Skocz do zawartości
Nerwica.com

KochamElciee

Użytkownik
  • Postów

    2 061
  • Dołączył

Treść opublikowana przez KochamElciee

  1. Haha spadam stąd, bo widzę, że mnie zaczepiają, a ja zaraz bana dostanę, uciekam Pa
  2. Ja nad wodę to mogę pojechać w każdej chwili, kiedyś z latem mnie kolega zabierał nad jezioro za miasto, i pływalem nawet w nocy, woda była lodowata i potem się trząsłem, ale było mega Pytanie tylko gdzie Dalila może mnie spotkać i dokąd się wybrać, bo ja nie wiem, dokąd zmierzać.
  3. Hahah rywalizacja Nie no, ja już mam żonę ogólnie, a Dalila to koleżanka i jedziemy sobie nad jeziorko, bo ja najlepiej czuję się w wodzie, i potrzebuję tego trochę, żeby odżyć, bo ostatnie 2 tygodnie trochę mało wychodziłem. Z nogą już super ogólnie Powoli odzyskuje sprawność. Pytanie, czy dam daleko radę iść na wycieczkę, mam już w planach 25km, a jutro może sam się wybiorę nad wodę za miasto trochę wymoczyć się Albo dzisiaj w nocy
  4. @Dalila_ Cześć, ja stąd uciekam, bo za dużo ludzi i zainteresowanych. Wejdę może późnym wieczorem albo jutro z rana. A o jakiej porze chcesz się spotkać? Z rana się fajnie pływa, ale wiele razy też pływałem po południu, przy zachodzie słońca, a potem gwiazdy, to też super sprawa . Ja trochę jestem zapuszczony, od dwóch tygodni siedzę w domu, przytyłem z 2kg, brody nie goliłem i ogólnie dramat . Muszę się trochę ogarnąć, iść na spacerek, dotlenić płuca, ale jak Ci to nie przeszkadza, to mogę wyjść jak najszybciej Może daj mi znać o jakiej porze i gdzie możesz podjechać, bo ja teraz urzęduje za Kaliszem. Ja spadam grać w gierkę, hejka @Żaba Monika No anglikom trochę nie pykło, a widziałaś urywek, jak Mick Jagger z Rolling Stones się pod koniec łapał za głowę? hahah pewnie mu było wstyd za własną drużynę. Jak coś, to proszę mnie zacytować, bo nie chce mi się czytać wszystkich postów
  5. Nie będzie spotkania, ale widzę, że panowie libed i nie lubię świtu chyba są zainteresowani, może niech oni popływają z Dalila
  6. Teraz już trochę pochmurno się zrobiło.
  7. Dzisiaj piękna pogoda, idealna żeby popływać, i to po świeżym deszczu.
  8. KochamElciee

    Filmy i seriale

    This is the rhythm of the niight! Of night! Oh yeaa! The rhythm of the night! This is the rhythm of the niiight
  9. Mnie się trochę pierwsza połowa nie podobała, bo dużo fauli, a jak Anglicy wlepili gola, to zaczęli za bardzo defensywnie grać jak dla mnie, w ogóle piłki nie gonili tylko obrona i myślę, że to ich zgubiło.
  10. KochamElciee

