Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Marlenka85

Użytkownik
  • Zawartość

    37
  • Rejestracja

  1. Witaj kochana. Nie powiem, zebyn się cieszyła ze tu jesteś bo to znaczy tylko tyle, że kolejna osoba Cierpi ale dobrze trafiłaś. Ja myślę że my jesteśmy w stanie wszystko sobie wmówić skoro potrafiliśmy jak np ja wmówić sobie ze na 10000%mam raka i ze ja umre. Już się od rana ogarnęłam bo ilez można. Witaj więc w gronie "ciezko chorych," mam nadzieję że szybko poczujesz ulge.
  2. W tym wszystkim są tylko 2 ale że tak powiem. On mi kazal przyjąć jeśli byłyby następne a ja je znalazlam I pytanie czy ja sobie je zafundowałam bo spuchły czy serio wyszły same... I jak się do tego ustosunkować. Przemyślałam to co piszecie i generalnie to myślę że mnie nawet wyniki krwi dobre by nie uspokoiły z wiadomej dla każdego tu przyczyny. No i ja z tych co wręcz unika lekarzy... A czemu to trez wiadomo (bo potwierdzi) Czytam to co pisze i ja na prawdę mam nierówno pod sufitem...
  3. Przepraszam, nie sądziłam ze tak to wygląda, ale masz rację... Nie chcę się tłumaczyć na siłę bo tak, masz rację. Ale może to dlatego że mimo iż nie mam tego po raz pierwszy w życiu, to obecnie po 10 latach przerwy to pierwszy taki ponowny epizod i zwyczajnie jeszxse jestem na etapie ciężkiej histerii.moze mnie uspokoi lekarz w poniedziałek i moja pani psycholog. Raz jeszcze przepraszam za swoje zachowanie dzis i dziękuję za postawienie mnie do pionu. Wiadomo jak każdy tu przerabiam sytuacje, że chcialanym zeby mi. Ktoś napisał tak ja też mam. Tez mam 3.i tu i tam i bla bla bla ale to tylko mi się wydaje ze by mnie uspokoiło. Czeka mnie ogrom pracy, 10.lat temu nie byłam na terapii, mam nadzieję że uda mi się dojść do etapu spokoju ducha i ze bede kiedys wolna. Przysięgłam sobie ze jak z tym się okaże że mimo iż są, to nic takiego to nigdy już nie będę sobie wkręcac.. Dziękuję ze jeszcze ze mną wytrzymujecie.
  4. Generalnie chyba wielu hipochondrykow właśnie tak się zachowuje... Z tego co czytalam na tym forum... Mam terapię z panią psycholog.
  5. Mam nadzieję... Wzielam relanium by się uspokoic odrobinę... Boze niech to pieklo sie skonczy bo na prawdę mnie wywiozą w kaftanie.. Generalnie tak jak pisałam lekarz ostatnio tez ten jeden czuł ale po miesiącu gniecenia mam 2 więcej plus wydaje mi się ze jeden na szyi. Ja już po prostu nie umiem sie z tego odkręcić....
  6. Mam prośbę, wiem że proszę o wiele ale jak wiecie jesten z tym zupełnie sama.. Czy ktoś z Was mógłby i chciałby ze mną porozmawiać... Ale dosłownie, nie popisać? Mam taką ogromną potrzebę porozmawiania z kims, żeby ktoś pomógł mi się uspokoic... Bardzo proszę bo nie wyrabiam. Mam małe dziecko i na prawdę zdaje sobie sprawę że jest ze mną zle. Lekarz dopiero w poniedziałek ale to czekanie czy nie potwierdzi wyroku to pieklo. Bo jest na 100 proc tez wezel na szyi po tej stronie co te nadobojczykowe.. Dzis jesr po prostu apogeum moich lekow i przekonania ze nie ma innej możliwości jak rak i śmierć niedługo... Psycholog tez dopiero w poniedziałek.... I. Proszę wybaczcie ze taka toksyczna jestem i tak truje dupy... I przepraszam jeśli ktoś z Was przeze mnie poczuje się gorzej, na prawdę tego nie chciałam...
