. Ulubiona knajpa / dyskoteka / kafejka? Brak 37. Ile razy oblałaś/-es egzamin na prawko? 2 38. Gdzie widzisz sama/-ego siebie za 10 lat? Nie widzę... 39. Od kogo był ostatni mail, którego dostałas/-es? pracuj.pl... 40. Zostałaś/-es kiedyś ukarany za złamanie jakiś przepisów? Tak 41. Co robisz, kiedy jesteś znudzona/-y? Czytam 42. Jakie fazy są dla Ciebie typowe? W samotności: tryb nad-twórczy, w towarzystwie: tryb "stand by" 43. Jaka/-i przyjaciel/-ciółka mieszka najdalej od Ciebie? Brak takowych... 44. Co by było najgorsze, co by mogło Ci się przydarzyć? Chyba utrata wzroku 45. Kiedy jest Twój-Czas-Do-Łóżka? "Sleep is for the weak!" 46. Co jest obecnie najlepsze w Twoim życiu? Możliwość dokonania zmian 47. Chciałabys/-bys, żeby Twoi przyjaciele Ci odpowiedzieli? Ba! Może dowiedziałbym się o ich istnieniu 48. W jakim sklepie wykorzystałabys/-bys kartę kredytowa do maksimum? Fotograficznym 49. Kto najprawdopodobniej nie odpowie na tego maila? Nie mam pojęcia 50. A kto pierwszy odpowie? jak wyżej 51. A kto odpowie jako ostatni? jak wyżej
-
Somatyzacje - 0.6. Jest to wynik przeciętny. Natręctwak - 3.1. Jest to wynik bardzo wysoki. Nadwrażliwość interpersonalna - 2.9. Jest to wynik bardzo wysoki. Depresja - 2.7. Jest to wynik bardzo wysoki. Lęk - 1.2. Jest to wynik wysoki. Wrogość - 0.5. Jest to wynik niski. Fobie - 0.9. Jest to wynik wysoki. Myślenie paranoidalne - 2.8. Jest to wynik bardzo wysoki. Psychotyczność - 1.2. Jest to wynik wysoki.
-
Faktycznie, moje niedopatrzenie/niedoczytanie
-
Witaj. Fajnie że się zarejestrowałeś, ja też się dość długo zbierałem, żeby w końcu to zrobić :) . Pisałeś o różnych psychologach i o psychiatrach u których szukałeś pomocy. A brałeś może udział w jakiejś psychoterapii?
-
TAO czytam i czytam te swoje poprzednie posty i prawdę mówiąc funkcji "copy & paste" w tym co napisałem nie widzę :) . Ale i tak zdecydowałem się przetestować twój pomysł - wydaje się dziwny, al w swoim dziwactwie... sensowny! Przeczytałem te wątki o których pisałeś i po kilku próbach takiego odwrotnego przepisywania efekty są mniej więcej takie jak u Vitalii - chwilowa poprawa nastroju. No nic, testuję dalej :) . rotten soul podejrzewam, że tego typu zachowanie w związku to nie tylko Twoja i moja cecha. Generalnie przy obniżonej samoocenie ludzie wykazują tego typu dziwne zachowania w związkach, jedni agresję a inni bezwarunkową uległość. Pozostaje tylko wyciągać wnioski i próbować to zmienić.
-
TAO dzięki, ale to tak różowo nie wygląda w rzeczywistości. Zdecydowałem się skończyć ten związek również z przyczyn egoistycznych, to nie jest takie czyste, bezinteresowne poświęcenie. Najprawdopodobniej jestem dla siebie zbyt surowy, niestety nic nie potrafię na to poradzić, próbuje, ale bez większych efektów. Ona miała o nie bardzo dobre, nierealne wręcz mniemanie. Jej zdanie jestem najinteligentniejszym facetem jakiego zna, mam dobre serce itp. itd. Z czasem jak byliśmy razem zaczęła patrzeć trochę bardziej "przyziemnie", jednak i tak jej ocena nadal bardzo daleko odbiega od rzeczywistości. Od jakiegoś czasu zdarzały nam się "poważne rozmowy", a w zasadzie jej monologi po których ja obiecywałem rzucić palenie, wymyślić co zrobię ze swoim życiem itp. itd., ale efekty tych "popraw" były marne i czasowe. Poza tym musiała ciągle znosić moje humory, a w zasadzie wycofanie i milczenie (próbowałem nie okazywać tego co czuję w związku z codziennym lękiem i tymi wszystkimi swoimi schizami). Ja w zasadzie nic jej nie zarzucałem nigdy, na wszystko się godziłem, tylko dlatego, że nie potrafiłem jakoś sensownie zwerbalizować tego, co mi się w naszym związku nie podoba, poza tym bałem się, że ją obrażę. I w sumie do dziś nie potrafię. Na pytanie: "Co wypadałoby zmienić w tym związku?", jedyna odpowiedź jaka mi do głowy przychodzi to: "patrtnera". Ona trwała w tym związku tak długo dlatego, że udawałem kogoś kim nie jestem i na siłę próbowałem być tym kimś. Ciągle liczyła na to że się zmienię, bardzo wiele oczekiwała po tej terapii. Ja jednak tak nie potrafię. Po raz kolejny potwierdziła się zasada, że żeby być w dojrzałym związku trzeba być dojrzałym człowiekiem.
-
Prawdę mówiąc nie wiem co czuję. Chyba wyrzuty sumienia i strach przed samotnością. Tyle jej zawdzięczam nie dając nic, nie jestem w stanie być dla niej równorzędnym partnerem. Ciągle mam problemy z nerwami, zwłaszcza teraz kiedy mam pracę z którą sobie nie radzę i kompletny brak umiejętności myślenia o przyszłości, przy niej czuję się przegrany, jakby zastąpiła mi matkę która przez całe życie dyrygowała mną jak chciała. Ona nie jest apodyktyczna ani agresywna, ale sam fakt, że świetnie sobie w życiu radzi napędza we mnie takie negatywne skojarzenia.
