Skocz do zawartości
Nerwica.com

Miro

Użytkownik
  • Postów

    2 381
  • Dołączył

Treść opublikowana przez Miro

  1. dokładnie. Po około 10 minutach lęki powinny same mijać, no chyba że się nakręcamy. Więc na spokojnie, przedewszystkim na spokojnie
  2. U mnie poleciało, plan walki z atakami wykonany, teraz czas na odpoczynek, choć szczerze mówiąc mam chęć wsiąść w wesołe pudełko i się jeszcze gdzieś przejechać, ale bez przesady, odłożę to na jutro...
  3. nerwa, No i da się? Da Się! Ja już po popołódniwym przemierzeniu miasta wzdłuż i w szerz, posiadówie nad wisłą (samotnej ale nie o to tu chodzi), jakięś tam stany poddenerwowania i lęku były, ale taj jak podejrzewałem, są one coraz słabsze, tak że powoli staję się w pełni mobilny. Na upale nie czuję się najlepiej, nie wiem o co kaman, zawsze byłem stworzeniem ciepłolubnym Muszę to sprawdzić, jakiś pieszy wypad z psem w pełnym słońcu, tyle że mój pies ma zasięg jakieś 100m, później trzeba ją nosić na rękach
  4. OK, nie brałem dziś żadnych leków, co oznacza że zaraz wskakuję w wesołe pudełko, i zrobię jakąś traskę po mieście, może będą akcje -- 31 maja 2013, 14:43 -- No i udało się wywołać ataki nie tyle co paniki, ale wzmożonego niepokoju. Nie udało się to niestety w aucie, mogę śmigać już wszędzie Udało mi się to za pomocą nie brania żadnych leków, i oddalenia się na piechotę dość daleko. Ale za to uczucia które ogarnia Was kiedy to mija, kiedy to pokonujecie nie zastąpią żadne pigułki. Nie mam z czym tego nawet porównać, po prostu niesamowite uczucie kiedy organizm nagle podczas ataku zaczyna się wyciszać, i taki błogostan Tak więc znów triumfalny papieros, oraz fotka ze spaceru, dla tych którzy nie chcą, nie mogą się przemóc, taka... fotka Motywacyjna...
  5. Miro

    Samotność

    Mój poziom zaradności życiowej - MAX, ale o hajs się nie martwię, nie liczę, nie oszczędzam i nie żałuję. Bedę liczył jak będę miał potomstwo. Choć nie do przesady. Nawet portwela nie mam, a te szeleszczące papierki w kieszeni to są: Paliwo, modyfikacje, perfumy, jedzonko. Bez tej makulatury też będę ładnie pachniał, paliwo się załatwi, jedzonko się skombinuje. Do czego dążę? Szczęście. Jego za tę makulaturę nie kupię. Wszystkie rzeczy które dają mi szczęście są darmowe i nie chciałbym trafić na wstrętną babę która szuka zaradnego życiowo tylko podobną sobie, najlepiej "nerwuskę" Tak więc makulatura w kieszeni jest jedynie półśrodkiem ułatwiającym trochę zycie, ale za nią nie kupię szczęścia tego w szerszym pojęciu. Nie kupię spaceru nad wisłą (darmowy) Nie kupię zachodu słońca (darmowy) Nie kupię przytulania (w większości przypadków darmowe) i nie kupię miłości, tej szczerej której szukam, czyli tej na geny
  6. Miro

    Samotność

    Bez sensu jest to równanie. Ja Ciebie prosiłem o Twoją definicję, nie o krytykę jakiejś tam firmy która uczy jak udawać biznesmena będąc biedakiem. Ale do rzeczy, bo nic kostruktywniejszego nie wymyślimy. Fakt, ostatnio bardzo popularne jest polowanie na dzianych facetów, ale i tak przegra z pierwotnymi instynktami. To oznacza że pomimo że będzie ktoś zaradny życiowo a pojawi się ktoś z lepszymi genami (wy kobiety łatwo poznajecie silne, dobre geny) to pomimo że będzie średnio zaradny to polecisz jak "Zuza na bungee bez liny"
  7. Miro

    Samotność

    Kiya, Czym dla Ciebie jest zaradność życiowa, co ty rozumiesz poprzez to okreslenie? -- 31 maja 2013, 01:23 -- Nie wygooglujesz więcej niż ja wiem, pozwól że zrobię to za Ciebie: "Zaradność życiowa W najprostszym ujęciu efektywność osobista bywa kojarzona z zaradnością życiową. Jeszcze bardziej konkretnie a nawet dosadnie można to ująć tak (chociaż to bardzo zawężona interpretacja): skuteczność (efektywność) = działanie przynoszące pieniądze. Oczywiście przedstawione w serwisie XXX metody i pomysły na efektywność, choć wspomagają tak pojętą efektywność, to nie muszą jej gwarantować."
  8. Miro

    Samotność

    Widziałem kiedyś na stacji benzynowej taką sytuację: Podjeżdża Porshe 911, taakie nawet. Wysiada niski spocony jak jasny ch*j facet, a za nim wysiada bardzo ładna szczupła o wiele wyższa od niego dziewczyna. Idzie za nim jak pies, wszedł na stację, walnął jej drzwiami przed nosem, w drodze powrotnej to samo - wyszedł ysiejący mały książe, spocony (porshe sporo pali a z klimą to juz w ogóle) wpłynął do tego auta, dziewczyna jak pies za nim. No i odjechała zakochana para Ja z większym polotem traktuję swojego psa Warto tak się ponizyć? No chłop był "Zaradny Życiowo" napewno
  9. Miro