  7. Ludzie ze mną jest coraz gorzej... 3 ataki paniki w nocy bo myśl mnie naszła ze ja umre na pewno na raka niedługo. Zaxzelam ze strachu wymiotować, serce mi zgłupiał. Potem leżałam w łazience i wylam jak ranne zwierzątko.... Przepraszam Was ja juz nie wyrabiam. Jest ze mną coraz gorzej, rano ma tu być tata małego a ja myske zeby isc prosto do szpitala psychiatrycznego niech mnie tam zamkna i zaczną leczyc bo ja jestem autentyczne człowiekiem chorym. Albo na raka albo ciezko psychicznie. Nie chcę tu nikomu juz swoim debilizmem zawracać głowy, chyba tu po prostu naert tez nie ma dla mnie miejsca. Bo zaraz pewnie mi każecie stąd isc za takie jazdy... Nie wiem czym było to co dziś w nocy mialo miejsce a nie czulam, przysięgam nigdy przenigdy tak potwornego przerażenia, robilo mi się zimno w sekundzie, słabo, życie przelatywało przed oczami a ja nie umialam nabrać powietrza.. Po tym zwymiotowalam, zamknęłam oczy i czulam jak mi przez nie mimo wszystko leca łzy. Nie wiem ile tak spędziłam. Czy to możliwe że na tych wszystkich ludzi tu, na te 1585 stron ludzkiego dramatu jedna ja jestem wyjątkiem i mam raka którego tak się boję bo przecież mam wezly, bo mają z 5mm,nie wiem w sumie ile bo nie mam miary w palcu przecież.. Czy to na prawdę możliwe?, Bo mam na szyi i mi się zdaje ze to wezel na miesniu nieruchomy, po 2 stronie raz jest a raz nie, bo raz myślę że to inne miejsce raz ze to samo... Boże...czy to możliwe że ja nie mam hipochondrii? Tylko na prawdę raka i to nie hipochondria a intuicja? Choc wcześniej mialam "raka" gdzieś w brzuchu.. Jeszcze przed wezlami. A 10 lat temu sm, choroby psychiczne... Zaczyna mi się zatracać granicą między rzeczywistocia a tym czego się boję.... Blagam Was czy ktoś może mi pomóc?? Blagam...
  8. A powedz mi jakie mialas to duże bo ja mam az 3 kuleczki, na pewno nie większe niż malusienki groszek zielony, myślę że cm nie ma albo max cm. A czy od ciaglego macania one mogą się powiększyć?? Poniedziałek pójdę do lekarza ale tak strasznie się boję bo wtedy jak bylam był jeden....
  9. Ja podobnie czuje. Prowadzę synka do przedszkola i łzy w oczach, bo się zastanawiam czy za rok do szkoły tez bede go prowadzić za rączkę. Ja cale zycie ze wszystkim bylam sama i bardzo się boję ze i on będzie. Moja matka nie pozwoliła mi nawet do siebie przyjechać na kilka dni do polski.. No ja w końcu nie pasuje do jej obecnego idealnego życia, musialaby pewnie za taką córkę się wstydzić. Po prostu to jest wszystko takie trudne, dla każdego jak piszesz to abstrakcja, wymysl. Ze z nudów to wymyślamy... A nasze cierpienie jest tak silne czasem i ono istnieje na prawdę. Wiem, że się powtarzam, w kółko to samo... Smutek mi zalewa duszę po prostu. Na prawdę nikonu nie zycze, by tak się czuł. Ja na prawdę wiele w życiu nie chciałam. Ja nie muszę mieć pieniędzy, jestem szczęśliwa gdy mam na tyle by opłacić rachunku, dac dziecku jesc i kuouc mu ubranko czy zabawkę. Nie oczekuje dla siebie niczego. Chcę tylko żeby to się skończyło. Nic więcej. Być znow wolna, cieszyc się głupot z których większość się nie cieszy. I taka bylam, ja sie cieszyłam z tego ze jest dzień i słońce świeci, że mogę iść z synkiem na rowerek....
