Los postanowił zadbać pomiędzy szczęściem a nieszczęściem w moim życiu.
No ok..
W ogóle to jestem dziś w niemożliwym do zdefiniowania nastroju.
Nie lubię, gdy moje plany sypią się w jednej chwili bo coś tam, coś tam, bla bla bla, gdy muszę na coś cierpliwie czekać( bo cierpliwości to ja za grosz nie posiadam) czy też zmieniać/ przesuwać termin spotkania[ ypp ]
Obecnie mam trochę wolnego czasu.
Właśnie toteż ów wolny czas wpływa destrukcyjnie i deprymująco na zapał do pracy. Ok, przyznaję się bez bicia że zadania, jakie mają pojawić się na mej drodze nie są specjalnie atrakcyjne jednak muszę je odbębnić aby osiągnąć to co chce.
Pora wykorzystać swoje 'przyziemne cechy': konsekwencje, upór i pracowitość i tylko patrzeć jak manna z nieba mi spadnie:-)