Matki nie kochalam w ogole... najpierw sie jej balam, potem gardzilam nia a w koncu bylo mi jej zal. Tate kocham bo przez wiele lat probowal mi wynagrodzic to , ze nie bylo go przy mnie kiedy matka niszczyla mi zycie a on uciekal do pracy. Przeprosil za to wiele lat temu i mamy bliski kontakt.
Tez mam kogos takiego i kocham go jeszcze za to, ze nie jest doskonaly ale zmienia w sobie to co mnie uwiera zeby zylo nam sie razem lepiej. Ja tez przy nim jestem lepsza wersja samej siebie i pracuje nad swoimi wadami.