Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Marlenka85

Użytkownik
  • Zawartość

    37
  • Rejestracja

Zawartość dodana przez Marlenka85

  1. Witaj kochana. Nie powiem, zebyn się cieszyła ze tu jesteś bo to znaczy tylko tyle, że kolejna osoba Cierpi ale dobrze trafiłaś. Ja myślę że my jesteśmy w stanie wszystko sobie wmówić skoro potrafiliśmy jak np ja wmówić sobie ze na 10000%mam raka i ze ja umre. Już się od rana ogarnęłam bo ilez można. Witaj więc w gronie "ciezko chorych," mam nadzieję że szybko poczujesz ulge.
  2. W tym wszystkim są tylko 2 ale że tak powiem. On mi kazal przyjąć jeśli byłyby następne a ja je znalazlam I pytanie czy ja sobie je zafundowałam bo spuchły czy serio wyszły same... I jak się do tego ustosunkować. Przemyślałam to co piszecie i generalnie to myślę że mnie nawet wyniki krwi dobre by nie uspokoiły z wiadomej dla każdego tu przyczyny. No i ja z tych co wręcz unika lekarzy... A czemu to trez wiadomo (bo potwierdzi) Czytam to co pisze i ja na prawdę mam nierówno pod sufitem...
  3. Przepraszam, nie sądziłam ze tak to wygląda, ale masz rację... Nie chcę się tłumaczyć na siłę bo tak, masz rację. Ale może to dlatego że mimo iż nie mam tego po raz pierwszy w życiu, to obecnie po 10 latach przerwy to pierwszy taki ponowny epizod i zwyczajnie jeszxse jestem na etapie ciężkiej histerii.moze mnie uspokoi lekarz w poniedziałek i moja pani psycholog. Raz jeszcze przepraszam za swoje zachowanie dzis i dziękuję za postawienie mnie do pionu. Wiadomo jak każdy tu przerabiam sytuacje, że chcialanym zeby mi. Ktoś napisał tak ja też mam. Tez mam 3.i tu i tam i bla bla bla ale to tylko mi się wydaje ze by mnie uspokoiło. Czeka mnie ogrom pracy, 10.lat temu nie byłam na terapii, mam nadzieję że uda mi się dojść do etapu spokoju ducha i ze bede kiedys wolna. Przysięgłam sobie ze jak z tym się okaże że mimo iż są, to nic takiego to nigdy już nie będę sobie wkręcac.. Dziękuję ze jeszcze ze mną wytrzymujecie.
  4. Generalnie chyba wielu hipochondrykow właśnie tak się zachowuje... Z tego co czytalam na tym forum... Mam terapię z panią psycholog.
  5. Mam nadzieję... Wzielam relanium by się uspokoic odrobinę... Boze niech to pieklo sie skonczy bo na prawdę mnie wywiozą w kaftanie.. Generalnie tak jak pisałam lekarz ostatnio tez ten jeden czuł ale po miesiącu gniecenia mam 2 więcej plus wydaje mi się ze jeden na szyi. Ja już po prostu nie umiem sie z tego odkręcić....
  6. Mam prośbę, wiem że proszę o wiele ale jak wiecie jesten z tym zupełnie sama.. Czy ktoś z Was mógłby i chciałby ze mną porozmawiać... Ale dosłownie, nie popisać? Mam taką ogromną potrzebę porozmawiania z kims, żeby ktoś pomógł mi się uspokoic... Bardzo proszę bo nie wyrabiam. Mam małe dziecko i na prawdę zdaje sobie sprawę że jest ze mną zle. Lekarz dopiero w poniedziałek ale to czekanie czy nie potwierdzi wyroku to pieklo. Bo jest na 100 proc tez wezel na szyi po tej stronie co te nadobojczykowe.. Dzis jesr po prostu apogeum moich lekow i przekonania ze nie ma innej możliwości jak rak i śmierć niedługo... Psycholog tez dopiero w poniedziałek.... I. Proszę wybaczcie ze taka toksyczna jestem i tak truje dupy... I przepraszam jeśli ktoś z Was przeze mnie poczuje się gorzej, na prawdę tego nie chciałam...
