Skocz do zawartości
Nerwica.com

_co

Użytkownik
  • Postów

    44
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez _co

  1. pozdrawiam. w ogóle do zabrania się do nauki porządniej niż na chwilę jest niełatwo , sama nie wiem po szkole świątecznej i noworocznej się rozchorowałam i nawet jak wyzdrowiałam nie poszłam na lekcje aż do dnia przed feriami i teraz się kończą od jutra jest znowu szkoła a ja wróciłam z wyjazdu z obozu snowboardowego było cudnie tam... integracja i te takie, i mieszkanie z rówieśnicami, jestem w domu i próbuję się nauczyć chemii czy czytać nudną lekturę ale naszło mnie na szukanie porad czy vent.
  2. w szkole niby wiedzą o mojej przeszłości związanej z trudnościami jakie mam np diagnoza ze spektrum autyzmu, jednakże szkoda mi też w ogóle że nie mam tam osoby z którą bym miała jakieś porozumienie psycholog ze szkoły niestety nie zbyt mam zaufanie do niej w ogóle mnie nie rozumieją tak to widzę no. i wydaje się że nie wiedzą jakie mam ogromne problemy z nauką i nadążeniem za materiałem zwłaszcza z chemii i biologii rozszerzonych czy np matmy, i żeby nie tracić głowy nie oszaleć przy nauce w sumie nie nadążam mam zaległości to na pewno od lat , ale jest generalnie słabo, a też chciałam mieć jakieś życie poza szkolne czy towarzyskie i z tym też ciężko bo żebym jakoś zdawała np z tej chemii to powinnam uczyć się i uczyć. w 2 klasie liceum tak funkcjonowałam chyba... a po tym poszłam na rok na indywidualne i nie wychodziłam z pokoju przez pół roku nie chcę wrócić do stanu szaleństwa i braku równowagi. jestem w dobrym liceum i mam wymagających nauczycieli
  3. Jakiś tam kontakt jest w taki sposób, że funkcjonujemy w grupie, mamy w pokoju 5 osób i tak grupowo się integrujemy Nie, bo jestem w 3 liceum
  4. To dosyć poważna sprawa jak dla mnie aktualnie. Nawet nie jestem pewna jak bym mogła to dokładniej opisać ale jestem teraz na kolonii na które dosłownie jestem w pokoju z współlokatorkami z sąsiedniego obozu z tego samego organizatora . W każdym wypadku byłyśmy siedziałyśmy i gadałyśmy ja próbowałam się włączać trochę dokładać coś od siebie. I ogółem jak coś mówię to to tyle Energii ode mnie wydatkuje. Powiem, naprawdę 1 setna procenta albo może 1 procent tego co mówią inne osoby i ja już mogę isc gdzieś siedzieć sama we własnych niewiadomo co ale na pewno w związku z tym dolaczaiem do konwersacji dodawałem komentarzy wiadomo takiego angażowania się, powiem coś i potem mam takie, wtf ja gadam po co jakieś lęki jakieś negatywne sprawy i taki spirale ale ten spiraling ma sens w mojej głowie w danym momencie chyba.. poszlam na sylwestra do ludzi których znałam niemal pół roku około pół roku i no właśnie po tym zdecydowałam i jeszcze z powodu pewnego przemyślenia ale to minimalna kwestią. Że nie będę się z nimi kontaktowała poza zapowiedzia, że mnie nie bedzie, bo coś tam w sumie, do teraz 26 stycznia i ciągle leci jestem na obozie teraz. I w ogóle jak tak reflektuje się nad moim życiem to wychodzi na to że jestem solidnie bezużyteczna osoba i w sumie więcej szkód wyrządzam niż pozytywności. W ogóle nie użyteczna taka negatywna wręcz. ... I z tego powodu rozmyślam nad swoją śmiercią z własnej woli. Aczkolwiek wiem że tego nie zrobię bo np moja rodzina mnie trzyma pod względem poczucia obowiązku względem nich. Ale poz tym niewiele mnie wstrzymuje chociaż trochę by się musiało zmienić żebym się na to zdecydowała. W każdym razem czemu tak mam jak ja mam teraz co opisałam z początku o tym włączeniu i angażowaniu w konwersacje
  5. z racji tego iż mam ferie głownie siedzę w domu, i marnuję lub nie marnuję rzecz względna? swój czas feryjny. ale to co konstruktywnego zrobiłam do poszłam do sklepu a nawet galerii handlowej żeby szukać odplamiaczy do ubran dla mamy takich lepszych niż jakiś chemiczny sztuczny i nie biodegradowalny odplamiacz. koniec końców znalazł,am to co chciałam. pochodziłam po galerii. i teraz znowu jestem w domu i obczajałam mangę którą znalazłam w tej galerii handlowej , tytuł to kraina skrytobójców
