Skocz do zawartości
Nerwica.com

Tyrr

Użytkownik
  • Postów

    2 692
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Tyrr

  1. Tyrr

    Filmy i seriale

    Mi się podoba, nawet bardzo. Jedynie ta właśnie scena nie trzyma się kupy.. Do końca 3 odcinki, tylko albo aż 3 odcinki. Więc wątpię w to, że ta scena skończy się bez przelewu krwi (jeśli tak się stanie będę zawiedziony). Ktoś tam zginąć po prostu musi Z jednej strony szkoda, że tak zajebisty serial się kończy, z drugiej lepiej teraz gdy jeszcze trzyma poziom niż przeciągać na siłe tak jak to ma miejsce z np. Dexterem.
  2. Tyrr

    Filmy i seriale

    Tak sobie już "na trzeźwo" myślę na temat ostatniej sceny - chyba pierwszy raz stwierdzam, że coś w tym serialu nie miało sensu Żeby nie spojlować za bardzo - podczas akcji w ostatniej scenie nikt nie został nawet ranny (jak narazie) - WTF? Co nie zmienia faktu, że i tak nie mogę się doczekać następnego odcinka :)
  3. Tyrr

    Trzy pytania

    1. Rzadko, ale jednak się zdarza. 2. Rozmowa z bliskimi osobami/rodziną 3. Hum chyba nie :) 1. Ulubiony muzyk/zespół? 2. Jaki masz samochód? 3. Najbardziej boisz się...?
  4. Tyrr

    Oceń Muzę

    6/10 [videoyoutube=lRtDhZrOjfk][/videoyoutube]
  5. Tyrr

    Na co masz ochotę?

    Mamy podobne potrzeby Ja bym chciał się w końcu WYSPAĆ, fizycznie i psychicznie
  6. Tyrr

    X czy Y?

    Słońce Ciemne czy jasne?
  7. Tyrr

    Filmy i seriale

    Tym razem to już przesadzili
  8. Tyrr

    Filmy i seriale

    A tylko 4 odcinki do końca! Nie wiem czy nie poczekać miesiąc i zobaczyć sobie na spokojnie wszystkie pod rząd, bo ciężko widzę czekanie tydzień na np ostatni odcinek Z drugiej strony uniknięcie spojlerów w necie graniczy z cudem..
  9. Tyrr

    Filmy i seriale

    Agree. Breaking Bad - mistrzostwo. Oczywiście również czekam na GoT, ale postanowiłem wyprzedzić HBO i kupić sobie książki Obecnie jestem w połowie 2 tomu. Lie To Me bym jeszcze polecił, fajnie się oglądało. Rodzina Soprano - na razie utknąłem na drugim sezonie, w wolnym czasie do niego wrócę. Jak mi się coś przypomni to dopiszę.
  10. Tyrr

    Wkurza mnie:

    Wkurza mnie moja pani psycholog, bo nie odbiera telefonu dzisiaj i nie wiem czy na środę się załapie czy nie, a czuję, że tego potrzebuje Ehh
  11. Pierwsza wizyta u psychologa/psychoterapeuty za mną i jestem mega szczęśliwy, czuję się tak jakby mi ktoś zdjął cegłę z głowy :)
  12. Tyrr

    Czy masz?

    Ostatnio tak Czy masz w domu kota?
  13. Tyrr

    X czy Y?

    Naturalne Dobry film czy dobra książka?
  14. Tyrr

    [Rybnik]

