mysle, ze nie mieli pojecia co zrobic...a TY czego oczekiwalas? Bo w depresji z jednej strony nie chcemy byc z tym sami a z drugiej nie chcemy nikogo widziec. Ja zamknelam sie w domu, nie odbieralam telefonow, nie odpisywalam na smsy pomimo, ze czulam sie bardzo samotnie to nie chcialam miec z nikim kontaktu. Nie mialam na to sily.
Tez myslalam, ze jak umre to psy mnie obgryza zanim mnie ktos znajdzie.
Ty tez nie prosilas...liczylas na to, ze sie domysla ze chcesz zaopiekowania a to tak nie dziala.
Mnie sie wydaje, ze jedni mieli mnie gdzies ( glownie moja rodzina) a drudzy uszanowali to ze nie chce nikogo widziec bo wyraznie dawalam to do zrozumienia. POkrecone to i kto nie przezyl nie ma pojecia jak pomoc, czego sie od niego oczekuje, co zrobic . Dlatego nie mam pretensji do otoczenia. W koncu wszystko sie jakos ulozylo.