  6. możliwe szczerze mówiąc nie wiem jak się do niej odnosić. ona jest samotną matką jestem pewna że gdyby była pełna rodzina wyglądałoby to inaczej, czytałam kiedyś o dzieciach przejmujących rolę nieobecnych ojców. psycholodzy psychiatrzy eksperci którzy nam pomagali już i obserwowali stwierdzili że jesteśmy bardziej jak siostry . mam też problemy z identyfikacją ze swoją płcią. znaczy zawsze jestem kobietą, ale nawet inni mylą mnie z chłopakiem czasami, a ja w głowie pytam się czasem siebie dlaczego gadam "jak chłop lol. a moje uczucia to moje odczucia... może i masz rację. nie jestem wystarczająca żebym mogła się o kogoś zatroszczyć ani żeby zasłużyć na miłość kogoś o sympatii nie wspominam nawet. ha. hmmmm musze to przemyslec. cokolwiek to jest mój brat ma to samo, wiem. to. może i to jest poczesci odpowiedzalne za mojego doła nie wiem nie wiem może. będę wykonywać obowiązki domowe naturalnie , i uczyć się też będę. zależność finsansowa to jest utrapienie dopiero, moje niskie poczucie wartości chyba się nie zmieni w najbliższych latach o ile kiedykolwiek. euthvcdfgfgf będę jeszcze coś tam o czymś gadać bo mam np sprawe takiego kolegi, i inne takie do przegadania ale postaram się też tutaj nie być jakoś masowo. postaram się nie grzać tutaj miejsca bo zdaje sobie sprawe że nie jestem na tyle ciekawą osobistościa ajedynie niezbyt ciekawa nastolatka z małym bagażem doswiadczeń. ... ale co też w związku z tym> ... spróbuję sprostować sobie życie i będę w razie czego wracać do tego forum bo często o was myślę. acz wiem ze aby chronic ego nie bede dobroci przedobrzac. i naduzywac. ... chciałam napisać coś bardziej sensownego ale to chyba szczyt moich możliwości w tej odpowiedzi, wiem że niekoniecznie trzeba odpowiadać ale jakoś głupio mi w ogóle nie odpowiadać więc tak. co do kolegi to jest taki i mam nawet notatke zapisaną na jego temat. poza nim miałam też taką koleżankę z klasy 7 i 8 podstawówki.. ale znowu zaczynam się rozgadywać haha. na tematy nieścisłe. to jest ta cała samotność? na pewno. jak tylko mam możliwość to gadam godzinami aż się nagadam. DOCENIAM WASZĄ POMOC
  7. ja się zastanawiam, czy nie zadzwonić do kliniki takiej z psychologami takiej jakiejś pomocy kiedyś tam byłam jakoś 6-7 moze lat temu z mamą jeszcze w podstawówce. za miesiąc mam spotkanie u psychiatry. i nie da rady przenieść na wcześniej. szczerze mówiąc czuję się okropnie. są teraz ferie a ja niepotrafię jakoś zrobić zupełnie nic. nie wiem dlaczego czy to lenistwo czy to brak motywacji. jeszcze między nowym rokiem a feriami dużo szkoły opóściłam myślę, że dlatego że nie widzę wystarczająco sensu w tej mojej nauce... i skoro nie widzę sensu to dlaczego mam się wręcz katować szkołą, sama nie wiem. nawet nie jestem pewna czy te słowa które piszę mają większy sens. w zeszłym roku byłam prawie rok w domu i tygodniami wręcz miesiącami nie wychodziłam z łóżka. zmieniłam sie przez ten czas sporo, dużo pisałam wtedy. układam sobie różne plany na życie ostatnio ale nie wiem czy to ma w ogóle sens. nie mam też zbyt odwagi żeby dzwonić do tej przychodni tego ośrodka psychologicznej pomocy. czy w ogóle dadzą radę jakoś mi pomóc czy ja jestem przypadkiem któremu taka rzecz jakoś pomoże , no nie wiem. mam dość tego wszystkiego szczerze mówiąc. mieszkam z moją matką i codziennie z nią rozmawiam i jest jedyną osobą z którą mam regularny kontakt tak naprawdę. mam też historię takiej przemocy z matką albo po prostu słabego zachowania względem niej. ona jest specyficzną osobą. uczy dzieci w klasach 1-3. sama jest bardzo inteligentna ale ma cechy spektrum i sama nie wiem co więcej powiedzieć. mam kur dosyć. moje życie czasami kręci się wokół mojej matki a ja zastanawiam się jak to zmienić. w każdym razie chciałabym coś zmienić. ... taa moja matka sprawia, że czuję że jestem po prostu nawet nie oddzielną osobą a kawałkiem tej osoby. nie wiem czy nie piszę na wyrost, ale nie wiem jak inaczej to ująć. w ogóle mam wrażenie że w życiu często potrzebuję jakiegoś takiego punktu zaczepienia. czasami takim punktem zaczepienia może być np stymulowanie jakąś zabawką w przestrzeni publicznej np na lekcjach, nie wiem czy to podchodzi pod tę samą kategorę a i te