Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Wylogowany odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
A hodujesz przy tym misie? Nie chce-misie i Nudzi-misie -
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Żaba Monika odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
Dobre, muszę zapamiętać, bo też często jestem w takim kryzysie -
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Wylogowany odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
Nie leniu, tylko: "osobo w kryzysie niechęci do działania". Szanujmy się, ok? -
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Żaba Monika odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
A miało być tak pięknie Sam musisz coś wymyślić, leniu -
Jutro będę pracować. Muszę poprawić parę scripts (nie wiem jak to jest po polsku - kodów?), plus poszukać danych do nowego kodu. Plus mam spotkanie na temat projektu, który robię. To jest bardzo duży projekt dla dyrektorów i nie wiem dlaczego mi go dali. Dobrze, że jeszcze jest jeden analityk, który to że mną robi. Niby on mi pomaga, ale on lepiej wie o co chodzi i ma więcej doświadczenia plus zna ludzi. Naprawdę nie rozumiem dlaczego mnie do tego przydzielili, najnowszą i tymczasową osobę w teamie, ale spoko. Może myślą, że po kursie jestem ekspertem.
-
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Wylogowany odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
No i wróciliśmy do punktu wyjścia -
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Żaba Monika odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
Znam tylko nieprzyjemne. -
Moja koleżanka chodziła na terapię na OCD I mówila, że tam kazali im sobie wyobrażać najgorszy scenariusz i nic z tym nie robić. Na przykład, ona musiala zwalniać się do domu z pracy żeby sprawdzać czy wyłączyla żelazko. No więc miała sobie wyobrażać, że nie wyłączyła i cała chałupa się spaliła, ale nie mogła wrócić sprawdzić. Dopiero przyszła po pracy i zobaczyła, że wszystko jest ok. Mówi, że to jej pomogło, ale nie wiem ile to trwało i czy coś jeszcze do tego musiała robić, bo jedynie pamiętam te opowieść o żelazku.
-
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Wylogowany odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
to opowiedz mi jakąś bajeczkę -
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Żaba Monika odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
Ale to musisz sobie wyobrażać przyjemne rzeczy -
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Wylogowany odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
No ja sobie wyobrażam właśnie różne scenariusze i mi to raczej nie pomoże xD -
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Żaba Monika odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
Ja sobie przed snem lubię wyobrażać różne przyjemne scenariusze że mną w roli głównej. Korzystam z tego, że w swojej wyobraźni mogę robić co chcę, więc latam, jeżdżę konno, spotykam się z ludźmi, których już nie ma. Co tylko mi się zamarzy, traktuję to jako swoją drugą rzeczywistość, i gdy tylko zaczynają mnie nachodzić jakieś natrętne myśli, to wskakuję do swojego wymyślonego świata. Może Tobie też by pomogło. -
To oznacza, że tajemniczy brunet wkrótce wyzna Ci miłość.
-
Jak sobie radzicie z bezsensem życia?