  7. Ludzie ze mną jest coraz gorzej... 3 ataki paniki w nocy bo myśl mnie naszła ze ja umre na pewno na raka niedługo. Zaxzelam ze strachu wymiotować, serce mi zgłupiał. Potem leżałam w łazience i wylam jak ranne zwierzątko.... Przepraszam Was ja juz nie wyrabiam. Jest ze mną coraz gorzej, rano ma tu być tata małego a ja myske zeby isc prosto do szpitala psychiatrycznego niech mnie tam zamkna i zaczną leczyc bo ja jestem autentyczne człowiekiem chorym. Albo na raka albo ciezko psychicznie. Nie chcę tu nikomu juz swoim debilizmem zawracać głowy, chyba tu po prostu naert tez nie ma dla mnie miejsca. Bo zaraz pewnie mi każecie stąd isc za takie jazdy... Nie wiem czym było to co dziś w nocy mialo miejsce a nie czulam, przysięgam nigdy przenigdy tak potwornego przerażenia, robilo mi się zimno w sekundzie, słabo, życie przelatywało przed oczami a ja nie umialam nabrać powietrza.. Po tym zwymiotowalam, zamknęłam oczy i czulam jak mi przez nie mimo wszystko leca łzy. Nie wiem ile tak spędziłam. Czy to możliwe że na tych wszystkich ludzi tu, na te 1585 stron ludzkiego dramatu jedna ja jestem wyjątkiem i mam raka którego tak się boję bo przecież mam wezly, bo mają z 5mm,nie wiem w sumie ile bo nie mam miary w palcu przecież.. Czy to na prawdę możliwe?, Bo mam na szyi i mi się zdaje ze to wezel na miesniu nieruchomy, po 2 stronie raz jest a raz nie, bo raz myślę że to inne miejsce raz ze to samo... Boże...czy to możliwe że ja nie mam hipochondrii? Tylko na prawdę raka i to nie hipochondria a intuicja? Choc wcześniej mialam "raka" gdzieś w brzuchu.. Jeszcze przed wezlami. A 10 lat temu sm, choroby psychiczne... Zaczyna mi się zatracać granicą między rzeczywistocia a tym czego się boję.... Blagam Was czy ktoś może mi pomóc?? Blagam...
  8. A powedz mi jakie mialas to duże bo ja mam az 3 kuleczki, na pewno nie większe niż malusienki groszek zielony, myślę że cm nie ma albo max cm. A czy od ciaglego macania one mogą się powiększyć?? Poniedziałek pójdę do lekarza ale tak strasznie się boję bo wtedy jak bylam był jeden....
  9. Ja podobnie czuje. Prowadzę synka do przedszkola i łzy w oczach, bo się zastanawiam czy za rok do szkoły tez bede go prowadzić za rączkę. Ja cale zycie ze wszystkim bylam sama i bardzo się boję ze i on będzie. Moja matka nie pozwoliła mi nawet do siebie przyjechać na kilka dni do polski.. No ja w końcu nie pasuje do jej obecnego idealnego życia, musialaby pewnie za taką córkę się wstydzić. Po prostu to jest wszystko takie trudne, dla każdego jak piszesz to abstrakcja, wymysl. Ze z nudów to wymyślamy... A nasze cierpienie jest tak silne czasem i ono istnieje na prawdę. Wiem, że się powtarzam, w kółko to samo... Smutek mi zalewa duszę po prostu. Na prawdę nikonu nie zycze, by tak się czuł. Ja na prawdę wiele w życiu nie chciałam. Ja nie muszę mieć pieniędzy, jestem szczęśliwa gdy mam na tyle by opłacić rachunku, dac dziecku jesc i kuouc mu ubranko czy zabawkę. Nie oczekuje dla siebie niczego. Chcę tylko żeby to się skończyło. Nic więcej. Być znow wolna, cieszyc się głupot z których większość się nie cieszy. I taka bylam, ja sie cieszyłam z tego ze jest dzień i słońce świeci, że mogę iść z synkiem na rowerek....
