Nie, nie chodzi mi o dopasowywanie się do pijaków. Ale wydaje mi się, że taki pijak mając kompanów jest szczęśliwszy niż ja. Z powodu posiadania znajomości bliskich zeru to dla mnie funkcjonowanie w gronie jest abstrakcją, znam to tylko z teorii i obserwacji i nie wiem czego się spodziewać, ale wydaje mi się, że raczej może być to pozytywne. I nie mówię tu nawet o posiadaniu przyjaciół ale o zwykłych znajomych, takich przeciętnych ludzi, co dla mnie też jest trudno osiągalne gdy czuję się inny, gorszy, właśnie niedopasowany a ta samotność jeszcze to pogłębia i jest takie zamknięte koło. Chyba czas to przerwać, bo życie dla samego siebie nie daje mi celu i motywacji. Pewnie trudno będzie znaleźć mi kompatybilnych znajomych. Może tutaj się ktoś trafi...