    Filmy i seriale

    Reklama media ekspert jak kleo spiewa bo w mediaexpert niskie ceny masz, to też plagiat piosenki this is the rhythm of the night z ibiza club. Żenada. Sama nic nie wymyśli, i jeszcze za to kasę dostaje.
  11. Monster ma więcej witamin z B niż inne energetyki. Ale i tak najlepszy pre-work out powder z kofeiną i witaminy typu multiwitamina. Moje ulubione. trochę tego jest, ale tam też kofeiny dużo i witamin, kreatyna itp.
  12. Polecam może medytację, oczyszczenie umysłu i większy digital minimalizm. Też mam problemy ze skupieniem się, jak czytam książkę albo gram w grę, to po 20 minutach muszę sprawdzić, czy ktoś mi odpisał w internecie i to na telefonie czy coś, to jest dramat jakiś. Albo reddit oglądam i też pół dnia marnuje na czytanie jakichś beznadziejnych komentarzy, chociaż czasami ktoś wrzuci jakieś zabawne foto albo napisze coś śmiesznego i brechtam. Ja np. jak mam grać w Tibię to jestem rozkojarzony i mam problem, ale sobie wkładam słuchawki, odpalam mój odtwarzacz za 2000 i tak pół dnia mogę grać w gierkę, słuchając sobie jakiejś nowej płytki i jest spoko. Ostatnio nawet z rana czytam książki. A jeszcze rok czy dwa lata temu jak czytałem książkę, to zaraz nie myślałem o tym, co czytam, tylko wybiegałem myślami do innego świata i 5 stron przeczytałem, a ja nie wiem o czym. Może kofeina pomaga na skupienie, jakiś elektryk monster ultra bez cukru w białej puszcze, ja sobie dwie pierdyknę i jest mi dobrze, ale jestem przyzwyczajony do kofeiny i energetyków, nowicjuszowi może po dwóch puszkach serce wysiąść. Dobre są też proszki przedtreningówka dla pakerów, tam jest kofeiny dużo też i witamin. Może jakiś magnez. No i smartfon mam prawie cały czas wyłączony, jak sobie słucham muzyki z głośników, to wyłączam neta i nie ma nikogo, polecam. Nie wiem, co doradzić, ale jest lepiej ze skupieniem, niż było. Z mediów społecznościowych nie korzystam, a ze smartfonów przerzuciłem się na laptopa, bo pisanie na klawiaturze fizycznej i dużym ekranie to jest to jednak.
  13. Tak oczywiście, bo fifi nie ma co robić, tylko niszczyć nerwicę i blokować sobie dostęp do internetu. Proszę nie siać zamętu. Admini na pewno mogą sprawdzić kto to, a ja jestem zajęty graniem w Tibie.
  14. Nie tylko, u mnie tez 504 albo 502, dzisiaj nie mogłem edytować postu albo jak napisałem post to 502 gateway. Pewnie znowu ataki DDOS czy coś.
  15. Nie, kiedyś blokowałem, ale mi grozili i skasowałem kod do blokowania, ale to w zeszłym roku ostatni raz blokowałem. I jak mi piszą, że to ja blokuję, mimo że od dawna nie blokuję, to mnie denerwuje ostro. Nie to nie ja blokuję, blokowałem kiedyś przez dwa dni, ale to było jakoś pod koniec zeszłego roku, od dawna nic nie blokuję. Pamiętam jak RymCym ze skargą leciał do admina i wysyłał mu info do mojej matki na fejsie, ja prdl. A inni blokują i dobrze jest, tylko na mnie już skargi i groźby. Nie, to nie ja blokuje.
  16. No, jeszcze nie wypadam z gry. Jakby nie internet i że ktoś tam pytał, że spuchnięcie i nie przechodzi, a tam rada od jakiejś chirurg, że okład z ciepłej wody i sody oczyszczonej, to pewnie dalej bym się zwijał z bólu. A soda oczyszczona też kosztuje grosze. Jakieś maści też mam na spuchnięcie i ból, to po nich też czuję ukojenie... No ale najlepiej jest, jak rano się budzę, to przez noc organizm chyba z tym walczy jakoś i budzę się, a tutaj już coraz mniej spuchnięte i nie boli aż tak, więc na szczęście się udało z tym wygrać. No ale wieczorami przed spaniem sobie ten okład robię z sody i jest OK. A u mnie dzisiaj od rana ulewa i deszcz, to też super, bo poziom w rzekach i strumykach wzrośnie po upalnym lecie, więc jak wyleczę nogę, to sobie skoczę za miasto do strumyka w lesie tam, gdzie pływają rybki i ważki latają, gdy jest słoneczny dzień. Tam jest piasek wod wodą i widać co jest na dnie, więc bez niespodzianek. Jak poszedłem parę tygodni temu i ciało zanurzone w zimnej wodzie, a na głowę mi słońce świeci, to było coś. Pragnę znowu tego doświadczyć. A najgorsze jest to, że w czwartek czuję ból, a w sobotę ślub przecież bierzemy w grze z Zosią, już się bałem, że w szpitalu skończę, a Zosia wbija, a Filipa nie ma i ślubu nie będzie, na szczęście się udało, i się ohajtaliśmy Na stronie internetowej gry, to na moim profilu już jest, że ożeniłem się z Zosią i nawet lśniący pierścionek mam i nasze imiona na zawsze razem, pobrali się 11 lipca 2026.