  10. Wiesz co jakby wykluczył to na 100% to na pewno bym wróciła do żywych. Tylko widzisz moim największym problemem jest to ze ja się naczytalam. Jak znalazlam pierwszy to odpaliłam Google i sie zaczęła jazda. Ze jedynie można wykluczyc przez wyciecie i zbadanie wezla a i to czasem zawodzi bo akurat mogą wyciac nie ten co trzeba. Powiem Ci, że ja sobie autentycznie nie umiem z tym poradzić, bo o ile te wezly sa to u mnie doszły typowe objawy hipochondrii na zasadzie a co jeśli oni się pomylili, nie sprawdzili dobrze, nie zbadali co trzeba itd. Tak bardzo mi źle, ja wiem ze sie użalam i pewnie za chwilę będziecie mnie mieli dość, ale jesteacie jedynymi osobami które są w stanie na prawdę zrozumieć co ja przechodzę. Staram się jak mogę, walczę z tym i było już ok dopóki sobie nie znalazłam na szyi.. Już sama nie wiem czy to jest wezel czy to nie jest wezel, bo raz mi się wydaje ze cos jest i po drugiej stronie za chwilę ze nie ma bo to inne miejsce... Po prostu sobie przestalam radzic. Wpadam w panike W na pewno umre i mam raka bo tak pisalo i nie było nigdzie nic słowa o tym że może być ok. Wydaje majątek na terapie... Po prostu życie mi się wali, jestem samotna matka z dala od rodziny, moja mama mi pisze ze jestem nienormalna, że wymyslam.A ja zyje strachem, nic innego nie mam w tym głupim lbie jak to, że na pewno umre na raka i ze lekarz potwierdzi moje obawy... Blagam niech ktoś mi pomoże bo ja kompletnie nie wiem, co robić.... Proszę Was jeśli możecie pomóżcie mi bo stałam się wrakiem człowieka.....
  11. Boze proszę niech ktoś ode mnie to gowno weźmie bo ja się wykańczam. No czuje ewidentnie cos na szyi, nawet nad Lewym obojczykiem kuleczkę i nad prawym kolejna... Snilo mi się ze umarłam i moglam patrzeć na synka tyllo zza drzew.. Mam /cenzura/ dosc. Po prostu nie wiem ile ja to jeszcze zniose.. (nie mam zamiaru sobie nic zrobić żeby nie było), po prostu jestem na skraju kompletnego załamania nerwowego. Sama, bez pomocy, z malutkim dzieckiem. A ja mam ataki paniki ze to na pewno rak i wkrótce umre... Boze co ja takiego komu zrobiłam,ze tak muszę się męczyć... Strach przed lekarzem się jeszcze spotęgował bo mam w głowie słowa ze jakby były nowe wezly mam przyjść. Bo pewnie wtedy by diagnozował tego jeb... O chloniaka... Ja nie wiem co ze mną będzie jak to się nie skończy, bo jestem po prostu wrakiem. A tu dzieciatko pod opieką, trzeba wszystko zrobić, uśmiechać się do niego....
  12. Właśnie spytałam ją, moja terapia jest właśnie behawioralno poznawcza. Ale nie znam się serio na różnicach. Bulinka ja jestem już tak zdesperowana ze moge rozmawiać z nią dosłownie o wszystkim i powiedziec wszystko, byle mi pomogło.
  13. To idz na taką, która Twoim zdaniem będzie skuteczna dla Ciebie, wszak na każdego działa cos innego. Ja liczę na działanie tej cala sobą bo nie mam już po prostu sil. I w sumie pieniędzy na kolejną tez miec raczej nie będę, ta i tak już mnie ostro pociągnęła po kieszeni... Jak to jest, że jednego dnia potrafimy sobie wkręcić a odkręcić już się nie daje...
