Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Dalila_

    Chaos

    Możliwe choć Mateus przynajmniej się zdiagnozowal i leczył:)
  3. brum.brum

    zadajesz pytanie

    tak u neurologa a Ty?
  4. Nie znoszę Masz jakieś filmy/seriale na smartfonie?
  5. Harding

    zadajesz pytanie

    Jeszcze nie, bo jeszcze nie jest u mnie aż tak ciepło Masz niedługo wizytę u jakiegoś lekarza?
  6. Harding

    Pytania TAK lub NIE

    Nie, nigdy Masz limit GB na smartfonie?
  7. mała_mi123

    Chaos

    Mateusz dobrze czasem prawi. Fuji o tym wie. Są granice wszystkiego..
  8. Co ci się przegrzewało - na którym forum?
  9. Sigrid

    Ku lepszemu

    Jeszcze nigdy tak się nie bałam szpitala jak teraz. Mam takie nieprzyjemne doświadczenia w zmianie i odstawieniu lekach że panikuję. Wczoraj się popłakałam, boję się, że ostatecznie nic nie pomoże, że będę skazana na te gówno przez resztę mojego marnego życia. Wiem, że jestem lekooprna, ale tli się we mnie wiara, że ten krok jaki podjęłam ustabilizuje mnie i będzie chociaż trochę lepiej. Nic innego nie pragnę jak spokoju od własnej głowy, od tego, by funkcjonował normalnie, a nie, że jestem jego więźniem i jestem od niego tak naprawdę zależna. Głosy = od razu gorszy nastrój, nie potrafię nawet wziąć się za coś konstruktywnego tylko marnuję czas, co wywołuje u mnie irytację i z automatu czuję się bezwartościowa. To zamknięte koło, a ja z niego nie potrafię wyjść. Chciałabym iść na spacer, ale jak mam wyjść z domu, skoro każde przejeżdżające auto kusi, bo w głowie mam myśli, by się pod niego rzucić. Wystarczy, głosy mówią, wystarczy zrobić jeden skok i po tobie! Kuszące i destrukcyjne. Takie jest pragnienie śmierci.
  10. Dalila_

    Chaos

    Hahahah Mateus guru zartu
  11. brum.brum

    Pytania TAK lub NIE

    Jasne robosz zakupy w Żabce?
  12. pewnie lubisz burze z piorunami?
  13. A wy sobie razem popykajcie w gierki może gracie w to samo i jesteście tam wrogami XD
  14. brum.brum

    zadajesz pytanie

    tak jezdzisz już rowerem?
  15. A co do dzieci jak zmieniają życie to patrząc z boku np na moja sąsiadkę to nie ma ciągle czasu obowiązki dziecko dosłownie życie się zmienia bezpowrotnie takie to sprawia wrażenie patrząc z boku. Coś za coś, ale ogólnie smutno mi z tego pwoodu, bardzo szybko dostrzegam przemijanie czegoś z przeszłości XD Ogólnie w zyciu Mówię o sąsiadkę przyjaciółce takiej w sumie Co mieszka płot do płotu na szerokość 2.5 m jezdni
  16. sailorka

    zadajesz pytanie

    tak, na sparingu taekwondo a Ty?
  17. Aha o tym mówisz. Dawne czasy (A nawet i dziś są pary co się decydują na dzieci jako dwudziesto i parolatkowie) to tak wymagały że człowiek zakładał te rodzinę i jakoś sobie radził. No problemy że zdrowiem to najbardziej stresujące sprawy. I dla dziecka i dla dorosłego. Nie dziwię się że tata zrezygnował z jakis tam pieniędzy jak ryzykować zdrowiem czy życiem. Młodzi byli, i z dziećmi. Tu trzeba myśleć już dalekosieznie i odpowiedzialnie tu i teraz zarazem. Ale twoja wypowiedź wskazuje raczej że masz ciepłe uczucia dla rodziców więc chyba jakoś udało im się ten ciężar unieść, dobrze Cię wychować, zasiać wartości i uczucia. Tak myślę bo nie piszesz jak osoba bezrefleksyjna;)
  18. w sumie zycie jest piekne, nawet z tymi choróbskami ja jestem zadowolony ze swojego zycia ale przydalby mi sie lepszy komputer zeby grac w nowe gry, moge zalozyc temat ze zbiórką tutaj na forum hehe xd
  19. Mam na myśli, że rodzice w tamtych czasach, kiedy ja z rodzeństwem przychodziliśmy na świat chcieli żyć tak jak dzisiejsi trzydziestoparolatkowie (oni mieli po dwadzieściaparę lat, ale byli dojrzalsi od nas bo poprzednie pokolenia ich do tego przygotowywały), czyli chcieli cieszyć się życiem, imprezować, spotykać się z rodziną i znajomymi. Życie jednak szybko ich zweryfikowało i teraz to widzę. Szybko doszły do codzienności takie rzeczy jak wypadek w miejscu pracy i uziemienie na kilka miesięcy, gdy byłam mała często bywałam w szpitalach bo mama mnie zabierała ze sobą, żeby odwiedzić poszczególnych członków rodziny tam leżących, czasami byli pacjentami na tym samym piętrze, taki zbieg okoliczności, że jedziemy do dziadka a dwa pokoje obok jest tata... Ja tego nie rozumiałam, ale tata potem musiał zrezygnować i nie wrócił już do tej samej pracy. Zmienił zawód. Miał cholerne lęki, które z czasem minęły, ale nie chciał już chyba ryzykować dla pieniędzy, żeby któregoś dnia nie wrócić do domu z pracy i nas już nie zobaczyć. Później i ja miałam epizod w dorosłości z chorobą i zabiegami operacyjnymi - niestety też przez myśl przebiegało mi w głowie czasem, że już mogę nie być tak sprawna jak kiedyś. Na szczęście tak nie jest, ale to się widzi wtedy i czuje, co przechodzili rodzice, gdy się obudzimy nagle będąc w bardzo podobnej sytuacji.
  20. Podrywanie przez moja osobę jest niestety zarówno wygrana jak i przegrana więc słowo fail pasuje LOL
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×