  17. Pewnie mi ta soda oczyszczona pomaga, bo czytałem, że to antybakteryjne i antygrzybiczne... Same maści smarowałem przez 3 dni i dupa, a jak zacząłem okład z sody oczyszczonej i ciepłej wody robić na to wieczorami, to rano się budzę z mniejszym bólem... I mniejsze spuchnięcie. Dobrze, że znalazłem w necie radę jakiejś Pani Chirurg. Pewnie w tej gałęzi jakiś syf był i mi się dostał przez skórę, a soda może wyniszcza te bakterie. Teraz będę miał uraz do tego zalewu, szkoda trochę, bo tam, mimo że woda może nie jest czysta, to jest fajnie, bo super widok, niebo i zieleń. Jak sobie na plecach leżę, to widzę tylko niebo i zboże, super widok. Dzisiaj wychodzę spod prysznica i o kurde źle stanąłem, zaraz mnie zakuje, a tu nie zakuło, więc już jest lepiej i czuję ulgę, na szczęście. Boję się tylko, że mi coś zostało tam w skórze jakieś ciało obce, ale ja prdl, ale miałem mordęge przez weekend, dramat. xD Już się nie mogę doczekać, jak sobie odpale muzyczke i pójdę na kolejną wycieczkę gdzieś. Trochę przykre, jakbym miał nagle stracić nogę, a nie dawno takie spacery super sobie zorganizowałem.
  18. No słyszałem kiedyś o tej karcie, chciałem zaaplikować, ale nie mogłem znaleźć insurance number swojego, i potem zapomniałem. Gdzieś u matki mam ten papierek z Insurance, chyba sobie niedługo zaaplikuję o to. No ja w ogóle jakby zakażenie, to chyba by mnie nie przestało boleć, a jest ból coraz mniejszy i nie jest już tak spuchnięte, a drugą nogę do kolana mam w ogole jakiś inny kolor, więc pewnie by mi na całą nogę siadło i amputacja do kolana, masakra... Tak to jest, jak się ma dłużej przerwę z wodą, to się machnie ręką i tyle. Jak w Anglii do bajorka chodziłem się moczyć, to zawsze wyrzucałem jakieś niebezpieczne rzeczy, jak coś było. A w Polsce głowa w chmurach, to co tam się stanie.
  19. Poszedłem sobie popływać w takim quasi jeziorze, zalew, i się nadziałem na jakąś gałąź pod wodą z kolcem. Wyciągam i normalnie wracam, a nad ranem się budzę na następny dzień i o kurde. Trochę moja wina, bo przy wejściu do wody normalnie jak coś niebezpiecznego jest, to od razu wyciągam i wyrzucam, a tym razem to olałem, i poszedłem popływać. No i przy wychodzeniu z wody nadepnąłem na to, co powinienem był wyrzucić wcześniej z wody.
  20. Cześć, z nogą już na szczęście dużo lepiej, bo w zeszły piątek tak bolało, że miałem ochotę sobie odciąć stopę albo zgłosić się na amputację nogi. Nadal mam lekko zaczerwienione i leciutko spuchnięte, ale nie jest, jak było, czyli połowa stopy spuchnięta i gorąca, i potworny ból. Maści nie pomagały, nic. Znalazłem w internecie, jak jakaś chirurg komuś radziła sodę oczyszczoną na spuchnięcie, i może to mi pomaga. Wieczorem przed spaniem sobie robię okład z ciepłej wody i sody i rano budzę się z mniejszym bólem i spuchnięciem. Nie jestem sprawny 100% fizycznie, ale chyba jest coraz lepiej. Na szczęście odbyło się bez SOR. Nie nadaję się na spotkanie z koleżanką Dalilą, na razie, a w ogóle dzisiaj super deszczowo jest, więc nawet nie ma pogody na wypad nad jezioro, chociaż kiedyś mi się zdarzyło moczyć za miastem w lesie, gdy była ulewa i burza, i było mega. W zeszłym roku latem. Więc no myślę, że przestanie boleć, pójdę sobie na dłuższy spacerek i jak coś to jestem ready, ale nie wiem, ile to potrwa... Wakacje się kończą powoli. A ja sobie robię wkrótce kolejną sesję muzyczną, ściągam sobie zaraz Led Zeppelin i Genesis i będzie słuchane. Jak ktoś lubi jakieś albumy muzyczne niezłe, to chętnie sobie ogarnę z neta i przesłucham. Robię sobie kolekcję muzyki. Powoli kończę dyskografię Stevena Wilsona, a potem biorę się za Aphex Twin i lata 70 ogarniam potem. Led Zeppelin nie słuchałem chyba od czasów gimnazjum, z 15 lat jak nic. Fajnie sobie będzie obczaić vinyl rip 24-bit na moim odtwarzaczu Super się słucha muzyczki. Pozdro, a w ogóle to czytam teraz książkę o himalaistach polskich. Wspinają się na Broad Peak w Pakistanie, ktoś tam szuka swojego brata, który zamarzł na szczycie.