zabawki np jakiś długopis nie działają idealnie. kiedy miałam psychoterapię też musiałam zakładać jakąś maskę przed panią terapeutką i tworzyłam nie do końca realną wersję siebie na spotkaniach. i też czasami pisałam do pani wiadomości typu to co robię właśnie teraz ale ostatecznie terapia się zakończyła bo chyba nie było większego sensu. boże jestem świadoma, że wysyłając więcej wiadomości tylko wam zatruję dupę i tak dalej bo przecież sama nie wiem co bym mogla napisać żeby miało to realny sens. to jakbym miała publikować swój pamiętnik, na ktory byście mieli odpowiadać, to ejst w połowie dla mnie monolog w połowie bardziej pamiętnik dla siebie. sama się gubię w myślach. piszę sobie rzeczy i piszę mnóstwo na laptopie aktualnie. mam dość, nie wiem jak funkcjonować, nie jestem wystarczająco pusta nie jestem wystarczająco pełna żeby sie gdziekolwiek wpasować. jestem tez chyba pseudofilozofem no ale też pół na pół . nie ma żadnego miejsca gdzie bym mogła być. czasem tak myślę. albo to komuś robię psychiczną krzywdę, albo zwodzę na manowce, albo jestem sama a nadal nie mam jakiegoś sprecyzowanego celu, np kariery, pasji cokolwiek. czemu bym mogła się poświęcać. w liceum tracę energię i wręcz tracę czas nie zyskując nawet tej wiedzy którą każą przepisy się uczyć. zawsze chciałam robić zabiłabym swoją matkę bo jest idealniejsza ode mnie i zabiera mi sens w ogóleistnienia. wzbudza zaufanie którego wolałabym nieodczuwać, gdyz bardziej od zaufania przypomina to wzbudzanie u mnie naiwności jakiejś, może jakiejś ślepoty we mnie. to jest okrone uczucie, nie ufam jej ale wzbudza zaufanie, więc.. nie mogę nic powiedzieć jej bono nie uda to się, próbowałam, zawiodło. to jest jakby wszelkie próby komunikacji z nią zawiodły bo jest na tyle pokręcona. do cna. ona funkcjonuje też wyłącznie na prochach . noe wiem co bierze ale jest silne i to ma od ilu.. 9-7 lat. na oko. jest pokręconą osobą ale wspaniała. a ja jakby nie jestem jak ona, nie przewyższam jej , nie dorównuje, z drugiej strony nie ufam jej, wolałabym zachować jakąś czujność, samodzielność umysłu. ale no wzbudza u mnie ślepotę, wzbudza zaufanie, wzbudza chęć porzucenia mej martnej egzystencji. trudno mi się skupić przy najmniejszych zakłoceniach a własnie pewna domowniczka poszła połazić po domu coś szykować. anyway- dawno nie byłam na tyle szczera. normalnie pamiętnik którym bym się chciała podzielić z innymi, a czy forum to odpowiednie do tego miejsce .. strony internetowej jeszcze nie zrobiłam dla swojego bloga. mam wattpada, ale .. no mam tam kilka swoich dzieł ale jakoś omijam tę apkę. nie jest to mój ulubiona rzecz ever. zeszłam z tematu oczywiście. pozdrawiam. oby nikt tego nie przeczytał bo żem jest tyle warta że.. ciągle rozważam jakby mogął najlepiej się społeczeństwu przydać. nadal nie wymyśliłam. chciałabym po prostu nawiązać nowe relacje.. pytanie gdzie.
  8. moje koleżanki były na wokalistyce, może mówimy o tej samej szkole sama zresztą miałam możliwość zapisania się na rytmikę, instrumentalistykę, lub wokalistykę. jeśli się mylę to bardzo przepraszam za omyłkę. ciekawe czy z kolei chór jest bardziej powszechny w szkołach chociaż on niewiele ma wspólengo z wokalistyką poza tym że nauczyciele mogą być ci sami u mnie w szkole średniej była woklaistyka
  9. moje koleżanki były na wokalistyce, może mówimy o tej samej szkole
  10. u mnie w szkole o ile dobrze wiem, nie byłam zbyt zorientowana jakoś, ale coś tam słyszałam i wiem , że na I stopniu nie ma kierunku śpiewu tylko jest ta intrumentalistyka i zajęcia takie co wszyscy na I stopniu mają, jakaś rytmika czy chór, dopiero w II stopniu jest możliwość wybrania czegoś samodzielnie poza instrumentem oczywiście, i można np iść na wokalistykę, albo np na rytmikę bądź na intrumentalistykę dalej