-
krytyk literacki Gry komputerowe czy gry planszowe?
-
[videoyoutube=DgQR0x5ljek]Eddie Vedder - Society (Water on The Road)[/videoyoutube]
-
Świadomość, ze za parę godzin wychodzę z roboty, do której - nawiasem mówiąc - również nie zaspałem .
-
19Marcin87 zabrzmiało to jak skrócona wersja rozmowy kwalifikacyjnej . Doświadczony. Morze czy góry?
-
Pod Dunkierką. Piłka nożna czy siatkówka?
-
Odnośnie pracy w wakacje tylko jeszcze dodam, ze nawet jeżeli to będzie przysłowiowa "łopata", to przyda Ci się takie doświadczenie później przy wchodzeniu na rynek pracy po szkole/studiach. W CV to może lśnić nie będzie, ale wierz mi - inaczej idzie się na rozmowę kwalifikacyjną jak już się ma takie doświadczenie za sobą.
-
Żadna z powyższych :). Inernet czy telewizja?
-
mark123 a na którym jesteś roku? I na jakich studiach? Może warto by pomyśleć o zmianie kierunku?
-
ilyn90 też podejrzewam, że mógłbyś spróbować iść do pracy. Z tego co piszesz wynika, że mieszkasz z rodzicami, więc mógłbyś zarobione pieniądze po prostu odłożyć a nie wydać na jedzenie, czynsz itp. Na hotele i inne tego typu cuda wianki pewnie nie zarobisz, ale na małe przyjemności napewno . Ja za pierwszą pensję zarobioną przez wakacje kupiłem sobie dobry namiot i gitarę do nauki .
-
Zdecydowanie za dużo. Powoli to pod uzależnienie zaczyna podpadać :/. Czy lubisz kraj w którym żyjesz?
-
TAO o rozstaniu zdecydowaliśmy wspólnie. Bardzo długo o tym myśleliśmy, ona chce normalną rodzinę założyć, chce "zwykłego" życia. Niestety nie dostrzega, że sama pochodząc z naprawdę kochającej się i trzymającej blisko rodziny nie ma pojęcia co oznacza "normalne" życie na zasranym blokowisku z chorym, nieporadnym człowiekiem. Poza tym ten związek zarżnąłem już dawno, wchodząc do niego z kłamstwami, niedojrzałością i nieumiejętnością partnerskiego dialogu. Ona zamieniła się w pielęgniarkę, opiekunkę do dla pogubionego w dorosłym świecie chłopca. Musieliśmy to skończyć, pomimo że dalej oboje bez siebie życia nie widzimy. Jeśli chodzi o prace, to masz rację - tak właśnie jest. Ona wcześniej pracowała na tym stanowisku na pół etatu i we wszystkim sobie świetnie radę dawała, a ja na cały etat nie potrafię. Na dodatek dobija mnie fakt, ze to bardzo samodzielne stanowisko, wymagające świetnej organizacji pracy, a ja - pomimo 8 miesięcy tutaj - dalej mam problemy nawet z podstawowymi sprawami. Dodatkowo mam świadomość, że jak ja zawalę to nikt inny tego nie odkręci jestem w tej redakcji sam i nawet szefowa nie zna moich obowiązków. W dodatku muszę czasem działać niezgodnie z własnymi zasadami etycznymi, ale nie chciałbym o tym tu pisać. Ale innych perspektyw na pracę nie mam, więc codziennie wychodzę o 6 rano z domu, próbuję przetrwać, wracam o 6 kompletnie wykończony, udaję że coś robię na studia, robię obiado/kolację i zaczynam usiłować zasnąć. Najśmieszniejsze jest to, że 3/4 moich rówieśników w tym kraju dałoby się pociąć żeby mieć taką pracę. Wiem, te studia po prostu były niewypałem kompletnym ale musiałem na coś iść żeby tu pracę dostać (wiem, absurd...). Na szczęście 2 tygodnie temu mialem ostatni zjazd i teraz tylko muszę zrobić i obronić dyplom ale na razie nie mam siły ani pomysłu jak się za to zabrać. Co do mojego ojca, to w sumie nie mieliśmy jakiejś bliskiej relacji. od kiedy pamiętałem chodził do pracy, spał albo siedział na działce, z nikim nie rozmawiał, ewentualnie krytykował, czasem mnie wyzywał i porównywał z moimi kuzynami (na zasadzie "oni młodsi a tacy zaradni a ty taka łajza"). Jak byłem na 1 roku magisterki, zmarł na raka płuc. Jak chodziłem na terapię to terapeutka mi mówiła ze moje problemy po części biorą się z nieprzeżytej żałoby po ojcu. Prawda jest taka, że faktycznie, kiedy chorował to współczułem mu patrząc jak cierpi a jak umarł to poczułem ulgę i przeszedłem nad tym do porządku dziennego. Nigdy nie odczułem jego śmierci jako osobistej straty i jakoś nie byłem w stanie sobie wmówić, że jest inaczej. Tak czytam to co napisałem i wyszło mniej nielogicznie niż myślałem , że wyjdzie. Przepraszam za ewentualne literówki, dwie godziny snu robią swoje...
-
Dziś się rozstaliśmy. Nie mam siły pisać. Nie wiem co robić. Spróbuję zasnąć, ale już czuję że to będzie długa noc.
-
pociąg szach czy mat?
-
Pokaż mi swój życiowy cel.