Skocz do zawartości
Nerwica.com

marwil

Użytkownik
  • Postów

    1 932
  • Dołączył

Treść opublikowana przez marwil

  1. Litu się nie zmniejsza, tylko bierze dawkę utrzymującą we krwi jego określony poziom.
  2. U mnie susza, mimo to kilka dni temu pojechałem na łąkę z krowami i "jeżami". Zebrałem kilkadziesiąt sztuk, po czym przy pomocy foto z internetu wyrzuciłem te na pewno "nie te". Reszta też była niezupełnie zgodna z wzorcami - no może 4 sztuki. Zjadłem 30 wyselekcjonowanych szt. na surowo - i poczułem jedynie nikły, krótki szmergielek. Trujące nie były, bo żyję, ale na pewno to nie magiczne - jakieś kołpaczki podobno. Hmmm pada od wczoraj, może teraz się pojawią "prawdziwki"
  3. Ja klasyczny Bipolar szamię właśnie tylko 50mg Lamotryginy od chyba maja. Bardzo się zdziwiłem tak niską dawką. W szpitalu mi ją podtrzymali, więc chyba takie dawki są uznawane. Nie wiem, czy to jej zasługa, ale jest w końcu do przyjęcia. Pisałeś w innym temacie że masz cyklofrenie A cyklofrenia to raczej nie jest klasyczny bipolar, klasyczny to jest typ I Więc w cyklofreni takie dawki mogą wystarczyć w innym typie I lub II to bardzo wątpliwe Cyklofrenia to pradawna nazwa Choroby Afektywnej Dwubiegunowej. Typ I jak i II to klasyczna cyklofrenia. Nikt mi nie wytypował typu, lecz mam raczej II - równie klasyczny jak I.
  4. Ja klasyczny Bipolar szamię właśnie tylko 50mg Lamotryginy od chyba maja. Bardzo się zdziwiłem tak niską dawką. W szpitalu mi ją podtrzymali, więc chyba takie dawki są uznawane. Nie wiem, czy to jej zasługa, ale jest w końcu do przyjęcia.
  5. Depakiniarz, to już lepsze na sen zolpidem, zopiclon zamiast benzosów - bezpieczniejsze - mniej uzależnia. (Chociaż jeśli spojrzeć na bełkot naćpanego tym Wieslawapasa - to też strach się bać)
  6. Czyli jeśli wkurwia to odwrotnie - dać w mordę, a nie siedzieć cicho jak zazwyczaj?
  7. Widmo, Prawdopodobienstwo, że wpadnę w hipo, to jak rosyjska ruletka. Lamotrygina, którą podjadam przed hipo nie chroni. Nie boję się hipo, tylko potężnej manii, w której u mnie występują objawy psychotyczne. Triggerem manii mogło być palone zioło - stuknie wnet 2 lata od zaniechania samoleczenia tym sposobem - choć nie powiem działało zacnie na depresje. Do psychoterapii nikt mnie nie przekona jak i póki co do żadnych do leków przeciwdepresyjnych. Kwetiapina w mikrodawce 6.25mg poprawia jakość snu, muli niezauważalnie i w tym widzę poprawę mojego stanu. Poprawa sukcesywna od kilku tygodni. Staram się nie pić więcej niż 3 browary. Po 4 gorzej się czuję zauważalnie następnego dnia.
  8. Ta "trzęsiawka" to może była lekka akatyzja po amisulprydzie.
  9. Wstalem, piję kawę i palę. Wkrótce tron i do pracy. Śniadań nie jadam :) od wczoraj o tej porze na dworze ciemno. Niedługo zmiana czasu i upregulacja snu. -- 14 paź 2014, 07:18 -- Ale żarcie dobre, przynajmniej u mnie w Gdańsku na Srebrzysku. Jak leżeć to tylko tam. Żarełko idealne, kompocik, ziemniaków tyle i sosów ile się chce, surówek tak samo, tylko taka zasada że jedna porcja mięsa. Jak coś zostawało, to się grzecznie prosiło i dostawało mięso na dokładkę. Codziennie co innego, raz zrazy, raz palki, trzeci raz piersi, potem pyzy z mięsem, gulasz /cenzura/, można było wpierdalać do woli. Tak było na dziennym, nie wiem jak na całodobowym, ale korzystali z tej samej kuchni. W domu lepiej nie jadłem xDquote] O to dobrze trafieś. U mnie porcje głodowe, na ogół niesmaczne. Z dokładek tylko zupy - jednorodne breje o mało zróżnicowanym posmaku. Kolacja o 17 - ostatni oficjalny posiłek, później o 20,00 wystawione resztki z kolacji dla głodomorów. Ciągła bitwa o chleb, do którego na śniadanie i kolację pół łyżki masła i 4 plasterki wędliny. Miałem częste odwiedziny, więc dawałem radę, ale żal było tych biedaków, którzy prosili o coś do zjedzenia. Solidarność kwitła, więc większość dzieliła się prowiantem.
  10. Priviet !!! Zdzirsko puściło, ale nie do końca. Działam już na dostatcznym poziomie, mogę pracować, zająć sie różnymi sprawami. Świat jest do przyjęcia i nęcą niektóre jego aspekty. To teraz pora na kozetkę? xDDD Taak, uwalę się na kozetce z trzema psychologami w szkle i wyleję w siebie goryczkowe żale. Jeszcze tylko zmęczenie dokucza i często nerwowy nastrój. U mnie to czysta fizjologia, żadne psychologiczne smuty. Intel, te szpitale to faktycznie zasyfiałe siedliska. Stare graty, przetarte szmaty. Podczas pobytu sprawdzali łby na wszawicę - moja łysa, więc bezpieczna.
  11. Doszedłem do wniosku, że sram na luksusowe dobra doczesne. Bez objawów tej skurwiałej choroby byłbym goły i wesoły. Cytuję Cię, bo piszesz, ze na poprawę już nie liczysz. Poprawa zawsze przychodzi. Mnie telepie już prawie dwa lata, ostatnio nieco lepiej a w ogóle to lepiej mi na samej Lamo, niż na jakichkolwiek antydepach. Mam nadzieję, ze rekord (3 lata w dupie) nie zostanie pobity. Trzeba to przeczekać. Byłem tydzień temu po recke na Lamo. Dokucza mi zmęczenie i drazliwość, więc zasugerował jakiś SSRI. Uprzejmie odmówiłem, za to stanowczo poprosiłem o Clonazepam. Kręcił nosem, więc mu powiedziałem, że to nie dla zabawy. Zjadłem dla testu 4 mg- nie taki Obuch jak alpra, wiotczeje się po nim- nogi jak z waty i zataczanka. Dalej podjadam 6.25 mg kwety na sen. Większa dawka ciągnie w dół. Trzymaj się Maciey, w końcu to puści. -- 05 paź 2014, 02:43 -- Intel przetraw to jeszcze, kara niedługa i pewnie możliwość wcześniejszego zwolnienia jest jakaś. Jeszcze musimy się przecież nacieszyć tym CHADem.
  12. Złoty medal Okraszony Platynowym niepokojem. Spodek oszalał. Dać im wszystkim haloperidol.
  13. Gratuluję zmartwychwstańcom i winszuję wszystkim, którzy nie zaznali prawdziwej depresyjnej agonii. Bieganie na siłkę, oglądanie TV, granie w gierki, to już żadna depresja. Wszelkie propsy w deprze nie mają racji bytu. Jestem kontent rownież ze swego zdrowia. Nie zdycham prawdziwie- przędę jakoś. Zmęczenie ustępuje, za to nieuzasadniony wkurw, połączony z niepokojem bywa codziennie niemiły. Bagienko od kilku dni do łydek. Czyżby po prawie 2 latach kurva wymięka?
  14. Myślałem, ze Relatywista zczezł. Nieh rzyje !!!
  15. Temat był już poruszany. Wszelkie źródła dot. farmakoterapii głoszą inne tezy. Opierasz się na opinii swojego doca, któremu, jak widzę bezgranicznie wierzysz, a ten moim zdaniem stosuje b. zachowawcze metody (w sumie dobrze, bo mało szkodzi) Dpresja nawracająca, czy ChADowa ma swój poczatek i koniec. Trwa nieraz b. długo 2-3 lata, ale mija, czy brałbyś stałą dawkę przez ten czas, czy nie - w końcu przechodzi. Bierzesz wenlę już chyba 3 lata. Ta mirodawka 37,5 pewnie nic nie wnosi (nie szkodzi i nie pomaga a polepszenia przychodzą samoistnie), a poprzednie wysokie dawki najwyraźniej szkodziły. macieywwa, Nie świecisz w nocy po tym wiaderku tabletek? Rispolept nie żre się z Wellbutrinem? Przecież jeden obniża, a drugi podwyższa dopaminę. Może chodzi o podwyższenie tylko noradrenaliny Wellbutrinem.... Cóż, profesor pewnie wie, co robi - eksperymentuje wg. kanonów "nauki". Kwetiapina - jem okruchy poniżej 12,5mg na noc od kilku dni i widzę pozytywy. Sen najwyraźniej jest lepszej jakości, bo to skrajne zmęczenie zmniejszyło się wyraźnie. Lepiej dzięki temu funkcjonuję i nastrój nieco się ustabilizował. Wszedłem na płytsze bagno - wcześniej brodziłem po pas, teraz tylko wyżej kolan. Zauważyłem również, że depresja nie lubi Portera.
  16. Widmo, Śpię dobrze bez wspomagaczy, ale nie wiem jak z faktyczną jakością tego snu, bo po tej kwecie czuję się bardziej wypoczęty. Ta zmułka następnego dnia po 12,5mg kwety nie taka tragiczna, znika podkurwienie i to tragiczne zmęczenie. Z doświadczenia wiem jednak, że kilka dni pod rząd na 25mg i następował atak depresji. Dlatego kombinuję z 12,5mg a dziś zażyję 6,25mg.
