Skocz do zawartości
Nerwica.com

Hurricaner27

Użytkownik
  • Postów

    196
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Hurricaner27

  1. Tak pracuje na kasie. Mam stwierdzone WZW B, wirus jest ale póki co nie wyrządził większych szkód w moim organizmie. Mam bardzo niska wiremie i teoretycznie mogę zarazac ale lekarz mówił że raczej jestem mało zakaźny. Niby czytałem że WZW B nie wpływa na przechodzenie Covida. Ale mimo wszystko źle że mam te chorobę. Mam rodzinę ale oni już sami widza że jest coś nie tak u mnie i sami mi mówią że marnuje swoje życie i żebym się wziął za siebie, poznał kogoś, znalazł lepszą pracę i hobby.
  2. Właśnie ja chciałbym mieć kogoś przy sobie żeby ktoś był ze mną w tych trudnych sytuacjach. Wiem że stracilem swoją młodość i teraz ta cała pandemia przekreśliła moja młodość na zawsze. Zresztą przez tą całą sytuację będę miał traumę do końca życia. Najbardziej boję się że mogę zachorować ale bardziej tych powikłań że znów mogę stracić rok albo dwa z życia albo mieć problemy zdrowotne na cale życie. Już i tak mam a jeszcze jak dojdzie coś to już się całkiem załamie. Postanowiłem sobie że w razie jakichś powikłań po covidzie popełnie samobójstwo. Zresztą jak się nic nie zmieni w moim życiu to za rok czy dwa skończę z tym nedznym życiem. Nie będę patrzył jak znów kolejne kilka moich najlepszych lat ucieka mi przez palce.
  3. Trochę masz racji na pewno. Jednak seks i bliskość to naturalna ludzka potrzeba, której brakuje jeżeli się tego nie ma. Człowiek, który to ma na co dzień pewnie traktuje to jako zwykła przyjemność jak np. Zjedzenie czekolady itp. Mi jednak brakuje tej bliskości czułości intymności i pewnie nigdy tego miał nie będę:(
  4. Bardzo mi brakuje bliskości seksu, z dnia na dzień jest coraz gorzej. Mam dość tych samotnych wieczorów, jeszcze ta pandemia i ten strach dodatkowo pogłębia to wszystko. Czuje że następny rok będzie jeszcze gorszy niż ten. Może umrę a jak nie to dalej będę trwał w tym stanie. Dalej będę samotny, smutny, bez kobiety, bez normalnych relacji z dziewczynami, bez intymności, bliskości itd. Normalnie rozwala mnie od środka. Jeszcze ta sytuacja teraz na świecie pogłębia moją depresję. Stracilem i tracę moją młodość. Pomóżcie mi jakoś.
  5. Myślałem o tym, żeby iść na terapię bo się męczę. Jeszcze teraz ten czas i pandemia, nie wiem jak żyć co robić żeby było dobrze. Jeszcze teraz mnie męczy ta samotność i brak bliskości, seksu, uzależnienie od pornografii, żyje w strachu, lęku. Nie widzę światełka w tunelu żeby moje życie mogło stać się lepsze. Czasem są pozytywne chwile, czasem się nawet uśmiechnę ale to tylko na chwilę. Brak mi bliskości, bratniej duszy, miłości między kobietą a mężczyzną a także brakuje mi prawdziwego przyjaciela, przyjaciół.
  6. Ja właśnie przez lata próbowałem zagłuszyć swoją seksualność. Tłumaczyłem wokoło że nie chce mieć dziewczyny bo taki jest mój wybór a tak na prawdę to tak tłumaczyłem swoje kompleksy, ciapowatość, niezaradnosc nieśmiałość itd. Wśród znajomych mam łatkę teraz osoby aseksualnej, nawet nikt mi nawet nie próbuje pomóc a w rzeczywistości bardzo mi brakuje bliskości seksu itd. Teraz jestem uzależniony od porno, masturbacji. Zrobiłem sobie wielką krzywdę:( Mam poczucie straconej młodości, nieprzeźytej młodości. Pracuje w sklepie i często widzę młodych usmietnych ludzi to zaraz mi się włącza jakieś uczucie bycia gorszym, zazdrość. Sam nie wiem jak sobie pomóc. Jeszcze teraz ta pandemia nie ułatwia tego wszystkiego. Znów kolejny rok będzie stracony o ile go przeżyje:(
  7. Mam doła stracilem i tracę najlepsze lata swojego życia. Jeszcze teraz ten cały covid i lockdowny. Znowu nigdzie się nie można ruszyć. A jak się ruszę i zachoruje to też będzie niedobrze. I tak źle i tak niedobrze. Płacze samotnie wieczorami tkwie w tych czterech ścianach. Tylko praca dom i zero entuzjazmu zero radości życia, same samotne wolne chwilę. Nie chce już żyć:(
  8. Coś tam próbowałem ale tak kiepsko mi z tym idzie
  9. Mam ostatnio strasznie natrętne myśli odnośnie mojego prawictwa. Mam 28 lat. Nigdy nawet nie całowałem się z dziewczyną. Jestem samotnym introwertykiem. Jeszcze teraz ta pandemia nie sprzyja poznawaniu nowych ludzi. Mam swoje potrzeby niespełnione, czuje się jakiś gorszy od innych. Ja wiem że seks nie jest najważniejszy ale jest ważną potrzebą. Brakuje mi bliskości intymności. Jestem ciekawy jak to jest być z kobietą itd. Ostatnio dość często zdarza mi się płakać zwłaszcza wieczorami. Proszę o jakąś pomoc dobre słowo. Mam nadzieję że ktoś mnie zrozumie
  10. Już nie taki młody, mam 28 lat więc najlepsze lata już za mną
  11. Hurricaner27