  14. Ja nie powiem, po tych rozmowach czuje się lepiej, ale z tylu mojej chorej głowy siedzi myśl, a co jeśli leczę się na głowę a nie na raka... Nienawidzę siebie za to. Fakt jesl lepiej, ale to jest bardzo dalekie od tego co było. Chciałabym właśnie być wolna od tego gówna w jakim my wszyscy tkwimy. Tej kuzwa klatki.. Mam podobne myśli do Twoich, taka obawa czy jeszcze będzie kiedys normalnie. Wg mojej psycholog to obawa przed normalnością i spokojem generuje moj lęk .Wiem,że ma sporo racji mówiąc mi to wszystko. Ostatnio analizujemy moje dzieciństwo i kikka traum z tego czasu oraz sny bo Często dotyczą śmierci. Mowi mi ze to może zaczyna umierac we mnie ta część konfliktu wewnętrznego, który jest głównym winowajcą.Cos się kończy, jakiś etap. Ogromne nadzieję w tym pokładam... Jakieś efektu juz są, bo Pierwszy raz w moim życiu poczułam ze jedyna osoba niezbędna mi do życia jest tylko moj Synus. Ze ja nie muszę mieć nikogo bym mogła być szczęśliwa.(dawniej wszystko uzależniłam od obecności i nadtrojow partnera,) Jestem DDD(dorosłym dzieckiem z domu dysfunkcyjnego) i DDA.My tak działamy, nauczeni w dzieciństwie, że jest wszystko albo nic, dobrze lub zle, ładnie bądź brzydko, śmiech lub łzy... Tak na prawdę korzenie mojej nerwicy sięgają wieku 6 lat kiedy płakałam bo mialam pierwsze objawy i czulam kulkę w gardle która mnie "dusiła" a której się balam. Powoli przestaje się wstydzić, że jestem ddd i dda, to nie moja wina. Powoli uczę się ze nie muszę czuc sie winna za to, że ludzie których kochalam, zniszczyli mnie już na wstępie, że nie muszę na wszystko zasłużyć. Chciałabym. Sie jeszcze nauczyć ze jest nie tylko dobro i zło, za tez inne przejściowe sytuację. Pani psycholog mi tłumaczyła ostatnio, że właśnie to jest m in składową mojej hipochondrii. Bo widzę ttlko dobre(brak węzłów) i zle(wezly czyli umre bo to rak) Przede wszystkim zle znoszę upragniony spokój bo... Go nie znam. Ja go chce, ja go oczekuje ale moja psychika się go boi bo nigdy go nie miała, jest nieznany, I to właśnie jest ten wewnetrzny konflikt. Na zasadzie : Ja-tak pragnę spokoju i normalności Moja psychika - boze nie, nie znam tego, nie będę wiedziała jak się zachować, co zrobić itd. Ja:będzie spokojnie Psychika:znajdę Ci powód zeby nir bylo. O. Proszę tu masz wezel. Groźny czy nie, z twoim podejściem - białe lub czarne, efekt wiadomy. Napisalam Ci to, żeby Ci zobrazować jak działa terapia. Wiadomo, będą wzloty i upadki, poki nowy swiadomy ster w ręku nie wejdzie w miejsce starego, destrukcyjnego autopilota na którym działam. Jako dziecko musialam wytworzyc sobie mechanizm obronny, który pozwolił mi wtedy przetrwać. Było to zaakceptowanie sytuacji nienormalnych jako normalne. Normalne dla mnie jako dziecka bylo: -bicie mnie -comiesieczmy ciąg alkoholowy z wyzwiskami, chowaniem noży, smrodem wodki -zmieniający się tatusiowie -, bycie kozłem ofiarnym przez lata szkoly -bycie zauważonym przez matkę pt musisz być najlepsza we wszystkim, miec same 6, czyste sukienki i jednoczesne całkowite odrzucenie emocjonalne, terror psychiczny, bicie, mówienie mi ze nie jestem jej dzieckiem. -brak przyjaciół Napisalam Wam to Bo może kogoś z Was skłoni to do podjęcia terapii. Ona nie jest bez celowa kochani. Szczególnie Ty, Przerażony, powinieneś poszukać pomocy bo z Tobą jest tu najgorzej, z całym szacunkiem oczywiście.
