Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Wydaje mi sie, że raczej nie reaguje impulsywnie. Jakies niekontrolowane wybuchy to miałam pewnie w okresie dojżewania, a tak to jestem stety/niestety mistrzem w tłumieniu emocji. Co do tego w co uciekam w trudnych chwilach to: -Internet -sen (opanowalam niemal do perfekcji, a raczej pozwoliłam by on opanował mnie, jak nie mam nic narzuconego w danym dniu z góry to potrafie przespac cały dzień) -chipsy(czasami oszukuje sie wybierajac niby zdrowszą np. wielozbożową wersje)
  3. Że mamy płodzić i rodzić dzieci bo to powinność społeczna? No ja nie wyobrażam sobie, że żyję z tego powodu.
  4. alone05

    Untermensch [*]

    Pamiętam Go z forum, to był facet, który miał tatuaże i kolczyk w nosie. Bardzo współczuję
  5. Muszę Cię zmartwić, idzie lato Ja też nie znoszę ciepła
  6. Ja ci nie wytłumaczę, bo nie mam dzieci dlatego, że uważam, że moje geny są warte zachowania, tylko bardziej z powodu, że to powinność społeczna.
  7. To wytłumaczcie o co chodzi może mam pokrętne bo w ogóle nie rozumiem tej idei genetycznego pozostawiania po sobie gdzie już na starcie twoje dziecko ma 50proc tylko z ciebie a co dopiero jakies pokolenia wprzód.
  8. Treść przysiegi zarówno cywilnej jak i kościelnej wskazują wyraźnie na to, że coś się zrobi, a nie na to, że ma się checi żeby tak sie stało. Jak juz zostało zauważone liczba rozwodów jest bardzo duża i czasami zastanawiam się, czy ludzi faktycznie coś robią, żeby do tego rozwodu nie doszło. Mi sie wydaje, że " po prostu powtarzajac formułkę się oszukuje. Co jeśli jedna osoba "tylko mówi formułkę", a druga podchodzi do tego na serio? Ogólnie zawarcie zwiazku małżeńskiego jest uważane za ważne wydarzenie. Często towarzyszą temu przygotowania, duża oprawa, zaprasza sie wielu świadków. Wydaje mi sie, że powinno się podchodzic do tego na serio. Może trzeba by przewidzieć wiecej wsparcia, nauki w tym zakresie. Chociaż nie wiem, czy ludzie w ogóle byliby chetni skoro nawet nauki przedmałżeńskie są czesto traktowane jako zło konieczne. A może ludzie maja po prostu za małą wiedzę jak być dobrym współmałżonkiem, rodzicem itp.
  9. Jakieś masz pokrętne myślenie z tym zostawianiem swojego. Czy ktoś każe się kisić między kuzynostwem? Teraz współcześnie jest pod względem genetycznym lepiej niż 100 lat temu kiedy się brało partnera do rozrodu ze swojej lub sąsiedniej wiochy. Ludzie powyjeżdżali za pracą np. na Śląsk, potem gdzieś na drugi koniec Polski na studia i już się trochę geny przemieszały.
  10. Nie wiem czy z murzynem ale tak jest, ze to jest optymalne z z pkt widzenia biologii a po 2 str masz drugi biegun czyli Habsburgów z masa wad genetycznych. wiec trochę paradoks tego pozostawiania genetycznego ‚siebie’ i swoich
  11. Trudna nie trudna jakos nie ma lasu chetnych - tych, którzy mogą mieć swoje. Albo żeby ktos kto postanowił mieć dzieci nie próbuje naturalnie tylko od razu zaczyna od adopcji
  12. Ale teraz mamy proces zawężający pulę genową jeśli Iksińska spłodzi czwórkę dzieci a Kowalska swoje wyeliminuje. Tylko mi nie mów, że najlepiej się mieszać z mudżina
  13. Odnosnie tego pozostawiania to chyba ze to ma znaczenie za zycia jeszcze, ze ktos nie może sie pogodzic z nicoscia / przemijaniem wiec za zycia lubi sobie myśleć ze po jego śmierci ktos go będzie wspominał. No ale still - to całe wspominanie będzie sie działo i tak po śmierci dopiero
  14. No dokładnie poza tym genetycznie najsilniejsze organizmy to te ostro zmieszane, wiec idealnie jakby pozostawić po sobie i po własnych przodkach jak najmniej
  15. A ja wczoraj oglądalem w tv jakieś must be the music, a tam w jury jakies muzykanty znani, guru i oceniają innych, jakieś natalie szroder laseczka i wygrywy, a ja biedak i im zazdro ehh, że im wyszło, a ja do niczego i nie umiem śpiewać.
  16. Dlatego mowie ze w tej checi ‚pozostawienia’ po sobie jest coś megalomańskiego bo zakłada ze jest i będzie o czym w ogóle mówić i ze ktos ma mieć moje zdjęcia i rozprawiać jaka to nie byłam zajebista - oczywiscie łechce to ego ale oni nawet nie będą tego swiadkiem juz pomijam ze poznawać historie / dowiadywać sie o rzeczach czy zasługach różnych ludzi można bez powiązań z nimi biologicznych.
  17. Nie ma jeśli Iksińska wyrobi twoją normę
  18. Dzisiaj
  19. Nawet jesli to jakie to ma znaczenie dla osób które już dawno nie żyją? Czy je to grzeje lub ziebi tak naprawdę zakładając ze nie ma żadnego zycia wiecznego?
  20. Dalila_

    Dzisiaj czuje się...

    Też źle. I letnie ciepło czuć o ile ja się gorzej czuje w ciepłej temperaturze
  21. nie obraź się, ale czasem piszesz w taki sposób, że nie da się Ciebie zrozumieć. Tak, jakbyś pisała w innym języku. O co z tym chodzi? I przetłumacz to co napisałaś
  22. Czy to ma znaczenie ze iksinska sie rozmnoży a Kowalska nie dla przedłużenia gatunku? Nie wiec to nie jest instotne ze to ty akurst swoje geny zostawisz a nie twoja kolezanka. W takim sensie masowym coś pozostawimy ale to moim zdaniem to ze to zrobisz konkretnie ty nie ma żadnego znaczenia i ten pierwiastek ‚ciebie’ w tej całej masie sie rozmywa a pamiętać będą max wnuki
  23. Może być nieważny. Akurat ja jestem z takiej rodziny że mam duzo historii i nawet jak nie żyłam wtedy co pradziadkowie to nie są dla mnie obcy. Bo duzo o ich losie wiem. Szkoda że inni tak nie mają bo takie historie mnie np fascynuja
  24. To ma sens właśnie taki i kazdy gatunek do tego pędzi. Czy oni cos pozostawiają po sobie? Tak i nie
  25. Jak 1 raz byłam w covidzie to generalnie wszelkie wnioski były na wyrost xd no ale musiała raz mi jakaś odpowiedź zwrotną. Na pewno nie miałam problemu z tym co ostatecznie stwierdziła wtedy
  26. No o tym mowie właśnie, ze goni do tego biologia aby przedłużać gatunek, a jednostkowo zostają po tobie prawnuki, ktore cie nie znają. Jezeli komuś nie zależy na przedłużaniu gatunku bo ta perspektywa ich nie dotyczy (bo jest odległa i nie będzie za ich życia i generalnie maja prawo mieć to w dupie) no to argument ‚pozostawiania po sobie’ tez jest dla takiej osoby nieważny.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×