    Również blisko jak coś :)
  15. Tyrr

    Dubel

    Skopiuję mój post z działu "witam" bo chyba się tu nadaje: Witam i na początek chciał bym opowiedzieć o tym, jak w miesiąc z normalnego człowieka stałem się jego wrakiem. Ale od początku... X lat temu, po jednym z ciężkich dyskotekowych weekendów miałem największy koszmar w moim życiu, który niestety ciągnie się za mną do dziś. Śniło mi się, że wchodzę do pokoju w którym śpi moja mama i siostrzeniec, trzymając w ręku jakiś nóż Momentalnie się obudziłem, mimo tego, że to był niby tylko sen doszedłem do wniosku, że jeśli miał bym coś takiego zrobić to wolę się po prostu zabić. Ubrałem się i praktycznie byłem już gotowy do wyjścia ale pomyślałem sobie "chwila moment, pogięło cię? wracaj spać" I tak też zrobiłem. Problem ucichł, chociaż umiejętność okazywania radości od tego dnia zmalała bezpowrotnie, ale prowadziłem normalne życie, pracując tu i tam, mając wtedy jeszcze w miarę normalne życie towarzyskie. Miesiąc temu, podczas jednej z nocek roboczych problem powrócił... sen mi się przypomniał i zacząłem mieć jakieś dziwne myśli że "zrobię to" (nie mając ku temu najmniejszych powodów - moja mama to chodzący anioł i nie mam najmniejszego zamiaru robić jej jakiejkolwiek krzywdy). I tu się zaczeło... od tego czasu boje się zasnąć, boje się, że obudzę się w nocy i w jakimś "innym stanie świadomości" zrobię coś głupiego. Początkowo, jak już udało mi się zasnąć to potrafiłem spać do 8-9 rano, ale na pewno nie był to komfortowy sen - czułem się tak jakby ciało spało a mózg dalej "pracował", czego efektem jest obecnie możliwość bezustannego ziewania. Byłem u lekarza rodzinnego, oddałem krew i wyniki nie były najlepsze więc tydzień spędziłem na oddziale zakaźnym z podejrzeniami żółtaczki, której ostatecznie nie mam (ale wykryli bakterie Lamblii~). Teraz co noc budze się w granicach 3-4 rano, po czym próbuje spać dalej ale nie zawsze wychodzi. W dzień ciężko mi się śpi (pomijając bezustanny hałas biegających siostrzeńców), poza tym boje się, że jak zrobię sobie drzemke w ciągu dnia to w nocy nie będę umiał w ogóle zasnąć i będzie problem. Czuje się obecnie tragicznie zarówno psychicznie (przymulony jakiś taki cały czas jestem, do tego doszła huśtawka nastrojów - raz czuje się ok, raz kompletnie zdołowany - potrafiący rozpłakać się praktycznie bez powodu, i raz przepełnia mnie frustracja że nic z tym nie mogę zrobić i to jest zdecydowanie najgorszy moment) jak i fizycznie (problemy ze snem, mniej jem niż to miało miejsce wcześniej, rzadko kiedy wychodziłem z domu pomimo urlopu + L4 co daje w sumie prawie miesiąc czasu). Boje się, że nadaje się na szpital psychiatryczny i spędze tam mnóstwo czasu + rodzina mnie zostawi/nie będzie mnie odwiedzać itp (co dla mnie było by najgorszym z możliwych bo rodzina to wszystko co mam) + stracę pracę (na co nie mogę sobie pozwolić mając mnóstwo kredytów do spłacenia), że zrobią mi tam nie wiadomo jakie pranie mózgu, że będę się tam czuł kompletnie samotny (pomijając fakt, że całe życie samotność jakoś mi nie przeszkadzała), że mnie wsadzą do kaftanu itd itp. Doszło do tego że już nawet za dnia czasem boję się czy mi coś nie odbije i stanie się jakaś tragedia. Jako, że "świadomie" jeśli miał bym komukolwiek zrobić krzywdę wolę zrobić ją sobie - nad swoim samobójstwem myślałem nie raz. Byłem u psychiatry, ale nie czułem się u niego najlepiej. Bardzo małomówny typ z kamienną twarzą. Opowiedziałem mu w skrócie co i jak - przepisał mi Paroxinor 20mg, doradził żeby brać przez pierwsze 4 dni ćwiartkę później 10 dni pół i jeśli nie będzie efektów to dopiero potem całą, obecnie 7 dzień leci. Tutaj kolejne obawy - jak będę się czuł gdy zaczną już działać. Przeglądając to forum trafiłem na temat/post (nie istotne) dot. magnezu... tutaj MOŻE być jedna z przyczyn mojego złego stanu, jako że mam prawie wszystkie objawy niedoboru magnezu w organiźmie + zanim się to zaczeło piłem po X kaw dziennie i co najmniej 1L coli na dobę, co podobno może strasznie wypłukać magnez i nawet doprowadzić do depresji/nerwicy. Kupiłem sobie tabletki ale zanim poczuję jakieś efekty minie trochę czasu. Myślę nad psychologiem ale nie wiem czy sam psycholog może mi coś dać, z jednej strony możliwość wygadania się komuś może mi pomoże, z drugiej strony mam wrażenie, że psycholog to tylko taki typek po studiach co nie powie mi niczego czego bym już nie wiedział. Pominę już sam wybór psychologa i ewentualny termin wizyty (do psychiatry do którego chciałem się wybrać pierwszy wolny termin to październik...) Ehh nie wiem co ze sobą zrobić :/ A tak w ogóle to mam 28 lat i od roku mieszkam w małej miejscowości obok Rybnika/Wodzisławia śl i przepraszam za chaos w poście
  16. Tyrr