  15. No właśnie to samo uczucie. Ze nie moglabym mieć nic wspólnego z medycyna i chorobami, chorymi ludźmi. Co do objawow.. Ze dwa razy się spocilam w nocy ale za każdym razem mlody prawie ze wklejony we mnie, pies i kołdra więc tego nie licze. Swedzenie mialam raz i minelo po kąpieli więc to nie od tego a raczej od balsamu. Gorączki nie mam, nic w zasadzie nie mam. To ze bywam zmęczona.. No która samotna matka bez jakichkolwiek pomocy by nie bywała? To ze, zdarza mi się szybciej męczyć... Niestety jestem osobą otyła, 40 kg nadwagi i każdego zmęczy szybki marsz czy schody. Przykra sprawa jest to ze cos potrafi tak nas niszczyć od środka a my nie umiemy tego zastopować, straszne jest to ze to wszystko jest w naszych głowach. Oczywiście mi się zdarza mowic sobie ze pewnie z nas wszystkich tu ja jestem wyjątkiem bo pewnie Wam sie wydaje ze macie wezky ja nad obojczykiem na prawdę mam. Co do lekarza : Paniczny lek ze powie mi wyrok.. Nie umiem. Sie zas przemoc. Tak się gwałtownie pogorszyło u mnie po śmierci znajomej, 35 latki na raka i drugiej, tez 35 lat.. Nagle. Z przyczyn naturalnych a to koleżanka z liceum. Choć wcześniej juz mialam taka niechęć do tematu chorób itd tak po tych zdarzeniach było gorzej, a już apogeum właśnie od 2 wigilii gdzie rutynowe macanie ujawniło wezelek a resztę znacie. Nienawidzę tej nerwicy, lęku, czymkolwiek to jest nienawidzę tego bo nas wyniszcza. Psychicznie a i niejednokrotnie fizycznie tez.
  16. Rozumiem Cie, na prawde. Ja od 2 dni tez Ju nie wiem czy mam cos na szyi czy nie mam... Jak dotykam czuje ze mam, sprawdzam dla spokoju to samo miejsce po lewej i tam raz tez mam a 30 razy nie mam.. Tez co chwilę czujw ten ucisk w dołku i przymus sprawdzenia czy czasem nie uroslo(taa... W 5.min ku... ). Albo wlasnie bojw się, że źle sprawdziłam. Ciężko mi znow nad tym zapanowac. Najgorsze jest to ze ja sie bardzo boje isc do lekarza. Ja na siebie wydałam /cenzura/ mac wyrok... Bo ja wiem, bo nad obojczykiem to wiadomo co i tak było w Google i koniec (teraz już nie czytam tak jak Wam pisalam, że przestalam czytac to przestalam) ale w tym pustym lbie zostało. Popłakałam sie bo cholera chcą mnie przyjąć do pracy moich marzeń, gdzie mialabym możliwość awansu... Zgodna moim zawodem. A ja sie tego boje. I w sumie jak się dowiedziałam o tym to sobie znalazlam wezel.. Musze to koniecznie powiedzieć mojej psycholog. Któraś z Was pytała czy bylam u psychiatry, otóż nie, bylam u rodzinnego wtedy mi sprawdził te wezly mowil. Ze nie ma czym się martwić chyba ze nowe by były to dac znać.. No i gniotłam jak debil. Po 100 razy na dzień jak nie lepiej Aż poczułam malusi max z 5 ml, zrobił sie bolesny obrzek.. Ale ok. Bo odbiegam od tematu, on od razu dal mi antydepresyjne leki bo widział co się że mną dzieje. Ale póki co nie wzielam, pokładałam cale nadzieję w terqpii z psychologiem. Wiecie kiedys tak kochalam swoją pracę. Jeszcze zanim mialam synka, to byla moja pasja, miłość. Tak.. Medycyna byla moja pasja. Spełnieniem. Czulam wówczas ze zyje. A teraz.... Boje się tego. To się zaczęło jeszcze chwilę przed tym jak 25 grudnia znalazlam wezel. Jakieś kilka mies wcześniej zaczwlam odrzucać myśl ze moglabym jeszcze być dobrym ratownikiem. Ludzie myślą, że tej grupy to nie dotyczy, że jesteśmy odporni... A to nie prawda. I wiecie co tu jwst tak ze samotna mama malwgo dziecka moze pracować 16 h w tyg i dostaje zasilki wiwc jwst łatwiej niż w pl... I ja z pękniętym sercem porzucam to co kocham. Postanowiłam pojsc do fabryki... Tam nie będę miała kontaktu z chorymi, tym tematem... To obecnie zbyt trudne, a nawet chyba niewykonalne. Przepraszam Was za moj nastrój, przepraszam jeali ktos z Was przez moj wpis położył wlasnie dłoń na szyi..
