Kryzys polegający na.....?
To jest ten kryzys tak?
Niemożność ustalenia celów życiowych?
Bardzo uległeś/ulegałeś, być może ulegasz wpływom innych, kobiet.
Teraz przychodzi mi na myśl jedno pytanie.
Jakie są/były Twoje relacje z matką?
Dbanie o wygląd nie jest niczym złym, jeśli nie przysłania innych sfer życia.
Chciałeś się z kimś związać, a nieświadome poczucie lepszego stanowiło barierę, albo nieświadomy lęk przed zbliżeniem, a potem utratą powodował ów blokadę.
Kazdy ma swoje problemy, dla siebie najważniejsze.
Każdy komuś czegoś zazdrości. Ty nie zazdrościsz innym niczego? Mam na myśli zdrową zazdrość, naturalną, o ile zazdrość jest zdrowa, ale pewnie domyślasz się co mam na myśli.
Widać jak bardzo opinia ludzi na Ciebie wpływa, zastanawiam się czy to nie przejaw wychowania.
Opisz jak wychowywali Cię mama z tatą. Mówili "Co powiedzą inni"?
W jaki sposób, opisz szerzej.
Człowiek słaby, bez poczucia własnej wartości, sfrustrowany tak postępuje.
Z jakiego powodu mogła się u Ciebie zakorzenić frustracja?
Miałeś jakieś trudności, próbowałeś sobie z nimi radzić w niewłaściwy sposób, stąd szukanie ofiar.
Potrzebowałeś bliskości, zrozumienia, szukałeś, a tak na prawdę selekcjonowałeś.
Zaspokajałeś w sposób nieświadomy swoje potrzeby. Tylko jakie?
Zaspokajałeś nieświadomie swoje potrzeby, niekoniecznie właściwie.
Szantażowanie emocjonalne to też trudność nieradzenia sobie z frustracją.
Taki mały chłopczyk, niedojrzały emocjonalnie tak postępuje. Jak czegoś nie dostanę to tupię nóżką.
Jakaś część Ciebie nie dojrzała, stąd konflikt wewnętrzny. Pomiędzy oczekiwaniami, a stanem obecnym. Niedojrzałość emocjonalna.
Szkoda bo to też umiejętność mówienia o tym co bolało w związku i umiejętność spojrzenia prawdzie w oczy.
Zakończyłeś związek bez wyjaśniania. To nie jest odpowiednie zachowanie.
Nie musisz utrzymywać.
Fajnie by było, gdybyś przed zakończeniem wyjaśnił co Ci nie odpowiadało.
Swoją drogą myślę o tym, czy Ty aby wystarczająco odpowiadałeś tym swoim zdobyczom.
Bo widzę tu niezdrowy egoizm z Twojej strony. Tylko Ty i Ty.
Chcesz postawić na swoim, zero kompromisów.
Kto by to wytrzymał ? Poddałabym się już po paru dniach będąc z Tobą, zakończyłabym tą relację.
Chyba wybierałeś sobie słabe kobiety, tzw. ofiary. Nieświadomie selekcjonowałeś je pod tym kątem.
Niezdrowy egoizm, już wcześniej Ci o tym wspomniałam.
Pijąc , na tamten czas tak radziłeś sobie z frustracją. Nieodpowiednio rzecz jasna.
Mądry przejaw.
Tylko jak zabijesz pustkę i strach?
Strach przed czym?
To dobrze, że chcesz się usamodzielnić.
Widocznie nie jesteś na to jeszcze gotowy.
NIe jesteś gotowy na związek i jakąkolwiek zdrową relację z kobietą.
Dlatego wcześniej zapytałam o relację z Twoją matką.
Wcale się nie dziwię.
Wiesz w ogóle czym jest związek? Zdrowa relacja z kobietą? Na czym polega?
Brakuje Ci wzorca w utrzymaniu relacji z kobietą, o ile nie z ludźmi.
Uważasz się za lepszego, a jednocześnie jesteś zakompleksiony, niepewnym, zalęknionym małym chłopcem.
Takie wewnętrzny głos dziecka w sobie masz, jeszcze go nie umiesz słuchać.
Rozbawiłeś mnie.
Znowu uważasz się za kogoś lepszego.
Opinia innych, ludzi jest dla Ciebie priorytetem.
Tylko Ci inni też mają swoje problemy i trudności i za świrów się nie uważają.
Dziecinne jak dla mnie postrzeganie świata.
To męcz się dalej i trwaj w nieświadomości i niewiedzy.
Chcąc poszerzyć swoje horyzonty z uwagi na konflikty wewnętrzne, nie będę wchodziła w szczegóły bo nie o to chodzi wybrałam terapię. A jestem na kierowniczym stanowisku. Jakoś nikt mnie nie zdemaskował.
To świadczy tylko o tym , jak bardzo udajesz tego, kim nie jesteś, działasz wbrew sobie.
Jakbym miała myśleć w sposób " bo co powiedzą inni" paplałabym się dalej w tym całym brudzie.
No, ale człowiek zawsze ma wybór.
Nie wierzę do końca.
Poprzednie opisywane stany przez Ciebie wcale nie stawiają Cię w takim świetle.
I to jest właśnie to.
Może czekasz, aż Cię królewna śnieżka wyrwie spod skrzydeł mamusi i tatusia.
Myślę, że nie chcesz być odpowiedzialny za drugiego człowieka, nie nauczono Cię odpowiedzialności względem drugiego człowieka.
Nie jesteś też wystarczająco odpowiedzialny za siebie.
Myślisz o sobie.
Nie napisałam tego, żeby Cię zbesztać. Co najwyżej pokazać swój punkt widzenia. Mam nadzieję, że nie włączy się Tobie agresor.
Bo to co napisałam wyżej...nie musisz się z tym zgadzać.
Nie widzę innej drogi jak tylko psychoterapia. Masz głęboko zakorzenione pewne schematy, błędne wzorce.
Żeby to wszystko odkręcić, doprowadzić do względnego stanu musiałbyś poddać się terapii.
Leków na takie trudności nie ma. Bo to Ty musisz chcieć popracować nad sobą pod okiem kompetentnego terapeuty.
No, ale to już Twoja sprawa i wybór, na szczęście nie moja.