    Witam..

    Witaj! Sam jestem tutaj nowy i sam również szukam towarzysza do rozmów więc jak coś jestem do usług
  17. Tyrr

    X czy Y?

    Praca czerń czy biel?
  18. Tyrr

    Natręctwa myśli...

    A nie miewasz silniejszych nawrotów, kiedy masz np. wolne? Bo w wielu przypadkach wpadanie w wir pracy przynosi dobre rezultaty, człowiek nie ma zwyczajnie czasu na rozmyślanie. Miałem prawie miesiąc wolnego więc faktycznie było zdecydowanie za dużo czasu na różne rozmyślenia. I ogólne masz rację - najgorzej jest jak nie mam kompletnie nic do roboty -- 24 sie 2013, 18:47 -- Teraz dopiero poczytałem sobie trochę o lekach SSRI i jestem przerażony... nie wiem co robić Jeśli wierzyć niektórym użytkownikom to powinienem to rzucić tak szybko jak tylko się da, u mnie jest to 8 czy tam 9 dzień więc chyba jeszcze nawet nie "działa"... co robić?
  19. Tyrr

    Natręctwa myśli...

    Dzięki za odpowiedź, Rebelia :) Fajnie usłyszeć coś pozytywnego, nawet na "jakimś tam forum" Dzisiaj czuje się jakby lepiej, nawet będąc w pracy (a obawiałem się powrotu do pracy bo to tutaj się ta jazda zaczęła, z drugiej strony z moją huśtawką obsługa klientów jako kasjer to bardzo głupi pomysł, ale o dziwo obecnie tej huśtawki aż tak nie odczuwam), wydaje mi się, że powoli wszystko wraca do normy ale nie będę mówił hop... bo już dwa razy mi się tak wydawało po czym męczarnie wróciły. Ale przynajmniej w miare spokojnie spałem a to nowość. Dodam, że nawet jeżeli okaże się, że z tego wychodzę i tak mam zamiar oddać się w ręce psychologa żeby uporać się z tym raz na zawsze. Pytanie jeszcze mam - po jakim czasie i jak odczułaś działanie kuracji magnezu?
  20. Tyrr

    Natręctwa myśli...

