-
Postów
2 346 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Aurora002
-
Ja lubię różne nieprzyzwoite rzeczy ^^
-
filip133, to zaproponuj nowy temat
-
No, poczułam się nawet zmotywowana, bo sama chcę to zrobić. Napisałam właśnie do parafii (moja parafia ma stronę i maila!) z pytaniem, czy mogę od nich dostać świadectwo chrztu. I to jest głupie jak zapisali na stronie, semel catholicus semper catholicus (raz katolik, zawsze katolik).
-
filip133, o poczytaj tutaj: http://wystap.pl/wystap-z-kosciola/ potrzebujesz tylko aktu chrztu i tyle, wysyłasz papierek i występujesz.
-
Ja mam wrażenie że z osobą o innych poglądach by się zwyczajnie nie wytrzymało. Chyba że są one mało istotne dla kogoś, ale to też jest jakiś pogląd. Ja zawsze przyjaźnię się z ludźmi, z którymi podobnie myślę. Jeden kumpel się okazał z czasem korwinistą i ksenofobem, to ustaliliśmy między sobą bana na rozmowy nt. społeczno-polityczne znajomość da się wtedy utrzymać, ale związek... nieeee. Ooo, dobrze wiedzieć że jest coś takiego! filip133, apostazja jest wciąż czymś w rodzaju praktyki religijnej, katolickiej, więc dokonywanie apostazji jest bez sensu dla ateisty. Powinno się zrobić coś takiego jak uniewaznienie chrztu. Zaraz odkopię link.
-
Co to jest tanka łatanka? cyklopka, mi skradłaś wczoraj serce monologiem o graniu w heroes <3
-
filip133, ponieważ większość Polaków to katolicy, ale niepraktykujący, to nie jest tak źle. Musiałbyś prawdopodobnie zrobić ukłon w stosunku do ślubu - i wziąć w Kościele. Bo przecież każda niewiasta o tym marzy I potem chrzcić dzieci, ale większość ateistów ma to w pompie (mój tata miał, dlatego niestety jestem ochrzczona). I w sumie tyle. Na pielgrzymki chodzić nie trzeba, do kościoła na msze też nie, mało która jest tak zaangażowana żeby trzymać wianuszek do 'po ślubie'
-
chmurka66, a szukasz tej pomocy? Bo ona sama Cię nie znajdzie filip133, o, to masz taki mocny ugruntowany pogląd na sprawy religijne. Fajnie. Mnie w stronę ateizmu zaczęli przekonywać "Bracia Karamazow" ale ostatecznie zostałam przy agnostycyzmie. Ale kwestia wiarygodności jest dla mnie ważna, nie mogłabym dla kogoś chodzić do kościoła kosmostrada, to taka trochę niemiła przygoda z tym deszczem... ale ja czasami, jak całkiem przemoknę, to się potem szczerzę jak głupia A dzień z kredkami będzie fajny, tak. Dobrze że jeszcze mogę sobie taki zrobić.
-
Cześć głowa mnie dziś boli, a u mnie głowa to typowa psychosomatyka. Taki autosabotaż, jak mawia kosmostrada. W każdym razie muszę poleżeć w łóżku i się poizolować od świata potem chwycę za książkę, za kredki i spędzę dzień sama z sobą. u mnie szaro, buro, deszczowo.
-
Mam kumpla niegdyś zatwardziałego ateistę który się związał z prawdziwą katoliczką, totalnie zabujany i mi wzdycha o tym jaka jest cudna i jak go zmienia. Ironicznie go zapytałam "do kościoła już chodzisz?" na co powiedział, że tak mam nadzieję, filip133, że Ty byś tak się dla dziewczyny nie zmieniał cyklopka, kocham kocham kocham Twoje wpisy
-
na_leśnik, a co robisz? cieszę się że teraz Ci jest dobrze, pamiętam jak było wcześniej... 11 godzin pracy to mega dużo, dajesz radę?
-
cyklopka, no, ja też! kosmostrada, hehehe, kurde, no
-
Davin, no dobra sorry zaczynam teraz czuć się winna jako jedna ze smęcących. Ale jesień przecież! platek rozy, no podobno jak osoby chore zaczynają używać humoru i śmiać się ze swojej choroby to znaczy że zdrowieją. A przynajmniej że jest choć troszkę lepiej ^^ filip133, no! od razu cieplej! Dla przywrócenia równowagi i harmonii pochwalę się, że mi autysta jeden się prawie wyleczył.
-
bonsai, oj tam oj tam! ale faktycznie liczyłam na wirtualne wsparcie filipowych ramion :< teraz ja jęczę że chcę przytulenia :< platek rozy, no taki dramatyczny był Twój wcześniejszy wpis z treści, ale napisałaś go z jakąś taką autoironią i przekorą że ma się wrażenie, że nie jesteś taka przygnębiona. Jak człowiek żartuje ze swojego stanu, to chyba jest lepiej :)
-
Ja dzisiaj rezygnuję z patrzenia na jasną stronę życia, jestem głęboko oburzona. Godzinę dzisiaj gadałam z terapeutką o swoim związku i tak zapragnęłam spotkać się dzisiaj z facetem i go przytulić, a on się umówił z jakąś koleżanką! No kurde! Pal licho koleżanka, ale ja go chciałam przytulić
-
Ja siedzę właśnie u swojej terapeutki w poczekalni :-P Kosmostrada, nasze dołki są chwilowe, przetrwamy je i znów będziemy patrzeć na jasna stronę życia A przynajmniej ja, bo przyznam szczerze, juz mnie trochę znudziło smecenie.
