Te przechwałki Jezusa, że rzekomo jest on jedyną drogą można sobie głęboko schować. Nie ma religii lepszych, ani gorszych. Każdy ma swoją drogę i do każdego Bóg przychodzi w inny sposób. Grunt żeby dana religia byłą kompatybilna z dekalogiem lub krócej; z pięcioma wskazaniami buddyzmu (nie zabijaj, nie kradnij, nie cudzołóż, nie ćpaj, nie kłam) lub jeszcze krócej; z trzema klejnotami Lao Tze; skromność, umiarkowanie, współczucie.
Bóg jest zawsze w drugim człowieku i jaką miarą odmierzycie taką i wam odmierzą i jeszcze wam dołożą.
Wszystko wraca, nieraz po latach, ale od prawa karmy nie ma ucieczki.