Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

eponina

Użytkownik
  • Zawartość

    4
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

    nigdy
  1. eponina

    Aktualne nastawienie do siebie,innych i świata.

    do siebie: nie możesz być normalna? do innych: dystansuję się, postępująca niechęć do świata: niepokój
  2. eponina

    Witam Wszystkich... Szukam pomocy i pocieszenia :)

    Ja niestety się na tym nie znam, ale wydaje mi się, że jeśli masz wątpliwości, najlepiej byłoby skonsultować się z innym psychiatrą. Dziwi mnie, że po tym jak zgłosiłeś objawy niepożądane psychiatra tak Cię zbył właściwie niewiele tłumacząc.
  3. eponina

    Cześć!

    Dziękuję za powitanie. :) lękowiec - zgadzam się, że coś może w tym być, tym bardziej, że nawroty zawsze miałam w okolicach początku listopada. Zauważyłam, że brak słońca, skracający się dzień niekorzystnie wpływają na moje samopoczucie. Będę się temu dalej przyglądać. Droga Prawda Życie - wybacz, ale z takim problemem wolę zwrócić się do terapeuty, a zrozumienia szukać u rodziny i innych osób o podobnych doświadczeniach.
  4. eponina

    Cześć!

    Cześć! Epizody depresji mam od zawsze, pierwszy raz zdiagnozowane, kiedy miałam osiemnaście lat. Były psychoterapie grupowe, indywidualna, DDA, grupy wsparcia. Było przyjmowanie leków z grupy SSRI. Kiedyś myślałam, że całe moje życie będzie przebiegało w cieniu depresji. Zaczęło się jednak poprawiać i od kilku lat epizody były coraz to słabsze, a ja radziłam sobie lepiej i szybciej z nich wychodziłam. Pomogła mi w tym obecność i wsparcie męża, z którym jestem pięć lat. Nie będę się tu rozpisywać. Niedawno coraz odważniej przyznawałam, że wreszcie jestem wolna od depresji. Od kilku tygodni coś zaczęło się zmieniać. Fizycznie bez zmian, pracowałam, funkcjonowałam. A emocjonalnie jakbym zaczęła wychodzić tylnymi drzwiami ze swojego życia. Nic się nie wydarzyło, nic się nie zmieniło. Ba, wręcz układa mi się coraz lepiej. Wczoraj coś się we mnie przełamało. Tak jakbym nosiła na plecach ciężar i przyzwyczaiła się do niego. I wszelkie drobne sytuacje były jak kamyczki dokładane na moje barki. Ten jeden jedyny malutki kamyczek i... Skruszyłam się, po prostu, rozwaliłam na kawałki. A najgorsze, że nie wiem co do tego doprowadziło. Witam wszystkich współtowarzyszy tej samotnej podróży. Maja
×