  21. Ja to parę tygodni temu sobie ogarnąłem z neta album 'Steven Wilson - Hand Cannot Erase (Deluxe Edition 2CD)' I sobie spaceruję z miesiąc temu, piękna pogoda, słoneczko, a ja opalony już pod wieczór po 5 piwkach idę za miasto jeszcze pomoczyć się w strumyku, i właśnie sobie na swoich słuchawkach to pierwszy raz słuchałem tego albumu, i mi się bardzo spodobało. Najbardziej chyba druga płyta mi weszła. We łbie mi cały czas gra '3 years older' demo główny motyw, co w tle gra gitara akustyczna, rytmik na bębnach, basik i solo na gitarze takie przyjemne i melodyjne leci. Zajeebista płytka. A potem sobie leżałem w wodzie i na mnie siadały ważki, jedna mi zielona siedziała na ramieniu i ręce, a ja sobie z bliska ją oglądałem. Obok niebieskie siedziały na jakichś wielkich wodnych liściach i latały. Totalna harmonia. Żadnych samochodów, ludzi i telewizorów tylko ćwierkanie ptaszków i ważki dookoła, słoneczko, zieleń w wodzie, małe rybki pływały, a ja jeszcze porobiony po 5 piwkach, to sobie tak siedziałem w tej wodzie i było mi dobrze. A album inspirowany jakąś kobitką hinduską, co w Londynie zmarła w mieszkaniu i przez 2 lata leżała w łóżku i nikt nie miał pojęcia, że nie żyje. Podobno w jej mieszkaniu cały czas grał telewizor... ;x W ogóle mi się podoba bardzo ten album, jestem fanem. Niezłe motywy są. A dzisiaj z mojego odtwarzacza i starych głośników do komputera Logitech sobie słuchałem 'Ibiza Euphoria' z 99 roku kilka piosenek tylko i też odleciałem. Jutro słucham wszystkich 8 płyt i będzie czad.Albo 'Bjork - Hyperballad' sobie odpaliłem, a pod koniec mrowienie w całym ciele. Ten odtwarzacz co sobie kupiłem, to ja leżę w bezruchu i normalnie paraliż, tak dźwięki wszystko słychać, że szok. Wszystko oddzielnie odseparowane od siebie i każdy instrument efekty i w ogóle super wyraźne, jak z wieży Technics kiedyś słuchałem sporo na słuchawkach. Coś pięknego. Jutro chyba sobie biorę książkę do siebie i odtwarzacz podpinam do głośników, i sobie będę czytał i słuchał albumów, a mam jedną książkę do przeczytania o himalaistach, jak jednemu gościowi brat zamarznął w górach i wyruszyli go szukać. Odtwarzacz odtwarza muzykę totalny odlot, ja nigdy wcześniej się z takim brzmieniem nie spotkałem. Jak sobie słuchawki wpinam i odpalam też jakieś elektro to się przenoszę do innego świata. Kozackie. Metal brzmi kozacko, bas i gitary i wszystko rozpierdziela. Elektro też a jak wokalistek słucham, np. dzisiaj 'Bjork - Joga' to też się czułem jakby przede mną była i mi śpiewała pięknie. Cieszę się, że słucham sobie tak muzyki, a nie smartfon z androidem i youtube albo spotify, o Boże... Tu nawet nie da się stwierdzić, że słychać różnicę... To jest kompletnie inna bajka.Teraz rozumiem, co to znaczy, że kupiłem sobie odtwarzacz muzyki cyfrowej dla audiofilów. Totalny kosmos. Może ktoś to przeczyta. Ja sobie uciekam słuchać muzyczki, bo wtedy mi dobrze. Hejka xD A w ogóle to na słuchawkach mi też nieźle weszło 'The Chemical Brothers - Hold tight London', tyle się tam dzieje ciągle, a babka też ma super wokal, też się przenoszę do innego świata, gdy tego słucham. Fajnie jak na albumie 3 piosenka się kończy i nagle wbija ten wolny bicik i wchodzi właśnie Hold Tight London zajeebiste przejście to jest, o kurde
  22. Ja to jestem porypany i głupi, to nie ma szans na pracę. Totalnie nieporadny życiowo człowiek ze mnie Współczuję moim krewnym i ludziom co mają ze mną doczynienia. Ja to się tylko dobrze czuję, gdy słucham sobie muzyki. Tak już mam. Jak mi muzyka nie gra, to mam dość.
  23. Haha, zawsze sobie wyobrażałem tę sytuację, jak klękam i pierścionek i wyjdziesz za mnie? Najlepiej gdzieś za miastem wśród Zieleni albo w domu. ;D
  24. Jedyni ludzie z internetu, z jakimi się spotykałem, to jak pisałem w internecie ogłoszenie w UK, że jestem bebniarzem i szukam zespołu, to potem się spotykałem z gitarzystami anglikami i graliśmy muzę hahah. Nawet koncerty za hajs grałem Raz do mnie typek podszedł z publiki i żebym solo zagrał na bębnach, bo fajnie gram. W jazz klubie też grałem kilka razy solówki, to była zajeebioza gram sobie z kapelą na żywo, lokal wypchany ludźmi, że ciężko przejść gdziekolwiek i gramy a za chwile inni zwalniają, a ja zaczynam solówkę napieerdalać.
×