Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Marlenka85

Użytkownik
  • Zawartość

    123
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Dziewczyny jesteście niesamowite, szacun ogromny za dystans do nerwicy, odpuszczanie to godne podziwu. Jestem dumna z Was, dajecie wiarę innym, ze sie da chocby w pewnym stopniu z tego wyjsc. Dziękuję za to, bo to akurat mi jest bardzo potrzebne
  2. @acherontia styx zazdroszczę podejścia kochana. Na pewno wszystko będzie dobrze z wynikami, zwłaszcza ze juz to przerobilas.
  3. @maribellcherryu mnie z reguły tez lepiej bylo po kilku dniach. Ale mam wrażenie ze co wkret to jest gorzej. Moja terapeutka emdr nie zajmuje się, ale szukam tu kogos na miejscu. Jest kilka gabinetow, najdalszy 30km więc spróbuję. Ja na prawdę probuje wszystkiego, nawet juz o hipnoterapii mysle. Wiecie, poza nerwica to ze mnie jsst normalna kobieta, dobra mama, itd. Tylko przypaletalo się takie gowno no i nie chce sobie pojsc Generalnie z tym bylam -wielokrotnie u lekarza rodzinnego -konsultacja z psychiatra z polski na telefon -psycholog -nawet pastor bo pomyślałam, ze moze dostane wsparcie duchowe. Biore ta hydroksyzyne od lekarza pije melise, staram się na prawdę sie staran, bo ktos mógłby pomyśleć ze nic nie robie z tym, tylko rycze i szukam w necie. Do niedawna mimo wszystko chodziłam do pracy, ani dnia nie opuściłam przez nerwice, raz tylko tydzień ale mialam covid i czulam się bardzo zle. Niestety zamkneli nasz oddział miejscowy i zostalam z gola dupa, a szukanie ostatnio dosc opornie mi idzie (dwa mies jestwn bez pracy juz) Moja sytuacja rodzinna jak pisalam jest do kitu, samotnosc u mnie tez jak widac zbiera swoje zniwo. W pracy jak nie kolezanki byly, to pacjenci, co chwilę ktos pogadal, przyszedł i jakos tak było po prostu inaczej. Doszlam do wniosku ze moim największym problemem jest to ze ja panicznie boje się nie bac to raz, a dwa boje sie poczuc dobrze. Ale jakas iskierka nadziei jak czuje się odrobinę lepiej, jak teraz(mimo ze poranek był do dupy) pozwala mi pomyslec czasem pozytywnie. Ze ciało nie jest symetryczne, ze przecież wezel nad czy pod obojczykiem na tym forum(a doczytalam tu wieleeee stron) mialo w pizdu osób.) ze zoladek czy trzystka w naszym wieku, 37lat ma praeo pobolec gdy się zarlo zupki chińskie i hydroksyzyne i mialo jedynie stres. Ze to wszystko tylko dla nas jest chore, ze ludzie sie spoca w nocy i nie maja chłoniakow, ze krew z dziasla czy popekane naczynka ba brzuchu przy otyłości nie sa bialaczka. Mam przejawy logiki w tej swojej kancerofobii. Ale takie ataki sa dla mnie najgorsze. Ale nadal uwazam ze mimo wszystko potrzebuje tego wsparcia i dziękuję ze jesteście, ze dzielicie sie tym co w Was siedzi. Mi to pomaga w jakis sposob bo czuje, ze tak do końca sama w tym nie jestem. I przepraszam jesli kogos moimi głupimi rakami wkurzam lub doluje
  4. A dla mnie historia Twojej Mamy, kochana jest straszna... Jak w sumie każdego z rakiem. Ja od rana "mam" raka zoladka.... Bo czuje opor przy ucisneciu i lekki dyskomfort zoladka, jakby bol. Ciekawe co będzie jurro boze jestem już tak zmęczona... Tak bardzo mocno zmęczona.... Nie odpuszcza mi to wszystko, byl juz chloniak bo wezly powoekszone kolo obojczyka, był rak pluc, był rak cycka, sledziony, przerzuty....jest rak zoladka.zaczelam sie poddawac na prawdę. Serio... Dziecko do szkoly a mi Nic mi się nie chce.... Nic. A tak mnie jeblo masakrycznie po tej zdradzie, gdy poczulam ze nie mogę juz na nikogo liczyć, nikomu ufac, boje się panicznie przestac bac.... Chyba jestenbtu najgorszym przypadkiem bo mysle sobie ze hipochondria, kancerofobia owszem ale ja jestem wyjatkiem na tym forum i na pewno okaze sie ze to rak
  5. Przy nim tak nie robię, staram sie. Tzn nue szukam przy nim. Ale w srodku lek jest.
  6. To wszystko jest tak trudne.... Tsk ciezkie. Czy ten koszmar kiedys sie skonczy? Czy ja jeszcze pobawie sie z ukochanym dzieckiem bez lęku, ze przecież zaraz mnie nie będzie i on straci mame...?
