Skocz do zawartości
Nerwica.com

Lux24

Użytkownik
  • Postów

    202
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Lux24

  1. Obserwuję to forum od jakiegoś czasu i zauważyłam kilka działów bardzo pomocnych, bo można w nich uzyskać informacje, poradę czy wsparcie. Z drugiej strony patrzę na takie wątki jak "jęczarnia" lub "jak się dziś czujecie" i mam mieszane uczucia. Oczywiście nie jest to przytyk do założycieli tych wątków, bo są i skoro wiele osób się w nich wypowiada, to znaczy, że są potrzebne, ale! Czy to nie jest tak, że ciągłe siedzenie na takich forach, ciągłe rozmowy o tym, jak jest źle i jak źle się czujemy, osłabiają i odbierają siły? Czy po prostu nie zatapiacie się w depresji jeszcze bardziej i czy ciągle nie nakręcacie siebie nawzajem, że tak to prostacko ujmę? Sama dziś czuję się beznadziejnie, ale mam wrażenie, że jeśli napiszę tu, że czuję się beznadziejnie i ktoś inny napisze, że czuje się beznadziejnie, to to do niczego nie doprowadzi, poza tym, że utkniemy oboje w tej beznadziejności. Nie lepiej wyjść na spacer lub skupić się na czymś innym?
  2. Lux24

    Leki nie na receptę.

    Dziękuję Wam bardzo za wypowiedzi, pomijając już same te leki, nie wiedziałam, że witamina D jest taka ważna. Depresja czy nie, witamina D i magnez to dobre pomysły.
  3. Nie wiem jak długo się znacie i jaki charakter ma ta znajomość, ale jeśli pisaliście dopiero 3 razy to możesz jeszcze ze 2 razy napisać pierwsza. Jeśli jednak nadal inicjatywa będzie tylko po Twojej stronie, daj sobie spokój.
  4. Lux24

    Leki nie na receptę.

    Mam pytanie, czy ktoś zanim zaczął brak poważniejsze leki, starał się sobie pomóc specyfikami reklamowanymi w mediach typu Deprim, Persen lub inne? I czy komuś pomagały? Oczywiście wiem, że na ciężką depresję nie pomogą, ale może wypowie się ktoś, kto miał lekką i ma zdanie na ten temat. Z góry dziękuję.
  5. Nie wiem, czy macie do końca rację. To prawda, że ludzie nie chcą rozmawiać o szpitalach i operacjach, ale są i tacy, którzy tak samo nie chcą rozmawiać o samochodach, podróżach i imprezach. Ja osobiście nie odnalazłabym się ani w tych tematach, ani w tych. Nie uważam, żebym miała bogate zainteresowania czy bogate w niesamowite wydarzenia życie, ale wszyscy mamy jedno - wnętrza. Ludzie po trudnych przeżyciach zazwyczaj mają te wnętrza o wiele bogatsze niż facebookowi imprezowicze. Poza tym to nie jest tak, że nie macie innym nic do zaoferowania, na pewno macie swoje przemyślenia, ulubione książki, ulubione filmy, ulubioną muzykę, małe z pozoru nic nieznaczące rzeczy, które Was zainspirowały, więc nie jest tak, że NIC nie macie do powiedzenia i jesteście nieciekawi.
  6. Lux24

    Komputer

    Nie mam problemu z komputerem, choć ostatnio spędzam przed monitorem za dużo czasu. Jednak gdy mam inną możliwość spędzenia tego czasu, zawszę wybiorę tę możliwość, nigdy komputer, to chyba dobrze. Tak czy inaczej uważam, że dobrą metodą na zerwanie z nałogiem jest po prostu odłączenie internetu lub komputera, kiedy tego nie mamy, a się nudzimy, znajdujemy sobie inne zajęcie np. czytamy książkę. Kilka dni może być trudnych, ale znam kogoś, kto tak zrobił i pomogło, przynajmniej na jakiś czas, bo w tej chwili nie wiem, czy ta osoba do tego wróciła, czy nie. Osobiście skorzystałabym z tej metody.
  7. Lux24

    27 lat trwania..

