Skocz do zawartości
Nerwica.com

shanxy

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. shanxy

    Toaleta...

    Hej hej ! Ja ogólnie jestem na terapii od prawie 2 lat, przyszłam z problemem "toalety", ale w trakcie wyszły kompletnie różne rzeczy. Dopiero od jakiegoś czasu jak tamto zostało "załatane", zaczęłam upominać się mojej terapeutki o problem, który utrudnia codziennie funkcjonowanie ale też w sumie sama sprytnie to ukrywałam (no może nie zawsze)... ale do czego piję! Ostatnio doszłyśmy do wniosku, że sam ten lęk związany z toaletą wywodzi się z szeroko rozumianego poczucia wstydu, który został we mnie zasiany już w dzieciństwie. Teraz będziemy nad tym bardzo mocno pracować. Powiem wam, że mam motywację żeby walczyć. Byłam ostatnio u gastrologa. Zlecił różne badania, żeby wykluczyć inne choroby - podejrzewa u mnie zespół jelita drażliwego. Dieta low FODMAP podobno dobrze działa, niskofermentująca u mnie z ograniczeniem laktozy i fruktozy. Dzisiaj byłam u psychiatry, powiedziałam o problemie i również zacznę brać leki, przepisał Asentrę, mam nadzieję że będą działać, wyciszą te lęki i jelita. @Pisklak90 mi też pomaga alkohol, wtedy nawet zapominam o moim problemie. Niestety nigdy nie kończy się na jednym piwie czy tam drinku - zawsze upijam się tak, żeby nie myśleć o tym i dobrze się bawić. Ale stąd prosta droga do alkoholizmu i błędne koło się zamyka, a też nie da się tak żyć na co dzień. Życzę wam dużo zdrówka !
  2. Wycieczka rowerowa, spotkanie z osobami których dawno nie widziałam.
  3. shanxy

    Problem z rodzicem

    Rodzice, jak się domyślam, nie uczęszczają na terapię? Wiem, że to ciężkie i pewnie w Twojej głowie kompletnie niemożliwe, ale na Twoim miejscu znalazłabym pracę i wyprowadziłabym się jak najszybciej z domu, gdziekolwiek na ten moment, zanim wykończą Cię całkowicie psychicznie. Nie słuchaj ich, jak będą mówić, że nie dasz rady - pewnie będą chcieli Cię zmanipulować i na siłę zatrzymać przy sobie. Uwierz mi, że uda Ci się i kiedyś będziesz dumna ze swojej decyzji, zamiast pluć sobie w brodę. Trzymaj się mocno!
  4. @tehnotehno szczerze mówiąc jestem bardzo wrażliwą osobą, dlatego też czuje się okropnie jak myślę o nienawiści albo nawet chęci skrzywdzenia ich. Cieszę się, że takie coś Cię spotkało Chciałabym umieć wybaczać, ale jeszcze nie umiem lub nie jestem na to gotowa. Jak nad tym pracowałeś, modliłeś się cały czas? U mnie z wiarą też ciężko... masz jakieś porady? Czy to stało się tak nagle, po prostu?
  5. Toksyczny ojciec. Od zawsze wychowana w lęku, strachu przed jego nieprzewidywalnymi zachowaniami, groźbami samobójczymi, agresją, nadużywaniem alkoholu. Choć czasem wolałam by pił, wtedy był spokojniejszy. Jestem jedynaczką, oczywistym jest że córka zawsze jest "zakochana w tatusiu". Przykre, że bezczelnie wykorzystałeś moją seksualność, zostawiłeś skazę na całe życie, brud którego już nie da się domyć. Nienawidzę go, jego głosu, nawet odchrząkiwania czy ziewania. Jak tylko to słyszę to czuje lęk i od razu nienawidzę samej siebie za to, że boję się choć już nie ma czego- jednak ciało pamięta. Do tej pory nie chcę poruszać tego tematu, choć wszystko wróciło i uderzyło z podwójną siłą jak zaczęłam czytać forum. A dlaczego nienawidzę matki? Była nieuważna, nadal jest. Często wyżywała się na mnie (swoje nerwy) za ojca, mimo że ja byłam całkiem niewinna. Zaszczepiła we mnie lęk przed ojcem, z którym walczę do dzisiaj (co najśmieszniejsze, ona dalej to robi) - czyli np jak podniosłam na nią głos albo wyraziłam swoje zdanie, to mowiła żebym poczekała jak przyjdzie ojciec i będę miała prze*ebane.. później, jak już wiedziałam co to oznacza to błagałam ją na kolanach żeby nic nie mówiła ojcu. Najbardziej przeraża mnie, że nawet jakbym jej o tym powiedziała to i tak by nie uwierzyła. Jest też nadwrażliwa, zawsze robiła z siebie ofiarę i że ona tylko chciała dobrze dla mnie, manipulowania swoim płaczem, wprawiała w poczucie winy. Dalej to robi, ale już z mniejszym skutkiem. Denerwuje mnie gdy ktoś pyta czemu tak źle ją traktuje, jak mogę tak do niej mówić i jej nie szanować... Sama przez to czuje się winna i bardzo boli to, że nie mogę nikomu powiedzieć. W domu często były kłótnie, bójki, ja, jako 6 czy 7 latka musiałam już stawać między nimi, krzyczeć, plakac by przestali - i tak zawsze byłam niezauważana, jakbym była całkiem niewidzialna. Byli zbyt zajęci sobą i, jak mówi moja terapeutka "swoimi chorymi gierkami". Zapomnialabym też o ciągłym straszeniu rozwodem i żebym zdecydowała, z kim chce zostać. Tak samo, jak mieli swoje problemy albo cudowną miłość- ja nie istniałam; jak byli bardzo pokłóceni to jedno i drugie probowalo przeciągnąć mnie na swoją strone. Przepraszam was, ale mam jakiś kryzys obecnie, musiałam to wszystko z siebie po prostu wyrzucić. Dodam, że dalej mieszkam z rodzicami (mozliwe że już niedługo) więc jest mi po prostu ciężko...
  6. shanxy