  7. Ja w teorii to wszystko wiem. Wiem co nalezy zrobić (isc sie przebadac i jak jest ok powtorzyc kontrolne za rok). A robie i tak co innego kurde, madra, wyksztacona kobieta a takie cyrki się ze mna dzieją. Niedawno mialam chloniaka, teraz zapalenie trzustki albo guz nowotworowy w brzuchu bo jak u cisnę poniżej zoladka to mnue boli... Plus od roku bole plecow... Promiebiujace do brzucha. Tlumacze sobie każdego dnia i nic, no grochem o ścianę. Co jest ze mną /cenzura/ mac nie tak... Po prostu zalamka po całości. Depresja przez hipochondryczne przeświadczenie o obecności raka bez możliwości ratunku... Przez dwa lata zmieniłam się bardzo. Patrze w lustro. I wiecie kogo widze? Kobiete, ktora juz nie jest ladna, wory pod oczami. Siwe włosy... I wypisany na twarzy grymas bolu o spieprzone zycie. Dzis spytam terapeutke o to emdr, tonocy brzytwy się chwyta. Mysle ze mam najcięższa ze wszystkich tu postac hipo, kancerofobie z unikaniem opieki zdrowotnej. Nie wiem czemu Wam się udaje robić badania a mi nie... Dzis śniła mi się moja Mama. Nie była dla mnie dobra mama, ale była nia. I cholernie tesknie tak bardzo chcialabym, zeby mnie przutulila, mimo, ze mam 37lat...
  8. Dziewczyny kochane jestescie. Tyle ze ja nawet nie mieszkam w Polsce...
  9. Jakby mój zryty leb nie bierze pod uwagę ze moze mi nic nie byc albo ze jest mi cos, na co się nie umiera.
  10. Po prostu nie rozumiem chyba juz siebie.... Mkze masz rację @acherontia styxze przecze sama sobie.... Od dwoch lat przestalam chyba rozumieć o co mi w zasadzie chodzi.... Do lekarza badac się nie, bo wyjdzie rak, przestac myslec o tym nie bo ja juz chyba sie boje nie bac popieprzone jest to wszystko strasznie. @maribellcherryzaraz otym poczytam. Jezu moze by mi to pomogło.... Juz na prawdę mysle o żarciu tych antydepresantow bo tak po prostu nie mozna zyc. Co do śmierci mamy to pogorszylo to o tyle ze wcześniej jeszcze myslacno raku mialam wizje siebie po chemii itd a od tamtej pory juz tylko rak=szybka śmierc... Mama zmarla w trzy tygodnie po pojsciu do lekarza.
  11. Tylko moj problem polega na tym ze ja panicznie boje się ze juz jest za późno na leczenie, tak jak było z mama i z tym nie umiem sobie poradzić. Oczami wyobraźni widze lekarza mówiącego mi przykro nam... Nic nie mogę juz zrobić. Boli mnie jak cholera, plecy a z nimi problem juz od roku mam i to miejsce co pisalam a teraz wrecz juz nie umiem okreslic co mnie boli, w którym miejscu oprocz plecow bo bol jest rwiacy i trwa godzinami... Mam dosc życia w takiej formie, boze niech mi w końcu ktos pomoze wyksc z tego gowna. Tak jestem przekonana o jebanym raku ze po prostu to jest koszmar, ja jestem juz na 10000% pewna..... Ale nie chce tego uslyszec od lekarza bo teraz czasem tli się iskierka.....
  12. Mam. Objawy bolowe od kilku dni... Jakby lewa raz prawa raz i zoladek i promieniuje do plecow. Jak uciskan w tym miejscu posrodku dlugisci miedzy dołkiem pod mostkiem a pepkien to mnie boli bardziej. Ja po prostu boje się juz wszystkiego, nie potrafię sobie poradzić z tym ze mama nagle zmarla na raka i od tego czasu wszystko przypisuje rakowi. Mam inaczej niż reszta tu bo ja nie potrafię isc do lekarza, przemoc sie, boje się nawet zbadać hormony tarczycy z obawy ze kaza robic rezonanse przysadki np.... I cos wykryja. Nie wiem czemu terapia w tym kierunku mi nie pomaga choc trwa juz blisko dwa lata. W innych kwestiach terapia jest dla mnie pomocna. Boje się każdego drobnego objawu, analizuje wszystkie. Zdaję sobie sprawę z tego ze to irracjonalne ale po prostu nie umiem tego zmienić. Na prawdę nie wiem juz co począć, jestem zalamana swoim stanem psychicznym.... Rozwazam leki p. Depresyjne mimo, ze kilka dni probowalam i czulam się po nich po prostu strasznie, ale teraz tez czuje się strasznie. Zero radości z zycia.... Nic po prostu nic mnie nie cieszy....
  13. Nie no ku.... Nie wyrobię. Takiego rzutu jeszcze nie mialam. Boze dlaczego musze tak cierpiec, skad mam brac sily... Wkręt przez te bole na guz żołądka lub trzustki.... Ja mam dość. Co ta /cenzura/ona nerwica uczynila z mojego życia....
  14. Jeblo mnie po raz kolejny. Zaczęło się od tego ze kilka dni temi zaczęło mnie bolec, kloc po środku brzucha jak schodziłam xe schodów. Teraz juz boli czwarty dzien, jakby zoladek, ale niżej bo nie w samum dolku, jak ucisne miejsce podrodku między końcem mostka a pepkiem to boli az do kregoslupa.... Ponoc trzustka promieniuje do kregoslupa.... Boli tez lewa i prawa strona pod zebrami. Mam dosc... Po prostu mam dosc. Boje sie zwrócić o pomoc lekarska bo jestem przekonana że mi Powiedza po Badaniach ze nic nie moga juz zrobić... Od nerwicy by tak nie bolalo.... Nic nir jem nie spie.... Znow jestem na dnie Przekonana że to rak...
  15. Dzien dobry wszystkim Mam nadzieję, ze czujecie sie kazda chocby odrobinke lepiej u mnie nadal stany depresyjne... Ehh jeszcze do tego boli mnie brzuch. Oczywiście wkręcam sobie hepatoslenomegalie... Guz jelita... Ah... Masakra...
×