Wylogowany odpowiedział(a) na Pawwwle temat w Kroki do wolności
Nie radzimy sobie. Kurtyna. A tak w ogóle to ćwiczę angielski, aby powrócić na poziom C1, bo chcę wejść do nowej branży. Ćwiczę siłowo, dziś były dipy z 40kg na pasie, robię sobie bilans dnia wieczorem, którą dziedzinę życia jakoś zaopiekowałem danego dnia. Gram w VR w taką grę Blade and Sorcery, bo nie lubię biegać, ani pedały mnie nie kręcą, ani ja pedałami. Wczoraj wymieniałem gniazdka i kontakty bo stare były żółte takie już i podrapane. Szukam sobie zajęcia tak. Ale ruminacje są, żal za przesranym czasem jest, samotność- a i owszem! Najgorszy jest ten moment, kiedy gaszę światło i kładę się spać. Wtedy przypominam sobie nawet takie rzeczy, które nie miały miejsca, a ludzie, którzy dawno temu zapomnieli o moim istnieniu zaczynają o mnie intensywnie myśleć w jak najgorszy sposób, a ja te myśli słyszę xD Na tym forum, chyba nie będzie nietaktem, jeżeli dodam, że tak dosłownie to nie wygląda, no ale... -
Imo to co piszesz to kwestionowanie czy dobrze ‚działasz’ to jak najbardziej może byc połączone z ocd, to trochę taka hipochondria plus. mi na hipochondrię która kiedys miałam dosyć znaczna pomogło wrzucenie w środowisko które zupełnie inaczej funkcjonowało niz moje. W skrócie na wiele rzeczy mieli wyrąbane, zobaczyłam jak można inaczej podchodzić do różnych kwestii, poważniejszych niz te którymi ja sie przejmowałam i zyc i jeszcze nic sobie z tego nie robić. Inny wzorzec. Nie wiem, czy to można podpiąć pod ekspozycje. I masa masa racjonalizacji w rodzaju ten stres robi mi więcej złego niz te rzeczy, które sobie ‚przewiduje’ (bo to akurat prawda).
- Dzisiaj
-
5 posiłków dobrze wchodzi na schudnięcie/metabolizm. Krupnik matko wieki tego nie jadłam. Zjadłabym ale nie na 2 dzień jak już tak gęstnieje i sie robi trochę bleszka
-
Śniadanie 3 jaja sadzone smażone na 27 g boczku Grzanka z 44 g chleba pszennego Kawa z 80 g mleka 52 g czerwonych winogron Obiad (część I) 235 g krupniku (domowa zupa z kaszą jęczmienną i warzywami) Obiad (część II) 151 g gotowanego fileta z kurczaka 95 g ryżu Ok. 100 g sosu warzywnego Popołudnie / Kolacja 173 g wędzonej makreli Wieczorny deser-szejk Skyr waniliowy 150 g serka wiejskiego Banan Sok malinowy (taki domowy z sokownika) Całość zamknęła się w świetnym bilansie ok. 1790–2080 kcal z mocno przebitym celem białkowym (ok. 131–150 g białka). Tak notuję to w wątku w popularnym LLM , pomaga mi liczyć tak mniej więcej. 2 tygodnie redukcji, 3,5kg za mną. Obecnie to jest jedyna dziedzina życia, która u mnie dobrze funkcjonuje.
-
Rano zamówiłam wege full Scottish breakfast I to był błąd, bo oczywiście nie zjadłam wszystkiego. Na obiad burgera z onion bhajis I sałatką. Potem znowu jadłam shortbread I parę żelek, a po powrocie do domu trochę chleba z hummusem. A, i pomarańczę.
-
Śniło mi sie ze kumpel z pracy zaprowadził mnie na szczepienie, które sie nie udało ktorys z kolei raz, bo nie spełniłam jakichś formalności. Popłakałam sie i powiedziałam ze czuje sie jak w procesie Kafki i sie od tego obudziłam - i dobrze bo zaspalam jakaś godzine. poszłam do pracy a tam kumpel na miejscu obok mnie. Wahałam sie czy podzielić sie z nim tym cudownym snem, ale jednak rozum wygrał, co prawda mowie ludziom głupoty ale mam jakies granice jednak i co wy na to analitycy snów? Coz to ma oznaczać? Ja wiem co to ma oznaczać, bo wczoraj pod koniec dnia wyszło ze cos oboje zjebalismy i trzeba to było dziś naprawiać tyle ze ja jestem tego świadoma i nie potrzebuje do tego durnych snów lol
-
Na obiad quiche z tuńczykiem i oliwkami, a na kolacje wjechał nalesnik na wytrawnie , bo zostało mi ciasto z wczorajszej zachcianki
-
Dekarz.
-
Zawód
-
Disko Polo i Pop Lubisz lody włoskie ?
-
Tak Pływałeś rowerem wodnym ?
-
Nie Pływałeś na skuterze wodnym ?
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane