Wczoraj objerzałem "Klimaty" Celyana. Niestety wynudziłem się strasznie, zbyt ambitny repertuar sobie serwuję. Niby chodziło o problemy w związku, ale dla mnie kino to też dialogi, a tego w tym filmie było jak na lekarstwo. Chciałem napisać coś mądrego i ciekawego, ale wyszło jak zwykle, cienizna.
Papik, też choruję na nn i bardzo dobrze Ciebie rozumiem. Natręctwa rozkazują, zrób to, zrób tamto. Znam dobrze to uczucie, kiedy choroba przejmuje kontrolę nad Twoim życiem... Strasznie ciężka jest walka z nn, ale można ją wygrać. Leki trochę pomagają, ale nie do końca. Najlepiej chodzić jeszcze na terapię, ponoć poznawczo-behawioralna jest najlepsza na natręctwa.
Ja tam nie lubię się wcale chwalić metką, ale odzieży używanej kupować nie zamierzam. Obrzydza mnie fakt, że ktoś to mógł nosić. Zresztą nie potrzebuję zbyt wielu ubrań, mam ważniejsze rzeczy na głowie niż zapychanie szafy.