  11. odpowidź do shadow : oj tak ojjj byłam i przeżyłam wiele z tego co stwierdzasz. za meisiąc mam spotkanie z psychiatrą tąn nastarszą więc mam nadzieję na sensowną rozmowę. szkoła wie dlatego jeszcze jestem dopuszczona do nastepnego półrocza. sama nie wiem żałuję swojej egsystencji. miałam plan napisać na wątku jak się czujesz ale wyszło ... wyszedł prawie spam chyba nijak ale w tym momencie czuje się fatalnie i fatalnie wkurwiona bo jeden mój brat dzisiaj wyjechał to dobrze bo za jego obenościa nieprzepadam bo czuje sie jakos neistabilnie w jego otoczeniu jakis lek czuje , i wiem ze niedługo wraca. wiem ze on moze nie miec złych intencji a część mojego leku wyniak z tego ze po prostu go nie rozumiem ale juz w przeszłosci robił mi krzywdę . poza tym kolejne awantury z matka. niestety haahhaha. w kazdym razie czuje sie przez nie niezrozumiana i jestem też zła bo kolejna sytuacja ? no zgubiłam telefon ogólnie i dzwonilosmy z mamy telefonu do brata i on mowi czy ona nie schowała swojego telefonu w sensie ja. i ja oczywiscie wkurzona bo czemu niby miałabym go chować. i pytam mamy czemu, a ona mnie zbyła, potem mowi ze dlatego niby bo rozmawiałą nadal z bratem i nie mogla odpowiedziec, ale mogła przecież mogliśmy rozmawiać w grupie i tak było z mojego punktu widzenia, no i powiedziała że on tak powiedział przez to że wcześniej była awantura w której mama powiedziała że mi go zabierze, eh . mam ogólem dosyć i to chyba źle ze gadam gdzies na jakims forum. ewidetnie niedobrze. mam sie uczyc dzisiaj. poza tym jest mi niedobrze gastrologicznie. chcujjchujchucchucj poza tym mam plany zajęć organizowane przez miasto na te ferie od wczoraj, ale nie mam totalnie z kim isc, i w ogole zycie nie ma sensu. lol zastanawiam się nad zmianą szkoły na jakąś z niższego rankingu w mieście bo zostało mi 1,5 roku szkoły, ale w tej czuję się fatalnie. będę też dzwonić jutro do tej grupy wsparcia, nie wiem czy takowa jest stosowna dla mnie, no ale dobra popytam. matka dzis tez powiedziala zebym z nia w ogole nie rozmawiala , i jak na razie stosuje to. nei wiem na jak dlugo mam z nia nie rozmawiac ani jak powazna byla z tym ale wezme to zupelnie na powaznie. poza tym rozwazam sens mojej egzystencji i to tyle ehh i nawet nie ma komu to wyslac bo przeciez was nie znam a to jest forum. wiem ze relacje internetowe sie nie trzymaja. u mnie. na ogół nie znam przyszłości, ale jak będzie choć ociupinkę gorzej to zacznę realnie żałować bycia urodzoną to był błąd. te moje wypociny też są słabe. leniwa się ze mnie zrobiła sroka, to przez brak pracy, mam co prawda szkołe, ale jak dla mnie ja tam wyłąćznie tracę czas, nie uczę się imo, chodzi też o to żeby to była jakaś praca z sensem np jak na umiejętności jakie posiadam chciałabym robić coś związanego z i ciekawe komu na co ja to w ogóle piszę... miałam taką znajomą trans z która niby miałam kontakt ale ostatecznie nie wiem terraz jak z nią rozmawiać skończyły mi się pomysły, i gdyby nie to forum inne internetowe możliwości kontaktu choćby minimalnego z ludźmi to pewnie popadlabym w jeszcze głębszą deprechę albo nawet nie ale w niefunkcjonującu tryb życia bo pewnie brakłoby mi odwagi i umiejętności na odwalanie jakichś spontanicznych akcji typu socjalizacja, przez wzgląd na mój autyzm. poza tym w pierwszej liceum a nawet drugiej byłam w dwóch różnych klasach i próbowałam zakolegować się z każdym z klasy i skończyło się to po prostu moim wycofaniem ehhhh nie ogarniam chyba . wiem ze nie rozmawianie a wrecz dystans od mojej matki wplynie na mnie negatywnie , ale wiem ze nie chce tak na niej polegać jak dotąd, jak mowi zebym nie rozmawiała z nia to przestane, aczkolwiek ona czesto mowi rzeczy rzuca na wiatr i potem ich nei realizuje
  12. :)) to prawda. Życzę tego samego co dzisiaj mi się wydarzyło, bo to coś dobrego
  13. dzisiaj miałam naprawdę wysoko zadowalający jak na moje kryteria, moją codzienność. jestem za to wdzięczna . nie będę tym razem narzekać. nie mam na co dzisiaj. bo to co się wydarzyło, to że miałam urodziny i mam urodziny 18-ste, i na ogół byłabym sama, poza tymi z kim mieszkam, resztą rodziny ewentualnie... A mój ojciec zorganizował przyjęcie nespodziankę w domu co prawda mój brat nie przyjechał ale on jutro przyjeżdża , kulturalnie. zrobi se pranie itd, naprawdę cieszę się bo i tak byliśmy stosunkowo w napiętych stosunkach .. piszę tutaj a powinnam nadrabiać pracę szkolną. tylko nie wiem od czego wręcz zacząć żeby cokolwiek z tego wyszło, ale to wysokie nadzieje bo wiem że np chemii rozszerzonej no za chiny nie ogarnę jak bym chciała heh. na coś powyżej średniej blisko 1.. mój tata porobił mi ładne zdjęcia, był tata mama i dziadek, tata taty.:) tak mi minął dzień i radość