    NOWE państwa - miasta

    Adriatyckie Rzeka na literę P
  12. Raczej zależy mi na związku, na bliskości, zrozumieniu, wsparciu drugiej osoby itd., i także na tej fizycznej bliskości. Oczywiście najlepiej to wszystko realizować w związku. I tak jak pisze katrin123 fajnie coś przeżyć nawet jakby to miała trwać 3 miesiące, a ja nic takiego w moim życiu nie przeżyłem, czuje że zmarnowałem swoją młodość w tej kwestii.
  13. Mam ostatnio straszna rozkmine co do mojego prawictwa. Mam 28 lat. Nigdy nawet nie całowałem się z dziewczyną. Jestem samotnym introwertykiem. Jeszcze teraz ta pandemia nie sprzyja poznawaniu nowych ludzi. Mam swoje potrzeby niespełnione, czuje się jakiś gorszy od innych. Ja wiem że seks nie jest najważniejszy ale jest ważną potrzebą. Brakuje mi bliskości intymności. Jestem ciekawy jak to jest być z kobietą itd.
  14. Być może że cierpisz na jakieś nerwice albo coś podobnego. Jesteś w ciągłym stresie, który często powoduje różne objawy somatyczne. Żeby sprawdzić stan zdrowia fizycznego musisz zrobić sobie jakieś badania, innego wyjścia nie ma. Masz dziewczynę i piszesz, że jesteś z nią szczęśliwy. Więc jeżeli tak jest to jesteś wielkim szczęściarzem. Poszukaj wsparcia u swojej drugiej połówki. Ja mam 27 lat i nigdy nie miałem dziewczyny. Jestem sam mam nerwicę i brak szansy na jakiekolwiek zmiany w życiu. W tym okropnym czasie teraz chciałbym mieć kogoś komu mógłbym się wyżalić, wypłakać. Trzymaj się ciepło. Poszukaj wsparcia u dziewczyny, zbadaj swój stan zdrowia. Prawdopodobnie cierpisz na jakąś nerwicę, skoro panicznie boisz się lekarzy i pobrania krwi, więc powinieneś też pomyśleć o wizycie u jakiegoś psychologa. Pozdrawiam.
  15. Witam! Mam 27 lat i opiszę po krótce mój problem i mam nadzieję że ktoś mi coś doradzi w temacie. Jeszcze nigdy w życiu nie miałem kobiety i jestem prawiczkiem. Jestem raczej nieśmiałym chłopakiem i typem introwertka. W szkole w gimnazjum i liceum miałem mało znajomych, większość czasu spędzałem w domu, nie wychodziłem za bardzo do ludzi, zawsze czułem się gorszy od moich rówieśników. Na studiach trochę się poprawiło, poznałem trochę fajnych ludzi, zacząłem wychodzić na jakieś domówki, na piwo z kolegami itd. Miałem nawet kilka dobrych koleżanek. Jednak nigdy nie potrafiłem poderwać żadnej dziewczyny. Moje imprezy na studiach to były raczej domowki z kilkoma znajomymi i jakieś wyjścia do pubów