Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Jest wiele rodzajów inteligencji. Mnie bardziej podnieci czytanie poezji razem w łóżku niż jakiekolwiek zabawy. Ogólnie dla mnie seks jest trzeciorzędną potrzebą i nie jest mi do niczego potrzebne. Oczywiście bywa, że oglądam i jest okej, ale jeśli chodzi o życie seksualne, to po pierwsze - nie mam żadnego, ale mi to nie przeszkadza. Byłam w związku z kobietą i mężczyzną i zdecydowanie bardziej mi do kobiet,jednak jeszcze bardziej do inteligencji. Jest coś takiego jak spektrum aseksualności i opisuje mnie to idealnie. Czy to będzie mi ktoś mówił o Teorii miary Lebesquea, czy cytował Baudelaire'a nie ma to dla mnie znaczenia. Liczy się wiedza, obojętnie w jakim zakresie.
  3. Ja też. I powiem szczerze... dla mnie wygląd ma bardzo małe znaczenie. Gdy widzę w kimś kogoś z kim nadawałabym na tych samych falach i inteligencja byłaby na wysokim poziomie. Plus ciekawa osobowość, ceikawe tematy i wspólny jezyk. To się jaram. jaram się mózgami. A baaaardzo rzadko tam mam, że poznam ciekawą osobę. Większość ludzi jest dla mnie przezroczysta, ale mogę mimo to z nimi gadać, tyle że ta rozmowa jest niesatysfakcjonująca, ale jakoś trzeba żyć z ludźmi. I gdy ktoś powie ----EEEEEE, nie wierzę, że mało patrzysz na wygląd. To ja powiem tej osobie. Poczytaj o sapioseksualizme. I to jest nieważne, jaka płeć. Tylko że jeśli chodzi o wygląd, to nie podobają mi się urody w kanon. Mam swój typ jeśli chodzi o wygląd i nie lubię idealnych ciał. Czy to dziewczyn, dla których najważniejszy jest wygląd i podrywanie facetów. O nie. NIe cierpię głupich lasek. A głupi faceci są dla mnie niewidzialni
  4. To jest jasne i dość oczywiste. Natomiast uznawanie kogoś za autorytet nie musi przecież oznaczać ślepego zaufania ani bezkrytycznego podążania. Można uznawać kogoś za autorytet w jakiejś konkretnej dziedzinie czy aspekcie, a przy tym w pełni uznawać jego omylność i niedoskonałość. Np. osobiście cenię i lubię Bralczyka, co nie oznacza, że zgadzam się z nim w każdej kwestii - np. uważam, że jak najbardziej można mówić, że ulubione zwierzę umarło, a nie zdechło. Podobnie, lubię i cenię Miodka, choć też nie w każdej kwestii się z nim zgadzam, i nieraz mówię "w Ukrainie", uznając tę formę za jak najbardziej poprawną. A z postaci historycznych, inspirującą postacią był chociażby Bertrand Russell (jego esej "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem" i tekst o czajniczku są świetne), choć jego publiczne wypowiedzi na temat broni atomowej, USA i geopolityki były zależne od jego wolt i zmian zdania, i akurat wobec tego aspektu jego działalności pozostaję krytyczny. Wybitne umysły i geniusze też się mylą i popełniają błędy. "Nawet małpy spadają z drzew". Też jestem mocno krytyczny wobec wszelkich ślepych wyznawców, którzy swoje tzw. autorytety traktują jak jakieś nieomylne guru, a siebie uznają za oświeconych, bo poznali "prawdę" objawioną im przez tego guru. Nawet w internecie nieraz napotyka się na takich ludzi - co jest paradoksalne, biorąc pod uwagę, że dzięki internetowi wiedza jest na wyciągnięcie ręki, a i weryfikowanie informacji jest dużo łatwiejsze. No ale z drugiej strony, to w internecie jest więcej antynaukowych bzdur niż gdziekolwiek indziej. Tu też zgoda.