    Zmiana terapii

    @acherontia styx na pozbyciu się tych lęków mi właśnie najbardziej zależy, niestety obecna terapia nie przynosi dużych efektów (na lęki nie, ale na zaburzenia osobowości super). Boję się, bo mam wrażenie, że trochę się nakręciłam na tę terapię CBT i sama sobie wpajam do głowy, że ona rozwiąże wszystkie moje obecne problemy i będę w końcu mogła normalnie żyć. Na ten moment nie widzę dalszego sensu życia jeśli ona miałaby mi nie pomóc.
  7. shanxy

    Toaleta...

    Ten wątek idealnie opisuje mój problem, myślałam że tylko ja tak mam, ten stan i ciągle myślenie o toalecie doprowadza mnie do myśli samobójczych :( Mam wrażenie, że nikt nie może mi z tym pomóc... Jak wy sobie poradziliscie, czy da się z tym żyć dalej? Czy to nie ma sensu?
  8. Witajcie, jestem na terapii od prawie 2 lat w nurcie Gestalt. Brałam leki przez jakiś czas, ale teraz znowu zapisałam się do psychiatry. Mam osobowość histroniczną, ptsd, bardzo silne lęki, ataki paniki głównie związane z brzuchem, prawdopodobnie zespół jelita drażliwego z tym że myślę obsesyjnie o tym wszystkim, boję się czasem wychodzić z domu, unikam kontaktu z ludźmi, co z innej strony powoduje stany depresyjne i bardzo niskie poczucie wartości, dosłownie nie chce mi się przez to żyć. Boję się że nagle rozboli mnie brzuch albo że będę musiała skorzystać z toalety, to błędne koło bo brzuch stał się jeszcze bardziej wrażliwy przez ciągłe życie w napięciu i stresie. Stan pogarsza się, a terapia nie bardzo pomaga. Myślicie, że powinnam zmienić nurt na poznawczo-behawioralna? Słyszałam, że dobrze sprawdza się w różnego typu lękach, do tego dołączę leki. Co myślicie?
×