  17. Baby, ach te Baby... Kwetiapina. Robiłem do niej kilka krótkich podejść. Brana regularnie w dawce 25mg spycha w przepaść, natomiast przy sporadycznym łyknięciu 12,5mg przynosi ciekawy efekt. Twardy sen sprawiedliwego, mniejsze zmęczenie dnia następnego, zmniejszoną dysforię. Okupione jest to uczuciem znacznej zmułki oraz wzrokiem Chińczyka - porównywałbym to - jako były trawiarz do następnego dnia po paleniu. Spróbuję jeszcze z dawką 6,25mg.
  18. Brnę do przodu po pas w bagnie. Okropne zmęczenie niemal każdego dnia logujące się ok. godziny po przebudzeniu i utrzymujące się do późnego popołudnia, kiedy to bardzo często załącza się dodatkowo nastrój dysforyczny. Oprócz tego okresowo pełzający niepokój. Sen na szczęście niemal idealny. Podobnie jak koledzy mam falowanie samopoczucia. Bywają rzadkie dni lepsze - i następne bez powodu gorsze. Nie pamiętam kiedy miałem normalny, szczęśliwy dzień. Daję radę z podstawowymi obowiązkami, na przyjemności brak mi siły i ochoty. Czasem plączą się jakieś pomysły, lecz niemal każda opcja kończy się zniechęceniem. Po odstawieniu antydepresanta, nie czuję się przynajmniej otumaniony. Niech nikt nie mówi, że po tych prochach jest się całkowicie sobą. Zaczynam być zły na cały świat. [videoyoutube=LLEH3ol6ZKs][/videoyoutube]
  19. INTEL 1, Bardzo źle, jak sam wiesz, zmnienia się z czasem w tylko źle lub znośnie. Tak napisałem tylko o optymiźmie z czarnym humorem, bo wiadomo o co chodzi w najgorszym. W moim "bardzo źle", nie ma nigdy optymizmu, tylko wiedza wynikająca z doświadczenia, że to łagodnieje. Gówno to pomaga doraźnie ale pozwala przeczekać. Idzie jesień, dla Ciebie to lepsza pora i może ta reguła się potwierdzi. Prorokuję, że nastąpi to po sanatorium. Półtora roku temu byłem na oddziale następcą mesjasza, więc nie jestem całkowicie gołosłowny. Trzymaj się.
  20. INTEL 1, Siemka Dobrze, że to tylko "myśli", "wykoślawienie", "wydaje mi się" i "chyba" - nie bezkrytycznie i optymistycznie "Nie wytańczony wybrzmi bal, bo za jedną siną dalą druga dal!... Nie uleczony uśnie ból, za pikowym czarnym królem drugi król. Nie pocieszony mija czas,bo za jednym czarnym asem drugi as... Nie spoczniemy, nim dojdziemy, nim zajdziemy w siódmy las, więc po drodze więc po drodze zaśpiewajmy chociaż raz!... Czy warto było kochać nas? Może warto, lecz tą kartą źle grał czas... Nie spoczniemy, ... "
  21. Od poniedziałku wstaje o 6 rano do roby - czas beztroskiego wegetowania się zakończył. Z nastrojem jest pod krechą, ale do wytrzymania oprócz delikatnego niepokoju. Natomiast zmęczenie daje strasznie po dupie, ograniczając w 3/4 funkcjonowanie. Wczoraj myslałem, że się przekręcę i padnę na pysk od samego rana. Dziwne, ale to wyczerpanie zmniejszyło się późnym wieczorem ok. 22.00. Dzisiaj czuję się bardziej wypoczęty, choć spałem zaledwie 6 godzin. Niedługo druga rocznica obecnej depry. Mój najczarniejszy scenariusz to 3 lata i nie napalam się na cudowne ozdrowienie w najbliższym czasie. W 500 litrowym akwarium została 1/3 wody. Mam zamiar oddać rybki do sklepu i zapuścić jakiegoś gada - kameleona lub inną jaszczurę, gdyż ta parująca depresyjna klepsydra mnie dobija. Na razie to plany - ale są - to dobrze. Donald ukradł moją kasę z OFE, pouzdrawiał skutecznie rencistów z 3mln do 1 mln sztuk, potem wykazał zysk w budżecie i dorzucił mi 26 zł do renty. Aż zapiałem z zachwytu i milości do niego. Sam spierdolił z kraju przytulać 100.000 miesięcznie, liżąc zachodnie dupy. Kórwa mąż stanu. Nie chciał, ale musiał wziąć odpowiedzialność za Świat i Europę. Idzie zima, dobrzę, że wiosną nie zmieniłem opon na letnie - mam to z bani.
  22. freya, hej Jak jestem uprzedzony do psychotropów, tak w przypadku manii bez zastanowienia zamierzam je przyjmować. Idź do lekarza i zduś to.
  23. Lit powoduje szczerbatość i impotencję. Ten drugi skutek podobno skutecznie niweluje aspiryna: http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/bdi.12108/abstract
×