"czy to prawda że borderline mają "kłamstwo we krwi"?"
Kite, ja uważam, że ww. stwierdzenie jest niesprawiedliwe i w pewien sposób degradujące. Niepotrzebnie "przypisane".
Do kłamstwa "zmuszają" okoliczności, bywa, że jest ich [okoliczności niesprzyjających] tyle, iż delikwent lepi sobie z "prawd alternatywnych" pewien azyl, zasłania się nimi jako "okolicznościami łagodzącymi" etc. robiąc to na tyle często, iż one wchodzą w krew.
Co do BPD - myślę - patrząc na siebie - iż bez kłamstw, które dla mnie zawsze stanowiły pewną tarczę ochronną nie potrafiłabym społecznie funkcjonować pozornie tak świetnie, jak bez nich.
Pomagają, choć rzadko kiedy stosowane są "z premedytacją".