ego, no nikt jej nie ustanowił. Jeżeli chciał, żebyśmy byli jak on zdolni do miłości to musiał nam dać wolną wolę i zaryzykować to, że wykorzystamy ją przeciwko niemu i nam samym. Stąd cała ta "akcja ratunkowa" z wcieleniem. A to, że nie wszystkim dostało się defektów "po równo" to kolejny element wyciągania nas z tego stanu. Gdyby wszyscy mieli tyle samo to nikt nie potrzebowałby nikogo, ergo nie nauczylibyśmy się, że potrzebujemy się na wzajem (to już nie Augustyn tylko moja swobodna interpretacja, ale sporo ludzi wierzących których znam myśli w podobnych kategoriach).