amelia83
Użytkownik-
Postów
13 719 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez amelia83
-
ja samą siebie wkurzam moi starzy ;juz odwyczilm sie od mieszkania z nimi pod jednym dachem
-
...w tym domu to do reszty zwariuję -- 01 sie 2014, 14:20 -- platek rozy, cyklopka, kosmostrada, cześć
-
mi tez rano nie chce sie jesc, ale zjadam cos kawalek chrupkiego pieczywa albo banan zeby nie brac lekow na pusty zoladek i kawa i papierosy obowiazkowo, tak to wyglądało jak dobrze sie czułam
-
mirunia, dzień dobry :)
-
zmęczyłam się juz zabawą
-
Makabra, tak czytałam, pozniej odpisze, ok moja mama zajmuje sie siotrencem 4 ltkiem i przyszli na poczatku chcialam uciec, tylko i tak bym nie uciekla, co najwyzej pod koc, ale teraz sie nim zajęłam
-
izaa, :***** naprawdę dziękuję, że jeteście jet mi lżej przez to przechodzić -- 01 sie 2014, 10:24 -- Makabra, czesc
-
nooo...to pobiadoliłam trochę...ide sie położyć, dziękuję, że jesteście
-
ja mam 2 diagnozy zaburzenie schizoafektywne typ depresyjny i Chad od niedawna
-
fajna? głupia, naiwna jak dziecko...ale dziękuję, że tak o mnie napisałeś, to miłe
-
platek rozy, nie wiedziałam, ze jestes po rowodzie, ile to lat minęło kochana? -- 31 lip 2014, 20:20 -- zawe podobały mi sie trochę 'czarne chraktery' niegrzecni chłopcy takich ktorzy za mna latali to olewałam, to ja wolałam latac za facetem
-
Ferduś kumpela ze szkoly, kumpela z pracy, koles z ktorym kreciłam nie wytrzymam
-
cyklopka, jestem życiową sierotą, nie dam sobie rady, tyle lat ciągle upadam dwie osoby face to face powiedzialy mi to, jedna nazwala mnie sierotka marysią druga powiedziala ze ja jestem taka ze mi napluc w twarz mozna moja jedna lekarka do ktorej kiedys chodzilam powiedziala mi kiedys po prostu wyszla z gabinetu, byla to wizyta prywatna, w jej domu- ze ona przeze mnie jakiejś depresji dostanie, -- 31 lip 2014, 19:56 -- kilka osob ktore poznalam powidzialy mi ze co ja soba reprezentuje ze ja jedynie moge znalezc dobrego fajnego faceta i urodzic mu dzieci
-
jak bylismy na urlopie cos zjesc on mnie zostawil w knajpie, poklocilismy sie, mi łzy leciały do talerza a on wyszedł bo nie bedzie na to patrzal, dokonczylam jesc, spalilam papierosa przyszedl do mnie i przepraszal, przepraszal i przeprasal, ale swoje wycierpię, ja nawet teraz nie pamiętam dlaczego plakalam taka beksa ze mnie, to umiem najlepiej miec dola
-
moj pierwszy, poprzedni facet (bylismy 5 lat razem) tez miał bardzo dobre relacje z mama usunal mnie ze znajomych na fb ja potrrzebuje drugiej osoby zeby sie mna zajęla ale wtedy tez ja daje od siebie moze nienadaje sie do zadnych zwiazkow, kumpelstw, 'jestem sama, niekochana, taki los"
-
platek rozy, dla niego zawsze zdanie mamy byłlo święte ja se mogłam pogadać... nie twierdze ze wszystko było między nami nietak wiele dla mnie zrobił przez te lata, tez dbał o mnie sprawiał ze czulam sie wazna i w siodmym niebie wtedy czułam się kimś ważnym nie wytrzymam tego
-
chcę byc sama, chce tak siedziec sama w pokoju, chce zdechnac
-
dokłądka cierpień miałam wystarczy mi moja powalona choroba oni są empatyczni i wporządku dla innych, nie dla mnie M jak miał gdzies ze mną isc co było dla mnie wazne to był zmeczony znajomym pomocy nie odmwaił najwyrazniej nie znalazł wojej drugiej połówki, ja Nią nie byłam
-