    Nic mi o tym nie wiadomo, już czytam. Póki co przeczytałam, że: "Uogólniając, można powiedzieć, że uzależnienie od kogoś polega na tym, że odczuwamy utratę własnej samodzielności na rzecz innej osoby. Wcale nie jest powiedziane, że uzależnić się możemy tylko od partnera, można mówić także o uzależnieniu od rodziców, a nawet szefa. Chodzi o to, że mamy do czynienia z dużym poczuciem zagrożenia nawet gdy wyobrazimy sobie chwilę spędzoną w oderwaniu od danej osoby. Uzależnienie od innej osoby przejawia się także w tym, że jedynym celem naszego działania jest próba zadowolenia tej właśnie osoby. W takiej sytuacji zazwyczaj wyzbywamy się własnych przekonań, poglądów i systemu wartości, przejmując je od chociażby partnera." Po dwóch ostatnich zdaniach wnioskuję, że to na pewno nie ja. Niczego się nie wyzbyłam, dlatego właśnie moja relacja się rozpadła. Chyba że ktoś jeszcze tak uważa po przeczytaniu moich postów, wtedy będę musiała się poważnie nad tym zastanowić. -- 07 maja 2013, 23:11 -- Odgrzebuję swój wątek, bo znów jest źle. Pojawiłam się tu prawie miesiąc temu, świeżo po rozsypaniu się czegoś dla nie bardzo ważnego z bardzo ważną osobą. Było fatalnie, ale z każdym dniem lepiej, można powiedzieć, że nawet się wyciszyłam. Mimo to po urwaniu kontaktu odzywaliśmy się do siebie sporadycznie, wnikałam, wnikałam, aż dowiedziałam się rzeczy po której znów czuję ten okropny ból. Jemu niby nie zależy, ale moje słowa bolą, myślę, że gdybym była mu obojętna to by go nie bolały. Mnie tak samo jego słowa bolą, nie rozumiem, dlaczego dwoje dorosłych, mądrych ludzi o podobnej wrażliwości nie potrafi się porozumieć. Rozsądek podpowiada, że jak się chce to można, z tego wynika, że on nie chce, ale nie mogę tego przyjąć do wiadomości. Na chwilę mogę, a potem znowu rodzi się głupia nadzieja. Powiedzcie mi, jak się od tego odciąć, bo ja zwariuję.
  8. Witam. Nie znalazłam podobnego tematu, więc pozwalam sobie założyć. Zastanawiam się jak często osoba, która ma depresję, posądzana jest o egoizm. Nie da się ukryć, że jak się ma kogoś (czy partnera, czy znajomego, wszystko jedno), to z powodu depresji, wszystko zaczyna się kręcić wokół niego. Taka osoba ma problemy, trzeba słuchać, taka osoba skupia się na tych swoich problemach, nie zauważa niczego dookoła, skutek depresji, trzeba znosić, pouczanie i krytykowanie - nie ma mowy, ostrzejsze podejście do problematycznego tematu - nie ma mowy. Żądać czegokolwiek nie można, właściwie nic nie można, czy to naprawdę musi tak wyglądać, że wspiera się osobę chorą na depresję i ogólnie obchodzi się z nią jak z jajkiem w zamian nie otrzymując nic? Oczywiście piszę w sporym uproszczeniu, bo "trzeba słuchać", wiadomo, że nie trzeba, zawsze można urwać znajomość, ale przy założeniu, że zależy nam i chcemy ją kontynuować. Tak samo "nie otrzymując nic", mam tu na myśli moment, kiedy my, wspierający, sami potrzebujemy wsparcia i tego, by uwaga skupiła się przez chwilę na nas. Nie twierdzę, że ludzie chorzy na depresję są egoistami, ale czy to nie jest tak odbierane i czy inni nie zarzucają Wam tego? I czy Wy sami czujecie się czasem egoistami?
  9. Lux24

    27 lat trwania..

    Jestem idealistką, uważam, że jak kochać to do końca, więc jak nie popełnić tego błędu? Jak to w ogóle rozgraniczyć? Przecież kiedy jest się w związku to drogi ludzi się splatają, w pewnym momencie żyje się razem i są już np. nie moje, ale wspólne plany. Wydaje mi się, że nie można kochać i jednocześnie trzymać się z daleka.
  10. Lux24

    27 lat trwania..

