Patrz, jakiś czas temu musiałem rozstać się z pracą co spowodowało próbę s. bo przerażała mnie wizja szukania nowej. Wyleczyłem się jakoś ze stanów cięższej depresji, zacząłem walczyć ze strachem przed szukaniem nowej pracy. Długi czas bez pracy mnie męczył, myślałem, że w wirze zadań nowej pracy zapomnę o problemach. Otóż nie, nie zapomnę, bo nowa praca przynosi nowe problemy, nowy stres, nowe rozczarowanie, nowe myśli, z których niebawem wyklują się myśli s. Nie wiem co ja mam robić, żeby było mi dobrze, gdzie czułbym, że mogę sobie radzić z wyzwaniami i emocjami na poziomie dostępnym zdrowemu mentalnie, przeciętnemu człowiekowi. Nie znajduję dla siebie miejsca na tym świecie.
Jak Ci poszło? Zdałaś?
U mnie było tak, że miałem potworne stresy w czasie kursu ale miałem o tyle motywację, że potrzebowałem do pracy. I tak robiłem kurs już dość późno bo wcześniej oczywiście mnie to przerażało. Sam kurs też przebiegł pod znakiem stresu ale jakoś zdałem. Co się okazało, to nie jazda samochodem mnie stresowała a obecność instruktora, który parzył i wytykał każdy błąd. Na egzaminie z kolei było inaczej, siedziałem w samochodzie jak zahipnotyzowany ale egzaminator był mniej wkurzający jak instruktor i jakoś poszło. Gdy pierwszy raz samodzielnie prowadziłem samochód było mega i wiedziałem już gdzie była przyczyna.
Nie czytałem ale znam. A ja rozmawiałem z Sapkowskim, ale autografu nie mam
Nie gram na nerwach bo jestem lękliwy i boję się czyichś nerwowych reakcji a sam rzadko potrafię się tak na kogoś realnie wqrwić.
Chodziłeś/aś na wagary?