  14. NO WIĘC napisałam w ostatnim zdaniu, że szkoła jest najtrudniejsza. dodałam coś też że jestem za często smutna i samotna. a tutaj poniżej rozwinięcie xd nie wiem jak dla mnie równie dobrze nie mam problemów mogę powiedzieć i jedyne co mi przyjdzie do serca to, że w sumie jestem trochę za często smutna, samotna. ale patrząc z innej strony.. eh za chwilę powiem, że dużo różnych problemów jest.. trudno stwierdzić ale spróbuję stwierdzić. chciałam jednak o czymś powiedzieć mianowicie od jakiego już dłuższego czasu zastanawiałam się co w sumie jest ze mną nie tak, tak sama z siebie się zastanawiałam bo żaden psychiatra nie dał mi wystarczająco satysfakcjonującej odpowiedzi. i mianowicie moje problemy zaczęły się po poczęciu bo moja mama miała depresję, silną taką w ciąży, oraz m. in. nerwicę, sama pochodziła z domu patologicznego a dom który stworzyła dla swoich dzieci i dla siebie , również okazał się patologicznym. z powodu ojca. mój ojciec w chwili mojego poczęcia był osobą uzależnioną od wielu substancji, narkotyków, dopalaczy, alkoholu, papierosów. (najciekawsze est to ze z zawodu jest onkologiem). anyway, nie wiem czym powinnam opisywać swoją historię życiową w pigułce,.. no bo podejrzewam u siebie mianowicie tak poza jakimś stopniem spektrum autyzmu, to zaburzenia osobowości dyssocjacyjne. mam większość czynników parawdopodobieństwa. jak tak czytam na stronie medycyna praktyczna. ale od lat kilku to podejrzewam, poza tym mam na pewno jeszcze coś może coś związanego ze schizoidalnościa. no to moje teorie. już jako dziecko kilkukrotnie kradłam ze sklepu pare rzeczy. no ale chyba szkoła to jest mój główny problem. nie wiem jak się zająć tym materiałem, z której strony podejść. wydaje mi się niemożliwe żebym zrozumiała material, bo jest zbyt obszerny a ja mam niewiele czasu, o ile zrozumienie go w ogóle wchodzi w grę. jak dotąd naprawdę nie wiem czy w ogóle w szkole cokolwiek się nauczyłam chyba zadziałała metoda zakuj zdaj zapomnij przy większości spraw m in matematyce. ok to nie jest jednym zdaniem. ale szczerze mówiąc problem mam ze zanim cokolwiek zrobię muszę się namyśleć i przemyśleć z wielu stron i to też zajmuje dużo czasu
  15. byłam na serwerze związanym z moim miastem i tam się udzielałam. poza tym napisałam też do niektórych osób na dm, i sobie rozmawialiśmy. z zainteresowań ma głównie ekologię, psychologię, i w ogóle język polski. ale to takie ogólne . nie mam zbyt nastroju na świętowanie ale życzenia zawsze są miłe, podziękować
  16. szczerze mówiąc nie wiem dlaczego piszę tak że nie kończę wątków mam wrażenie że to może wynikać z tego że jestem po części autystyczna i leniwa, nie mam idealnego charakteru tak nawet poza moimi zaburzeniami patrząc na to, że moi rodzice też nie są idealni. chodzę do psychiatry ale to było przede wszystkim z inicjatywy mojej mamy zabrała mnie pierwszy raz w roku 2019. od tamtego czasu różne rzeczy się działy, miałam więcej wizyt. ale podobno zdiagnozowane mam jedynie spektrum. poza tym nie mam diagnozy. nie biorę też żadnych leków. to jest terapia taka grupowa właśnie. w dodatku moja mama właśnie wróciła i miałam z nią awanturę, i ogółem stwierdza, że skoro nie chodzę wystarczająco regularnie do szkoły to powinnam znaleźć sobie pracę. to że regularnie nadrabiam materiał ze szkoły to inna rzecz. znaczy w miarę regularnie. szkoła dla mnie wiąże się z tym że jestem w sali pełnej osób, z których większość mnie nie lubi, a z nikim nie mam jakiejś relacji żebym mogła np porozmawiać na spokojnie. w dodatku materiał szkolny z którym mam nieprosty problem, oraz stres, związany z ludźmi w szkole, z grafikiem, ze wszystkim. może właśnie taka będzie moja przyszłość osoby bez edukacji. nie poprawia sytuacji fakt, że jestem w dosyć dobrej szkole więc ludzie mają wysokie standardy. ja widzę moją sytuację tak, iż zamierzałam skończyć