  17. Hej.. Ja dzis tez wyje. Mam już dość, co jest chwilę lepiej to zas ku... Coś. Ja dalabym sobie leb uciąć ze oprócz tych dwóch nad obojczykiem które na prawdę mam to mam na boku szyi.. Wczoraj caly dzien sie macalam. Wszystko mniw juz boli i oczywiście ja czuje ze po prawej mam po lewej nie. Zas ten strach o chloniaka, że umre i zostawię moje ukochane dziecko samo. Boze a już bylo tak w miarę... Lwkow nie biorę tyllo ziołowe plus terapia... Ja mam doac, jestem wrakiem tkwiqcym w tym piekle. Boje się isc do lekarza w obawie ze uslysze wyrok... Pisze to do Was i wyje bo mi zwyczajnie psychicznie brakuje juz sil. Boze co ja mam począć zwby się to pieklo skończyło.... Niech ktoś mi powie bo tak nie da się normalnie żyć. Ja mam 3.5 letnie dziecko na wychowaniu z którym jestem zupełnie sama bez jakiejkolwiek pomocy, bliskich, rodziny.
  18. Witajcie kochani, ja się ostatnio nie mogłam w ogóle zalogować, myslalam ze to forum skasowali bo tylko słynne 404 mi pokazywało. Ale chyba coś z moim tel się stało bo i większość haseł z automatycznego logowania mi wcięło... Doczytałam Was.. Witam wszystkich nowych i starych. Wszystko się posypało.. Eve... Babycrab Widze ze schiz węzłowy trwa. U mnie też bo snilo mi się ze mam na szyi i ch.. Sprawdziłam u chyba coś jest.. Dzis sie popłakałam bardzo, bo jestem już tak okropnie zmęczona tym wszystkim.. Mam tak serdecznie dość momentami ze musialam sobie ulżyć. Terapia owszem pomaga trochę ale z tylu glowy siedzi a co jeśli ten lek o chloniaka jest prawdziwy a ja się leczę psychoterapia? Posrane to wszystko, chce by to pieklo się skończyło bo nie mam Juz na to sil. Zaprowadziłam dziecko do przedszkola i siadłam i powylam sobie. Z jednej strony gdy mi źle, izoluje się, z drugiej czuje się bardzo samotna. Wybaczcie ze dzis tak pisze dołują i ale bardzo chciałam się wygadać. Nie z "objawow" ale z tego co czuje, z braku sil, braku radości, braku ochoty na cokolwiek. Ostatnio uciekam w sen. Klade się najwcześniej z małym jak się da.. Z nadzieją ze rano będzie inaczej. Często nie jest, bywa ze chwilami jest wręcz gorzej i wtedy znow pokładam nadzieję w kolejnej nocy. Zastanawiam się jak wyrzucić to ze swojej głowy? Co zrobić, żeby to gowno odeszło tak, jak przyszło? Tak bardzo tęsknię za uczuciem ze nie muszę się martwić, bac... Nie powiem podczas terapii pewnego dnia ten obezwładniajacy lek jakby nagle ktos wyłączył, teraz jest po prostu smutek i martwienie się, więc może nastanie taki dzień, że i to odejdzie a zastąpią to inne, pozytywne uczucia? Dziewczyny kochane, ja ponawiam propozycje zeby się może zgadać na whatsup, messanger? Z jedną z nas juz sobie tam piszemy, o życiu, codzienności, jakby ktoś miał ochotę dołączyć, to piszcie
  19. Hej u mnie leoiej, na pewno poprawa formy psychicznej, zaczymam olewac te wezly.. Czekam tylko az obrzek od macanoa zginie... Ehh Witaj nowy kolego. Przykro mi ze i Ciebie to spotkalo. Mam nadzieję ze znajdziesz tu ukojenie i pomoc Ja wczoraj zrobilam generalne porzadki na dole, zostala mi gora..