jasaw, był przeciwnikiem brania psychotropów, i tego , e mam rentę, dla niego to pójście na łatwiznę, nie miałam takiego wsparcia, nie interesowało go co u lekarza, co prawda pytał w ciągu dnia jak się czuję,....ale to głównie chodziło o pracę czy bede dla nich pracować, dzis jego mama gdy dowiedziała się, że pojechałam, to pierwsze co powiedziała, ze szkoda jej M i tez ze nie bedzie miał kto pracować tyle byłam dla nich warta... chcę być sama, niech nikt się mnie nie wstydzi
-
brakuje mi go ju po 3 godzinach mi go brakowało dzisiaj ale może to minie...moze naucze sie zyc...sama... moj poprzedni zwiazek trwał podobnie jakies 6 lat, byliśmy zaręczeni z tym poprzednim ja poprostu potrzebowałam byc dla kogoś ważna, żęby sie mną zaopiekowano wtedy czułam sie potrzebna ...czułam się kimś
-
Ferdynand k, ...no dobra, sprobuje... M nie ma czasu dla mnie... robilam od jakiegos casu bilans dobrych i niefajnych momentow, naszych klotni, choc my nie potrafilismy sie klocic..od razy sie ranilismy, były fochy, potem jakies przeprosiny nigdy nie byłam na tyle fajna tak fajna jak jego znajomi moje siostry dziwne(nie pisze tu doslownie ) a ta Danka(moja siostra) to ma studia? tak magistra..on w szoku ze jakto , nie nadaje sie , to taki jeden z wielu przykładow naprawde do mnie prawie nie przyjezdal to ja zawsze byłam dla Niego zwarta i gotowa kiedy chciał ja byłam... jego rodzina otwarcie mówi o tym, daje przykłady jk to ich synuś marnuje sobie życie ze mną, np M nie skonczyl studiow bo jezdzil do K, a to chyba jego wybor był, po drugie to ja jezdziłam do niego jak ze sraką a on do mnie rzadko, bardzo rzadko, bo u mnie nuda, niewazne ze ja byłam, uwazam jednak ze od jesieni do niedawna jakos mielismy najlepszy okres w zyciu a byliśmy ze sobą 7 lat, był bardzo zwiazany z rodzicami, kilka razy mi powiedzial ze jego mama zawsze bedzie nr 1 dla Niego, widocznie nie odnalazł swojej drugiej połówki, jego mama kilka razy mi powiedziała ze czasami jej bardzo szkoda M, najczęściej to były te chwile kiedy mialam depresje apropo to mi w takich momentach tez bbardzo mi było go żal, ilez to razy mu mówilam zostaw mnie, nie marnuj sobie życia ze mną, jego rodzice uważali e wlasnie je ze mną marnuje a mieszkaliśmy z jego rodzicami, dziadkami i siostra w domu więc...czasmi odczuwałam to tak JA KONTRA ONI i ja na straconej pozycji bo słaba jestem nie mam siły więcej napisać w tej chwili..
-
nie moge patrzec na swoja morde troche sie uspokoilam na chwile jak porozmwialam z siostra, przyszla z synkiem i kolezanka zadzwonila i opowiedziala jaka opinie mam u rodziny M, jak on przedstawil całą sprawe i tak wyłam jej przez telefon, tak mi ciezko
-
skasowalam , chcialam WAam napisac o co chodzi dlaczego tak cierpie, ale pisalam 3 razy i nie podobalo mi sie to co napisalam i kasowalam -- 31 lip 2014, 18:36 -- tosia_j, od M, z pracy, bo pracowalam u jego rodzicow z jego rodzicami i z nim mieszkalismy razem, czulam sie osaczona, ja sie nie liczyłam, oni-silne charaktery, M po ojcu choleryk i najpierw powie, czesto bardzo ranil mnie po czasie jakies przeprosiny...i karina dalej kochała...chyba zbyt mocno
-
wcale..nie napewno, nic nie jest dobrze, ja nie jestem fajna jak myslicie
-
Infinity, to ja uciekłam, bo juz nie dałam rady, za słaba jestem na to wszystko co ie w nazym zwiazku dzialo przez te 7 lat, duzo moich przemyslen, jestem chyba z tych co za mocno kochaja.... troche koloryzowałam kiedy było nie tak