  10. Wiesz co jakby wykluczył to na 100% to na pewno bym wróciła do żywych. Tylko widzisz moim największym problemem jest to ze ja się naczytalam. Jak znalazlam pierwszy to odpaliłam Google i sie zaczęła jazda. Ze jedynie można wykluczyc przez wyciecie i zbadanie wezla a i to czasem zawodzi bo akurat mogą wyciac nie ten co trzeba. Powiem Ci, że ja sobie autentycznie nie umiem z tym poradzić, bo o ile te wezly sa to u mnie doszły typowe objawy hipochondrii na zasadzie a co jeśli oni się pomylili, nie sprawdzili dobrze, nie zbadali co trzeba itd. Tak bardzo mi źle, ja wiem ze sie użalam i pewnie za chwilę będziecie mnie mieli dość, ale jesteacie jedynymi osobami które są w stanie na prawdę zrozumieć co ja przechodzę. Staram się jak mogę, walczę z tym i było już ok dopóki sobie nie znalazłam na szyi.. Już sama nie wiem czy to jest wezel czy to nie jest wezel, bo raz mi się wydaje ze cos jest i po drugiej stronie za chwilę ze nie ma bo to inne miejsce... Po prostu sobie przestalam radzic. Wpadam w panike W na pewno umre i mam raka bo tak pisalo i nie było nigdzie nic słowa o tym że może być ok. Wydaje majątek na terapie... Po prostu życie mi się wali, jestem samotna matka z dala od rodziny, moja mama mi pisze ze jestem nienormalna, że wymyslam.A ja zyje strachem, nic innego nie mam w tym głupim lbie jak to, że na pewno umre na raka i ze lekarz potwierdzi moje obawy... Blagam niech ktoś mi pomoże bo ja kompletnie nie wiem, co robić.... Proszę Was jeśli możecie pomóżcie mi bo stałam się wrakiem człowieka.....
  11. Boze proszę niech ktoś ode mnie to gowno weźmie bo ja się wykańczam. No czuje ewidentnie cos na szyi, nawet nad Lewym obojczykiem kuleczkę i nad prawym kolejna... Snilo mi się ze umarłam i moglam patrzeć na synka tyllo zza drzew.. Mam /cenzura/ dosc. Po prostu nie wiem ile ja to jeszcze zniose.. (nie mam zamiaru sobie nic zrobić żeby nie było), po prostu jestem na skraju kompletnego załamania nerwowego. Sama, bez pomocy, z malutkim dzieckiem. A ja mam ataki paniki ze to na pewno rak i wkrótce umre... Boze co ja takiego komu zrobiłam,ze tak muszę się męczyć... Strach przed lekarzem się jeszcze spotęgował bo mam w głowie słowa ze jakby były nowe wezly mam przyjść. Bo pewnie wtedy by diagnozował tego jeb... O chloniaka... Ja nie wiem co ze mną będzie jak to się nie skończy, bo jestem po prostu wrakiem. A tu dzieciatko pod opieką, trzeba wszystko zrobić, uśmiechać się do niego....
  12. Właśnie spytałam ją, moja terapia jest właśnie behawioralno poznawcza. Ale nie znam się serio na różnicach. Bulinka ja jestem już tak zdesperowana ze moge rozmawiać z nią dosłownie o wszystkim i powiedziec wszystko, byle mi pomogło.
  13. To idz na taką, która Twoim zdaniem będzie skuteczna dla Ciebie, wszak na każdego działa cos innego. Ja liczę na działanie tej cala sobą bo nie mam już po prostu sil. I w sumie pieniędzy na kolejną tez miec raczej nie będę, ta i tak już mnie ostro pociągnęła po kieszeni... Jak to jest, że jednego dnia potrafimy sobie wkręcić a odkręcić już się nie daje...