  20. Chlopie musisz znaleźć? Prosze Cię,to jest minuta roboty. Ty na prawdę nie widzisz ze z nas wszystkich tu Ty masz najwiekszy problem? Kazdy tu jest zeby sobie pomoc, pracowac nad soba, nie zeby sie tylko objawami wymieniac. A Ty nic nie robisz w tym kierunku mam wrażenie... I nie mowie tego zlosliwie. Kochani u mnie dzis lepiej, poza tym swędzeniem ale nie płakalam rano, i jako tako z przewaga na tako się czuje. Oby było lepiej. Przemyślałam kilka spraw z rozmowy z terapeutka, mysle ze faktycznie moje problemy wynikaja z nieprzepracowanej traumy z dzieciństwa bo zaxzelam dochodzić do wniosku, ze to wewnętrzne dziecko cierpi nadal dlatego i ja cierpie bo nie umiemy dojsc ze sobą do porozumienia. A jak u Was efekty terapii? Co do książki sekret, to pokroju "jestes tym o czym myslisz, myslisz o dlugach, nawet jeśli w kontekście, ze nie chcesz ich miec, ale mysli oscyluka wokół dlugow wiec dostajesz dlugi" Film jest z dubbingiem niestety, ale calkirm dobry, jak ktoś jest chetny to mowic, podeślę linka. Mnue dzis czeka wielkie sprzątanie, bo mam syf i malarie lub jak kto woli, stajnie zrobie jak dawnjej, wlacze do sprzatania podcast kryminalny. Uwielbiam te od Karolina Anna i Justyna Mazur, serię "piąte, nie zabijaj". Ktos tu tez jest fanem?
  21. Nie wylam i zaraz sie klade spać. Ale kurde wszystko mnie swedzi Ja na prawdę jestem chyba rąbnięta, jak Boga kocham. Choc wysypalo mnie na dekolcie to moze kurde faktycznie jakieś zwykle ucxulenie na coś co zjadlam. Zjem sobie fenistil albo cos na alergie i zobaczymy.. Życzę Wam spokojnej nocki i spijcie dobrze. Oby kolejny dzień byl lepszy. Ps nie zmacalam sie tylko 3 razy, troche więcej ale i tak mega mniej niż ostatnio, z czego jestem w sumie troche dumna. Oby mi ti swedzenie minelo.
  22. No ja z tych co maja w druga strone. Boja sie isc do lekarza w obawie ze powie, ze jest zle.. Generalnie to jak uda mi sie zejść do 3 razy to będzie sukces poki co, dzis sie killa razy zlamalam i sobie obmacalam ten zasrany obojczyk, ale i tak mniej niz ostatnio. Babycrab boziu jak Ty mnie rozumiesz... Mniw dzis dla odmiany wszystko swedzi (taaak. Przeczytalam. Ze na chloniaka swedzi ale nie dzis tyllo z 3 tyg temu.) ale się nie daje) Nawet dzis dzien bez kropelek mialam. Mam nadzieję ze uda mi się dotrwac do nocy bez wycia. To byłby wielki sukces patrząc na ostatni miesiac
  23. No i zapomnialam Ci dopisac. Ja kiedys mialam sm. Mialam wszystkie objawy i jeden glowny, balam sie posiadania sm, panicznie sie balam. Wiem, ze Ty teraz czujesz to co ja z, wezlami, ze mam chloniaka, pociesze Cie, rozumiem Twoj strach i wszyscy tu bo mamy go namacalnie w sobie. Czujemy go e piersi, w sercu, glowie, odbiera nam wszystko co piekne. Nie jestes z tym sama, masz hipochondrie, nerwice, france ktora wymylila Twoja psychika by przed czyms Cie chronić a Ty musisz odnaleźć przyczynę. I nie jesr nia sm. Nerwica nie przychodzi sama, znikad, bez powodu do ludzi, ktorzy nie odniesli ran na, wojnie jaka czesto bylo ich życie. Tam jest powód i tam musimy szukać, wykopac to, spojrzeć potworowi w oczy i oswoic go. Wierze w Ciebie i każdego z nas tu. Tylko. Proszę, nie czytaj, nad wszystko Cie proszę
  24. Ann231blue kochana nie masz sm. Nie masz, nie masz nie masz. Masz jedynie w swoim strachu, skup sie, jestes logicznie myślącą osobka, mialas inne choroby juz, tak?i co, minely? Minely. I blagam nie czytaj, bo objaey kazdy naeet ktos bez hipochondrii by znalazl. Prosze Cie bo zlapiesz kolejny wkret na sm i będzie Ci zle. Zaufaj mi, obiecuje Ci ze nie masz żadnego stwardnienia
×