Papik, też choruję na nn i bardzo dobrze Ciebie rozumiem. Natręctwa rozkazują, zrób to, zrób tamto. Znam dobrze to uczucie, kiedy choroba przejmuje kontrolę nad Twoim życiem... Strasznie ciężka jest walka z nn, ale można ją wygrać. Leki trochę pomagają, ale nie do końca. Najlepiej chodzić jeszcze na terapię, ponoć poznawczo-behawioralna jest najlepsza na natręctwa.