liceum możliwe że w chmurze możliwe, że nie, na wakacje mieć pracę w zielenii miejskiej najlepiej albo gdzieś indziej i ewentualnie skończyć szkołę w chmurze jak będzie bardzo niedobrze z frekwencją, ale zobaczymy. po tym szkoła policealna albo kursy zawodowe, jakoś wytrwać być w miarę pozytywną, możliwe, że na antydepresantach. teraz już po prostu mówię o sobie to na pewno. miałam tą awanturę z mamą o chodzenie do szkoły, i nawet dostałam motywacji, żeby iść bo jakieś wyrzuty sumienia czy poczucie winy się pojawiło. ale szybko zniknęło, a nastąpiła myśl, że będzie jak będzie? że nie dam rady nie poradzę sobie w tej szkole, taka myśl. nie wiem jak się zmotywować , ale też nie wiem czy naprawdę sobie w tej szkole poradzę, mogę sobie mówić że na pewno sobie poradzę, w końcu mam tam po prostu być, ale jednak.
  17. napisałam dzisiaj cokolwiek to w sumie jest z zamysłem wysłania do kogoś żeby mi pomógł, na tym forum. jeśli nie jest to uznawane za spam już, przepraszam za trudność w czytaniu aczkolwiek nie wiem jak bardzo macie trudność z rozczytywaniem paplanin. jak masz problem napisz na forum i się zawstydź ofc. pozdrawiam. największy mam problem z tym że w sumie nie jestem na pewno zdecydowana czy chcę zrobić te rzeczy. mam chęć iść między innymi hmmm nawet nie mogę się zdecydować czy słuchać muzyki w tle czy nie. nie wiem czy mi to wspiera samopoczucie czy rozprasza i zaburza koncentrację. chyba powinnam iść na jęczarnie także zamykam się i idę dalej coś próbować. ogólnie jestem dosyć bezużyteczna jak zachowuję się zbyt bezmyślnie. idę cierpień w samotności i próbować być pozytywną. ehhh narzekanie ulubione zajęcie polaka (zart). tak w sumie co do muzyki zauważyłam że możliwe, że japidi ale debil ze mnie, ale że najpierw poprawia samopoczucie a potem jakby psuje . ale cholera to wie. pozdro. co do pierwszego zdania jest taka grupa wsparcia dla młodzieży i tez jest dla dorosłych w moim mieźcie taka, otwarta, i ponieważ nie mam zbyt tych relacji z ludźmi chciałam iść. i teraz myślę, czy tego typu wiadomości w ogóle warto wysyłać od siebie. (nie warto)0-0 powiedzcie czy warto wysyłać takie bzdury czy nie. bzdury bo bzdury bo co nie jest bzdurą w moim życiu (wszystko z wyjątkami). (aktualnie bzdurą nie jest to że szukam celu)(chcę wsparcia i zrozumienia)japidi.no alw na tą grupę no obawiam się obawiam jej. a do szkoły mam problem żeby się zmusić żeby iść bo jestem zbyt nietęga, żeby pojąć materiał szkolny a nie mam tam ani jednej koleżanki osoby z która bym mogła na luzie porozmawiać. kończy się na tym, ze w sumie nie wiele mi to wszystko daje. i chuj. od lat chodzę na różne spotkanie terapeutyczne psychiatryczne a jedna psycholożka powiedziała że ja nawet nie próbuję się zaangażować w terapie i mnie zwolniła z reszty sama się zwolniłam. pomocy?????może jak pogniję kolejny rok w domu sama to się poprawi pff. jutro w ogóle mam 18stke. ja nawet nie mam tak wielkich problemów po prostu jestem zjebem chyba. może powinnam zdusić to wszystko w sobie jakimś sposobem nie wim nie wiem ..plus uważam że to że mam problem chodzić do tego liceum to po części jst wina samego liceum bo mamy zbyt obszerny materiał no nie?? lol trudno mi to stwierdzić, w sensie to co właściwie jest mim głównym problemem. jest ich wiele różnych. Mam przeczucie że powinnam iść na tą grupę i przeczucie, że nie powinnam, i które jest to właściwie no nie wiem. mogę to wysłać czy to jest spam? takie zrzucanie problemów na innych. jakie mam alternatywy tho? pewnie oszaleć mocniej próbowałam poznawać ludzi na internecie ale jakoś mi to nie szło. poznałam jedną osobę z którą dosyć długo utrzymywałam kontakt a także spotykałam się na żywo z nią ale się urwał. anyway, realnie od jakiegoś czasu robię kółka w moim życiu, a mam 17 lat i nie powinnam psuć życia. pewnie ta wiadomość zostanie zdjęta. pozdrawiam. PS hej a najgorsze z tego wszystkiego jest to że mój straszy o 8 lat brat który studiuję, zdał licencjat i ma znajomych i bliskich przyjaciół za każdym razem jak mnie widzi to mnie nęka,poniża , wywyższa się, życzy najgorszego i że mam się wynosić z domu
  18. _co