  5. To było "i wjechał kutas w pizdę, jak nóż wjeżdża w masło". Trzynasta księga Pana Tadeusza jest nieznanego autorstwa - po latach przypisano ją Fredrze, choć bardziej prawdopodobnym autorem jest Włodzimierz Zagórski żyjący w latach 1834-1902. Nie wiadomo, czy to też nie on napisał "Baśń o trzech braciach i królewnie", również najpewniej mylnie przypisaną Fredrze. W tej "baśni" jest mowa o wazelinie, czyli rzeczy wynalezionej w 1870 w USA - a pamiętajmy, że Fredro umarł w 1876, zaś w tamtej epoce wynalazki nie rozpowszechniały się po świecie tak szybko, do tego Fredro mieszkał w zaborze austriackim, czyli najbardziej zacofanej części dawnej Polski. Więc prawdopodobieństwo, że to on napisał tę baśń, jest znikome. A skoro już jesteśmy w temacie: Ten chłopiec na pewno uzyskał po tym adekwatną ksywkę od rówieśników. I ta ksywka to zdecydowanie nie była Pizydia. ^^ Ciekawym dziełem jest też "Falliczna pieśń" Tuwima. W sumie to szkoda, że setki lat temu nie było poetek, które pisałyby soczyste wiersze i inne dzieła z gatunki literatury erotycznej zgodne z własnymi fantazjami i upodobaniami.
  6. Super grać na pianinie kiedyś chciałam ale żadnej muzycznej czy innych zajęć to nie mialam... powodzenia na koncertach To dużo trzeba dyscypliny i treningu robić taka muzyczna szkole
  7. Jak widać, dotąd były już co najmniej trzy tematy właściwie o tym samym, co ten, tyle że bez ankiet. Czy zatem zakładanie kolejnego nie jest tworzeniem bytów ponad potrzebę? BTW, przykro mi, że podczas wstawiania linków do tych tematów automatycznie załadowały mi się te obleśne zdjęcia jako "miniaturki" tych tematów. Nie było to moim zamiarem. Sam jestem zniesmaczony tym faktem. Chciałem wstawić same linki, bez miniaturek. A już na pewno takich jak te. Ciekawe, czy te obrazki dałoby się stąd usunąć, tak by zostały same linki. Na innych forach tak to właśnie działa i wygląda, np. takich phpBB by Przemo - najlepszym rodzaju i skrypcie forów. W sensie że kobiety z reguły nie uważają, że kobiece ciała są brzydkie lub wręcz obrzydliwe? Nie wiem, dlaczego tak jest. Może po prostu z jakiegoś powodu kobieta to uniwersalne piękno, albo takie przekonanie to pokłosie doświadczeń z niemowlęctwa, gdy młodziutcy ludzie ssali piersi matki niezależnie od płci, więc kobiece piersi kojarzą im się z bezpieczeństwem, bliskością i ogólnie czymś pozytywnym. Ja tam byłbym za tym, żeby na basenach mężczyźni musieli zakrywać torsy, w tym sutki, tak samo jak kobiety. Skoro od kobiet wymaga się, by zakrywały piersi, to wymagajmy tego samego od mężczyzn. Wiem, pisałem już o tym w innym temacie. To mężczyźni są brzydcy, więc niech zakryte będzie raczej to co brzydkie niż to co ładne. Odsłanianie torsów przez mężczyzn powinno więc być traktowane i oceniane surowiej niż odsłanianie piersi przez kobiety. A tymczasem, nie wiem, czy w praktyce jak latem typ ze zdjętą koszulką i odsłoniętym torsem idzie sobie chodnikiem, to zdarza mu się dostać mandat za nieodpowiedni strój i odsłanianie ciała w przestrzeni publicznej. Bo kobieta idąca chodnikiem topless na pewno zaraz by dostała mandat. No ale to już osobny temat. Tak jak mnie aktorek. No tak, a ja po prostu nie wyczułem ironii w twoim głosie - ciekawe czemu. ^^ Użyte tylko po to, by wykazać, że żeby wiedzieć, co nas kręci i podnieca, nie trzeba próbować określonych rzeczy, bo często bodźce wzrokowe i wyobraźnia mówią same za siebie. Jak ktoś szuka własnej orientacji, to oznacza, że u niego/niej to nie jest zero-jedynkowe, tylko płynne, po angielsku flexible (niektórzy określają się jako heteroflexible, czyli z przewagą hetero, jednak z domieszką homo, gdy mają do czynienia z wyjątkowo atrakcyjnym dla siebie człowiekiem tej samej płci).
  8. MicMic