    Witam i na początek chciał bym opowiedzieć o tym, jak w miesiąc z normalnego człowieka stałem się jego wrakiem. Ale od początku... X lat temu, po jednym z ciężkich dyskotekowych weekendów miałem największy koszmar w moim życiu, który niestety ciągnie się za mną do dziś. Śniło mi się, że wchodzę do pokoju w którym śpi moja mama i siostrzeniec, trzymając w ręku jakiś nóż Momentalnie się obudziłem, mimo tego, że to był niby tylko sen doszedłem do wniosku, że jeśli miał bym coś takiego zrobić to wolę się po prostu zabić. Ubrałem się i praktycznie byłem już gotowy do wyjścia ale pomyślałem sobie "chwila moment, pogięło cię? wracaj spać" I tak też zrobiłem. Problem ucichł, chociaż umiejętność okazywania radości od tego dnia zmalała bezpowrotnie, ale prowadziłem normalne życie, pracując tu i tam, mając wtedy jeszcze w miarę normalne życie towarzyskie. Miesiąc temu, podczas jednej z nocek roboczych problem powrócił... sen mi się przypomniał i zacząłem mieć jakieś dziwne myśli że "zrobię to" (nie mając ku temu najmniejszych powodów - moja mama to chodzący anioł i nie mam najmniejszego zamiaru robić jej jakiejkolwiek krzywdy). I tu się zaczeło... od tego czasu boje się zasnąć, boje się, że obudzę się w nocy i w jakimś "innym stanie świadomości" zrobię coś głupiego. Początkowo, jak już udało mi się zasnąć to potrafiłem spać do 8-9 rano, ale na pewno nie był to komfortowy sen - czułem się tak jakby ciało spało a mózg dalej "pracował", czego efektem jest obecnie możliwość bezustannego ziewania. Byłem u lekarza rodzinnego, oddałem krew i wyniki nie były najlepsze więc tydzień spędziłem na oddziale zakaźnym z podejrzeniami żółtaczki, której ostatecznie nie mam (ale wykryli bakterie Lamblii~). Teraz co noc budze się w granicach 3-4 rano, po czym próbuje spać dalej ale nie zawsze wychodzi. W dzień ciężko mi się śpi (pomijając bezustanny hałas biegających siostrzeńców), poza tym boje się, że jak zrobię sobie drzemke w ciągu dnia to w nocy nie będę umiał w ogóle zasnąć i będzie problem. Czuje się obecnie tragicznie zarówno psychicznie (przymulony jakiś taki cały czas jestem, do tego doszła huśtawka nastrojów - raz czuje się ok, raz kompletnie zdołowany - potrafiący rozpłakać się praktycznie bez powodu, i raz przepełnia mnie frustracja że nic z tym nie mogę zrobić i to jest zdecydowanie najgorszy moment) jak i fizycznie (problemy ze snem, mniej jem niż to miało miejsce wcześniej, rzadko kiedy wychodziłem z domu pomimo urlopu + L4 co daje w sumie prawie miesiąc czasu). Boje się, że nadaje się na szpital psychiatryczny i spędze tam mnóstwo czasu + rodzina mnie zostawi/nie będzie mnie odwiedzać itp (co dla mnie było by najgorszym z możliwych bo rodzina to wszystko co mam) + stracę pracę (na co nie mogę sobie pozwolić mając mnóstwo kredytów do spłacenia), że zrobią mi tam nie wiadomo jakie pranie mózgu, że będę się tam czuł kompletnie samotny (pomijając fakt, że całe życie samotność jakoś mi nie przeszkadzała), że mnie wsadzą do kaftanu itd itp. Doszło do tego że już nawet za dnia czasem boję się czy mi coś nie odbije i stanie się jakaś tragedia. Jako, że "świadomie" jeśli miał bym komukolwiek zrobić krzywdę wolę zrobić ją sobie - nad swoim samobójstwem myślałem nie raz. Byłem u psychiatry, ale nie czułem się u niego najlepiej. Bardzo małomówny typ z kamienną twarzą. Opowiedziałem mu w skrócie co i jak - przepisał mi Paroxinor 20mg, doradził żeby brać przez pierwsze 4 dni ćwiartkę później 10 dni pół i jeśli nie będzie efektów to dopiero potem całą, obecnie 7 dzień leci. Tutaj kolejne obawy - jak będę się czuł gdy zaczną już działać. Przeglądając to forum trafiłem na temat/post (nie istotne) dot. magnezu... tutaj MOŻE być jedna z przyczyn mojego złego stanu, jako że mam prawie wszystkie objawy niedoboru magnezu w organiźmie + zanim się to zaczeło piłem po X kaw dziennie i co najmniej 1L coli na dobę, co podobno może strasznie wypłukać magnez i nawet doprowadzić do depresji/nerwicy. Kupiłem sobie tabletki ale zanim poczuję jakieś efekty minie trochę czasu. Myślę nad psychologiem ale nie wiem czy sam psycholog może mi coś dać, z jednej strony możliwość wygadania się komuś może mi pomoże, z drugiej strony mam wrażenie, że psycholog to tylko taki typek po studiach co nie powie mi niczego czego bym już nie wiedział. Pominę już sam wybór psychologa i ewentualny termin wizyty (do psychiatry do którego chciałem się wybrać pierwszy wolny termin to październik...) Ehh nie wiem co ze sobą zrobić :/ A tak w ogóle to mam 28 lat i od roku mieszkam w małej miejscowości obok Rybnika/Wodzisławia śl i przepraszam za chaos w poście
×