ale nigdy nie byłem na imprezie w klubie, nie miałem okazji poderwać zadnej dziewczyny. Wynikało to też z tego że jestem dość nieśmiały do kobiet i jakoś boję się i wstydzę nawiązać bliższą relację z kobietami. Dodatkowo mam tez trochę problemy ze zdrowiem,może nie jakieś poważne ale tez zawsze obawialem sie odrzucenia z tego powodu. Teraz jestem w sytacji, że mam kiepską pracę, coraz mniej znajomych, jakoś ciężko poznać fajnych ludzi. Teraz zdałem sobie sprawę, że przez moją niska samoocena i mój głupi charakter, przez moją nieśmiałość zmarnowalem sobie najlepsze lata życia. Jestem prawiczkiem, co mi zaczyna coraz bardziej doskwierać, bo młodsi dużo ode mnie maja to już dawno za sobą A ja nawet nie calowałem się z żadna dziewczyną. Chciałbym gdzieś pójść do jakiegoś klubu, poszaleć wytańczyć się, poczuć że żyję ale nie mam nawet żadnej ekipy żeby gdzieś z kimś wyjść, a tak samemu iść do klubu bez ekipy to tak średnio bo wezmą mnie za jakiegoś dziwaka itd. Zazdroszczę chłopakom, którzy mają fajne dziewczyny, potrafią podrywać dziewczyny,maja udany seks, a ja nawet nie widzę cienia szansy na poprawę mojej sytuacji. Zmarnowałem moje najlepsze lata, czuje się jak jakiś stary dziad, któremu nic w życiu nie wychodzi. Proszę o jakieś rady albo coś bo mi coraz gorzej. Dodatkowo teraz ta cała sytuacja z epidemia mnie przerasta. Boję się, że zachoruje i umrę jako niespełniony rozgoryczony nieudacznik życiowy, prawiczek, dziwoląg. Pracuje w sklepie spożywczym i szanse na zarażenie mam bardzo duże. A nawet jeśli przeżyje to mam co prawda pracę i raczej jej nie stracę ale prawdopodobnie moi znajomi ze stancji sie wyprowadzą i zostanę sam. Mogę wrócić do rodzinnej wioski, ale tam oprócz rodziców nie mam nikogo. Kocham ich bardzo, ale wiem, ze tam nie ułoże sobie życia i nawet oni to wiedzą dobrze i mnie wspierają abym ułożył sobie życie w jakimś innym miejscu. Chciałbym mieć teraz jakąś dziewczynę aby mnie wspierała, może lepiej by mi było znieść ten stan. Podejrzewam, że jak się skończy pandemia i kwaranntana to już nie będę miał żadnych znajomych ani gdzie z kim wyjść, po prostu praca i dom i ta kwaranntana to bedzie trwała do końca mojego życia. Już nigdy nie będę miał przyjaciół bo w tym wieku to już ciężko o przyjaźń i jakieś fajne relacje z ludźmi. Tym bardziej teraz po pandemii to już ludzie nie będą tak otwarci i chętni do znajomości jak dawniej.
×