  14. Ja nie powiem, po tych rozmowach czuje się lepiej, ale z tylu mojej chorej głowy siedzi myśl, a co jeśli leczę się na głowę a nie na raka... Nienawidzę siebie za to. Fakt jesl lepiej, ale to jest bardzo dalekie od tego co było. Chciałabym właśnie być wolna od tego gówna w jakim my wszyscy tkwimy. Tej kuzwa klatki.. Mam podobne myśli do Twoich, taka obawa czy jeszcze będzie kiedys normalnie. Wg mojej psycholog to obawa przed normalnością i spokojem generuje moj lęk .Wiem,że ma sporo racji mówiąc mi to wszystko. Ostatnio analizujemy moje dzieciństwo i kikka traum z tego czasu oraz sny bo Często dotyczą śmierci. Mowi mi ze to może zaczyna umierac we mnie ta część konfliktu wewnętrznego, który jest głównym winowajcą.Cos się kończy, jakiś etap. Ogromne nadzieję w tym pokładam... Jakieś efektu juz są, bo Pierwszy raz w moim życiu poczułam ze jedyna osoba niezbędna mi do życia jest tylko moj Synus. Ze ja nie muszę mieć nikogo bym mogła być szczęśliwa.(dawniej wszystko uzależniłam od obecności i nadtrojow partnera,) Jestem DDD(dorosłym dzieckiem z domu dysfunkcyjnego) i DDA.My tak działamy, nauczeni w dzieciństwie, że jest wszystko albo nic, dobrze lub zle, ładnie bądź brzydko, śmiech lub łzy... Tak na prawdę korzenie mojej nerwicy sięgają wieku 6 lat kiedy płakałam bo mialam pierwsze objawy i czulam kulkę w gardle która mnie "dusiła" a której się balam. Powoli przestaje się wstydzić, że jestem ddd i dda, to nie moja wina. Powoli uczę się ze nie muszę czuc sie winna za to, że ludzie których kochalam, zniszczyli mnie już na wstępie, że nie muszę na wszystko zasłużyć. Chciałabym. Sie jeszcze nauczyć ze jest nie tylko dobro i zło, za tez inne przejściowe sytuację. Pani psycholog mi tłumaczyła ostatnio, że właśnie to jest m in składową mojej hipochondrii. Bo widzę ttlko dobre(brak węzłów) i zle(wezly czyli umre bo to rak) Przede wszystkim zle znoszę upragniony spokój bo... Go nie znam. Ja go chce, ja go oczekuje ale moja psychika się go boi bo nigdy go nie miała, jest nieznany, I to właśnie jest ten wewnetrzny konflikt. Na zasadzie : Ja-tak pragnę spokoju i normalności Moja psychika - boze nie, nie znam tego, nie będę wiedziała jak się zachować, co zrobić itd. Ja:będzie spokojnie Psychika:znajdę Ci powód zeby nir bylo. O. Proszę tu masz wezel. Groźny czy nie, z twoim podejściem - białe lub czarne, efekt wiadomy. Napisalam Ci to, żeby Ci zobrazować jak działa terapia. Wiadomo, będą wzloty i upadki, poki nowy swiadomy ster w ręku nie wejdzie w miejsce starego, destrukcyjnego autopilota na którym działam. Jako dziecko musialam wytworzyc sobie mechanizm obronny, który pozwolił mi wtedy przetrwać. Było to zaakceptowanie sytuacji nienormalnych jako normalne. Normalne dla mnie jako dziecka bylo: -bicie mnie -comiesieczmy ciąg alkoholowy z wyzwiskami, chowaniem noży, smrodem wodki -zmieniający się tatusiowie -, bycie kozłem ofiarnym przez lata szkoly -bycie zauważonym przez matkę pt musisz być najlepsza we wszystkim, miec same 6, czyste sukienki i jednoczesne całkowite odrzucenie emocjonalne, terror psychiczny, bicie, mówienie mi ze nie jestem jej dzieckiem. -brak przyjaciół Napisalam Wam to Bo może kogoś z Was skłoni to do podjęcia terapii. Ona nie jest bez celowa kochani. Szczególnie Ty, Przerażony, powinieneś poszukać pomocy bo z Tobą jest tu najgorzej, z całym szacunkiem oczywiście.
×