Skocz do zawartości
Nerwica.com

na_leśnik

Użytkownik
  • Postów

    10 945
  • Dołączył

Treść opublikowana przez na_leśnik

  1. Artemizja, pudło . Jakkolwiek dwuznacznie by to zabrzmiało, jestem zajęty szyciem pochwy...
  2. Artemizja, oj tam zaraz gorączka sobotniej nocy. Wronki po prostu chwilowo się czym innym zajęły .
  3. Aranjani, to niech Cię Twój gajowy podniesie . I pozdrów go tam!
  4. Powiedziała wilczyca. - całe szczęście że nie do domku babci - pomyślał Kapturek. :'>
  5. cześć zouzeł -- 14 mar 2015, 21:45 -- blah!blah!, faktycznie . A dokładniej to Katowice .
  6. blah!blah!, do końca tego miesiąca jeszcze na Śląsku. Potem przez krótki czas (oby jak najkrótszy) okolice Warszawy a potem zagranica, najpierw Holandia a później jak się uda to Norwegia. Dłuuuga historia .
  7. Nicholas1981, yoo . Artemizja, w sumie godzina roboty, w tym 30 minut czekania aż się zapiecze .
  8. Następnym razem jak przylezą i będą długo stać, to weź teatralnie pociągnij parę razy nosem na głos i zapytaj grzecznie: "Przepraszam Panów, który z Panów puścił bąka?". Masz spokój do rana .
  9. Aż tak źle to nie jest. Ale ponoć alkoholiki tak się tłumaczo :'> . Ja już też nie pamiętam kiedy ostatnio popiłem. Z siostrą parę cydrów wydoiliśmy 2 tygodnie temu, a tak bardziej wstecz to chyba przed terapią. I jakoś nie odczuwam takiej potrzeby.
  10. Argish, powiedziałbym że nie można ale wiesz, akademik...
  11. Ja po czymś takim raczej ujowo bym spał, jeśli w ogóle...
  12. Artemizja, tylko się nie rozpędź z tym arsenałem destrukcji, bo Ci się meteor wymknie i pewien zielony wygra . Argish, czym Cię tak wkurzyli?
  13. Artemizja, ano czasem trzeba. Tylko z armatkami wodnymi wron nie rozganiajcie . -- 14 mar 2015, 20:26 -- Argish, jak dziś humor?
  14. blah!blah!, pani admin i reszta ekipy weszli w tryb " rządu Margaret Thatcher" ostatnio . Helo everybody!
  15. To co napisałaś Arasha, to jest przykład tego, co zauważyła Pluszowa. Nikt Cię nie atakuje a ty się bronisz jak lwica młodych.
  16. Hans, oglądałeś film "Ludzkie dzieci"? Tam był taki motyw. [videoyoutube=QYy80trSPSI][/videoyoutube]
  17. jakiej racji zakładać, że pobyt w szpitalu psychiatrycznym będzie tylko i wyłącznie przechowaniem zrypanego egzemplarza zwierzątka marki człowiek? Może się przecież tak stać, że niedoszłemu samobójcy w tym szpitalu pomogą. Bez względu na to, czy ten człowiek podjął decyzję o samobójstwie racjonalnie czy też nie, dopóki ta osoba żyje, w każdej chwili może tą decyzję zmienić. Podobnie zresztą sprawa się ma w przypadku osób, które codziennie "decydują się" żyć i walczyć o swoje. Taki urok ludzikich decyzji. Ja w tym przypadku nie widzę decydowania o moim życiu lub śmierci. Tym bardziej "przymuszania do życia". Wydaje mi się raczej, że to jest kwestia obrony społeczeństwa (rodziny/bliskich/lekarzy i innych) przed konsekwencjami świadomości, że oto jeden z jego członków popełnia samobójstwo. Już sam fakt, że dana osoba podjęła tak brzemienną w skutkach decyzję jak zakończenie życia, a nie zadała sobie trudu, żeby zrobić to skutecznie, mówi coś o jej motywach. A powinna być sprawa jasna: jej życie - jej decyzje. Kim tak na prawdę jest lekarz (psychiatra), żeby mógł decydować o czyimś życiu bez wyraźnej zgody tej osoby? Moim zdaniem lekarz to nie jest taki sam zawód jak hydraulik czy księgowy, ale to już inny temat. I dalej nie widzę tu "decydowania o czyimś życiu". Pacjentka "pochwaliła się" lekarzowi, że planuje samobójstwo. Lekarz może kierować się jakimś systemem wartości, który nakazuje mu traktować życie pacjentów jako wartość nadrzędną, innym niż system wartości pacjentki. Lekarz może też mniej etycznie a bardziej ambicjonalnie podejść do przypadku i potraktować przypadek swojej pacjentki jako "porażkę zawodową". Lekarz może w końcu (i nie tylko lekarz, również bliscy świadomi planów pacjentki) podjąć taką decyzję w trosce o siebie, żeby nie czuć się winnym czyjejś śmierci.
  18. Podejrzewam, że w społeczeństwach wytwarzają się takie przeświadczenia po to, żeby przeciwdziałać niepotrzebnemu traceniu swoich członków. Jeśli w danej społeczności panuje pogląd, że samobójstwo jest tchórzostwem/egoizmem/grzechem/zuem itp. hamuje to odpływ w zaświaty jego członków. Utrzymaywać przy życiu na chamca w odosobnieniu to raczej nie (dziwnie mi się to kojarzy z bioetycznym terminem "uporczywa terapia"). Jednak sam fakt, że ktoś po raz enty próbuje się zabić z marnym skutkiem sugeruje, że wcale o śmierć mu w tym działaniu nie chodzi tylko działa pod wpływem impulsu. Człowiek zdecydowany na śmierć zawsze znajdzie sposób żeby życie sobie odebrać. Nie jesteśmy znowu aż tak żywotni, żeby nie znaleźć "technicznego" rozwiązania. Jeżeli ktoś ingeruje w taką decyzję na zasadzie: "W sumie jej lepiej, zagrożenie życia minęło, ale profilaktycznie i tak jej nie wypuścimy z psychuszki" to zgoda. Jednak w sytuacji gdybym był lekarzem na oddziale i mi pacjentka powiedziała "dzięki za wszystko, teraz wsiadam do taksówki i jadę do Castoramy po sznur" to sam bym delikwentce wypis anulował. Też myślę, że nie każdy samobójca jest niepoczytalny. Ludzie powinni mieć prawo do decyzji o własnej śmierci. Jednak nie powinni w to wciągać osób trzecich, albo przynajmniej zminimalizować negatywne skutki swojego czynu na innych.
  19. Dokonywanie auto-eutanazji nie jest zabronione, przynajmniej z perspektywy prawnej naszego kraju. Gdyby tak było, osoby po nieudanej próbie samobójczej lądowałyby nie w szpitalach tylko przed sądem. Nie bardzo rozumiem ten fragment na temat kruczku prawnego, oraz "Zabójstwa z litości". Mógłbyś rozwinąć myśl?
×