    Związki poliamoryczne

    Nie, to nie jest to samo. Poliamoria to znacznie szersze pojęcie. Otwarty związek polega na tym, że jest głównych dwóch partnerów i dopuszczają, że każdy z nich może mieć jakieś dodatkowe przygody, głównie seksualne. No to prawda, ale nikt nie powiedział, że w poliamorii wszystko jest łatwe i przyjemne. Xd
  9. Nesia

    Dzisiaj czuje się...

    Wróć i zobacz kto zaczął komentować mnie Jesteś antypatyczny dla mnie i z brakiem argumentów to nie ma związku.
  10. Sensys

    Dzisiaj czuje się...

    Hahaha, przerosło widzę i brak argumentów to na przyszłość nie używaj słów które nie pasują w danym kontekście. Kompletnie mnie to wali jakim słowem byś skwitowała i nie wiem po co to piszesz i że zachowasz wielce kulturę To na przyszłość nie komentuj i nie odnoś się do moich wypowiedzi jak tak szybko wymiękasz i przerasta Cię prosta dyskusja i proste pytania.
  11. Nesia

    Związki poliamoryczne

    Ciężko tolerować kogoś gdy się kogoś nie lubi zwłaszcza, że sypią z Twój ukochana? Nie umiem jeszcze tego ogarnąć. Nie przestudiowałem tematu
  12. No to przecież to jest to samo co otwarty związek. Z tym że w poligamii nie musi być miłości może być sam seks. @Doktor Indor na ten temat to cały elaborat z marszu napisze Czekam na jego wypowiedz
  13. Dzisiaj
  14. MicMic

    Związki poliamoryczne

    No różnie bywa podobno. Ogólnie wystarczy żeby tolerował, nie musi lubić
  15. Nesia

    Związki poliamoryczne

    Dobrze to się nie skończy
  16. Nesia

    Dzisiaj czuje się...

    Nie mam ochoty wchodzić z Tobą w dyskusję. Twoje podejście jest bardzo męczące. Skwitowałabym to bardzo prosto jednym słowem ale zachowam kulture.
  17. MicMic

    Związki poliamoryczne

    Chodzi o relacje romantyczne z wieloma osobami jednocześnie. Niekoniecznie w trybie 2 + 1. Są rozmaite warianty i konfiguracje, 2 + 2 itp itd. Generalnie chodzi o to, żed nie chodzi tylko o seks, tylko np jakby się miało dwóch parnerów jednocześnie i każdego darzy się uczuciem. Twój drugi partner może się znać i lubić z Twoim pierwszy, ale niekoniecznie. Dlaczego? Po prostu uważasz, że to jest ok, ale czujesz, że byś tak nie chciała. Nie. Tak jakbyś miała dwóch chłopaków jednocześnie. I oni o tym wiedzą i się zgadzają. Albo Twój parner ma drugą dziewczynę, którą darzy uczuciem. Możecie się spotykać we 3, ale niekoniecznie. Albo Ty masz dodatkowego partnera i Twój parntner też. No już nie mogę dodać No jeśli jesteś pewna, że nie, ale nie jest to upadek moralności i dzwiarstwo, to dla Cb jest właśnie odpowiedź "tak, ale to nie dal mnie"
  18. Nesia

    Usuwanie konta

    Fajny pierwszy post Czyżby rozczarowanie na wejściu?
  19. To, że mam negative bias i jestem generalnie pesymistą nie ma w ogóle nic wspólnego z poczuciem humoru. To są dwie niezależne sprawy. W szczególności w realu, moja była dziewczyna, która mnie zna najlepiej ze wszystkich, twierdzi wręcz, że nie zna nikogo innego lepszego do wygłupów i wydurniania się. No, ale jak każdy, mam swoje wrażliwe miejsca i jak ktoś je niedelikatnie posmyra, to się odpalam.
  20. Tylko widzisz, ja codziennie coś robię, nawet jakbym miała się zmusić
  21. Zaczyna być lękowo a jestem w pracy
  22. Nesia

    Dzisiaj czuje się...

    Czy warto być dobrym człowiekiem? To wielka sztuka przejść przez piekło i nie stać się diabłem kiedyś czytałam i mocno pilnowałam aby ta cząstkę zdusić. Terapia było dla mnie szlachetność i pomoc innym, życzliwość i dobre słowo. Bycie gdy ktoś tego potrzebował niezależnie od stopnia relacji. Bycie kimś kto przywraca wiarę w ludzi. Podarowanie siebie i swojemu czasu komuś gdy nikogo nie było wokół. Dlaczego? Uważałam, że nie można oceniac ludzi bez zagłębiania się w szczegoly. Zawsze zastanawiam się co się wydarzyło, że ten człowiek tak postępuje. Starałam poznać motywy i historię. Oceny są łatwe. Widzimy skrawek człowieka nie wiedząc co tak naprawdę ma do powiedzenia. Uważałam, że nie można traktować tak innych. Po latach takiego rozpracowywania ludzi zauważyłam, że mało kto mi tyle poświęca uwagi. Ludzie nie chcą zadać sobie żadnego trudu a zasada wzajemności to lipa. Dziś wiem jedno... wszystko co dobre zostało we mnie zniszczone, zdeptane i wyrzucone na śmietnik. Gdzieś ta granica została we mnie przekroczona i się przelało....
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×