brid
Użytkownik-
Postów
156 -
Dołączył
Treść opublikowana przez brid
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 3 z 7
-
miko8383, wydaję mi się, że na początku trzeba by się ogarnąć z lekami na padaczkę i alkoholem i dowiedzieć się jaki do ma wpływ. Raz za czas myślę, że odstawić na weekend można, ale czy co weekend - czy to nie działa jakoś destrukcyjnie dla układu nerwowego, mózgu itp? Alko bardzo ułatwia kontakty towarzyskie, to normalne. Też kiedyś miałem z tym problem, ale teraz jest tyle sposobów poznania dziewczyn online i umówienia się na spotkanie indywidualne, że spokojnie ogarnąłbyś temat. Tak na ulicy zagadać to ciężko. Na początek lepiej umówić się do psychologia, a oni Cię dalej pokierują. Jak jesteś z Krakowa, to na Kopernika można od razu do psychiatry, ale moim zdaniem na początek psycholog wystarczy. Dowiesz się co i jak.
-
a leci, bardziej trywialnego potania nie znasz ;p ?
-
Dusiorek, Dzięki za zainteresowanie i odpowiedź :) Chyba dobrze trafiłaś z tym oczekiwaniem na zezwolenie. Ja 28 lat, stary chłop, a w środku dziecko czekające na pozwolenie. No ale muszę to jakoś ogarnąć. Czyto ten czas który pozwoli mi się pozbierać ? gdyby to było 1 miesiąc, 2, góra 3 to może. Ale to już za długo trwa, a czym większa bezczynność, tym gorzej.
-
oglądamy mecz Lechii
-
Witam drodzy użytkownicy forum. Kiedyś już tu byłem, niestety wróciłem, więc nie jest dobrze. Potrzebuje od Was rady. Mam problemu ze stabilizacją nastroju i w uczestniczeniu w życiu społecznym. Kiedyś brałem spamilan i anafranil przez rok, chyba w dość małych dawkach, ale sam z tego zrezygnowałem. Teraz kiedy rzuciłem pracę (5 miesięcy temu, w poprawczaku na nocną zmianę, prawie przez 3 lata), nie potrafię się ogarnąć, ruszyć do ludzi, znaleźć jakąś inną pracę. Mam kompletny odrzut od ludzi, nie chce mi się z nimi gadać ani przebywać. Nic mi się nie chcę i nie mogę ruszyć z miejsca. Moje pytanie, czy pakować się w jakieś psychotropy? Zanim bym się umówił na wizytę i tak pewnie ponad miesiąc czas trzeba czekać. Z jednej strony boję się otępienia lekami, a z drugiej no nie umiem się ogarnąć, przebywanie z ludźmi sprawia mi dużą trudność, a przecież trzeba jakoś żyć i uczestniczyć w społeczeństwie. Może akurat to mi pomoże, na start a później odstawie.. Uczestniczyłem w terapiach, ale to nie wiele mi pomogło. Bez leków pewnie jakoś też bym dał radę, ale będzie to życie na poziomie wegetacji, a mam 28 lat, coś już trzeba ze swoim życiem robić na poważnie.
-
pomyśleć że to się kiedyś skończy. co zjesz dobrego ?
-
np wbijanie jak młotkiem. słyszysz te głosy ?
-
tam gdzie się coś kończy wszyscy sie pozabijali ?
-
to że wstałem za późno jak zwykle. jest tu ktoś z dawnych lat ?
-
dominika92, to się napij:p
-
Svafa, jak rozpoczęłaś dzień ;> :)
-
Nawet jak by istniał, jakie to ma znaczenie???
-
Sikorka77, ile masz lat jako moge zapytac?
-
kto mi powie, po co żyć ?
-
Candy14, ale może być ktoś dorosły i nieodpowiedzialny oczywiście
-
krótko, treściwie, bardzo celnie. Ważna odpowiedź dla mnie Amon_Rah,
-
ale czy sedno tkwi tylko w odpowiedzialności
-
widzę że skupiać się na temacie.
-
wydaje mi się że mężczyzna bierze odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale również za drugą osobę, dalej i za trzecią. a chłopiec - czasem nawet za siebie nie bierze ..
-
Mushroom, Marsal2, mało satysfakcjonujące wypowiedzi...
-
Marsal2, oczywiście że o psychiczną różnice, mentalną, czy emocjonalną. nie fizyczną
-
Jak myślicie, gdzie jest zasadnicza różnica ;>
-
zastanawia mnie jedno. jeśli rodzic który chciał dobrze, a wyszło mu źle, np nadopiekuńczość, czasu już nie cofniemy, ale jak sobie ułożyć relacje w dorosłym życiu z takim rodzicem, czy się chłodno zdystansować, czy próbować rozmawiać na te tematy (wydaje mi się że tłumaczenie nie ma sensu). żeby kiedyś czegoś nie żałować po wieki ...
-
tu jest chyba pewna esencja. twój chłopak mimo wszystko, że miał trudniej, ale wyszło mu to na lepsze. sam podejmował decyzje. nikt mu nie ingerował w wybory, ja chyba zostałem trochę wychowany w takich warunkach "cieplarnianych", przez co teraz wydaje mi się że robię wszystko pod innych, chyba chodzi o podświadomą akceptację. Przejmuję się pierdołami, i nie mam żadnego poczucia własnej wartości. Własnego zdania. ale chyba da się nad tym jakoś popracować
- Poprzednia
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
- 6
- 7
- Dalej
-
Strona 3 z 7