    Mój dzisiejszy dzień

    ja dzisiaj poćwiczyłam, nie poszłam do szkoły, spałam 2-3 godziny od wczoraj, i oglądałam anime, poza tym zastanawiałam się nad swoim życiem jeśli to się liczy. mam w planie dzisiaj trochę rzeczy ale nie chcę ich teraz wypisywać chyba. nie to żeby porównywać heh. jesteśmy różni nie ma czego porównywać
  19. _co

    Mój dzisiejszy dzień

    nie założyłam dlatego, że sama zażywam , raczej dlatego, że wiele osób w moim otoczeniu m. in. w szkole już tak. w każdym razie ja nie używałam tych rzeczy w ogóle jak dotąd nie licząc biernego palenia Co do osoby z którą zniknęła mi konwersacja, to może usunęła konto faktycznie. nick to pamiętam akurat. właśnie sprawdziłam bazę użytkowników , i nie ma takiej osoby.
  20. _co

    Mój dzisiejszy dzień

    guys dlaczego ja nie mogę znaleźć sobie żadnych osób do relacji przyjacielskich? po prostu swietnie/ gadam jak bez mózgu jak pewnie zwykle nw ale eem tak w ogóle heh jestem aktualnie uczennicą liceum alert. alert. i w ogóle od paru tygodni nie wychodziłam z domu prawie a mam szkołę tak mi mówią i nie wiem jak rozwiązać swój problem. mówię sobie, że się zmuszę ale no mam nadzieję że to wyjdzie bo dziś i w zeszły piątek nie wyszło. mam nadzieję że jutro się uda powiem jak mi wyszło
  21. _co

    Mój dzisiejszy dzień

    Dzień dobry mam zagwostkę, tzn. co prawda możliwe że lepiej żebym już to po prostu zostawiła niedrążyła, ale jestem ciekawa. Bo zdarzyło się coś takiego, że ktoś na tej stronie napisał do mnie wczoraj i pyta jak się mam. Odpowiedziałam że w porządku, że czytam. potem ta osoba przeprosiła za to że zaczepiła, a ja na to że ok, ale spytałam czemu napisała do mnie ale zaznaczyłam że nie musi odpowiadać. Po czym dzisiaj sprawdzam a tej konwersacji nie ma jakby usunięta. Nie wiem co się z tym wydarzyło, ale domyślam się ogółem że ta osoba po prostu zagadała żeby luźno porozmawiać może poznać się. Czy to jest zwyczajne zjawisko? czy ja w ogóle jestem w dobrym miejscu do tego pytania ee trudno powiedzieć. można zauważyć że sięgam tutaj po odpowiedź na jakby srebrnej tacy podanej, od ręki , ale cóż. nie wiem nawet kogo spytać
  22. _co

    Życie jest żałosne...