-
Ja wychodzę własnie teraz. hehe Filip, masz diagnozę Spamowej Ja nie miałam diagnozy żadnej, bo wizyta u psychiatry to była kpina, nie chciałam leków ani nie potrzebowałam renty, psycholog sie nie bawiła w diagnozowanie, dopiero teraz po wielu miesiącach zaczęła mówić "nerwica lękowa". No, wstrząsnęło mną tą. Niby wiedziałam, jaki mam problem, ale dopóki ta nazwa nie padła to sobie wyobrażałam chyba, że to jakieś tam sobie problemy lękowe, które miną i które wyleczę... Ja się na razie wygodnie tym nie zasłaniam, bo jestem po drugiej stronie - wszystko chcę sama sama, uczę się przyznawać do porażki i prosić o pomoc, więc daleko mi do wykorzystywania zaburzenia.
-
filip133, z tego co czytałeś? Ale miałeś też takie uczucie, tak? O tym ekstrawertyku to mówię o sobie
-
filip133, o jesu, z tym egoizmem to durnoty jakieś pisała. Wszyscy jesteśmy egocentrykami, przecież żyjesz dla siebie, nie? Nie ma co się oszukiwac że jest inaczej Jeśli po czymś takim ChAD diagnozują to ja się dziwię że nikt mi tego nie zdiagnozował, bo ja takie rzeczy potrafię odstawić, że mi mało kto dorówna kroku. Ale w tych swoich stanach wzmożonej aktywności nigdy nie czułam przepełniającego, bezgranicznego szczęścia ani pewności, że wszystko się powiedzie - a to jest chyba cechą charakterystyczną, nie? Bo u mnie to była nieustanna anhedonia przeplatana epizodami lękowymi. Więc chyba faktycznie, charakter. Ekstrawertyk z nerwicą mógłby być takim niby-chadowcem.
-
filip133, ja tez nie wiem jak miałby wyglądać, na studiach o chadzie nam mówili takie rzeczy, że sobie wyobrażałam niezłych szaleńców w tej fazie manii. A potem poznałam dwie osoby z ChADem i o ile u jednej dałoby się gdzieś tę manię dostrzec, o tyle u drugiej to jest takie
-
kosmostrada, jeszcze nie, najpierw mam dzieciaka jednego na terapii a potem swoją, po południu. Jak wieczorem wrócę to będę już po. acherontia-styx, kurczę, ja już teraz nie wiem jak poznać że coś jest chandrą. Czyli jak teraz jest mi smutno i czuję się zmęczona wszystkim, to mam chandrę? Lęki mnie nie męczą, poza dzisiejszą nocą, ale noc przed terapiami to zawsze jest lękowa.
-
acherontia-styx, to było w ramach uświadamiania mi że bardzo wiele rzeczy obiektywnych może wpłynąć na mój nastrój Że nie musi dziać się jakaś tragedia, że mam atak choroby, że może się tak po prostu zadziać, żebym się za bardzo nie fiksowała na szukaniu przyczyn. Zresztą sama też mam takie podejście, że inne rzeczy również mogą wpływać na to jak się czujemy, niedobory itp. ("chemia mózgu" o której mówiła cyklopka) filip133, no kurczę psychiatra to ze mnie żaden ale mnie ta diagnoza u Ciebie nieodmiennie dziwi. Jakoś mi nie pasuje :) Ale wiesz, miewałeś dobre momenty i myślę że tego powinieneś się trzymać w gorszych chwilach, wiedziec że mimo wszystko- choć brzmi to banalnie - będzie lepiej. Bo bywało lepiej. I w ogóle zobacz, udało Ci się całkiem zapomnieć o poprzednim związku, a jak tu przyszedłeś ciągle o tym pisałeś, a teraz wiesz juz że to tamta dziewczyna była niedojrzała. Poznałeś kogoś nowego i ciągnąłeś to. Życie składa się z takich momentów raz lepszych raz gorszych, jeśli potrafisz iść do przodu to będzie si Ja dzisiaj dalej chętnie pomarudzę, jak znajdę powód. Na razie dzień in plus, bo jedna mama odwołała terapię (dziecko chore).
-
O! Kosmostrada ma rację. Ja już wiem co jutro usłyszę od terapeutki: "a nie pomyślała pani że to pogorszenie nastroju może być spowodowane pogorszeniem pogody?" Chociaż, hmm... już to mówiła Ale jest jeszcze smętniej niż było....
-
A leki nie pomagają tego wyregulować? Porusz ten temat na terapii, może pomoże. W nerwicy lękowej często jest tak że mały drobiazg może wszystko posypać, nie wiem jak w ChAD. I trzymaj się! :)
-
A ja mam terapię jutro... nie mam na nią siły.