    [Kraków]

    Ostatnio jak byłem na rynku stwierdziłem "Nie lubię tłumu" Nie mam na mysli zlotowiczów, ale tych wszystkich ludzi obok których będziemy przemykać. Ostatnio spasowałem, tym razem też, wole powalczyć samotnie miro vs uśmiechnięty tłum...
  10. Miro

    Samotność

    Możesz rozwinąć? -- 31 maja 2013, 00:23 -- Kestrel, Do tego właśnie dążyłem -- 31 maja 2013, 00:24 -- Ale jak ładnie ubrane w słowo, co nie? Zaradny życiowo
  11. Miro

    Szkodliwośc forum?

    Nie wystarczy planować moi drodzy, samo pisanie nic nie da. Trzeba też działać, a to forum, ludzie na nim mogą jedynie zapewnić różnego rodzaju pomoc w owym działaniu
  12. deader, Masz tutaj I WW -- 30 maja 2013, 17:26 --
  13. deader, Raczej przekazy ustne typu "Third hand" ale na pewno znajdziesz w necie filmy, na YT poszukaj po angielsku.
  14. deader, Zgadza się! A Vietnam? To był dopiero poligon doświadczalny, wszelakiej maści chemii
  15. Saraid, Zaczepiam pierwszego lepszego przechodnia "-Dzwoń pan po pogotowie! Umieram!"
  16. Dodam że ja jak zapomnę telefonu to czuję się nieswojo -- 30 maja 2013, 16:58 -- słonko1, Alkohol mam znajomego co bał się latać, poleciał to stanów, do rodziny przy czym jego bagaż podręczny stanowił alkohol. i nie namawiam tu do picia (Sam jestem abstynentem) Ale jak mus to mus
  17. Też mnie to ciekawi. podczas I,II wojny swiatowej, co z resztą można zobaczyć na niektórych materiałach, lęk już był tak wielki że żołnierze tracili swiadomość. Nie było takich medykamentów jak mamy teraz. Dochodzili do siebie czasem nawet po kilku miesiącach. Wiadomo, część przypadków była nazwana "Stresem bojowym" ale co oni tam przechodzili to jest dla nas niewyobrażalne. lepiej nie wnikać, lepiej mieć ten telefon przy sobie
  18. Saraid, Dobra, zaczynamy wywody: Samolot: Mają tam takie leki o których niektórym psychiatrom się nawet nie śniło, tzn. Szanujące się linie lotnicze mają przygotowaną procedurę, masę leków, w razie "W" kontakt radiowy z personelem naziemnym ponieważ wbrew pozorom wiedzą co robić. Wielu ludzi doświadcza ataków paniki w samolocie. nie wiem jak tam tanie linie lotnicze które czasem mam wrażenie nie powinny być dopuszczone na rynek usług... Ale nerwicowiec który boi się ataku chyba Ryanaira będzie omijał szerokim łukiem Zabieg Chirurgiczny: Lekarz już tam dobrze wie co w takim przypadku robić, od dentysty ktoś już zwiał z połową wyrwanego zęba podczas ataku paniki, choć mógł tylko dentyście powiedzieć - dostał by w żyłę taki mix, że można by mu zrobić "Hollywood Smile" podczas jednej wizyty. Wystąpienie publiczne: Jak Cię przerośnie to uciekniesz, na łancuchu nie jesteś, ale całkiem niezłe wyzwanie, chętnie bym się podjął Pociąg: Kierownik pociągu wzywa karetkę Tramwaj: Pikuś, wysiadasz na najbliższym przystanku i taxi/pogotowie Jedyne co nam jest potrzebne w codziennym życiu by sobie poradzić to naładowany telefon przy sobie -- 30 maja 2013, 16:38 -- słonko1, Teściowej można skłamać że zawroty głowy, jeżeli droga kręta to wywalasz za auto trójkąt.
  19. słonko1, Po co pobocze? Awaryjne i stajesz na prawej stronie A czy nie ma wyjścia? możesz się z kimś zamienić jeżeli prowadzisz, w extremalnych przypadkach tj. kiedy atak trwa dłużej niż 30 min. pogotowie. Zawsze jest wyjście. Wiem jak to wygląda od srodka (to już koniec, już po mnie, itd.) ale zawsze jest...
  20. Miro

    Tężec, ktoś wie?

    *Wiola*, Racja, do otwartego dociera tlen.
  21. Saraid, Dajesz przykład, bo ja już podawałem - Korek drogowy jesteś sama w aucie, czyli pełen "No Way Out"
  22. Ja Wam odpowiem: Koniec świata czeka każdego z nas, w momencie kiedy pikawa stanie, krew przestanie płynąć, do mózgu przestanie dopływać tlen
  23. Saraid, Zawsze można zewsząd wyjść, chyba że osiadujesz wyrok Rozumiem że mówisz o miejscu pracy. Praca to nie Gułag, zawsze można uprzedzić przełożonych (to też ludzie) o zaistniałej sytuacji.
×