    Jesli mam być szczera, nie jesteś pokarany. Patrząc na to jak to wygląda to raczej masz szczęście że np nie masz problemów z nauką masz hobby itd, nie jesteś szczególnie głupi Najgorzej jest być głupim małym i beznadziejnym moim zdaniem, a takze niedobrym w stosunku do inncyh ludzi czy wgl świata. Jak już to masz stosunkowo szczęście. Mam nadzieję że ułożyło ci się w życiu przez te lata które minęły. Mam nadzieję ze pozostajesz dobrym człowiekiem. Moim zdaniem ludzie utalentowani, inteligentni wrażliwi itp, z zaletami są na świecie po to, żeby pomagać tym którzy ewidentnie mają większe trudno z życiem niż oni sami. Żeby pomagać tym którzy mają większe trudność niż oni sami, pomagać tworzyć lepszy świat albo przynajmniej nie sprawiać, że będzie jeszcze bardziej rozpieprzony, ogólnie robić świat lepszym. Taka jest rola. Że tak powiem. Oczywiście dbanie o właśnie zdrowie psychiczne to jest fundament. Ale czasami nie da się go zrealizować a w tym i każdym innym przypadku moja opinia się stosuje.
  23. Jesli o moim komentarzu mówisz, to owszem nie ma negatywnego nawet w tym. Podałam przyklad a zresztą, jasne raz na jakiś czas nie ma problenu zjeść w fast foodzie np, zrobić sobie jakąś przyjemność. Fast foody nie są zbyt zdrowe i z tego powodu odradza się jesc ich zbyt często. Jesli hamburger jest raczej wyrafinowany to tym bardziej nie ma problemu. Ten hamburger u mnie to był przykład, nie wiem jak z autorem oryginalnego posta. A to co miałam na myśli w mojej wiadomości wciaz pozostaje aktualne
  24. Istnieje też coś takiego jak hipochondria, Myślę osobiście że to nie jest wcale zaburzenie, ale twoja świadomość podpowiada Ci czy np, hamburger to nie jest psucie sobie zdrowia, czy na psucie zdrowia pracujesz. Moze potrzebujesz znaleźć sobie coś wartościowego w co mozna zainwestować. Czym można się zająć. Nadmierne wydawanie pieniędzy na rzeczy, które są ci niepotrzebne a tym bardziej szkodliwe to również jest zaburzenie, można to zaklasyfikowac jako np zakupocholizm. W każdym razie kupowanie czegoś zbędnego, czegos, co w rzeczywistości już masz np, co zaszkodzić może Twojemu zdrowiu nie jest koniecznie pozytywne. Raz na jakiś czas pewnie czemu nie, ale jeśli nie masz takiej potrzeby, to moze po prostu brakuje Ci czegoś wartościowego co by naprawde poprawiło samopoczucie, wypełniło miejsce tych nie potrzebnych rzeczy, itd. Takie jest moje zdanie... Kupowanie rzeczy jest niestety często nie potrzebne. A jest stosunkowo bardziej używka, czymś co sprawi że dostaniesz "nagrodę". Może takie nagrody Cie nie bardzo satysfakcjonują, moze czujesz wyrzuty sumienia, dlatego że taka nagroda nie jest odpowiednia. W rzeczywistości ja nie kupuje sobie np niezdrowego jedzenia za często, bo wtedy myślę "czy serio chce to zjeść czy może mogę zjeść sobie coś np z mniejszą ilością cukru czy jakiegoś tłuszczu, i będzie tak samo dobrze? Albo sobie myślę," czy na seiro tego potrzebuje a może to tylko impuls? " Staram się żyć ekologicznie, ponieważ za każdym razem jak podejmuje decyzje np kupić rzecz używana zamiast nowej, nie kupować czegoś co nie jest potrzebne itd itd, to wiem ze to jest coś szczerze pozytywnego, coś dobrego dla świata. Myślisz ze takie podejście moze pomoc?
  25. _co

    Co jest gorsze X czy Y?

    Hejka. Czy poprzes eko terrorystów masz na myśli ludzi strajkujących, którzy utrudniaja życie poprzez np te swoje strajki? Rozumiem to. Chciałabym zeby takie protesty mógły odbywać sis w kulturalniejszy sposób. Nie moge jednak powiedzieć, żebym nie rozumiała częściowo pobudek tych ludzi. Ponieważ, problem związany z planeta środowiskiem itd jest ogromny. Wystarczy porównać to ci się dzieje z pogoda, do 'normy'. Cóż, ocieplenie klimatu powoduje zawirowania klimatu. A co powoduje to? Człowiek i działania ktore robi. Dlatego styl życia eko, jest badzzo istotny chociażby z tego powodu. Innym przykładem mogą być góry śmieci, naprawdę góry śmieci. Z którymi nie robi się nic bo co. Jest też problem zanieczyszczeń, który wplywa na ludzi zwierzęta środowisko bezpośrednio. Zanieczyszczenia to trucizna, która powoduje stopniowo różne zaburzenia i choroby. Wiele jest fakich problemów.
×