    Dziękuję agat 7, wiem, że masz rację, ale z czasem.. Czas nie stoi w miejscu, nie mogę się wyłączyć na pół roku i się regenerować, trzeba żyć. Moja znajomość pociągała za sobą wszystko - przede wszystkim zmianę miejsca, za tym szło mieszkanie, praca. W tej chwili jestem z niczym i sama muszę dokonać tych zmian /muszę tak czy inaczej, z innych przyczyn/. Trudno mi, czuję się jak wędrowiec/tułacz błądzący bez celu i bez sensu. I co dla mnie najważniejsze - bez psychicznego wsparcia. Czytam to forum, bo jestem tu nowa, przeczytałam sporo mądrych rzeczy w innych wątkach np. o rozstaniach, gdzie pierwszą fazą powinien być odwyk, czyli pozbycie się wszystkiego co się wiąże z tą osobą i urwanie kontaktu. Zrobiłam to, ale nadal kiedy słyszę telefon lub sprawdzam pocztę, mam nadzieję. Że też człowiek musi mieć taką głupią naturę. Tak czy inaczej pisanie pomaga, chyba zostanę tu na dłużej lub pomyślę o blogu, z tym że blog to pisanie w próżnię, a tu jesteście Wy.
  11. Nie rozumiem, dlaczego racjonalne myślenie nie jest w stanie pokonać niskiej samooceny. Gdyby Twoja kobieta chciała kogoś innego to by go miała, prawda? Ale jednak chce Ciebie i mimo że, jak sam piszesz, narzekasz i masz dołki, jest z Tobą. Nie wydaje mi się nawet, żebyś musiał jej czymś imponować, już zaimponowałeś, skoro z całego męskiego świata, wybrała Ciebie. I ja witam na forum :)
  12. Lux24

    Basienka :)

    Mimo wszystko czuć w Tobie optymizm, no chyba że tylko tak mi się wydaje. Jeśli jednak nie, bardzo dobrze, obyś nie straciła go nigdy i nigdy się nie poddawała. Witaj :)
  13. Lux24

    27 lat trwania..

    Dziękuję Wam za miłe powitanie, odpowiem zbiorczo, w jednym poście. Nie wiem dlaczego spotykają mnie takie doświadczenia, być może sama popełniam błędy, choć wydaje się, że wszystko staram się robić dobrze. Rodzina, przyjaciele.. Nie mam męża ani dzieci, jeśli o to chodzi, nie jestem przeciwna związkom, ale nigdy nie chciałam mieć rodziny, więc z tym problemu nie mam. Przyjaciele.. Są co najmniej dwie osoby, które mogę tak nazwać, ale to osoby twardo stąpające po ziemi i bardzo konkretne. Gdybym potrzebowała pieniędzy lub złamała nogę i potrzebowała pomocy, pomogłyby, jestem pewna, ale problemy wewnętrzne z ich punktu widzenia to nic ważnego. Poza tym czy w dorosłym życiu można mieć przyjaciół? To nie jest to samo, co w czasach licealnych, teraz każdy poświęci ci godzinę, ale ogólnie ma swoje sprawy. Ludzie mi nie pomogą, ostatecznie i tak wszystko muszę zrobić w swoim życiu sama. Nic dobrego, no dobrze, może trochę wyolbrzymiam, ale gdyby te dobre momenty położyć na wagę z tymi złymi, nie wiem co by przeważyło. Poza tym wszystko ma swoją cenę, kochałam kogoś, bardzo mocno, co mi z tych dobrych momentów z nim, kiedy wszystko się skończyło? Nie potrafię pozytywnie patrzeć na podobne doświadczenia. Teraz myślicie pewnie: no tak, my tu mamy poważne problemy, a ona po prostu rozstała się z facetem. Nie o to chodzi, mój główny problem w tej chwili polega na tym, że nie potrafię być samodzielna. Kiedyś żyłam dla siebie, miałam swoje cele, swoje plany i było znośnie, w każdym razie czułam się silniejsza, potem zjawił się on i plany się pomieszały - to, co będę robić, to gdzie będę mieszkać, wiązało się z nim. Jego nie ma i ja nie potrafię znów myśleć samodzielnie, nie umiem odbudować swojego świata tylko dla siebie. Jak to zrobić? Jak wykonać samodzielny ruch z optymistycznym nastawieniem, że wszystko będzie dobrze?
  14. Lux24

    27 lat trwania..

    Nie wiem co tu robię, nie wiem, czy mam depresję. Nie można nic o sobie powiedzieć w kilku słowach, bo nie można opowiedzieć całego siebie i całego swojego życia. Powiem tak: jestem kobietą i mam 27 lat, 27 lat beznadziejnego życia, które polega na tym, by przetrwać kolejny dzień. Nie jestem typem samobójcy, ale gdyby to życie skończyło się 2, 5, 7 lat temu, tak naprawdę niczego bym nie straciła, bo od tamtej pory nie wydarzyło się nic dobrego. Jedynie ból.
×