Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

polanka_

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  1. polanka_

    Ginekolog

    Mi się udało znaleźć dobrego ginekologa, kobietę. Kilka lat terapii potrzebowałam, żeby w ogóle się zgodzić na wizytę pójść, poszłam na prochach uspokajających, bałam się koszmarnie, panika, płacz, koszmary, dramat. Powiedziałam jej na starcie, że jestem po traumie i to dla mnie potworny stres, że się boję, że mi się przypomina. I potraktowała mnie super. Od tamtej pierwszej wizyty minęło już wiele lat, nadal do niej chodzę. Za każdym razem traktuje mnie tak samo ostrożnie, nie pogania, mówi, że położę się na fotelu wtedy gdy będę gotowa, pyta czy może już zacząć badanie, mówi zawsze co robi lub zaraz będzie robić, smaruje wziernik żelem, żeby zminimalizować dyskomfort, jest delikatna naprawdę. Dwa tygodnie temu przed wizytą pierwszy raz nie wzięłam benzodiazepin, poszłam "na żywca". Denerwowałam się przed, ale już się nie trzęsłam jak galareta, oddychałam w miarę normalnie. Było naprawdę w porządku, poradziłam sobie bez leków i następnym razem też spróbuję. Nadal się boję tych wizyt, ale nie są już uraźne ani traumatyczne, dużo lepiej to znoszę. Mam poczucie, że pomocne było to, że jej powiedziałam, że jestem po traumie, że jestem przerażona i mogę różnie reagować.
  2. Mi bardzo brakuje spotkań w realu. Nie widziałyśmy się od początku lutego, pracuje w szpitalu, kieruje oddziałem i takie mają wytyczne, że przez zwiększone ryzyko zakażenia mają się trzymać jednego miejsca pracy. Więc gabinet od zimy zamknięty. Wczoraj gadałyśmy przez telefon, teraz przerwa do września, ma urlop. Nie lubię urlopów, choć już radzę sobie z nimi o wiele lepiej niż kiedyś. Ale brakuje mi tych rozmów, gdy ich nie ma.
  3. Na terapii. Mam wspaniałą terapeutkę, z pomocą której przesunęłam się już o lata świetlne w stosunku do tego, jak było ze mną na początku, ale wciąż są jeszcze sprawy do załatwienia, przepracowania i zmiany.
  4. Pracuję nad tym. Wiele kwestii już przepracowałam i zmieniłam, ale mimo wszystko jest jeszcze nad czym pracować, seksualność jest właśnie jedną z takich dziedzin - rany są głębokie, a stare mechanizmy mocno utrwalone.
  5. Moja trauma trwała całe dzieciństwo - kazirodztwo plus prostytucja dziecięca, moi rodzice mnie sprzedawali. W terapii jestem już bardzo długo. Tematu seksualności dotykam czasem, ale zawsze z trudem. Strasznie to jest u mnie popieprzone. Nie umiem zaakceptować tego, że jestem biologiczna i miewam również seksualne potrzeby, chciałabym to wyprzeć, zamazać, nie mieć tego - bo traktuje to jak zdradę samej siebie. Rozmowy dotykające tej sfery są bardzo trudne, trudno mi być, utrzymać kontakt wzrokowy, nie dysocjować. Zawsze odczuwam wstyd i poczucie winy, mimo rozumienia mechanizmów i świadomości biologicznych potrzeb.
×